4 lipca 2017

Agent nieruchomości - moja nowa przygoda

Kto śledzi moje vlogi, ten już wie, ale dla pozostałych może to być nowina. Po paru ładnych latach wyobrażania sobie siebie w roli agenta nieruchomości, postanowiłam wcielić ten projekt w życie. Jak nie teraz, to kiedy? Dlatego od niedawna możecie mnie znaleźć również TUTAJ w Maxon Nieruchomości.

Na razie jestem ogromnie podekscytowana bliskim kontaktem z tyloma mieszkaniami. Brakowało mi tego dotychczas. Ale mam też poczucie, że trafiłam z deszczu pod rynnę. Tytuł "blogerka" zawsze wywołuje lekko lekceważące spojrzenia i delikatne uśmieszki. Teraz zostałam agentką nieruchomości, a to też wcale nie jest zawód, który cieszy się wielkim szacunkiem społecznym.

Jest wielu klientów rozumiejących naszą pracę. Takich, którzy od początku zostawiają wszystko w naszych rękach i cieszą się, że mogą poświęcić ten czas na swoje sprawy. Takich, którzy doceniają wartość olbrzymiej bazy klientów agencji. Takich, którzy nie mają problemu z zapłaceniem prowizji za przyprowadzenie klienta. Jednak mam poczucie, że wciąż dla ogromnej liczby osób jesteśmy tylko naciągaczami, którzy są jak piąte koło u wozu i tylko chcą się wzbogacić przy ich transakcji.


Jak przypominam sobie dyskusje blogerów na temat standardów współprac z markami czy problemów z "psuciem rynku" przez niektórych, uśmiecham się pod nosem. W branży nieruchomości niepożądane zjawiska mają zupełnie inną skalę i, podobnie jak w blogosferze, niepoważnych ludzi można spotkać po każdej ze stron. To na swój sposób fascynujące, jak często słowa i czyny zupełnie się nie pokrywają. Ale taka już chyba ludzka natura! 

Więcej o tym, jakie nieciekawe sytuacje występują i z czego one wynikają, napiszę innym razem, gdy już lepiej się temu wszystkiemu przyjrzę. W mojej agencji na szczęście jest duży nacisk na dobrą obsługę klienta i atmosfera pracy jest naprawdę dobra. Nie ma presji wykręcania wyników za wszelką cenę. Ale i tak się cieszę, że moim głównym źródłem utrzymania jest co innego i mogę podchodzić do tego wszystkiego na spokojnie, z większym dystansem. Chcę cieszyć się wnętrzami i moim ukochanym miastem, które teraz poznaję od zupełnie innej strony.

Dlatego przejdźmy już do tego, co najważniejsze - do wnętrz! Pokażę Wam najciekawsze mieszkania, które dotychczas odwiedziłam. Poza jednym, które jest bardzo ciekawe, ale jeszcze w stanie deweloperskim, więc ciężko oddać jego potencjał na zdjęciach. Znajduje się w nowym kameralnym apartamentowcu na Powiślu ze wspólnym tarasem na górze, z którego rozciąga się fantastyczny widok na dachy kamienic, Zamek Królewski, Wisłę i Stadion. W którą stronę się nie spojrzy, wszędzie piękna panorama. Cudne miejsce!

Ale na razie spójrzcie na to dwupokojowe mieszkanie na Ursynowie. Jest już w pełni urządzone i w takim standardzie, że właściwie można się od razu wprowadzić. To dość rzadko się zdarza - najczęściej mieszkania na sprzedaż wymagają gruntownego odświeżenia! A tu jest bardzo przyjemnie. 


Moją uwagę od razu przykuły żółte krzesła. Wiecie, że do kolorowych krzeseł mam szczególną słabość - zawsze są fajnym akcentem we wnętrzu! A w razie potrzeby łatwo je wymienić na inne.


Kuchnia jest biała. Otwarta na pokój, a zarazem trochę ukryta we wnęce. Nieduża, ale też niczego jej nie brakuje (poza zmywarką). Co ważne - jest piekarnik. Nie wyobrażam sobie kuchni bez piekarnika, a niestety wiele osób przygotowując małe kuchnie w mieszkaniach pod inwestycję rezygnuje właśnie z tego urządzenia! Na szczęście to mieszkanie było urządzane pod właścicieli.

Mam nadzieję wkrótce pokazać Wam malutkie mieszkanie inwestycyjne, w którym piekarnika miało nie być, a ostatecznie się pojawił. Wymagało to dużej gimnastyki umysłu i złamania schematów, ale się udało. Niezwykła historia! Naprawdę rozbawiło mnie to rozwiązanie. Ale jest serio sensowne. Trzymajcie kciuki, by udało mi się tam zrobić zdjęcia.


Sypialnia jest nieduża, ale za to bardzo jasna i z pojemnymi szafami. Na lewo od wejścia są białe szafy. Pięknie się zlewają ze ścianami, dzięki czemu pokój zdaje się być dużo bardziej przestronny.


W przedpokoju też jest miejsce na wszystko. Półki na buty, haczyki na ubrania, a do tego wielka szafa w zabudowie. Tapeta przy wieszaku prawdopodobnie ma za zadanie uchronić ścianę przed brudzeniem i na co dzień nie jest tak dobrze widoczna.

