21 stycznia 2018

Taboret drewniany. Co z nim zrobić?

- Magda, mam taki stary taboret. Jest okropnie zniszczony i chyba go wyrzucę... ale może chcesz?
- Jasne, biorę!

Taboret to rewelacyjny mebel! Mały i poręczny, więc łatwo go zmieścić w każdym wnętrzu, a w dodatku z pewnością się przyda, bo ma milion możliwych zastosowań. Uwielbiam nadawać nowe życie starym rzeczom, a solidne drewniane konstrukcje nadają się do takich przemian idealnie! 



Moje metamorfozy nie są specjalnie zaskakujące - przeważnie opierają się na malowaniu i tak było również tym razem. Postanowiłam spróbować papierem ściernym odrobinę wyrównać powierzchnię, ale gdy szorowanie nie przynosiło zbyt spektakularnych efektów, machnęłam ręką. Umyłam stołek (najgorsza robota! mycie zawsze jest najgorsze we wszystkich domowych diy!) i obróciłam, by zacząć malowanie od dołu, a tam...


Meblomax z Komarówki powstał w 1976 roku i nadal istnieje, ale nie to zwróciło wtedy moją uwagę. Może już słabo widać, gdyż naklejkę nadgryzł ząb czasu, ale wygląda na to, że mój nowy taboret nazywa się Marcin. Marcin. Po prostu Marcin. JAK MÓJ SYN!


Teraz rozumiecie - to było przeznaczenie! Podekscytowana swoim odkryciem, zabrałam się do pracy. Miałam w domu nieduże opakowanie zielonej farby kredowej Annie Sloan. To taka zieleń już wchodząca trochę w niebieskości. Kolor zielonego jeziora; nazwany bardzo ładnie - Florence. 
Uznałam, że dla Marcina będzie idealny!


Malowanie przebiegło bardzo sprawnie. Jedna warstwa pierwszej nocy, druga warstwa drugiej nocy, woskowanie i gotowe. Nawet to woskowanie, chociaż specjalnie za nim nie przepadam, na tak małej powierzchni przebiegło bardzo sprawnie. Sumaryczny czas pracy: może dwie godziny. 


Od razu zestawiłam taboret z naszą granatową szafą, także odnawianą farbami Annie Sloan. Nim wybrałam dla niej ten kolor (Napoleonic Blue), brałam pod uwagę również Florence. Ale chyba dobrze, że szafa jednak jest niebieska. Tak wygląda bardziej dostojnie. 


A zielony stołek, choć przy szafie wyglądał naprawdę świetnie, powędrował na drugi koniec pokoju i pełni rolę kwietnika koło naszej żółtej witrynki.  


Teraz, już po zrobieniu zdjęć, na oknie wylądowały również lampki choinkowe, więc zrobiło się tu jeszcze przyjemniej. Możecie to zobaczyć w moim ostatnim daily vlogu na youtubie. Nasza kolekcja roślin jest naprawdę dobrze podświetlona! Za to odpowiednio zastawiony kaloryfer nie rzuca się przesadnie w oczy. 


Dajcie znać, czy też lubicie dawać nowe życie starym rzeczom. A może zupełnie Was to nie bawi i wolicie zostawić zużyte meble przy śmietniku, by inni się nimi zajęli? Jeśli należycie do tej drugiej grupy, mam dla Was dobry sposób - wystawcie niepotrzebną rzecz na OLX jako "oddam za darmo". Prawie na pewno ktoś się szybko zgłosi, a Wy nie będziecie musieli trudzić się znoszeniem! 

Ja tym razem miałam wyjątkowo komfortowo - kolega sam nam przywiózł stołek (a przy kolejnej wizycie go nie poznał!). Ale normalnie, gdy chce się upolować fajny mebel, trzeba działać szybko i samemu sprawnie ogarnąć odbiór, nim zrobi to ktoś przed nami. Istne polowanie! Jest naprawdę wielu chętnych.

Dlatego następnym razem zanim coś wyrzucicie, dobrze się zastanówcie, czy to na pewno właściwe rozwiązanie. Lepiej, by meblem zajął się ktoś inny, niż żeby ten doszczętnie zgnił na deszczu czekając na kontener.