2 kwietnia 2014

Metamorfoza po warszawsku

Uwielbiam oglądać przemiany wnętrz. To niezwykle budujące, że z czegoś okropnego można zrobić prawdziwe cudo. Dlatego też chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować metamorfozę niewielkiej kawalerki położonej na Starym Mokotowie w Warszawie. 


Teraz jest ślicznie. A jak było wcześniej? Dębowy parkiet był bardzo zniszczony. Niektóre kawałki nie trzymały się podłogi, w innych miejscach pojawiły się czarne plamy. Choć wnętrze jest wysokie, z dużymi oknami, ściany pomalowano na nieciekawy kolor, przez który wydawało się, że jest ciemniej niż w rzeczywistości. Teraz już nie ma takich problemów. Zobaczcie zdjęcia!

Dotychczas pokój był doświetlony tylko jedną lampą, teraz pojawiło się więcej źródeł światła. Wieczory z pewnością będą dużo przyjemniejsze niż dotychczas. Kuchnia wcześniej gnieździła się w przedpokoju; nie było ani blatu, ani zlewu. Po przeniesieniu jej do pokoju, wreszcie można gotować z przyjemnością! Płyta indukcyjna, drewniany blat, otwarte półki, które nie ograniczają przestrzeni. Do tego śliczne płytki i najwygodniejsze szuflady do przechowywania rzeczy (mieliśmy takie w poprzednim mieszkaniu, są niezwykle pojemne i praktyczne). 

Łazienka... Sztuczne kamienie przyklejone pod prysznicem chyba nie wymagają komentarza. Teraz łazienka zyskała szyku i elegancji dzięki uspokojeniu kolorystycznemu i zastosowaniu prostych form. Przeszklone drzwi pod prysznic nie ograniczają przestrzeni i bardzo dobrze chronią pomieszczenie przed zachlapaniem. Nam też by się takie przydały! Dodatkowo w łazience znalazło się miejsce na pralkę i pionową wysoką szafkę na rzeczy. Czy zrobiło się ciasno? Zdecydowanie nie. Niesamowita przemiana!

Na tym zdjęciu widać, jak zniszczony był parkiet. Stary został rozebrany i ułożono zupełnie nowy. Następnie cyklinowanie, olejowanie i zrobiło się dużo ładniej. A za oknem widać ogródek należący do mieszkańców tej przedwojennej kamienicy. Dzięki przycięciu krzewu, do wnętrza wpada więcej światła.

Okropna wnęka dzięki drobnym poprawkom i zamontowaniu półek robionych na wymiar, stała się atutem tego wnętrza. Przy okazji zwróćcie uwagę, że na fragmencie ściany zostały odsłonięte cegły podkreślające historię tego miejsca. Jakby nie patrzeć, w Warszawie nie mamy aż tak wielu przedwojennych kamienic...

Przed remontem, zamiast prawdziwych cegieł, w przedpokoju przyklejono bardzo słabej jakości tapetę imitującą czerwony mur. Chyba lepiej nie sięgać po takie zamienniki, gdy mamy możliwość pochwalenia się prawdziwym murem z poprzedniego wieku. Sam przedpokój został otwarty na resztę mieszkania, zostały wymienione drzwi, w miejscu starej kuchni powstała pojemna szafa, a całość została otrzymana w jasnej kolorystyce.

Nieforemny kształt pokoju zawsze przysparza dużo trudności aranżacyjnych. Jednak każdą wnękę można dobrze wykorzystać. Pomysł z półkami i stołem pod oknem bardzo mi się podoba!

Uważam, że przemiana przebiegła niezwykle pomyślnie. Pozostaje mi już tylko pogratulować efektów szwagrowi :) gdyż tak się składa, że to właśnie brat Piotrka jest autorem tej wnętrzarskiej metamorfozy!

Gdyby więc ktoś z Was szukał kawalerki do wynajęcia, serdecznie polecam: >> link do ogłoszenia <<
W ogłoszeniu znajdziecie też niepublikowane tu zdjęcia :)

A póki co zapraszam Was jeszcze raz na spacer po wyremontowanej kawalerce:







I jeszcze ta deszczownica... :)

Jak Wam się podoba? Prawda, że udana metamorfoza? 
Kilka miesięcy pracy zdecydowanie nie poszło na marne :)