Ostatnie pomieszczenie to łazienka. I chociaż łazienki w dwupokojowych mieszkaniach często są ciaśniutkie, to tu zupełnie nie ma tego problemu. Po lewej stronie spokojnie może stanąć jakaś szafka. 


Mieszkanie znajduje się na Natolinie na siódmym piętrze dość nowego budynku (z 2009 roku). Z okien rozciąga się widok na prawie cały Ursynów! Bardzo fajna lokalizacja, bo blisko metra, pętli autobusowej, restauracji czy sklepów. Moja blogowa koleżanka mieszkała tuż obok i bardzo sobie chwaliła okolicę.

Ursynów z jednej strony jest dzielnicą-sypialnią, a z drugiej strony jest zupełnie samowystarczalny. Powstało już tyle punktów usługowych, że niczego nam nie brakuje. Jednak można łatwo wskazać obszary, gdzie te punkty są, a gdzie raczej ich nie ma. Jest trochę rejonów, w których nawet o zwykły sklepik osiedlowy ciężko (to głównie przy nowych osiedlach). Natomiast ten budynek jest akurat w drugiej linii od głównej drogi, przy której są liczne punkty handlowe, a zarazem na granicy starego osiedla, na terenie którego są przedszkola, szkoły, przychodnia, dom kultury i liczne place zabaw. Czyli tak idealnie! 

Swoją drogą, to jest jeden z tych rejonów, w którym sami bylibyśmy gotowi kupić mieszkanie. Ale to pewnie jeszcze trochę. Na razie mieszkamy jedną stację metra dalej i też jest fajnie :)

Jak już jesteśmy przy dwupokojowych mieszkaniach, to pokażę Wam też to, które oglądałam z moją klientką. 

Szukałyśmy dwóch pokoi po remoncie w dobrze skomunikowanej okolicy. Jak już wiecie, na rynku nie ma wcale zbyt wielu mieszkań po remoncie, a już na pewno nie w okazyjnej cenie. Ale kilka udało się znaleźć, między innymi to, które najbardziej przypadło mojej klientce do gustu. 

Mieszkanie reprezentował agent Mateusz Wronko z Finamax, który zajmuje się nim na wyłączność. Co ciekawe, dzięki dobrym relacjom ze swoją klientką, właścicielką mieszkania, był też zaangażowany w remont i sam wybierał niektóre elementy wystroju! 


Mieszkanie to dwa pokoje utrzymane w biało-szaro-czarnej kolorystyce, przedpokój i łazienka. Duży salon został połączony z kuchnią, dzięki czemu we wnętrzu jest jeszcze przestronniej. Sypialnia wyróżnia się na razie tylko czarną tapetą. Ale chyba najbardziej spodoba Wam się łazienka. Nie dość, że zostały tu położone piękne wzorzyste kafle, to jeszcze pod umywalką pojawiła się drewniana szafka nadająca łazience odpowiedniego klimatu. Dopełnieniem jest industrialna lampa pod sufitem.


Mieszkanie sprzedawane jest bez mebli, ale myślę, że to lepiej, by każdy miał możliwość samodzielnie dobrać odpowiednie wyposażenie. W razie problemów, zawsze można skorzystać z usług dekoratorów wnętrz. To lepsze niż wynoszenie potem nowych, ale niechcianych rzeczy.

Więcej zdjęć w ogłoszeniu TUTAJ. Korzystajcie, póki jest jeszcze aktywne.

Ostatnim mieszkaniem, które Wam dzisiaj pokażę, jest kawalerka na Żoliborzu, pomiędzy Dworcem Gdańskim, Placem Grunwaldzkim a Arkadią. Świetny punkt komunikacyjny i świetne mieszkanie, bo świeżo po remoncie.


W pełni urządzona jest tylko łazienka. Nie jest tak charakterna jak ta wcześniejsza, ale też niczego jej nie brakuje. Biała kolorystyka ocieplona drewnopodobnymi płytkami na podłodze to zdecydowanie dobry przepis na sukces. 


Wnęka po lewej stronie to przedpokój. Została tam zrobiona biała szafa w zabudowie. Na wprost wejścia do mieszkania znajdują się drzwi do łazienki. 

Wnęka po prawej stronie to miejsce na kuchnię. Wszystko jest już gotowe, wystarczy wstawić meble i AGD. 


Mieszkanie przeszło naprawdę gruntowny remont. Widziałam w naszej bazie zdjęcia sprzed paru ładnych lat, gdy na ścianach gościł intensywny fioletowy kolor. Teraz to zupełnie inne wnętrze! Co więcej, to co było najpiękniejsze, udało się uratować - w pokoju został stary parkiet w jodełkę. 


Przyznam Wam, że zawsze miałam poczucie, że znam niewielu ludzi. Obracałam się w wąskim gronie przyjaciół. Przynajmniej tak mi się wydawało, bo teraz, gdy zaczęłam nową pracę, co rusz trafiam na znajomych! Mówi się, że świat jest mały, ale że aż tak? 

Podzielcie się w komentarzach swoimi doświadczeniami z agencjami nieruchomości. Raczej pozytywne czy nie za bardzo? Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń i stosunku do tego zawodu. Wszystkie wskazówki mile widziane.

A gdybyście potrzebowali pomocy przy nieruchomościach w Warszawie, wiecie gdzie mnie szukać! :)