16 grudnia 2014

Zrób pokój dla dziecka w jeden dzień

Na targach designu jest mnóstwo przepięknych rzeczy. Ponieważ jednak długo myślę nad każdym zakupem, nigdy nie zdarza mi się wychodzić z torbami pełnymi nowych rzeczy. Ale oczywiście zawsze mi się to marzy! 

W tę niedzielę miałam przyjemność częściowo to marzenie zrealizować. W jaki sposób? Już mówię!


Podczas Targów MyBaze w Warszawie razem z innymi blogerkami - Kasią, Moniką, Magdą, Agnieszką, Martą, Joasią i oczywiście z niezastąpioną Olą, z którą byłam w parze, tworzyłyśmy stylizacje. Brzmi pięknie i mądrze, ale chodzi po prostu o to, że na wyznaczonej przestrzeni próbujemy stworzyć namiastkę pokoju, jakiegoś wnętrza. Namiastkę, bo teraz do dyspozycji miałyśmy dwie ścianki działowe i powierzchnię niecałych czterech metrów kwadratowych. Nie ma prawdziwych wnętrz, które mają tylko dwie ściany! Ale w tym przypadku to żaden problem. W tworzeniu takich stylizacji celem nie jest urządzenie komuś mieszkania, ale pewna zabawa formą, która ma inspirować innych i pokazywać ciekawe połączenia.

Cel w postaci inspirowania innych chyba został osiągnięty - wiemy od wystawców, że wiele osób poszukiwało rzeczy, których użyłyśmy do zaaranżowania naszego kącika.

Niedzielę więc spędziłam na chodzeniu po targach i wybieraniu pięknych rzeczy. A za nami chodził przesympatyczny pan, który znosił do naszego blogowego punktu wszystko, co tylko mu wskazałyśmy. Jak w amerykańskim filmie! Cudowna sprawa! :)

Dlatego od razu chciałabym wszystkim podziękować - i Kasi, która wzięła sprawy w swoje ręce, i Oli, z którą wspaniale się współpracuje, i organizatorom targów, i przedstawicielom sponsorów (Śnieżka i Leitz), i panu w pomarańczowej koszulce, i przede wszystkim wystawcom, bo bez ich zaangażowania i świetnego poczucia estetyki nic by z tego nie wyszło! Dzięki, dobra robota! :)

A teraz zobaczcie, jaki pokoik dziecięcy wraz z Olą przygotowałyśmy.
Pod zdjęciami są wymienione i podlinkowane wszystkie rzeczy.









W aranżacji wykorzystałyśmy:

Wyróżnione rzeczy mam również w swoim domu, więc jako że sprawdzone, polecam podwójnie :)

Muszę też przyznać, że jestem pod niezwykłym wrażeniem tkanin. Na zdjęciach nie widać, czy coś jest miłe w dotyku, więc mogę Wam jedynie opowiedzieć. W domu mamy przeważnie materiały z Ikea i tak jak z prześcieradeł jestem bardzo zadowolona, tak już do pościeli mam pewne zastrzeżenia. Te najtańsze od pierwszego użycia zupełnie się nie nadają. Są szorstkie, przecierają się, prześwitują... niefajne. Te trochę droższe (ok. 100 zł) na razie są ok, chociaż bez szału. A jak to wygląda tutaj? Pościel My Label - naprawdę bardzo porządny materiał. Nie żadna szmatka, która zaraz się porwie, a zarazem też nie tak sztywna, by mogło się nieprzyjemnie spać. Taka w sam raz, idealna! Te szare poduszki Nocne Dobra - bajecznie mięciutkie! Girlanda z pomponów - też milusia, mimo że tiulowa. No i dywan... to plecione obramowanie jest trochę grubsze i przyjemnie ugina się pod stopami. Rewelacja! 

Mam nadzieję, że nasz pokoik przypadł Wam do gustu. Teraz trochę żałuję, że nie wykorzystałyśmy większej ilości zabawek, bo książeczki i jedna lala to faktycznie niedużo, jak na królestwo dziecka. Ale biorąc pod uwagę wszystkie ograniczenia, jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego :)