11 maja 2015

Dlaczego kupuję tanie meble?

Dość często spotykam się z opiniami, że warto zainwestować w porządne meble. Porządne, czyli drogie. Najlepiej drewniane i masywne. Dziwicie się, że kupuję w IKEA, chociaż rzeczy są kiepskiej jakości i zaraz się nie będą do niczego nadawać. Przynajmniej tak twierdzicie. Śmiejecie się z kartonowych stolików, które można przebić jednym uderzeniem pięści. Chociaż przyznam, że ja bym nie potrafiła. 

I czy naprawdę kupujecie stolik, by walić w niego pięścią? 



Nie wiem, jak żyjecie Wy, ale wiem, jak żyję ja. Zmieniają się mieszkania, zmieniają się potrzeby i zmienia się mój gust. Przeprowadzki, rosnące dzieci i kolejne zachwycające mnie kolekcje w sklepach. To wszystko sprawia, że nie mam najmniejszej ochoty inwestować w rzeczy na całe życie. 

Z mebli, które mieliśmy dwa lata temu, zostały tylko krzesła.

Drewniane skrzynki też nie należą do najsolidniejszych, ale w określonych okolicznościach świetnie się sprawdzają.

Nie chcę kupować jednego łóżka na całe życie, bo wiem, że za kilka lat będę chciała mieć inne lub nowa sypialnia swoimi wymiarami wymusi na mnie zmianę. Wtedy obecne meble będę sprzedawać, a łatwiej się sprzedać te niedrogie niż te z górnej półki. Klienci z dużym portfelem nie muszą szukać używanych rzeczy. 

A może któregoś dnia dzieci wpadną na szalony pomysł i nim się zorientuję, zabawa w strażaków przerodzi się w regularną batalię z naszymi meblami? Inaczej zareaguję, gdy wiem, że zniszczona witryna kosztowała trzysta złotych, a nie trzy tysiące. Po co się denerwować?




Czy warto kupować drogie, solidne meble? Pewnie warto, ale tylko w określonych okolicznościach. Na przykład wtedy, gdy kupienie ich nie jest dla nas specjalnym obciążeniem finansowym lub gdy jesteśmy do nich naprawdę, naprawdę przekonani.

Ale trzeba pamiętać, że każdy żyje inaczej! Nie warto oglądać się na innych.
Bądźmy świadomi swoich własnych potrzeb.


Zdjęcia wykonane przez Fotoplastykon podczas spotkania #blogINtalk w Katowicach.