9 listopada 2015

Okazje w IKEA - kiedy kupować, jak negocjować i na co nie patrzeć

Gdy mówię, że wynegocjowaliśmy niższą cenę za meble w IKEA, zazwyczaj spotykam się z zaskoczeniem. Mało kto wie, że tak można! Sama też jestem przyzwyczajona do jasno określonych cen w sklepach, kiedy mogę podjąć prostą decyzję - kupuję lub nie. Po zakupach w krajach arabskich nie mam za dobrych wspomnień. Zupełnie nie leży mi atmosfera walki o odpowiednią stawkę! W Polsce natomiast pytanie o zniżkę często jest źle odbierane, bardziej jako "żebranie" niż rytuał zakupowy. Ale przyznam Wam, że warto się przełamać! :)

Dlaczego?
Bo w ten sposób oszczędziliśmy dokładnie 2654 zł.

W tym poście opowiem Wam o naszych doświadczeniach. 
Może dzięki temu następnym razem Wy też zapłacicie mniej.



W jaki sposób oszczędziliśmy aż tyle?


W sumie za witrynę, cztery krzesła i szafkę zapłaciliśmy 1740 zł.

Oszczędziliśmy 2654 zł względem cen początkowych. To w sumie więcej niż wydaliśmy!

A to wszystko dzięki sprzedaży okazyjnej!

W okolicy kas (przynajmniej tak jest w IKEA Janki) jest Dział Sprzedaży Okazyjnej, czyli po prostu wyprzedaż. Trafiają tam meble z ekspozycji, uszkodzone, skręcone i zwrócone przez innych klientów oraz końcówki kolekcji. Wszystkie na wstępie są już jakoś przecenione. 
Witryna początkowo była przeceniona o 50%, czyli kosztowała 649 zł (pisałam więcej o jej zakupie TUTAJ), natomiast szafka była wystawiona za 999 zł. Krzeseł nie pamiętam, więc je pomińmy. Gdybyśmy nie negocjowali cen, za samą witrynę i szafkę z szufladami zapłacilibyśmy 708 zł więcej. Krzesła to w sumie kolejne 200 lub 400 zł. Bez negocjowania też byśmy dużo oszczędzili, ale nie aż tyle. 

Jak działa strefa okazyjnych cen? Kiedy negocjować i z kim?

Niestety nie ma na te pytania prostej odpowiedzi. Po pierwsze, w każdym sklepie jest trochę inaczej. Po drugie, każdy pracownik jednego sklepu podaje inną wersję. Więc nie ma lekko! Podobno w niektórych sklepach jest jeden dzień w tygodniu, kiedy można postarać się o zniżkę i ten dzień jest stały. Ale to tylko zasłyszane plotki! U nas w Jankach na pewno jest 15% zniżki na wszystkie produkty z Działu Sprzedaży Okazyjnej w środy, więc może ktoś, kto o tym dniu niższych cen opowiadał, miał na myśli coś takiego. Nie wiem!

Ale na pewno próbować negocjować można zawsze.

Wystarczy znaleźć kogoś z obsługi Działu Sprzedaży Okazyjnej (co nie zawsze jest takie proste), pokazać upatrzony mebel i powiedzieć, że chciałoby się kupić taniej. Możecie zaproponować swoją stawkę, a możecie po prostu zapytać, czy byłaby szansa, żeby jeszcze trochę zejść z aktualnej ceny. 

Sukces, moim zdaniem, zależy od tego, na kogo się trafi. Niektórzy panowie od razu proponują jakąś niższą kwotę, inni idą jeszcze na zaplecze się skonsultować, a jeszcze inni od razu informują, że dzisiaj nie ma szans na jakąkolwiek zniżkę i nie mogą mi pomóc. 

