1 kwietnia 2015

Woda w domu

OSIEM! Osiem szklanek wody to zalecana ilość do spożycia dziennie. Gdy to piszę, jest godzina piętnasta i mam za sobą dopiero trzy. Nie jest lekko!

Rozpoczęłam pewien eksperyment, a zarazem wyzwanie. Zamierzam pić zalecane ilości wody przez najbliższy miesiąc. Dzień w dzień, szklanka za szklanką. Nie wiem, czy dam radę, ale będę próbować. Chcę, bo wiem, że warto.

Dlaczego to takie trudne? Bo nie lubię wody, nie smakuje mi i nigdy jej nie piję. Dotychczas wolałam nie pić nic, niż sięgnąć po wodę. Ewentualnie w górach pojedyncze łyki. Tak już mam od zawsze. Ale teraz spróbuję to zmienić. 

Stowarzyszenie Woda w Domu i w Biurze zaprosiło mnie do przetestowania usługi HOD polegającej na dostawie wody do domu. Jak widać, nie tylko biura mogą się tak zaopatrywać! Mały nablatowy dystrybutor stanął u nas w salonie, bym miała wodę naprawdę pod ręką. Wygląda fajnie i mam nadzieję, że faktycznie uda mi się go w pełni wykorzystać.

Dlaczego aż tak mi zależy, by zwalczyć niechęć do wody? Cztery powody poniżej.



Przede wszystkim dla zdrowia. Picie wody zwiększa odporność i korzystnie wpływa na działanie układu moczowego i pokarmowego. Ale przede wszystkim woda nie szkodzi, czego nie można powiedzieć o napojach słodzonych, nawet z pozoru tak zdrowych jak soki owocowe, które jednak osadzają się na zębach i sprzyjają rozwojowi próchnicy.




Po drugie, dla urody. Woda nawilża skórę, usuwa z organizmu toksyny. I przede wszystkim dobrze wpływa na metabolizm, wspomagając odchudzanie! Pijąc hektolitry słodzonej herbaty nie da rady tak szybko pozbyć się pociążowej fałdki na brzuchu.





Po trzecie, dla dzieci. By faktycznie wyrobić w dzieciach zdrowe odruchy, najpierw samemu trzeba dać dobry przykład. Rano, gdy przyjechał do nas dystrybutor, Marcin pierwszy ustawił się z kubeczkiem po wodę. O zafascynowaniu bąbelkami chyba nie muszę wspominać :) 




Po czwarte, dla lepszego samopoczucia. Chociaż na swoje samopoczucie nie mogę narzekać, zawsze może być lepiej! Stres mnie nie zżera, często się uśmiecham, głowa mnie nie boli... Ale gdyby koncentracja mi się poprawiła, to nie miałabym nic przeciwko! Jeszcze pamięć mogłabym mieć lepszą, ale może nie wymagajmy od zwykłej wody zbyt wiele :)




To będzie trudny miesiąc, ale naprawdę jestem mocno zdeterminowana! Jeśli jesteście w stanie mnie jeszcze jakoś dodatkowo wesprzeć na duchu i zmotywować, piszcie w komentarzach. Może sami macie jakieś doświadczenia z podobnymi zmianami w swoich przyzwyczajeniach? Już Wasze historie na facebooku i instagramie dodały mi trochę sił, ale na pewno nie zaszkodzi, jak też dodacie coś od siebie.
I przede wszystkim -> trzymajcie za mnie kciuki! :)


Post powstał przy współpracy ze Stowarzyszeniem Woda w Domu i w Biurze.