niedziela, 16 września 2018

Mieszkanie, które podbija Instagram

Często się słyszy, że internet łączy ludzi i tak naprawdę ciężko temu zaprzeczyć. Ale czy poznaliście kiedyś swoich sąsiadów na YouTubie? Bo ja już tak!

I to właśnie dzięki naszym internetowym aktywnościom, dzisiaj mogę pokazać Wam przepiękne mieszkanie Grześka, który mieszka dwie ulice ode mnie i ma genialne wyczucie stylu.

Urządzanie poddasza to prawdziwe wyzwanie - duże możliwości, ale też duże ograniczenia. Grzesiek świetnie sobie poradził i jego dom może być dla nas kopalnią inspiracji.


Salon w naturalny sposób - przez wejście oraz balkon usytuowane na środkach długich ścian - dzieli się na dwie części. Po jednej stronie znajduje się kącik wypoczynkowy z narożnikiem, a po drugiej stół z kominkiem i przejściem do kuchni. 


Moją uwagę przykuła ława znajdująca się przed kanapą. Sami aktualnie szukamy nowego stolika, więc na tym punkcie jestem szczególnie wyczulona. Zwróćcie uwagę na szuflady! To genialne rozwiązanie, by mieć je w tym miejscu! W łatwy sposób można ukryć rzeczy, które muszą być pod ręką, a których nie chcemy mieć na wierzchu. Wszelkie piloty, notatki, magazyny... Szuflady to największy sprzymierzeniec porządku, więc umieszczenie ich w stoliku przy sofie to prawdziwy klucz do sukcesu. Też tak chcę!


Fotel, który stoi obok narożnika, to stary mebel, który został odnowiony. Nowa tapicerka wprowadziła trochę koloru i ożywia tę przestrzeń. Złota lampa, która stoi w głębi, również ma już swoje lata, chociaż wygląda mega dizajnersko i równie dobrze mogłaby być dziełem współczesnych projektantów. 


Wysokie stropy na poddaszu mogą czasem stanowić problem - co zrobić, by ocieplić przestrzeń? Co zrobić, by nie było wrażenia pustki? W tej roli świetnie się sprawdzą rośliny! W mieszkaniu Grześka towarzyszą nam na każdym kroku. 


Na dużej przestrzeni przyda się również odpowiednio duża lampa, która będzie prawdziwą ozdobą wnętrza, a zarazem pomoże utrzymać właściwie proporcje. Projektanci wnętrz przestrzegają przed umieszczaniem zbyt dużych lamp w małych pokojach i małych lamp tam, gdzie tego miejsca jest więcej. Zwykła lampa pod naprawdę wysokim stropem może wyglądać karykaturalnie. Dobór rozmiaru jest niezwykle istotny.

Tutaj lampa jest, moim zdaniem, dobrana fantastycznie. Na zdjęciu nie załapała się w całości, ale we vlogu możecie przyjrzeć się jej uważniej. 

Pięknie wygląda również klasyczny kominek. Natomiast jak przyjrzycie się uważniej, zobaczycie, że tak naprawdę jest to biokominek ukryty w pięknej kominkowej zabudowie.


Przy stole każde krzesło jest inne. To ostatnio bardzo popularny trend. Sama też mam misz-masz u siebie i muszę przyznać, że to bardzo wygodne! Każdy może siedzieć na swoim ulubionym krześle i nie trzeba szukać kompromisów. Gdy któreś się zepsuje, wystarczy wymienić jedno, a nie cały komplet. A gdy zachwyci nas jakiś nowy model w sklepie, też możemy kupić tylko jedną sztukę. To niezwykła frajda pozbyć się kolejnych ograniczeń!


Dwa z krzeseł Grzegorza zostały kupione jako używane: to z uroczym serduszkiem i to niebieskie. Mieszanie starych rzeczy z nowymi - wiecie, że to uwielbiam! W ten sposób najłatwiej zbudować ponadczasowy charakter wnętrza. Kupując same nowości od razu szufladkujemy się w daną epokę, bo rzeczy dostępne aktualnie w sklepach są inne niż 20 lat temu i nie będzie ich już za jakiś czas.

Nastawiając się od razu na mieszanie różnych mebli, od razu otwieramy sobie furtkę do prostszego zmieniania pojedynczych elementów w przyszłości. Tej łatwości nie mają osoby decydujące się na cały komplet mebli z jednej kolekcji od jednego producenta. Oczywiście wciąż wszystko da się zrobić, tylko po prostu jest trudniej. Warto mieć to na uwadze wybierając najlepszą dla nas strategię.