Przy okazji kupowania szafki, pan powiedział wprost, że większą zniżkę może dać wtedy, kiedy będzie obecny jego przełożony. Zapytaliśmy, kiedy będzie obecny i wtedy przyjechaliśmy. I faktycznie już poszło bez problemu. Mogliśmy kupić szafkę nie za 999 zł, tylko za 600 zł. Ale nie byliśmy jeszcze aż tak przekonani, a że bywaliśmy akurat w IKEA trochę przy okazji, więc postanowiliśmy jeszcze trochę poczekać. Cena na szafce (999 zł) się nie zmieniała, a skoro mebel stał już od ponad miesiąca, to kilka dni raczej nie zmieni sytuacji. I faktycznie - przy następnej wizycie szafka wciąż stała (tylko w innym miejscu). Ale tym razem był inny pan i nie chciał zejść nawet do 600 zł. Powiedział, że nie ma żadnych szans na negocjacje dzisiaj. Podpytałam więc (żeby potem nie jeździć w ciemno), czy możemy zadzwonić i przez telefon dowiedzieć się, czy danego dnia jakaś szansa na negocjacje istnieje. I jak najbardziej - można dzwonić! Trzy dni później, gdy znowu mieliśmy być w okolicy, zadzwoniłam na infolinię. Pan z infolinii zadzwonił do Działu Sprzedaży Okazyjnej i chwilę później przekazał mi dobrą wiadomość: można negocjować. I co więcej: powiedział, że w Jankach można negocjować zawsze! Widać teoria ma nie do końca po drodze z praktyką. Ale pojechaliśmy, znowu był ten sam pan, co za pierwszym i drugim razem, i znowu zapytaliśmy, czy jest szansa, by zejść z ceny bardziej. Początkowo naszą barierą było 500 zł, ale potem rodzice namówili nas, by za 600 zł też brać. Dlatego byliśmy już gotowi wziąć po wcześniej proponowanej stawce, ale zapytać o coś więcej nie zaszkodziło - pan poszedł na zaplecze i wrócił z ceną 550 zł. 

Tak oto szafka zawitała w naszym domu :)



Jak widzicie, kupić naprawdę tanio wcale nie jest aż tak prosto. Jeśli ktoś mieszka daleko od sklepu, to nie ma sensu, by jeździł kilka razy - więcej zapłaci za benzynę niż oszczędzi na meblach. Ale jeśli już i tak jesteśmy w sklepie, warto zajrzeć do Działu Sprzedaży Okazyjnej. A jeśli jesteśmy już na coś zdecydowani, warto spróbować wynegocjować niższą cenę.

Jak negocjować?

Na szczęście negocjacje w IKEA to sama przyjemność! Nie są tak chaotyczne jak na arabskich bazarach i nie są też nastawione na jakiś specjalny zysk sklepu. Dział Sprzedaży Okazyjnej to forma recyklingu. IKEA nie chce, by cokolwiek się marnowało na śmietniku. Wiedzą, że lepiej sprzedać bardzo tanio niż wyrzucić. Kocham to podejście!

Ale pracownicy sklepu mają głowy na karku i nie jest tak, że wszystko zaraz rozdają po złotówce. Nie, nie, nie! Szukają kompromisów, tak by wilk był syty i owca cała. Warto im w tym szukaniu kompromisów pomóc.

W czasie rozmowy zwróćcie uwagę na 
  • Zniszczenia - może dany pracownik nie miał jeszcze czasu się dobrze przyjrzeć i nie jest świadomy, że mebel jest w gorszym stanie niż się na pierwszy rzut oka wydaje.
  • Gabaryty - jeśli mebel jest złożony, a rozkładanie go może być niebezpieczne (coś się może połamać), to trzeba przewieźć w całości; nie każdy ma aż tak duży samochód, a wtedy trzeba dopłacać za przewóz firmie transportowej
  • Data przecenienia mebla - znajduje się na etykiecie z ceną; zwróćcie uwagę, czy mebel został dopiero co wstawiony i jeszcze nikt nie zdążył go kupić, czy może zalega od trzech miesięcy i po prostu nikt nie jest nim zainteresowany. W tym drugim przypadku macie dużo większą szansę na zejście z ceny!

Rzeczy z Działu Sprzedaży Okazyjnej nie podlegają gwarancji ani zwrotowi, więc trzeba się liczyć z tym, że coś się może w nich jeszcze zepsuć i nikt nam z tym nie pomoże. Dlatego też sama z dystansem podchodzę do kupowania lamp - zawiasy w drzwiach jeszcze wymienimy, ale z kablami sami nie damy sobie rady.

Gdy kupiliśmy witrynę, po przyjeździe do domu okazało się, że światła nie działają. Nie wiemy dlaczego. Ale nie zależało nam na nich, więc do tej pory nie podjęliśmy żadnej próby naprawy.

