16 czerwca 2015

Oddaliśmy sypialnię dzieciom

Miesiąc temu pokazywałam Wam, jak urządziliśmy sypialnię [LINK]. Długo ten stan się nie utrzymał, gdyż zaraz wpadliśmy na kolejny pomysł. 

Bo skoro w naszej wielkiej sypialni stoi właściwie tylko łóżko, a w mniejszym pokoju muszą się zmieścić różne mebelki dzieciaków oraz ich wszystkie zabawki... to coś jest nie w porządku! Fajnie mieć wielką sypialnię, garderobą i dwa okna. Ale to dzieci korzystają ze swojego pokoju najwięcej, więc żeby było rozsądnie, to one powinny zamieszkać w większym.

Jak pomyśleliśmy, tak też zrobiliśmy. 
Kilka chwil na przestawienie mebli i oto jest - nowy pokój dzieci!



Łóżeczko Leny było z nami jeszcze w poprzednim mieszkaniu (wtedy jako łóżeczko Marcina) i stąd ten zielony kolor. Teraz zastanawiam się nad przemalowaniem. Może się zdarzyć, że nim się do tego zabiorę, będziemy jej już kupować inne! Ale plan jest taki, by ujednolicić styl i pomalować na biało :)



Koło Marcina wiszą cotton ball lights - zapalamy je codziennie wieczorem, gdy kładziemy się spać. Ale wolę, gdy Marcin śpi nogami w ich stronę, by światło nie padało mu z bliska na twarz. Może potem przewieszę je z powrotem pod okno, gdzie wisiały dotychczas. Ale na razie kule muszą poczekać tutaj, gdyż...



Po drugiej stronie pokoju jest jeszcze chaotycznie. Głównie ze względu na wielkie pudło po nowym fotelu [LINK], w którym Marcin urządził sobie remizę strażacką, szpital, komisariat policji, rakietę i więzienie w jednym. Póki karton się nie rozpadnie, niech się bawi! 
Potem będziemy myśleć, co dalej.



Pomiędzy łóżkami został ten wmurowany w ścianę zagłówek małżeńskiego łóżka. Opowiadałam kiedyś, jak problematyczny jest to element - całe umeblowanie pokoju trzeba mu podporządkować. Na szczęście teraz, po pomalowaniu go farbą tablicową, pełni po prostu rolę tablicy. A tablica ma pełne prawo, by się w jakiś sposób wyróżniać :)



Minus zmiany jest taki, że w muszę poprawić czarną ścianę przy styku z podłogą (dotychczas stało tam łóżko i nie było widać niedoskonałości), i że podłoga bardziej rzuca się w oczy. W dodatku Marcin co rusz w czasie zabawy odczepia listwy przypodłogowe, tam gdzie nie do końca się trzymają. 

Ściany malowaliśmy z myślą o sypialni, więc nie przywiązywaliśmy zupełnie uwagi do trwałości farb. Dzisiaj jednak powstały po cichu pierwsze rysunki, więc będziemy musieli się zastanowić, czy nie wolimy wszystkiego jeszcze raz przemalować. 

Póki co jednak nie myślimy o minusach, tylko koncentrujemy się na plusach. I cieszymy się, że wreszcie dzieci mają taki pokój, jaki powinny mieć. Czyli jasny! Bo że duży, to kwestia drugorzędna. Najważniejsze, że dzięki dwóm oknom jest tu naprawdę słonecznie :)


farba tablicowa Primacol
naklejki kropki, allegro (23 zł)