26 stycznia 2016

Smaki miesiąca [styczeń]

Styczeń, chociaż równie zimny, jest dla mnie dużo przyjemniejszym miesiącem niż grudzień - coraz więcej słońca i coraz dłuższe dni to to, czego bardzo mi potrzeba. Zimowa aura nas jednak nie opuszcza, więc w styczniowych Smakach Miesiąca nie zabraknie czegoś specjalnego na długie wieczory...

Jednak zacznijmy od młynków :)



Kolorowe młynki MENU na pewno mieliście już kiedyś przed oczami. Są piękne w swej prostocie, więc nie dziwi mnie ich popularność. Klasyk! Sama również znam je od dawna. Natomiast w tym miesiącu po raz pierwszy spotkałam się z młynkami Kähler Design. Wykonane z dębowego drewna i porcelany, zachwyciły mnie swoim kształtem. Piękne proporcje i fantastyczny dobór materiałów. Eleganckie, ciepłe, finezyjne... dla mnie chyba idealne. Bardzo przypadły mi do gustu! Tylko ta cena, prawie dwa razy wyższa niż za młynki MENU... 

Przejdźmy już lepiej do domków!



Uwielbiam domki! Mam bloga o wnętrzach i architekturze, więc w sumie nie dziwnego, że ten motyw szczególnie sobie upodobałam :) 

Zimą regularnie polecam Wam różne lampiony w kształcie domków, np. takie jak TU lub TU. Sama mam jeden ocynkowany, z którego regularnie korzystam, zachwycając się, jak rozprasza światło w dziesiątki migoczących na ścianach kropeczek. Tym razem chciałabym pokazać Wam coś zupełnie nowego - trafiłam domki ceramiczne! Są dużo droższe, a ich bardziej minimalistyczna i współczesna forma nie podbiła w pełni mojego serca, ale z pewnością jest to ciekawa alternatywa, o której warto pamiętać. Mam nadzieję, że z czasem dostępny będzie jeszcze większy wybór.



W powyższym zestawieniu pojawiają się jeszcze ceramiczne domkowe pojemniczki i ocynkowany lampion - zamiast przestrzennego domku, tylko jedna ściana - z myślą o wąskich półkach :)

Co jeszcze spodobało mi się w styczniu?
Wazon w turkusowe pasy, świeczki na tort, okrągłe tace w zwierzęce wzory, szeroki kosz na zabawki i oryginalny kalendarz.







Zwróćcie uwagę szczególnie na świeczki i kalendarz. 

Ten drugi wydaje mi się zupełnie niepraktyczny, ale nie sposób odmówić jego autorowi pomysłowości. Są to po prostu zwierzątka (tu krowa, koza, owca/lama?, osioł, świnia i kura, ale dostępne są też bardziej egzotyczne zestawy), na których znajdują się poszczególne miesiące. Można mieć takie małe zoo na biurku w pracy, usprawiedliwiając się koniecznością posiadania kalendarza :) Fajne!

Natomiast świeczki na tort... U nas w okolicznych sklepach są dostępne tylko dwa rodzaje - standardowe kolorowe z taką białą spiralką lub takie w kształcie liczb. Dlatego też nigdy się specjalnie nie zastanawiałam, jak takie świeczki powinny wyglądać. Jak chciałabym, żeby wyglądały. Dopiero, gdy w tym miesiącu trafiłam na ten zestaw, olśniło mnie, jak wielką ignorancją się dotychczas wykazywałam. Wybieramy w sklepach spośród milionów ubrań, dekoracji i rodzajów jedzenia, a w kwestii świeczek na taką wyjątkową uroczystość, jaką są urodziny... nie mamy wyboru właściwie żadnego! To w sumie niesamowite, że dzisiaj, w świecie, gdzie różne wybory musimy podejmować na każdym kroku, w kwestii wielu przedmiotów codziennego użytku design jest nam jakoś odgórnie narzucony i nie za bardzo jesteśmy w stanie cokolwiek poradzić (np. wygląd ładowarek i przedłużaczy - wybieramy kolor komputera czy telefonu, ale już kabel dostajemy standardowy w zestawie). Macie może podobne przemyślenia?

Po więcej zestawień w ramach Smaków Miesiąca zapraszam TUTAJ :)