Nasz salon: aktualizacja

21 stycznia, 2016
Od wielu miesięcy nie pokazywałam Wam naszego salonu! Ale na pewno nie dlatego, że nic się u nas nie dzieje. Prawda też, że nie ma jakiś poważnych zmian, ale cały czas testujemy nowe ustawienia mebli. Kto pamięta nasz niefortunny murek, ten wie, dlaczego tak ciężko znaleźć rozwiązanie, które będzie nas w pełni satysfakcjonowało. Kto nie pamięta, zapraszam TUTAJ i TUTAJ.
Jak jest obecnie?

W tym kącie między oknami wcześniej stała sofa. Na zimę musiała stąd wywędrować, by odsłonić kaloryfer. W związku z tym zrobiło się trochę miejsca i nowa szafka z ikeowych wyprzedaży powędrowała pod obraz. 
 
Kiedyś przy mniejszym oknie stał stół (centralnie pod lampą), ale nie chcieliśmy do tego wracać, gdyż (ze względu na murek) było wtedy dość ciasno, a my ze stołu korzystamy najwięcej. Musi być do niego bardzo swobodny dostęp! Poza tym, gdyby stół stał pod lampą, szafka musiałaby wrócić w swoje poprzednie miejsce, czyli w wąski przesmyk między murkiem a ścianą, będący przejściem między salonem a kuchnią. Chociaż nie blokowała tam przejścia, mniej wygodnie się z niej korzystało przy otwieraniu drzwiczek. Te minusy poprzednich ustawień nie były wcale bardzo uciążliwe, ale i tak nie chcieliśmy wracać do starych rozwiązań, tylko pomyśleć nad czymś zupełnie nowym - a nuż uda się zrobić jeszcze lepiej?
Dlatego stół stanął na środku. Centralnie na samym środku pokoju. Tak naprawdę, gdy sofa wróciła w swoje stare miejsce, nie było zbyt wielu innych możliwości. Natomiast przy oknie, pod białą lampą, powstał dobrze doświetlony kącik do zabawy dla dzieci.
Jedynym minusem nowego ustawienia jest brak lampy wiszącej nad blatem stołu. Dostawiliśmy sobie niby lampkę stojącą z sypialni, ale to nie to samo i na razie jest pod tym względem średnio. Jeśli uznamy, że ten układ nam pasuje i chcemy przy nim zostać na dłużej, zamontujemy hak i lampę jakoś dociągniemy. Ale wydaje mi się, że latem balkon nie powinien być zastawiony stołem, a to oznacza kolejne przemeblowanie 🙂 Dlatego jeszcze z wierceniem się wstrzymamy.
Natomiast sofa w tym kącie spełnia wszystkie nasze potrzeby! Murek będący podporą kolumny (kolumny! Przypominam nowym czytelnikom, że nie jest to nasze mieszkanie i bardzo proszę się powstrzymać przed uwagami, że grecka kolumna nie wpasowuje się w naszą kolorową stylistykę! :)) świetnie się sprawdza w roli dodatkowego stolika, którego dzieci nam nigdzie nie wyniosą w czasie zabawy 🙂
Pewnie wysocy znajomi siadając na kanapie znowu będą zahaczać głową o półki (wieszaliśmy je z myślą o sobie, a my wzrostem nie grzeszymy 🙂 ), ale trudno! Nam taki układ bardzo odpowiada.
Jednak w nowych okolicznościach i my o coś głowami zaczęliśmy zahaczać. Ponieważ wcześniej w tym miejscu stał stół, a lampa wisiała bezpośrednio nad nim, mogła wisieć nisko. Teraz też by mogła, gdyby zawsze pod nią stał jakiś stolik. Ale nie stoi! Mimo że stoliki mamy dwa, to są na tyle lekkie, że ciągle ktoś (ostatnio głównie Lena) je gdzieś przesuwa. A jak nie ma stolika, wstając z kanapy można się momentami zapomnieć... i wtedy bach! Szklaną lampę zdecydowanie musimy gdzieś przewiesić. Nowe okoliczności jej nie sprzyjają. Mam już jedną koncepcję, ale daję sobie jeszcze chwilę na przemyślenie sprawy. 
Na ścianie nad kaloryferem, wśród naszych obrazków (akwarela Jana Gołębiewskiego i dwie akwarele okolicznościowe od taty Piotrka), pojawiły się też dwie ikonki od ojca chrzestnego Marcina, który, swoją drogą, jest księdzem. 
Może zrobił się teraz tutaj większy misz-masz i niektórzy z Was uznają, że już za dużo wszystkiego w jednym miejscu, ale ja, jak lubię minimalizm, tak też lubię takie bardziej chaotyczne ściany pełne rzeczy przywołujących różne wspomnienia. Dobrze mi z tym kącikiem teraz i chętnie jeszcze kiedyś coś tu powieszę.
Na podłodze koło witryny mój ukochany domek-latarenka, z którego zimą znowu dużo korzystamy, oraz plakaty, które musiały uciekać z półek nad łóżkiem w sypialni, gdyż Lena zaczęła do nich sięgać i wszystko na nas zrzuca, gdy śpimy.
W różnych miejscach na ścianach wiszą też rysunki Marcina. Bardzo go cieszy, że tak doceniamy jego prace, ale zarazem zbyt często chce je zmieniać na inne, byśmy mogli wszystkie oprawiać w ramki i przybijać na gwoździe. Dlatego taśmy dekoracyjne z Tigera sprawdzają się tu idealnie!
Tak się sprawy mają! 🙂
Zdradzę Wam jeszcze, że zaraz po zrobieniu tych zdjęć, obróciłam stół o 90 stopni, by sprawdzić, czy nie będzie wygodniej i na razie taki układ też dobrze się sprawdza. Ale zobaczymy, co przyniosą cieplejsze dni 🙂
Wnętrza Zewnętrza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

