24 października 2013

Na celowniku: Czerwony

Kolor czerwony w świadomości towarzyszy mi od dawna. Pamiętam, jak zimą zaglądając ludziom w okna marzyłam o czerwonych ścianach w swoim przyszłym mieszkaniu. Głowiłam się, z jakimi meblami je połączę, by nie było zbyt przytłaczająco, ale nigdy nie rozważałam farby w innym kolorze. Gdy przyszło co do czego, ściany mam białe. Tak to właśnie z tymi odległymi planami jest :)
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jestem po uszy zakochana w naszej czerwonej kuchni, czerwonych krzesłach, czerwonym łosiu na biegunach i wszystkich innych czerwonych drobiazgach. Czerwony jest super!

amazonaws.com


pinterest.com

channel4.com

notmybeautifulhome.tumblr.com

bellemaison23.com

pinterest.com

pinterest.com

myidealhome.tumblr.com

pinterest.com

www.trehus.biz

pinterest.com


peppermags.blogspot.com

hollymathisinteriors.com via indulgy.com

Boję się wyprowadzki z obecnego mieszkania. Boję się, że urządzanie "wymarzonego domu" mnie przerośnie. Boję się, że będę rozczarowana. A że się wyprowadzimy, to pewne. Nie będziemy całe życie wynajmować dwupokojowego mieszkania. W końcu przeniesiemy się na swoje. Może w międzyczasie wynajmiemy coś innego. W końcu trzeba będzie się przenieść. Z jednej strony, to cudowna perspektywa. Możliwość lepszego zaaranżowania przestrzeni. Szansa na uniknięcie błędów, które zostały popełnione przy wykańczaniu obecnego wnętrza. Ale jednocześnie jest to rezygnacja z czegoś. Już nigdy nie wrócę do miejsca, które teraz jest moim domem!

Jednak moje największe obawy dotyczą koloru, o którym jest ten post. Nie chcę rezygnować z czerwonej kuchni, a zarazem mam poczucie, że powinnam spróbować czegoś nowego. Nie chcę rezygnować z czerwonych krzeseł, a zarazem nie wiem, do czego będą pasować w nowym wnętrzu. Nie wyobrażam sobie czerwieni w sypialni, łazience czy pokojach dzieci. Albo część wspólna, albo nic. Dramat!

Na szczęście jeszcze trochę tu pomieszkamy!
Może w międzyczasie zamarzy mi się jakiś inny kolor do mojego domu. Pewnie wszystko się jakoś ułoży. Teraz się głowię, a potem z moich zmartwień zostanie tyle, co z czerwonych ścian, o których marzyłam lata temu. Ale lepiej pięć razy wszystko przemyśleć, niż potem działać w pośpiechu i żałować naprędce podjętych decyzji.

Co sądzicie o moim dylemacie? Lepiej eksperymentować czy trzymać się rozwiązania, które ujęło mnie za serce? I czy też tak rozmyślacie o dalszej przyszłości? Martwicie się czasem hipotetycznymi problemami, które prawdopodobnie nigdy nie ujrzą światła dziennego, czy tylko ja jestem takim dziwakiem?


Komentarze

  1. Teraz jeszcze bardziej żałuję, że waga jest różowa. Czerwona byłaby świetnym elementem dekoracyjnym. Czerwony to mocny kolor i dodaje każdemu wnętrzu charakteru. Dość długo rozmawiałam w ATAK DESIGN z panią Małgorzatą Szczepańską - naczelną Elledeco. Opowiadała o swoich początkach i doświadczeniach. Kilka razy zaznaczyła, że trzeba przede wszystkim słuchać serca. Wiemy, że urządzanie i dekorowanie wnętrz opiera się na wielu zasadach znanych fachowcom. Mnie się jednak wydaje, że nie da się stworzyć lubianego wnętrza nie słuchając serca. Co z tego, że będzie fachowo zrobione i atrakcyjne jeśli nie będzie nasze. Dasz radę! Przemyśleć trzeba drogie i trwałe elementy. Resztę zawsze możesz zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, to tylko ściany i zawsze możesz przemalować, zmianić dodatki i wszystko nabierze nowego charakteru, a kto jak kto ale Ty napewno sobie poradzisz z meblowaniem i będzie to wielka frajda. Z marzeń nie rezygnuj :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nas czeka zakup domu i urządzenie go. Też się boję, że mnie to przerośnie :) i że się zawiodę rezultatem... ale... stawiam na serce :) i dlatego też powstał mój blog. Szukam... zaglądam, szukam, poszukuję :) i zamierzam mieć cudowne MOJE wnętrza :)
    Będzie dobrze :) poza tym, pamiętaj, zawsze można dokonać zmian... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam w planach wdrożyć w kuchni czerwone akcenty typu chlebak, zasłonki, młynek itp. Tylko muszę wymyślic jakąś cudowną receptę na przemalowanie frontów szafek kuchennych (tworzą wieloletni związek z niebieską i żółtą okleiną - paskudną). Może Wy macie pomysł jak się jej pozbyć?

