28 października 2014

[DIY] Metamorfoza kinkietów z naszej sypialni

W naszej sypialni powoli wprowadzamy monochromatyczną kolorystykę, by móc ją następnie przełamać kolorowymi dodatkami. Na razie pracujemy nad ścianami, które z brzoskwiniowo-beżowo-różowych stają się biało-szare. Malowanie to jednak nie wszystko - na ścianach mamy również kinkiety. Złotawe. Jeden z tańszych modeli w stylu babcinym. Może mają swój urok (?), ale są zupełnie nie dla nas. Zupełnie!
Po szybkim przeglądzie asortymentu polskich sklepów doszliśmy jednak do wniosku, że wymiana wszystkich lamp to nie jest najlepsze rozwiązanie dla naszego budżetu. Złotawe kinkiety zostają. I co teraz? Przecież zupełnie nie pasują do naszej koncepcji!

Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. I po prostu je przemalować :)

Zobaczcie, jakie to proste...

Na początek, trzeba zdjąć klosze - w końcu nie chcemy ich ubrudzić!


Elementy, które ciężko zdemontować, po prostu zaklejamy taśmą malarską. Upewniamy się, czy na lampach nie ma żadnych zabrudzeń (na wszelki wypadek warto je przetrzeć jeszcze raz).


Gdy już wszystko przygotowane, miejsce pracy zabezpieczone, przechodzimy do najważniejszego - malowania! W przypadku lamp świetnie sprawdzi się farba w sprayu. Pamiętajcie jednak, by nie nakładać zbyt grubych warstw. Lepiej spryskać za mało i nałożyć potem kolejną warstwę, niż pozwolić na pojawienie się zacieków.



Jedynym minusem jest czas schnięcia farby - 24 godziny. Należy więc odłożyć lampy na bok i poczekać na następny dzień...



Po 24 godzinach spokojnie możemy przystąpić do skręcania lamp na nowo. Odklejamy taśmę, przykręcamy klosze i żarówki.



I gotowe!

Teraz lampy mogą wracać na ścianę :)