Swoją drogą, jak już o witrynie mowa, to zwrócę jeszcze Waszą uwagę na rozmiary mebli i godziny zakupów. My po witrynę przyjechaliśmy tuż przed zamknięciem sklepu. Widziałam ją już wcześniej podczas samodzielnych zakupów w ciągu dnia i wieczorem pojechaliśmy razem z Piotrkiem, by wspólnie się zastanowić nad zakupem. Szybko podjęliśmy decyzję i chwilę później wylądowaliśmy z witryną na parkingu. PRAWIE GODZINĘ PAKOWALIŚMY WITRYNĘ DO SAMOCHODU. Sklep już dawno zamknięty, na parkingu prawie zupełnie pusto, tylko my, auto i witryna. A jeździmy Toyotą Yaris... na szczęście w wersji dostawczej ;) więc ostatecznie udało się upchnąć nas wszystkich (o tej godzinie nawet nie byłoby opcji, by jedno z nas wróciło autobusem). Historia ze szczęśliwym zakończeniem, ale mieliśmy chwile zwątpienia. Bo spakować to jedno, ale przewieźć tak, by się szyby przy hamowaniu nie potłukły, to drugie. Dlatego dobrze Wam radzę - na wszelki wypadek duże meble kupujcie trochę wcześniej, żeby w razie potrzeby była opcja skorzystania z autobusu lub pomocy firm transportowych.





Uszkodzenia mebli z wyprzedaży

Nie jest tak różowo, jakby się mogło wydawać! Meble przecenione są zazwyczaj trochę zniszczone. Zwłaszcza te złożone, które prawdopodobnie były elementem ekspozycji. I niektóre wady widać na pierwszy rzut oka. Ostatnio widzieliśmy biurko, które miało zdarty dość duży fragment powłoki z białego blatu. Zastanawialiśmy się nad zakupem i przemalowaniem całego blatu na jakiś kolor. W końcu biurko kupił ktoś inny.

Nasza witryna też była w kiepskim stanie. Porysowana w kilku miejscach, obita... jak stała taka zupełnie pusta w sklepie, wyglądała mało ciekawie. Ale doszliśmy do wniosku, że i tak nie przyglądamy się meblom z bliska, a już na pewno nie od tyłu, gdy stoją przy ścianie. I faktycznie! Wszystkie zarysowania ze zdjęć powyżej są zupełnie niewidoczne na co dzień. A niektóre widoczne w sklepie, w domu okazały się tylko zabrudzeniem.

Pokazywałam Wam witrynę na zdjęciach wiele razy i też nie zauważyliście, by coś z nią było nie tak. Bo tego naprawdę nie widać! Trzeba podejść blisko i skupić się na szukaniu ubytków. Bardziej się rzuca w oczy, że mamy inne uchwyty - drewniane kołki zamiast standardowych srebrnych kółek. Ale akurat ta zmiana jest według mnie bardzo na korzyść!

Szafka była w lepszym stanie. Porysowana trochę na froncie i tyle. Dopiero po zakupie zauważyliśmy, że jest też znacząco obita na rogu - na szczęście tym od ściany! ;) I teraz na zbliżeniach może wyglądać fatalnie, ale ostatecznie i tak patrzymy na nią tak, jak zaprezentowałam ją w TYM poście. Spróbujcie na tamtych zdjęciach doszukać się ubytków!




Poniżej jeszcze kilka zrzutów ekranu ze stron IKEA z różnych miast.

IKEA Targówek
zrzut ekranu ze strony IKEA Targówek

IKEA Janki
zrzut ekranu ze strony IKEA Janki

IKEA Kraków
zrzut ekranu ze strony IKEA Kraków

IKEA Gdańsk 
zrzut ekranu ze strony IKEA Gdańsk

Jak widzicie, każdy sklep ma jeszcze swoje wewnętrzne obniżki cen. Warto być ich świadomym wybierając dzień na zakupy. Żeby sprawdzić promocje dla swojego miasta, wejdźcie na stronę IKEA -> wybierzcie miasto -> okazje -> i (w zależności od możliwości strony) albo przewijajcie w dół, albo wybierzcie informacje dotyczące Działu Sprzedaży Okazyjnej.

Czasem dostaję komentarze, że mój blog to jedna wielka reklama IKEA. No niestety nie, muszę Wam przyznać! Bardzo żałuję, ale współpracowałam z IKEA tylko raz (o TUTAJ) i wszystkie nasze ikeowe zakupy wynikają wyłącznie z naszej wielkiej sympatii do tego sklepu. Piszę o tym, żebyście tym razem mogli uwolnić swoje umysły od niepotrzebnych hipotez :) Naprawdę, tyle razy prosiliście, bym napisała o zbijaniu cen w IKEA, że nie mogłam nie stworzyć tego postu! 

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie w komentarzach! Nie jestem alfą i omegą, ale może uda mi się odpowiedzieć na Wasze wątpliwości. A jeśli uważacie, że o czymś zapomniałam, albo sami macie jakieś doświadczenia - też się tym podzielcie. Będzie mi bardzo miło! :)