8 czerwca 2016

Purpura, czyli jak powstają kafle cementowe

Jeśli interesujecie się wnętrzami, charakterystyczne kafle Purpury na pewno widzieliście już na niejednej realizacji. U mnie na blogu pojawiały się TU i TUTAJ. Piękne wzory i wyjątkowo przyjemne kolory. Zachwycam się nimi od dawna, ale dopiero ostatnio miałam wielką przyjemność zobaczyć proces powstawania na własne oczy i... samodzielnie wykonać jeden kafel :)


Do manufaktury wybraliśmy się wraz z Olą Munzar, która zaprojektowała nowy wzór kafli. Pierwsze egzemplarze już powstały i wkrótce pojawią się w pewnej łazience. Nie zdradzę Wam dokładnie, co to za układ, ale mała podpowiedź na zdjęciu poniżej. Zapowiada się kolejne inspirujące wnętrze! Już nie mogę się doczekać tej realizacji :) 

A zaprojektowane przez Olę kafle wkrótce będą dostępne dla wszystkich w sklepie.


Ja w tym czasie przywdziałam fartuch roboczy oraz rękawice i przystąpiłam do poważnej operacji tworzenia płytki...



Nie będę mówić, z czego powstają kafle cementowe - myślę, że się domyślacie :)
Natomiast pewnie część z Was nie wie, ile pracy wymaga stworzenie jednego kafla (o całej podłodze nie wspominając!). 

Na początek potrzebny jest szablon z odpowiednim wzorem, taki jak te ze zdjęcia poniżej.


Następnie wybieramy kolory (im więcej kolorów, tym trudniej) i taką barwioną cementową masę wylewamy do odpowiednich dziurek w szablonie. Jak widzicie, niektóre wzory mają naprawdę wąskie szczeliny do uzupełnienia, więc nie jest to wcale takie proste. Jeśli się pomylimy i masa w danym kolorze spadnie nie tam, gdzie powinna, kafel może się nie udać. 


Kolorowa masa stanowi (to takie wartości na oko) około 1/3 - 1/2 grubości kafla. Na spód idą inne mieszanki cementowe. Po ułożeniu wszystkich warstw płytka idzie do prasy, a następnie jest wyciągana z formy. Trzeba ją będzie jeszcze przeszlifować i zostawić do całkowitego wyschnięcia na prawie miesiąc. 


Proces powstawania nie jest może bardzo zaskakujący, ale z pewnością wymaga precyzji i dużej wprawy. Tu nad każdym kaflem pracuje człowiek. Dobrze wiedzieć, ile serca i pracy ktoś wcześniej musiał włożyć w stworzenie tego, co podziwiamy na co dzień. 


Po zapoznaniu z procesem produkcji, magazyn robi jeszcze większe wrażenie niż na początku. 

Mnie szczególnie zainteresowała część magazynu z kaflami drugiej kategorii - większość wad jest naprawdę prawie niezauważalna (trochę jak zarysowania na meblach w dziale sprzedaży okazyjnej IKEA), ale selekcja musi być. Do standardowej sprzedaży trafiają tylko te naprawdę idealne :)


Na zdjęciu powyżej znajduje się kafel na specjalne zamówienie, stworzony na wzór przedwojennej płytki z jakiejś kamienicy. Jedyny zachowany oryginał po prawej, nowa płytka po lewej. To cudowne, gdy ludziom się chce przywracać dawny blask miejscom z historią, zamiast ograniczać się do kupienia pierwszego lepszego zestawu płytek z hipermarketu. Podziwiam!

Gorseciki (małe płytki w kształcie gorsetów) nie są kaflami cementowymi - to gres. Ale też są piękne i od niedawna też się dostępne w sklepie Purpury. Wiecie, że na jednym metrze kwadratowym mieści się aż 640 takich malutkich gorsecików? Więcej informacji TUTAJ.

Kafle cementowe nie są dla każdego - dużo osób boi się impregnacji (raz na dziesięć lat, to mniej zachodu niż przy impregnacji drewna) i pielęgnacji (najlepiej woda z mydłem; lepiej unikać mocnych środków chemicznych). Płytki wraz z czasem lekko się zmieniają i zaczynają wyglądać... coraz lepiej; jakby były w tym miejscu od zawsze. Ale żeby to docenić, trzeba lubić ten styl. 

Ja lubię, a Wy? :)