13 lipca 2015

Nasze mieszkanie

Regularnie pokazuję Wam różne kawałki naszego mieszkania. Postanowiłam to wszystko w końcu podsumować w jednym poście. Oczywiście obecnego stanu nie nazwałabym efektem końcowym zmian, a jedynie jakąś wypadkową naszych decyzji, które cały czas podejmujemy. Można jednak powiedzieć, że się urządziliśmy i już nie jest pusto, jak było zaraz po przeprowadzce (półtora roku temu). 




W naszym salonie duże znaczenie mają kolory. Upolowana na wyprzedaży żółta witryna, ułożone kolorami książki na półkach czy czerwone i zielone krzesła. Mamy dużo mebli z Ikea (są dość tanie i ładne), ale mieszamy je z rzeczami z polskich pracowni (półki i stół z Moromou) i pracami polskich artystów - obrazy Krzysztofa Ludwina, tulipany Beaty Murawskiej i plakat z kamieniczkami Wars Sawa Design







W tej sypialni urządzamy się od niedawna i na razie pokazywałam Wam tylko jedną stronę. Na przeciwległej ścianie stoi komoda, kilka pudeł, pomarańczowe krzesło i statyw od aparatu.  Nic ciekawego, bo żeby myśleć nad 'oprawą' dla naszych rzeczy, najpierw muszę je uporządkować. A jak wiadomo - przeglądanie papierów potrafi trwać w nieskończoność!

Marzy mi się jasna sypialnia z kolorową narzutą i patchworkowym fotelem. Ale te marzenia może uda mi się zrealizować w kolejnym mieszkaniu. Teraz mamy wyjątkowo ponury pokój, najciemniejszy ze wszystkich w domu, więc zamiast na siłę wciskać tu kolory, postanowiliśmy się dostosować ;)





Duży, bardzo jasny i z kropkami na ścianie. Na razie jedynym mocniejszym akcentem kolorystycznym jest łóżeczko Leny, ale już myślę nad wprowadzeniem innych barw (chyba żółty wysuwa się na prowadzenie w moim prywatnym rankingu). Wystający fragment ściany, który z założenia miał być zagłówkiem małżeńskiego łóżka (nie my to wymyśliliśmy!), obecnie robi za tablicę do rysowania. Powyżej powstała półeczka na kredę i ramki z plakatami (marynarz z Kapibary, zwierzęta z Follygraph i Warszawa z Wars Sawa Design)





Jeszcze Wam pokażę, jak nasze sypialnie wyglądały dwa miesiące temu, nim zamieniliśmy sypialnię i pokój dzieci miejscami. Nie robiliśmy żadnych gruntownych zmian, tylko przestawiliśmy meble.








Na blogu pisałam też o naszej garderobie [KLIK] i o kuchni [KLIK] w kontekście rzeczy, których nie lubię w obecnym mieszkaniu. Wszystkie posty ze zdjęciami naszego mieszkania są oznaczone jedną etykietą i możecie je przejrzeć TUTAJ.

Mam nadzieję, że ten post jest fajnym podsumowaniem naszych mieszkaniowych przygód :)

A wiecie, że w tym miesiącu mój blog kończy trzy lata? To niesamowite, jak bardzo w międzyczasie zmieniło się nasze życie. Może kiedyś opowiem o tym więcej. Póki co czekają nas kolejne decyzje, od których zależy nasza przyszłość. Jestem bardzo ciekawa, co będę w stanie pokazać Wam za rok...