10 marca 2015

Półki na książki w naszym salonie

W końcu wyciągnęliśmy książki z pudeł. Nie wszystkie, ale już sporo. Mamy trzy dębowe półki w salonie nad sofą i nie wahamy się z nich korzystać! Książki zmieniały swoje ustawienie już kilka razy i pewnie jeszcze nie raz będę je przestawiać. Na instagramie niektórzy radzili, bym zdjęła je zupełnie i postawiła inne dekoracje, ale ta opcja od początku nie wchodziła w grę - kupiliśmy półki wyłącznie ze względu na książki i tego będę się trzymać. Mogą wyglądać przyciężko, mogą odpychać kolorem, ale zostają tak jak są. Kropka!





Przy okazji prezentuję jeszcze dwie inne nowe rzeczy. Po pierwsze stolik - upolowany za 59 zł w outlecie DUKA. Po drugie lampa RANARP na klips, która idealnie się sprawdza przy nowych półkach. Możemy ją przypinać i przepinać, gdzie akurat nam wygodnie, a do tego ma ładny materiałowy czarno-biały kabel. Lampę z tej samej serii mamy również nad stołem (klik)

Skoro już przy temacie lamp jesteśmy, kinkiet na ścianie czeka już na swoją kolej. Bardzo za nim nie przepadam, więc będę chciała go wymienić na lampę wiszącą. Metodą, o której pisałam w grudniu (klik). W tym celu już nawet jedną lampę kupiliśmy, ale kabel okazał się zbyt krótki. W sumie dobrze - za jakiś czas będę mogła pokazać Wam kolejną zmianę ;)









Nad półkami myśleliśmy strasznie długo. Ich zakup był poprzedzony naprawdę burzliwymi naradami. Z jednej strony marzył nam się wielki regał, który pomieściłby wszystkie, wszystkie książki, obecne i przyszłe. Z drugiej strony regały typu BILLY odpadały ze względu na bardzo wystającą sztukaterię. Z trzeciej - nie chcieliśmy inwestować w robiony na zamówienie wymarzony wielki regał na całą ścianę, skoro za kilka lat będziemy mieszkać gdzie indziej. Był też problem z umiejscowieniem ewentualnych półek - chociaż mieszkanie jest duże, każda ze ścian jest na swój sposób zła. Ciężko mi to wyjaśnić. O dziwności tego mieszkania też już kiedyś pisałam (klik)

W końcu stanęło na rozwiązaniu dość uniwersalnym, tanim i tymczasowym. Zamówiliśmy trzy półki w pracowni Moromou, z której pochodzi nasz stół, i powiesiliśmy je na szynach, by można było łatwo regulować ich wysokość. Same szyny chcemy jeszcze przemalować (mnie kusi czarny lub czerwony), ale ogólnie tak już raczej zostanie.