    Lodówka smeg i czerwona lampa biurkowa są wspaniałe. Lodówkę mogłabym zaadaptować we wspomnianej kuchni.

    pozdrawiam,
    Joanna z Lovearti Studio

    OdpowiedzUsuń
  5. mmmm lubię takie akcenty kolorystyczne:) akurat czerwień nawet bardzo, ale u mnie jest akceptowalna tylko w kuchni w czasie świąt:)
    Mam w kuchni czerwoną lampę i czerwony dywan...plus troszkę emalii:)
    świetne inspiracje! buziaki i dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
  6. czerwony w akcentach podoba mi sie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia, i tak jak nigdy nie przepadałam za czerwienią (no może tylko w grudniu, wówczas jestem w nim zakochana absolutnie po uszy) , tak bardzo mi się podobają te wnętrza! :) Co do Twoich rozważań, hmm.. też nieraz mam takie napady, ale myślę, że nie masz co się martwić na zapas, jak już podejmiecie decyzję, że się wyprowadzacie i będziecie już mieli mieszkanie (albo dom) , to jak spojrzysz na te puste pomieszczenia... myślę, że wszystko zacznie układać ci się w całość :)

    Zapraszam na nowy post http://beautifulsolution.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. O! Dzięki Twoim inspiracją polubiłam czerwony:)
    :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak o czymś marzysz od lat, to spełniaj marzenie. Eksperymenty mogą zaczekać. Ja czerwony uwielbiam. Gdy przed remontem mówiłam, że korytarz będzie biały z czerwonymi dodatkami, wszyscy łapali się za głowy, że Gwiazdkę będę miała cały rok. A teraz wchodzą i achują, że fajnie:) A poza tym czerwień nie ogranicza. Jak na Twoich zdjęciach - świetnie wpasowuje się i w biel i beż i nawet z seledynem daje radę:) Fajnie, że tak lubisz czerwony jak ja!! Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko z Tobą w porządku, nie martw się:) W końcu urządzanie swojego domku to nie lada wyzwanie. Z doświadczenia podpowiem, ze warto słuchać serca i tego co nam w duszy gra, bo jak człowiek nie spróbuje to będzie potem żałował. Czerwone ściany - czemu nie? Ale z drugiej strony warto przemyśleć też inną opcję: wnętrze w miarę scalone kolorystycznie, czerwony w atrakcyjnych dodatkach, które nadają smaczku i określają charakter wnętrza. A jak się znudzi - to zawsze można wymienić:) (gorzej jeśli lodówka jest czerwona;P) U mnie czerwień zagości niedługo na święta. Zimą zawsze brakuje mi takiego energicznego, żywego koloru:)

    OdpowiedzUsuń
  11. czerwona lodówka smeg, marzenie

    OdpowiedzUsuń
  12. ja podobnego świra mam na punkcie różowych dodatków do wnętrz i powiem Ci Kochana szczerze, że również mam straszną obawę i bzika na punkcie wystroju mojego przyszłego, własnego mieszkania... Boję się, że to co tam zrobię nie sprosta mojej wizji i oczekiwaniom, bo są one mega wygórowane...

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam takie kolorowe akcenty :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Czerwony to nie mój kolor, wprowadzam tylko na święta BN, ale te inspiracje, o dziwo, mi się podobają. Wrzuć zdjęcia Wszej kuchni! Jeśli do wyprowadzki jeszcze trochę czasu to dalej zbierałabym inspiracje i czekała, w jakim kierunku powędruje gust i marzenia :-), ale osobiście mocne kolory toleruję tylko w akcentach. Miłego!

    OdpowiedzUsuń
  15. latami nienawidziłam czerwieni. w moim rodzinnym domu było jej zdecydowanie za dużo! dziś do niej wracam ale tylko w tzw. kroplach. świetne inspiracje.
    nie bój się marzeń, lepiej przemalowywać ściany, wymieniać meble niż żałować niezdecydowania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę, że nie tylko masz doskonałe wyczucie stylu, ale także melancholijną duszę:). Z czerwienią jest jak z ostrą papryczką - jej nuta nadaje charakteru, ale namiar może zmęczyć. Piękne te aranżacje, ale mieszkanie to obraz właścicieli, więc wierzę, że gdziekolwiek zamieszkasz, namalujesz kolejny, inspirujący obraz:)

    OdpowiedzUsuń