30 października 2013

Marzenia

Skończyłam właśnie nową książkę Kominka. Chociaż nie ma w niej nic specjalnie odkrywczego, i też niczego takiego się nie spodziewałam, kupiłam egzemplarz już w dniu premiery. Jest bardzo podobna do poprzedniej, równie przyjemnie się czyta. Tak przyjemnie, że nie nazwałabym tego czytaniem. Po prostu płynę przez kolejne strony, uśmiechając się co rusz pod nosem. Uwielbiam to. Żadnego przebijania się przez kolejne zdania i odliczania stron do końca. Żadnych nudnych teorii, za to sporo przykładów. Ale nie o książce miało być. Chciałam porozmawiać o marzeniach.
Kominek dużo mówi o tym, żeby wysoko stawiać sobie poprzeczkę i nie rezygnować z pragnień. Twierdzi, że nie ma rzeczy niemożliwych. 
"Pamiętam, jak kilkanaście lat temu kumple śmiali się ze mnie, pytając retorycznie o to, jaka jest szansa, że ktokolwiek kiedykolwiek będzie chciał mnie czytać. Jakiegoś tam szczyla z Kołobrzegu."
To wszystko skłoniło mnie do zastanowienia się nad moimi marzeniami. Do czego dążę? Czego pragnę? Nie chcę grać w filmach, nie chcę mieszkać w Nowym Jorku. Wiem, czego nie chcę. Ale czego chcę? 
Mam dość tradycyjne priorytety. Przede wszystkim rodzina - mąż, dzieci, zdrowie, dom, stabilność finansowa, podróże... Banały! Wydaje mi się, że nawet przed samą sobą, boję się sprecyzować własne pragnienia. Boję się, że coś się nie uda i poczuję smak porażki. Łatwiej jest zrezygnować z ambicji i nie mieć nic do stracenia. Uda się - super, nie uda się - zgodnie z planem, więc właściwie też super. To takie proste. I wtedy nikt się na pewno nie będzie śmiał.
Chyba powinnam więcej myśleć o celach, jakie chcę osiągnąć. A co właściwie mi się marzy? Przede wszystkim własny duży dom. Chciałabym móc nigdy nie sprzątać łazienki. I mieć osobne pomieszczenie gospodarcze, w którym zmieściłabym wszystkie pralki, suszarki, żelazka i odkurzacze. A zimą, gdy o słońcu możemy tylko pomarzyć, chciałabym wygrzewać się na plaży. Bardzo też nie chcę tracić czasu na dojazdy do pracy. Takie ot! Banały.

blog.jelanieshop.com

Gdzie widzę siebie za trzydzieści lat? W kuchni przy wielkim stole, z gromadką wnuków biegających dookoła. Może jestem dziwna, może powinnam pragnąć milionów na koncie i luksusowego samochodu. Sławy, markowych ubrań i cery pozbawionej zmarszczek. Ale nie pragnę. Marzy mi się tylko święty spokój i odrobina ciepła.



***
Dziękuję Wam za komentarze pod ostatnim postem. Dostałam jeszcze dwie nowe propozycje, więc teraz czeka mnie jeszcze trudniejszy wybór! Ale pomyślę, pomyślę i dam Wam znać. Zmiany najprawdopodobniej najpierw pojawią się na facebooku, gdyż z szablonem jeszcze trochę się muszę pomęczyć, ale wtedy poinformuję Was o tym i tu.