13 września 2013

Którędy ucieka ciepło?

Kończy się lato i nim się obejrzymy, na ulicach będą zalegały zaspy śniegu. Wielkimi krokami nadchodzi sezon grzewczy. Pora ta wiąże się z niemałym dylematem - marznąć czy płacić? Zawsze źle! A gdyby tak dało się utrzymywać w domu wysoką temperaturę za grosze? Czy to możliwe? Jak najbardziej!

Od 2020 roku wszystkie domy budowane w Polsce mają być energooszczędne. W tej chwili takich budynków jest zaledwie kilka procent. Czyli czekają nas duże zmiany. Bardzo dobrze!


Powiecie, że budowa domu energooszczędnego jest droższa, więc to się wcale nie opłaca. Owszem, jest droższa. Ale czy się nie opłaca? Spójrzmy na wydatki związane z funkcjonowaniem domu w kolejnych latach. Samo ogrzewanie najczęściej generuje duże koszty nawet w skali tylko jednego sezonu. Co będzie po dziesięciu latach? Czy bierzecie pod uwagę, że ceny wody/prądu/złóż idą w górę?

"Budowa domu zgodnie z nowymi standardami podnosi ceny o 600-800 zł za m kw., w tej chwili przyjmuje się, że cena za m kw. to 4-5 tys. zł. Jednak – jak pokazują analizy rynku – zwrot nakładów powinien być widoczny w ciągu 10 lat. I tak np. w porównaniu z budownictwem tradycyjnym wydatki na energię mogą spaść o około 80 proc.
 – I to nie tylko chodzi o zużycie energii, ale także o inne rozwiązania dotyczące np. zużycia wody. Na samych drobnych zmianach instalacyjnych, które można zastosować w mieszkaniu, trzyosobowa rodzina może zaoszczędzić nawet ponad 1,2 tys. zł rocznie – przekonuje Justyna Biernacka."

Należy również pamiętać, że im większe będzie zainteresowanie rynku domami energooszczędnymi, tym większa będzie oferta firm, a poszczególne rozwiązania będą łatwiej dostępne i tańsze. 

Przy budowie domu powinno się zwrócić uwagę na tysiące kwestii. Od lokalizacji po wybór żarówek. To nie żart! Kwestie oświetlenia lepiej przemyśleć zanim położymy całą instalację elektryczną. Potem każda zmiana będzie bardzo kłopotliwa. W domach energooszczędnych patrzy się również na to, na jakie strony świata wychodzą okna. Jak będą na południe, będziemy mieli naturalny kaloryfer w postaci słońca. Jeśli na północ, ciepło będzie tamtędy uciekać na potęgę. 

Czasem naprawdę drobny błąd na budowie może dużo popsuć.

Jak widzieliście na pierwszym zdjęciu, większość ciepła ucieka z domu w tych punktach, gdzie jest przerwana warstwa izolacji. Przede wszystkich przez okna, ale też przez drzwi, dach, przy gruncie, a także przy instalacjach elektrycznych i rurach. Dlatego to własnie tym punktom warto poświęcić więcej uwagi. 

Jak zadbać o szczelność okien? Przede wszystkim trzeba je dobrze zamocować w warstwie izolacji. Chodzi o tzn. "ciepły montaż", który pozwala ograniczyć liczbę mostków termicznych (miejsc powodujących straty ciepła). W dokładne szczegóły budowlane nie będę Was wprowadzać, ale aby zobrazować to, o co chodzi, wyobraźcie sobie mroźny zimowy wieczór. Pewnie każdy z nas miał kiedyś na sobie krótkie rękawiczki, które kończyły się dokładnie w tym miejscu nadgarstka, gdzie zaczynał się rękaw. Czy nadgarstek wtedy nie marznie? Oj, marznie straszliwie. Dlatego lepiej założyć dłuższe rękawiczki, które wraz z rękawem będą tworzyły swoistą zakładkę. Tak samo jest w oknami.


Coraz popularniejszym rozwiązaniem ograniczającym ucieczkę ciepła są też potrójnie oszklone szyby. Wydawało mi się, że jest to rozwiązanie tak banalnie proste i oczywiste, że podwójne szyby powinny odejść w zupełne zapomnienie. Okazuje się jednak, jak zawsze, że nic nie jest takie proste. Potrójne szyby mają pewną nieciekawą właściwość. Przy odpowiednich warunkach pogodowych, robią się mleczne. Co gorsza, mleczna robi się szyba środkowa, więc nie ma sposobu, by to zetrzeć. Trzeba po prostu poczekać, aż samo minie. Nie zdarza się tak zbyt często; musi być odpowiednie nasłonecznienie, odpowiednia wilgotność, temperatura... ale czasem się zdarza. Może za jakiś czas producenci okien będą w stanie temu zjawisku jakoś zaradzić, a póki co, my mamy przed sobą ciężki wybór - co jest dla nas ważniejsze? Brak efektu mlecznych szyb, czy lepsza termoizolacja domu?

Fragment okna marki Pumar; zdjęcie zrobione na Targach Interiors & Design 2013. 

Mówiłam wcześniej, że przy budowie domu w prosty sposób można dużo zepsuć. Widzicie tę listwę oznaczoną czerwoną strzałką na zdjęciu powyżej? Listwy mają to do siebie, że wszystkie są do siebie bardzo podobne. Jednak zamontowanie niewłaściwej w tym miejscu daje prosty i często spotykany efekt - wieje spod parapetu. Banał, a jaki istotny.

W tej chwili są dopłaty do budowy domów energooszczędnych i pasywnych od NFOŚiGW. Te pierwsze wiążą się z kwotą 30 tys. zł., te drugie - 50 tys. zł. Czym się różni dom energooszczędny od pasywnego? Energooszczędny zużywa do 40 kWh na m2/rok, a pasywny tylko do 15 kWh m2/rok.

Pierwszy certyfikowany dom pasywny w Polsce został wybudowany pod Wrocławiem. Możecie go obejrzeć TU. Wygląda normalnie, prawda? A jednak jest zupełnie inny. Przede wszystkim, nie ma w nim ogrzewania. 

"W budynku zastosowano nawiewno-wywiewną wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła, która nie tylko zapewnia stały dopływ świeżego, ogrzanego powietrza do każdego pomieszczenia mieszkalnego, ale także odzyskuje ciepło ze zużytego powietrza (uciekające w tradycyjnych domach poprzez komin). Dodatkowo, aby polepszyć sprawność urządzeń wentylacyjnych, zastosowano gruntowy wymiennik ciepła. Zamontowane w ogrodzie urządzenie, wykorzystuje stałą temperaturę gruntu na odpowiedniej głębokości i wstępnie podgrzewa powietrze wpływające do domu zimą, a ochładza latem. W budynku zastosowano kompaktowe urządzenie grzewcze, które odpowiada za wentylację, ogrzewanie i przygotowanie ciepłej wody użytkowej. Podstawowym elementem urządzenia jest niewielka pompa ciepła o mocy 1,5 kW. Przygotowanie c.w.u. jest wspomagane próżniowym kolektorem słonecznym, zamontowanym centralnie na południowej połaci dachu."

To jest dopiero prawdziwa magia! :)