W mieszkaniu Grześka jest też mnóstwo stylowych dodatków. Zauważyłam, że Grzegorz lubi robić zakupy w takich sklepach jak H&M Home czy Ikea. Część osób powie "o nie, znowu Ikea!"! Ale sami zobaczcie: dzięki umiejętnemu mieszaniu rzeczy z sieciówek z perełkami z targów staroci oraz designerskimi dodatkami polskich i zagranicznych marek, powstało piękne i oryginalne wnętrze, zdecydowanie dalekie od bycia kolejnym powieleniem jakiegoś popularnego schematu z katalogu. Sieciówki są super, o ile korzysta się z nich z głową! :)


Fajnymi dekoracjami do domu są te, które nie tylko dobrze wyglądają, ale też kryją za sobą jakąś ciekawą historię.

Kiedyś z wielkim upodobaniem czytałam amerykańskie książki psychologiczne. Jedną z rzeczy, która bardziej zapadła mi w pamięci, była porada, by na spotkania w większym gronie zakładać na siebie coś nietypowego. Wystarczy jedna rzecz. To może być oryginalna torebka czy wyjątkowo kolorowa biżuteria. Coś, co zwróci uwagę i będzie kryło w sobie jakąś historię. W ten sposób ułatwimy zadanie osobom, które chciałyby do nas zagadać, ale się krępują i nie wiedzą, co powiedzieć. Na pewno znacie taką sytuację z różnych imprez: widzicie kogoś sympatycznego, ale nie macie powodu, by podjeść i ostatecznie tej osoby nie poznajecie. Najgorzej. Jeśli zaś taki ktoś ma na głowie olbrzymią spinkę przypominającą gigantycznego pająka, to komentarz sam się ciśnie na usta:
- O, jaki wielki pająk! - i już pierwsze lody przełamane.
- To spinka. Przywiozłam ją z Peru.
- Oo... byłaś w Peru? - i rozmowa naturalnie toczy się dalej.

Z wnętrzami jest podobnie. Fajnie, jak jest na czym zatrzymać wzrok i o co zapytać. My decydujemy, jak taka rozmowa się potoczy. Czy to będzie:
- O, jaki plakat!
- Aa... kupiłam go przy okazji kupowania sofy, by ściana nie była taka pusta.
- Aha, ok.

Czy może:
- O, jaki plakat!
- Bardzo go lubię. 
- Nie dziwię się, niesamowite detale.
- A wiesz, z czego jest zrobiony?
- Z papieru?
- No, właśnie nie! Z wysuszonej bawełny.
- Wow! Niesamowite! Jak to robią? Gdzie go znalazłeś?

Jakby co, ten plakat z aparatem obok palmy w doniczce w kształcie głowy (na zdjęciu wyżej) naprawdę jest z bawełny :)

 

Kuchnia utrzymana jest w biało-czarnej kolorystyce, pasującej do reszty mieszkania. 

Plusem mieszkania na poddaszu są okna dachowe, przez które wpada do środka dużo słońca. To szczególnie ważne w kuchni - światło od góry lepiej doświetla nam blat roboczy podczas gotowania.


Zwróćcie uwagę, że nie ma szafek wiszących, tylko półka nad blatem, dzięki czemu cała zabudowa prezentuje się lekko. Przy okazji udało się uniknąć problemu docinania szafek pod skosy i wnęki.

Otwarta półka pozwala dobrze wyeksponować niektóre kuchenne akcesoria i piękne skorupy. Znaczną część kolekcji Grześka stanowią ceramiczne arcydzieła z Ende Ceramics. Znam tę pracownię z Targów Rzeczy Ładnych - ich filiżanki w kształcie głowy mocno zapadły mi w pamięci.


Na najniższej ścianie pod skosem kryje się zabudowa. To dobre miejsce na szafki i AGD, bo i tak jest zbyt nisko, by można było tamtędy swobodnie chodzić. Jest praktycznie i ładnie - idealnie.


Zwrócę jeszcze Waszą uwagę na uchwyty na części szafek. To skórzane cudeńka marki Plankton dla domu, które są projektowane przez Olę Munzar. A gdzie? Na Ursynowie. A jak spojrzycie na zdjęcie niżej i zobaczycie plakat Ryszarda Kai, taki sam, jak ten, który mam w swoim salonie, to szybko skojarzycie, że wszyscy mieszkamy niedaleko siebie. No, naprawdę, powinniśmy kiedyś zrobić dzielnicowe spotkanie miłośników wnętrz!


W kuchni znowu pojawia się to, co tak lubię, czyli mieszanka starych rzeczy z nowymi. Witrynka i hoker są z Ikei, a wiekowe lustro zostało upolowane na Allegro. Biało-czarna kolorystyka zostaje przełamana przez ciepły odcień drewna i zielone rośliny. 

