5 grudnia 2016

Moje HYGGE

Muszę Wam przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem tego, jak układają się różne życiowe przypadki. Właściwie na każdym kroku tego doświadczam. Chcę kupić witrynę, trafiam na nią na wyprzedaży. Myślę o komodzie i dostaję prywatną wiadomość od osoby, która chce się jej pozbyć. Oczywiście to nie jest tak, że dostaję wszystko, o czym zamarzę! Ale jednak świat często jest w stanie odpowiedzieć na moje potrzeby.

I tak jest też z hygge, które tej jesieni opanowało Polskę. 
Przyszło akurat wtedy, gdy o nim myślałam, a zaraz potem Jysk poprosił mnie o podzielenie się swoimi wrażeniami na ten temat na blogu.

Dlatego dzisiaj zdradzę Wam, jaka jest moja wersja hygge, a także dlaczego to dla mnie takie ważne.




Na początku roku bardzo skoncentrowałam swoje myśli na celach. Cele w moim życiu zawsze były - od takich bardzo prozaicznych, jak kończenie poszczególnych etapów edukacji, po bardziej abstrakcyjne, jak niektóre wyzwania podróżnicze. Co chwila pojawiała się jakaś nowa idea, którą brałam sobie do serca i skrupulatnie realizowałam. 
Natomiast w tym roku zorientowałam się, że skończyły mi się pomysły. 

Mam fantastycznego męża, cudowne dzieci, super przyjaciół, pracę marzeń i przestronny dom. Dostałam od życia wszystko, o co zabiegałam, i poczułam wielką pustkę, bo nie wiedziałam, co dalej mam ze sobą zrobić. Co jeszcze powinnam "odhaczyć", by poczuć prawdziwe szczęście?




Przybiło mnie to na tyle, że musiałam się trochę odizolować. Nie byłam w stanie dalej nagrywać vlogów. Musiałam przystopować z postami na blogu. Przestałam jeździć na różne wydarzenia, na których dotychczas nie mogło mnie zabraknąć. Potrzebowałam czasu, by na nowo odnaleźć siebie i wyrwać się z tego okropnego zobojętnienia.




Zaczęłam przypominać sobie, jak spędzałam czas wolny nim wpadłam w wir tych wszystkich obowiązków, które sama sobie narzuciłam. Wróciłam do samotnych spacerów, huśtania na huśtawce czy chodzenia po drzewach. Po paru latach przerwy znowu zaczęłam jeździć na rowerze i czytać książki wyłącznie dla przyjemności. Musiałam nacieszyć się samotnością i złapać dystans. A gdy już to zrobiłam, odkryłam, co sprawia mi najwięcej radości.

Teraz wciąż jeszcze uczę się życia w nowym porządku; z hygge zamiast wyścigu szczurów.





"W hygge chodzi o to, żeby dać sobie chwilę przerwy. Dzisiejszy świat jest bardzo wymagający, oczekuje się od nas, żebyśmy byli idealni, perfekcyjni, wydajni, zdrowi i piękni. Ale jest w nas wszystkich taka potrzeba, żeby przez chwilę pobyć ze sobą"
Meik Wiking, autor książki "Hygge. Klucz do szczęścia"




Moje hygge to na przykład moment, gdy dzieci już śpią, mieszkanie posprzątane, a ja - jak to ja - z gorącą herbatą i pod kocykiem, czekam na wizytę przyjaciół. Nie wiem, co się wydarzy. Może w coś zagramy, a może cały wieczór będziemy dyskutować o pracy. Może powspominamy wspólne wyjazdy, a może zdradzimy swoje plany na przyszłość. Nie wiem, co się wydarzy, ale na pewno będę szczęśliwa, że są ze mną ludzie, których lubię. I już samo to oczekiwanie na nich sprawia mi dużo radości.






"Hygge możemy określić jako sztukę tworzenia przyjaznej, intymnej atmosfery, jako socjalizację dla introwertyków, ale i dążenie do codziennego szczęścia. To cieszenie się małymi przyjemnościami dnia codziennego. Chodzi o to, by doświadczać hygge poprzez atmosferę relaksu, komfortu i bycia razem na co dzień."
Meik Wiking, autor książki "Hygge. Klucz do szczęścia"




Hygge to te momenty, które są dla mnie ważne i które chcę celebrować.

Przygaszone światło, świeczki w ulubionych lampionach, kwiaty na stole, zapach gorącego ciasta. Drobiazgi, które podkreślają wyjątkowość chwili i pomagają nam pełniej cieszyć się tym, co jest tu i teraz.




Jak widzicie, idea hygge nie jest niczym zaskakującym. Mała przerwa, wspólne spędzanie czasu, miła atmosfera, celebrowanie chwili - to mało odkrywcze hasła, ale warto sobie o nich przypomnieć w trudnych chwilach, bo to one nadają naszemu życiu sens.




Na zdjęciach pojawiły się trzy rzeczy z Jysk, które ostatnio bardzo pomagają mi w budowaniu hygge atmosfery - to dwa lampiony oraz szary koc. 


Ale to nie wszystkie nowości z Jyska w naszym domu! Na filmie prezentuję resztę:




Hygge w jednym słowie podsumowuje wszystko to, o czym myślałam przez ostatnie miesiące. Was też zachęcam do refleksji. Dajcie znać w komentarzach, jakie chwile sprawiają Wam radość i w jaki sposób je celebrujecie :)