7 grudnia 2013

Misja: aranżacja II

Ostatnio (TU) wspominałam Wam, że jeden z Czytelników zastanawia się, jak urządzić niewielki pokój, by spełniał on wiele funkcji. To miało być biuro, pokój gościnny i mini salon w jednym. W związku z tym potrzebna była szafa na ubrania, jakaś kanapa, by można było wygodnie usiąść, miejsce do spania, biurko. Szuflady przy biurku nie są potrzebne, gdyż chodzi jedynie o pracę na komputerze. Pomieszczenie, o którym mowa, ma tylko dziewięć metrów kwadratowych. Jedna ściana jest całkiem zajęta przez okna. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie mały mankament - ograniczony budżet. To standardowy problem, który dotyczy chyba nas wszystkich. Czego byśmy nie zrobili, gdyby na naszych kontach czekały niezliczone pokłady pieniędzy! Ale jest jak jest. Tym razem nie kupimy biurka za trzy tysiące, bo tym razem za trzy tysiące musimy urządzić cały pokój.

Oto moja koncepcja:



W związku z ograniczonym budżetem, skupiłam się na asortymencie Ikei. Wersalka, szafa, biurko i krzesło to w sumie jedynie 1 763,98 zł. Biorąc pod uwagę, że są to dość popularne meble, jest szansa na kupienie ich na rynku wtórnym. Wtedy cena jeszcze znacząco spadnie. Natomiast nawet decydując się na nowe meble, jest to stosunkowo niewielka kwota. W związku z tym możemy sobie pozwolić na zaakcentowanie charakteru wnętrza poprzez użycie nietandetnych dodatków. Nie powiem, że luksusowych, bo są to zwykłe elementy wystroju. Ważne, by nie były tandetne. Żadnych plastikowych, rozklejających się ramek. Żadnych plastikowych doniczek w kształcie krasnala. To dodatki będą robić ten pokój, więc muszą być super.

Nim jednak przejdę do detali, chciałabym wyjaśnić rozkład i wybór mebli w pomieszczeniu.

Największym wyzwaniem była szafa. Połączenie jej z kanapą w żadnej formie nie prezentowało się odpowiednio. Przynajmniej dla mnie. Na szczęście przypomniałam sobie o istnieniu szaf narożnych. Są bardzo pojemne, a to z pewnością duża zaleta. Jaki kolor? Albo biała (matowa, będzie dobrze wyglądać na tle białej ściany, optycznie będzie wydawać się 'lżejsza'), albo brzozowa (jak biurko; w poprzednim poście zwróciliście uwagę, że drewniana okleina wygląda słabo,  dlatego warto spojrzeć na to w sklepie; brzozowe komody i regały z Ikei wyglądają ok, więc może z szafą też nie będzie źle).

Wersalka. Czemu nie sofa Solsta? Bo widziałam ją na żywo. Jej jedyną zaletą jest to, że jest tania. Natomiast wersalka Beddinge Lovas też do najdroższych nie należy, a jednak i prezentuje się dużo lepiej, i jest dużo wygodniejsza. Ma jedną wadę - jest dość długa (jak to wersalki). Ale bez problemu zmieści się w tym pokoju obok szafy. Kolor - ciemnoszary (dla mnie to ciemny granat połączony z domieszką szarości, ale w Ikei twierdzą inaczej; niech im będzie!). 

Biurko. Czemu nie szklane? Bo mrozi ręce. Odkładanie metalowych rzeczy zawsze wiąże się z nieprzyjemnym dźwiękiem. Zamiast więc decydować się na jakieś podkładki, proponuję po prostu kupić drewniany stół. Jest duży blat, więc bez problemu można rozłożyć sobie jakieś dokumenty. Choć w tym przypadku nie były potrzebne żadne szuflady czy szafki, pomyślałam, że dodatkowa półka na książki na pewno się przyda. Dlatego proponuję powiesić jakąś nad blatem na odpowiedniej wysokości. Byle tylko była to półka przewidziana do przechowywania cięższych rzeczy, inaczej zacznie się uginać pod ciężarem książek. Dwadzieścia kilogramów obciążenia to minimum.

Ponieważ dotychczas wszystkie rzeczy były raczej pozbawione mocnych kolorów, proponuję pomalować krzesło. Drewniane krzesło IVAR jest jednym z najtańszych, gdyż kosztuje niecałe 80 zł. Po przemalowaniu na niebiesko zyska zupełnie nowy wizerunek. Będzie jedynie i niepowtarzalne. Poza tym jest naprawdę wygodne. Wiem, bo sami takie mamy. Rozumiem jednak, że każdy inaczej odbiera "wygodę", dlatego przed zakupem lepiej usiąść na kilku i dopiero wtedy podjąć decyzję. W przypadku krzesła ważniejsza jest funkcjonalność niż piękno. Niemniej fajnie by było, jakby wykorzystać ten mebel do wprowadzenia koloru.

To inne krzesło niż to, które proponuję, ale za to w odpowiednim kolorze :)
zdjęcia z ikea.comkapibara.com.plblog.clusiv.pl i ploneres.pl

Dobra! Pora na najprzyjemniejszą część - dekoracje. Po pierwsze sugerowałabym mimo wszystko przemalować jedną ścianę. I to na czarno. Czerń ma w sobie piękną głębię, więc pozwoli optycznie powiększyć pokój. Jeśli do tego użyjemy farby tablicowej, zyskamy przy okazji przestrzeń kreatywną. Na jedną ścianę (na wprost okna) powinna wystarczyć jedna puszka farby (ok. 80 zł). Po drugie, padł fajny pomysł, by wykorzystać jakoś szary papier. Jestem jak najbardziej za. Natomiast nie trafiłam jeszcze na dobre sposoby montowania całej rolki. Można zrobić jakiś mechanizm samemu. Raczej nie jest to przesadnie skomplikowane. Ale można też wieszać na ścianie pojedyncze arkusze. Aby prezentowały się atrakcyjnie, warto do podklejenia ich użyć kolorowej taśmy dekoracyjnej. Taki taśmowy drobiazg naprawdę ma znaczenie! Co jeszcze na ściany? Nad wersalką proponuję powiesić dwie czarno-białe fotografie rodzinne, np. z wyjazdów. Na czarnej ścianie też coś można powiesić. Nie jest to konieczne, gdyż ona sama w sobie prezentuje się ciekawie, ale czarno-biała grafika z pewnością będzie wyglądała szałowo na takim tle! Zaproponowałam moje ulubione serce, ale można wybrać też jakiś plakat z atrakcyjnym hasłem. Oprawiony w czarną ramkę z pewnością będzie przykuwał wzrok. Na koniec roślinki. Ja bardzo lubię kwiatki, więc i tu nie mogłabym o nich zapomnieć. W prostych doniczkach, najlepiej pod kolor krzesła (żeby była jakaś spójność). 

Zarówno koło wersalki, jak i koło biurka zmieści się jeszcze jakaś lampa stojąca. Pomyślałam też, że między szafą a drzwiami mogłaby się znaleźć jeszcze niebieska pufa (np. TA od Miuki).

A zwróciliście uwagę, jak pięknie ograniczyliśmy koszty? Mamy spory zapas do trzech tysięcy! Jestem bardzo ciekawa, jak będzie wyglądał ten pokój po urządzeniu :)

Co o tym wszystkim sądzicie? Dobry projekt? Co byście zmienili?