 

Nim, przejdziemy do sypialni, zajrzyjmy jeszcze do łazienek. Minimalistyczna biało-szara baza to świetne tło pod różne aranżacje w przyszłości. Subtelne detale, takie jak wisząca roślina, drewniane pudełka czy metalowe koszyczki (widoczne we vlogu na końcu postu) nie tylko dekorują, ale też pomagają utrzymać ład i porządek.

Mnie zachwyciły też płytki Tubądzina w kształcie heksagonów nad wanną. Są naprawdę piękne!
 

Sypialnia jest o wiele bardziej kolorowa niż reszta mieszkania.


Uwagę szczególnie przykuwa liściasta ściana nad łóżkiem.

Czasem wydaje mi się, że już znam cały asortyment Ikei na pamięć, a potem BUM! trafiam na taką ścianę, do zrobienia której zostały wykorzystane sztuczne liście FEJKA i dociera do mnie, że sama nigdy nie będę w stanie wyobrazić sobie wszystkich możliwych zastosowań poszczególnych produktów. Cudownie móc się zachwycać pomysłami innych.

Sama za sztucznymi roślinami nie przepadam i nigdy nawet im się nie przyglądam w sklepach, ale Grzesiek swoim mieszkaniem udowodnił mi, że można je wykorzystać w fajny sposób. Przecież ciężko sobie wyobrazić, by nad łóżkiem mieć ścianę żywych roślin! Wilgoć, robactwo, spadające liście... kocham rośliny, ale nie oszukujmy się, że nie ma z nimi nigdy żadnych problemów. A o te sztuczne liście można się nawet spokojnie oprzeć i nic się z nimi złego nie dzieje.


Podobnie pozytywnie zaskoczyły mnie rośliny wiszące w rogu sypialni. Jeśli mnie pamięć nie myli, tylko największa z nich jest prawdziwa! Pozostałe nie, chociaż w życiu bym sama się nie domyśliła. Sztuczne kwiaty pomagają ładnie wyeksponować te prawdziwe. Okazuje się, że mieszanie jednych z drugimi daje naprawdę fajne efekty!


Na koniec jeszcze słówko o drugiej zielonej ścianie w sypialni, tym razem tej malowanej. W całym mieszkaniu utrzymanym w bieli ten ciemny kolor może dziwić, a niepotrzebnie! Głębokie ciemne barwy pomagają ocieplić przestrzeń i budować przytulny klimat, więc gdzie jak gdzie, ale wybór takiej farby akurat do sypialni wydaje się w pełni uzasadniony.

Jeśli chcecie zobaczyć więcej kątów tego mieszkania i poznać jego rozkład, koniecznie obejrzyjcie mojego vloga:


Mam nadzieję, że to cudne mieszkanie  nie tylko zachwyciło Was co najmniej tak samo jak mnie, ale również udało Wam się podpatrzeć fajne rozwiązania i dowiedzieć czegoś nowego.

Pamiętajcie też, by koniecznie zajrzeć na instagramowy profil Grześka (@gregory.room), gdzie możemy na bieżąco śledzić kolejne perełki pojawiające się w tym mieszkaniu.


10 komentarzy:

  1. Wow, mieszkanie piękne! Zdecydowanie trafia w moje gusta :) Zastanawiam się tylko jaki jest jego metraż (nie widziałam we wpisie tej informacji)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie nie napisałam :) 57 metrów2 powierzchni użytkowej i 79m2 po podłodze :)

      Usuń
  2. Gdzie kupię plakat z aparatem? ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Skąd pochodzi ten stolik kawowy z szufladami?

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, miło jest wpaść na Twojego bloga:) mieszkanie urzeka, ma coś w sobie. Sposób połączenia mebli z okresu PRL z tymi młodszymi. A ściana w sypialni i istne mistrzostwo!! Od jakiegoś czasu sama prowadzę bloga (http://ostatnielement.pl/blog/) jeżeli znajdziesz chwilkę to serdecznie zapraszam! Będzie mi bardzo miło!

    OdpowiedzUsuń
  5. No moje serduszko też to mieszkanie porwało! Super mieszkanie. Fajnie wyglądają te roślinki na tle tego jasnego wnętrza. Lubię połączenia tego typu. Zawsze się sprawdza.
    __________________
    Pracownia Händer

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej. Gdzie kupie lampke nocna z sypialni?

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepsze mieszkanie jakie można sobie wymarzyć mieszkając w mieście. Gdyby jeszcze dodali do tego spory balkon byłoby wręcz niebywale wspaniale. Pewnie jednak koszt takiego mieszkania jest spory

    OdpowiedzUsuń