5 sierpnia 2014

Chyba nigdy nie byłam taka piękna!

Tydzień temu pokazywałam Wam na Instagramie zdjęcie z sesji zdjęciowej ze mną w roli głównej. Nigdy wcześniej nie próbowałam swoich sił jako modelka, a do uczestniczek programu Top Model zdecydowanie mi daleko :) dlatego bardzo ciężko było mi zebrać się w sobie i zdecydować się na zrobienie tych zdjęć. Nie oszukujmy się - to nie jest nic spontanicznego! Trzeba się umówić z fotografem, wybrać miejsce, 'zaklepać' pogodę, wybrać stroje (w ciąży jest łatwiej, bo nie we wszystko się mieszczę i mogłam spakować całą dostępną garderobę)... Każdy z tych pozornie banalnych punktów wiąże się z tysiącem dylematów i jakby się nie starać, to na koniec i tak nadchodzi myśl: Przecież wyjdę beznadziejnie!

Ale gdybym nie spróbowała, żałowałabym do końca życia!



Zdjęcia Emilii Sałajczyk śledzę już od wielu lat. Patrząc na te wszystkie dziewczyny, które stanęły przed jej obiektywem, z tyłu głowy zawsze miałam jedną myśl: też tak chcę. Nie raz potem widziałam wpisy, w których Emilia zapraszała na sesje. Nigdy jednak nie zebrałam się na odwagę, by się do niej odezwać. No bo jak to tak.... że ja? Z garbatym nosem i krzywymi oczami? Przy tych wszystkich przepięknych modelkach, które dotąd fotografowała? Pewnie nadal nie umiałabym napisać w swojej sprawie. Na szczęście zrobił to za mnie Piotr i już nie było odwrotu! :)


Gdy już przyjechaliśmy na miejsce i zaczęło się dziać, poczułam się pewniej. Choć nadal byłam lekko przerażona swoją nową rolą, przy Emilii zrobiłam się spokojniejsza. Zaufałam jej w 100%. Miałam kogo o wszystko podpytać. Przestałam myśleć, że jestem niewłaściwą osobą na niewłaściwym miejscu. Zrobiło się po prostu miło i świetnie się bawiliśmy!


Przestałam myśleć o ludziach wypoczywających w parku, byliśmy tylko my. Gdy słyszałam, że jest dobrze, nie wmawiałam sobie, że tylko tak mówią. Raz się żyje! Jest piękna pogoda, doradza mi ukochany mąż, a nad wszystkim czuwa najlepszy fotograf - jak mogłabym w takiej chwili pozwolić zaistnieć swoim kompleksom?


W połowie sesji obudził się nasz mały królewicz, który narzucił nowe tempo pracy. Dzieci są naprawdę kochane, ale wszystko się przy nich zmienia! Jeśli więc do tego momentu moim największym zmartwieniem było to, czy stoję krzywo, teraz bardziej troszczyłam się o to, czy Piotrek zdąży złapać Marcina nim ten wbiegnie do jeziora. Zdążył :)



Razem jest w życiu zdecydowanie raźniej! Choć z dzieckiem chyba nic już nie jest takie proste jak wcześniej, to też żadna szalona przygoda nie daje takiej satysfakcji jak wspólne odkrywanie świata. Już nie mogę się doczekać, gdy będziemy faktycznie pozować we czwórkę :)



Gdy dostałam te zdjęcia, zachwyciłam się. Wiedziałam, że Emilia jest świetna, ale nie sądziłam, że ja sama na tych świetnych zdjęciach mogę się znaleźć. Nie spodziewałam się też, że zdjęcia z Marcinem wyjdą takie dobre (bo on naprawdę ciągle uciekał!). A jednak... I choć teraz już znowu pojawiają się w głowie myśli, co mogłam zrobić lepiej, co mam krzywe, a co za grube, to postanowiłam, że na przyszłość wyciągnę tylko jeden wniosek - więcej się uśmiechać!


 


Teraz przed nami jeszcze jedno trudne zadanie - trzeba zdecydować, które zdjęcia wywołujemy i gdzie je wieszamy. Nie pokazałam Wam wszystkich fotografii, ale uwierzcie na słowo, że jest w czym wybierać. 

Emilia, dzięki! Jesteś najlepsza!