27 kwietnia 2014

Szare ściany - jaki kolor wybrać?

Testujemy przeróżne szare kolory. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak niezdecydowana. Z jednej strony dobrze wiem, czego szukam. Ale zupełnie nie mogę tego znaleźć. Każda barwa ma swoje wady. Nie wiem, co dalej...


Na żywo te kolory nie wyglądają aż tak przygnębiająco. Ale niech to zestawienie uzmysłowi Wam, jak bardzo szary szaremu jest nierówny.

Najbliższy naszemu sercu jest chyba Grecka agora. Jednak jest to farba satynowa, a nie matowa, i się błyszczy. Patrząc na wprost tego nie widać, ale pod kątem jest to już bardzo zauważalne. W dodatku jest delikatnie śliska w dotyku. To dyskwalifikuje. Co ciekawe, przy sztucznym świetle Grecka agora staje się ciemniejsza niż Nordyckie mgły. Jak? Nie mam pojęcia! Gdyby była matowa i ciut jaśniejsza, już byśmy malowali.

Light Grey ewentualnie mógłby być. Liczyliśmy jednak, że uda się znaleźć coś jaśniejszego i cieplejszego.

Nordyckie mgły są zbyt ciemne.

Krem mascarpone to w ogóle nie jest szary, ale ponieważ dysponowaliśmy takim testerem, również się tu pojawił. Ładny kolor, ale... satynowy!

Dryfujące kry okazały się dziesięć razy ciemniejsze niż na obrazku, a w dodatku są niebieskie. Z ciepłym kolorem zdecydowanie nie mają nic wspólnego.

Caramel puddling jest ładny, ale już za bardzo odbiega dla nas od szarości. Jest jakby z domieszką różowego... sama nie wiem. Ale przy tym wszystkim jest dość ciemny, więc też odpada.

Zrobiliśmy własną mieszankę Tikurilla. Super jaśniutki kolor Duluxa. Ten najjaśniejszy:


Po wymieszaniu farba wyglądała prawie na białą. Na ścianie ściemniała. Choć jest najjaśniejsza ze wszystkich testowanych przez nas szarych, to jednak dopatrujemy się w niej odrobiny niebieskiego i wciąż nie jesteśmy w pełni przekonani. Do pokoju Marcina będzie w sam raz, ale salon ciągle pozostaje dla nas otwartą kwestią. Nie wiem już, co dalej. Chyba trochę boję się dalszych eksperymentów.

Zamówione przed świętami (prawie dwa tygodnie temu) próbki Fluggera jeszcze do nas nie przyszły.