21 sierpnia 2017

Kawalerka z antresolą

Dziwna sprawa. Jestem olbrzymią miłośniczką mieszkań na niedużych metrażach. Fascynuje mnie rozplanowywanie przestrzeni w taki sposób, by wykorzystać każdą lukę, każdy kącik. By było funkcjonalnie, ale też estetycznie. Małe mieszkanie zawsze są przytulne. Taki już ich urok! Sęk w tym, że sama już nie pamiętam, jak to było w przedszkolu mieszkać z rodzicami w kawalerce. Potem moje najmniejsze mieszkanie miało 46 m2, więc mogę być trochę mało wiarygodna w swoich sądach nad metrażami.

Z czego wynika moja fascynacja takimi wnętrzami? Może kojarzą mi się z moim pokojem z nastoletnich czasów. Małe królestwo, w którym samemu ustala się swoje zasady. A może podświadomie czuję się z nimi związana, bo to właśnie jedno z takich mieszkań, a nie z dwustumetrowych apartamentów, mogłabym sobie kupić? Faktycznie mam tak, że nawet w trzydziestometrowych mieszkaniach zaczynam się zastanawiać, jak byśmy je urządzili, by pomieścić się z dzieciakami. Znajomi na takie pomysły pukają się w czoło, a ja mam z tyłu głowy, że przecież kiedyś tak się mieszkało. I nie było w tym nic patologicznego! Gdzie kończy się myślenie o własnej wygodzie, a zaczyna się bycie pod presją norm społecznych? Czy duża przestrzeń nie stała się obowiązkiem, do którego należy się dostosować odpowiednimi zarobkami? Ile metrów powinno przypadać na jednego członka rodziny?

Do tych rozważań skłoniła mnie bardzo elegancka kawalerka, którą znalazłam szukając materiałów do postu o czarnych meblach (Macie jakieś czarne meble? Faktycznie są takie niepraktyczne?).

To czarne wnętrze przełamane jedynie białą podłogą, jedną białą ścianą i białym sufitem. Można by pomyśleć, że zostało przygotowane dla jakiegoś mężczyzny - tyle się mówi, że czarny to męski kolor. Tu jednak wyraźnie widać, że jest to mieszkanie dla kobiety. I nie chodzi nawet o sztukaterię na ścianie i złoty kolor w dodatkach, bo upodobania mężczyzn też bywają różne, tylko o jeden element stylizacji - damskie buty. Obraz mówi wszystko, a projektantka, Tatiana Shishkina z Inroom Interior Design Studio, potwierdza - to mieszkanie młodej niezależnej kobiety.


Mieszkanie ma 24 m2, ale dzięki temu, że jest bardzo wysokie (3,8 m), udało się stworzyć antresolę. Nasz dwumetrowy przyjaciel raczej się ze mną nie zgodzi, że to wygodne rozwiązanie, ale taki urok małych mieszkań, że można w nich myśleć tylko o sobie.


Inaczej jest w wielkich domach i apartamentach. Chyba nikt ich nie wykańcza tylko dla siebie. Duży metraż to duża rodzina i/lub liczni goście, a wtedy trzeba sięgać po rozwiązania bardziej uniwersalne. Kawalerka jest dla jednej osoby, ewentualnie pary. Potem różnie się życie układa, ale raczej takie są założenia, więc można precyzyjniej dostosować wnętrze do indywidualnych potrzeb.


Zwróćcie uwagę na szafki w kuchni. Jednolita kolorystyka może Was zmylić, ale jak spojrzycie uważniej to zauważycie, że dolne i górne fronty są różne.

Bardzo podoba mi się również konstrukcja schodów. Zazwyczaj nie przepadam za ażurowymi ściankami w tym stylu, ale ta tutaj w połączeniu ze stopniami jest naprawdę bardzo elegancka.


Wszystko jest czarne! Ale dzięki białej podłodze nie jest tu wcale mroczno. Nie bez znaczenia są też dwa wielkie okna, na których przygotowano mięciutkie siedziska.


Różnorodność materiałów i faktur oraz ciepłe oświetlenie sprawiają, że jest tu bardzo przytulnie. Przy takiej wysokości pomieszczenia ciemne barwy okazały się bardzo dobrym wyborem. 


Na antresoli powstała sypialnia z miejscem do pracy i garderobą. Biurko stanęło przy szklanej ściance, więc siedząc przy komputerze można swobodnie zerkać na dół czy za okno.


Garderoba w tym przypadku nie jest osobnym pomieszczeniem. Po prostu część sypialni wydzielono elegancką zasłonką, która zasłania półki i wieszaki.


W łazience została powtórzona biało-czarna kolorystyka z pokoju. Spotkałam się z opinią, że czarne płytki w łazience to słaby pomysł, gdyż zostają bardzo widoczne ślady po wodzie. Biały nalot z kamienia po każdym zachlapaniu. Jestem ciekawa, na ile filtry do wody rozwiązują ten problem.


Czarny kolor dość często pojawia się we wnętrzach, jednak rzadko w aż takiej ilości. Pojedyncze meble czy drzwi, czasem jakaś jedna ściana, ale żeby całe mieszkanie urządzić na czarno? Tego się raczej nie spotyka. Mam nadzieję, że udało mi się pokazać Wam coś nowego.