45 komentarzy

  1. Powstały na długo nim się tu wprowadziliśmy, czyli koło 1999, gdy wprowadzali się pierwsi mieszkańcy do tego budynku 🙂 To sztukateria gipsowa. Dzisiaj już się prawie takich nie robi, bo są drogie i łatwo się niszczą. Ale da się takie kupić bez problemu. Są sprzedawane również w formie listew, tylko krótszych, i na miejscu klejone w taki sposób, by nie było widać granicy. Ta sztukateria była obgryziona przez królika, ale jakiś fachowiec uzupełnił gipsem ubytki i znów wygląda ładnie 🙂 Tylko musimy ją chyba odświeżyć malowaniem, by prezentowała się jeszcze lepiej 🙂

  2. Jak mówi moja babcia "szczęśliwy ten dom, gdzie przestawia się meble". nie wiem skąd ona to wytrzasnęła, ale bardzo mi to przypadło do gustu, gdyż sama uwielbiam co jakiś czas przestawiac meble. teraz mam troche mniej pola manewru odkąd przenieślimy kuchnie do naszego saloniku. ale nie jest źle. najlepszą inwestycją okazał się naroznik. bałam się, że się nie zmiesci, ale wpasował sie idealnie i jest mego wygodnie i przytulnie.
    ze stołem też jeździmy po pokoju, szukajac optymalnego rozwiązania. na razie tez stoi na środku. A mały stolik bardzo w moim guście :P.

  3. Coś co lubię! Wspaniała przestrzeń! Fajna kolorystyka mimo że ja wolę bardziej stonowane kolory. Do tego zdjęcia Twojego mieszkania, a nie ściągnięte "jako cudna inspiracja" z innego zagranicznego bloga. Akurat nie rozumiem tego masowego zastosowania na polskich blogach. Jak wchodzę na blog polski danej osoby to chce zobaczyć jak ona to urządziła, a nie jak ona by to urządziła na podstawie zagranicznego blogera którego sam mogę znaleźć... pozdrowienia

  4. Bardzo podoba mi się obecne ustawienie stołu i cieszę się, że kanapa wróciła na swoje (moim zdaniem właściwe) miejsce. Pomimo wielu kolorów jest ładnie i harmonijnie. Twój jak to nazywasz misz masz na ścianie jest cudowny z tymi Ikonkami.

  5. bardzo lubię patrzeć na ten wasz kolorowy misz masz. bardzo mi się on podoba!!
    cieszę się, że kanapa wróciła na swoje miejsce. bo tam jej chyba jednak najlepiej! choć stół pod półkami też mi się bardzo podobał. to ustawienie wydaje mi się bardziej wygodne.

  6. Uwielbiam jeździć z meblami. Teraz to trochę ograniczone, bo i przestrzeń nie za wielka, ale niedługo remont 😀
    To ustawienie jest niezłe, a ze stołem można jeździć nieskończoną ilość razy! 😀

  7. Dzięki za miłe słowa! 🙂
    Przy czym ja też pokazuję często inne mieszkania 🙂 Oglądam tak dużo różnych wnętrz, że tymi najciekawszymi chcę się z Wami podzielić. Omówić, zainspirować się, zapamiętać 🙂 Taka analiza przypadku! 🙂

  8. Bardzo podoba mi się duża ilość obrazów w całym mieszkaniu 🙂 Najbardziej urzekł mnie chyba ten przedstawiający kajakarzy - czy został on namalowany farbami pastelowymi?

  9. Ojej, jak pięknie! Sama niedawno byłam w fazie urządzania, więc wcześniej szukałam inspiracji i miałam już serdecznie dość zdjęć jednakowych, biało-szarych minimalistycznych pokoi, w których jest tak idealnie, jakby nikt tam nie mieszkał. Wy macie w domu coś kompletnie innego - kolory, radość, życie. U mnie aż tak fajnie nie ma, musiałam iść na kompromisy z mężem 😀

  10. A jak się sprawdza stół ze zdjęcia?? Zastanawiam się właśnie nad tym jaki kupić (chcę wymienić okrągły na prostokąt) ale nie wiem czy taki cienki blat jak u was to dobre rozwiązanie?

usercartmagnifiercrossmenuchevron-down