25 lipca 2014

Jak robię zakupy?

W kwestii zakupów nie jestem stereotypową kobietą. Nie znoszę przymierzania ubrań, a szukanie nowych butów zupełnie nie sprawia mi przyjemności. Zazwyczaj gdy wchodzę do sklepu mam jasno określone cele - hyc, hyc, hyc i zakupy zrobione. Jeśli potrzebuję czegoś poszukać trochę dłużej, muszę być sama, gdyż przeglądanie rzeczy na półkach w pełnie mnie absorbuje. Gdy już znajdę coś, co wydaje mi się interesujące, dokładnie się temu przyglądam, zastanawiam się, czy aby na pewno będę z tego korzystać, robię zdjęcie i... wychodzę ze sklepu. Dopiero gdy po kilku dniach dana rzecz dalej chodzi mi po głowie, postanawiam ją kupić. Wtedy wracam do sklepu. Niestety te kilka dni zwłoki często przekłada się na to, że wybrany przeze mnie towar jest już wykupiony. Jeśli jednak się na coś zdecydowałam, próbuję faktycznie to dostać. Jadę do innych sklepów tej samej marki, szukam przez internet... Jest trochę zamieszania, ale przynajmniej mam dokładnie to, czego potrzebowałam. Oczywiście nie zawsze mam czas, by robić w pełni przemyślane zakupy. Jednak ta strategia bardzo mi odpowiada i lubię ją stosować.

Po wpisie z opisem asortymentu Home&You postanowiłam kupić koszyczki, dlatego znowu pojechałam do sklepu, a tam... koszyczków już nie ma. A w zaawansowanej ciąży nie czuję się na siłach, by zrobić rundę po wszystkich salonach Home&You w Warszawie. Myślałam, że przepadło. Korzystając jednak z obecności w centrum handlowym, zaszłam do relatywnie nowego ZARA Home, w którym jeszcze nie byłam. A tam co? Właśnie koszyczki! Z czego niektóre solidnie przecenione :)
Takie sytuacje lubię!







Dwa koszyczki na drobiazgi - jeden biały do sypialni i drugi niebieski do szafki. Ten drugi z wyprzedaży - kosztował tylko 12,99! To mniej niż litr lodów :) 
Zdecydowałam się też na trochę większy kosz do łazienki. Pralka stoi w specjalnie dostosowanej wnęce, jednak ze względu na rury z tyłu, nie da się jej w pełni dosunąć do ściany. Zawsze się boję, że coś mi tam wpadnie. Dlatego teraz na pralce stoi nowy kosz, który na pewno za nią nie wpadnie! Póki co wrzuciłam do niego papier toaletowy, ale mam już kilka innych pomysłów.




To nie koniec mojego polowania na kosze i koszyczki. Rozglądam się też intensywnie za szklanymi pojemnikami/słojami do kuchni, do których mogłabym przesypywać makarony czy płatki śniadaniowe. Możecie coś polecić? :)