niedziela, 15 kwietnia 2018

Korek na ścianie w pokoju dziecięcym

Korkowe ściany ostatnio coraz częściej pojawiają się wśród wnętrzarskich inspiracji w sieci. Mnie jednak do zbadania tego kierunku nie zachęcił Pinterest, ale Kasia Sojka z bloga Piąty Pokój

Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, w jakiej formie można kupić korek. W sklepach były tablice w drewnianych ramach, a korkowe przedpokoje u koleżanek w dzieciństwie nie wzbudzały mojej przesadnej sympatii (może dlatego, że korek plus brak okien to bardzo ciemne połączenie). Aż tu nagle Kasia napisała o korku w rolce i to pobudziło moją wyobraźnię!

Już wcześniej wiedzieliśmy, że przyda się korkowa tablica, bo dzieci potrzebują przypinać swoje obrazki, a farby magnetyczne mogłyby nie podołać ich wymaganiom. Nie sądziliśmy jednak, że korek można aż tak łatwo kupić, wycinać i naklejać na ścianę!

Ale nim opowiem Wam o tym trochę więcej, najpierw kilka słów o biurku, bo to też nowość w pokoju naszych urwisów.



BIURKO I KOMODA

Marcin już chodzi do szkoły, a od grudniowej przeprowadzki do tego pokoju nie miał swojego biurka. Codzienne odrabianie pracy domowej w salonie raczej mu nie służyło, więc musieliśmy w końcu podjąć jakąś decyzję i domeblować mu pokój. 


Nasze dzieci mają wspólny pokój i wiedzieliśmy, że jak Marcin usiądzie przy biurku, Lena też będzie chciała. To zawsze tak działa! Dlatego biurko musiało być na tyle szerokie, by spokojnie zmieścili się przy nim oboje. Długo toczyliśmy burzliwe dyskusje na temat różnych pomysłów. Było naprawdę ciężko. Ale na szczęście nie skończyło się rozwodem, tylko zakupem biurka MICKE. Dużo miejsca na nogi, dwie szuflady, nie aż tak głębokie, szerokie jak okno i wchodzi pod parapet - w sam raz dla naszej dwójki. 


Oczywiście nie jest idealne. Ma otwór na kable, którego nie potrzebujemy. Jest z płyty meblowej, a nie z drewna, więc jak Marcin uderzył ołówkiem i zrobiła się mikro dziurka, od razu mocno ją widać na białym tle. Na drewnie to by było jedynie wgłębienie, a tu jest rzucający się w oczy odprysk. Ale nie oszukujmy się - to dwuosobowe biurko z dwoma szufladami za 249 zł. Ciężko, żeby było dębowe.


Liczydło dostaliśmy od mojej babci. Kiedyś chyba korzystał z niego mój tata. Teraz bawi się nim Marcin. W takich prostych rzeczach kocham to, że są ponadczasowe. Drewniana rama nigdy nie będzie kiczowata. Gdy żyłka się zerwie, samemu można naprawić. Niestety bardzo dużo współczesnych gadżetów naszpikowanych elektroniką nie spełnia tych kryteriów. Nie wierzę, że za 30 lat będzie z nich jeszcze pożytek.

Podobnie jest z meblami - uważam, że tylko te z wysokiej klasy tradycyjnych materiałów mają szansę cieszyć różne pokolenia. Ale to nie znaczy, że wszystkie meble musimy mieć ponadczasowe! Niektóre rzeczy z założenia są tylko na jakiś czas. Powiecie, że to może nieekologiczne, ale to nie do końca tak. Duzi producenci coraz częściej już na etapie projektowania mebli biorą pod uwagę, w jaki sposób będzie można je przetworzyć, gdy się zużyją. Na przykład IKEA w Belgii oferuje możliwość odkupienia mebli od swoich klientów właśnie po to, by je wykorzystać do ponownej produkcji i nie generować odpadów. Sprytne, prawda? Jeszcze kilka lat i takie działania będą powszechne. Czy tego chcemy, czy nie, nasze życie ewoluuje, a rzeczy się zużywają. Ale to nie musi być problem.


Myśleliśmy o zrobieniu biurka na wymiar z dłuuugim blatem. Wąskim, ale długim. Pod spodem umieścilibyśmy jakieś wygodne i pojemne komody. Ale doszliśmy do wniosku, że w tym pokoju to by było bez sensu. Rozkład byłby trochę karłowaty, a jakiekolwiek przemeblowanie mogłoby okazać się niemożliwe. W przypadku mieszkań "nie na stałe" lepiej skorzystać z bardziej uniwersalnych mebli. Takich jak MICKE. 

My przy okazji trochę oszczędziliśmy, bo zamiast kupować nowe komody pod blat na wymiar, postawiliśmy w kącie starą komodę MALM, która dotychczas była w garderobie. Nie jest biała, jak sobie planowałam, ale jest ok i na razie wystarczy.


TABLICA KORKOWA

Zainspirowana Kasią z Piątego Pokoju w pierwszej chwili chciałam zrobić pionowy pas korkowy na ścianie. Doszliśmy jednak do wniosku, że docinanie korka do półkolistego kształtu sufitu mogłoby nas przerosnąć, a tablica w dużej mierze nie byłaby wykorzystywana. Przy podłodze niezbyt wygodnie (i zbyt łatwy dostęp do szpilek dla maluchów), a wysoko dzieci by nie sięgały.

Dlatego zrobiliśmy pas poziomy. Wysokość jest w sam raz dla Marcina, chociaż najwygodniej mu się korzysta z dolnej połowy. Lena natomiast na razie dosięga tylko do najniżej przyczepionych kartek. Mam poczucie, że to optymalne rozwiązanie. Szpilki to jednak szpilki, a dzieciom przychodzą różne głupie pomysły do głowy, więc dostęp do nich też nie może być zbyt łatwy. Im dzieci będą starsze i bardziej rozsądne, tym tablica będzie im bliższa.


Kupiliśmy dwie samoprzylepne płyty korkowe o grubości 10 mm w sklepie Korkowy.pl. Jedną z nich musieliśmy przyciąć. Nie jest to trudne. Warto najpierw delikatnie zaznaczyć sobie nożykiem od linijki czy poziomicy prostą kreskę, a potem na spokojnie przeciąć po śladzie. Lepiej ciąć od tej strony, z której będziemy korzystać, gdyż z drugiej korek może się bardziej strzępić, a od ściany nie będzie tego widać.

Korek po zakupie powinien odstać trochę w domu nim go powiesimy, co ciężko wytrzymać, ale samo wieszanie jest proste - odkleja się papier jak z taśmy dwustronnej i po prostu przykleja. Klej mocno łapie, więc lepiej się nie pomylić! Nam nie poszło do końca idealnie, więc widać lekką szczelinkę na łączeniu. To na co dzień nie przeszkadza, ale powinniśmy byli się bardziej skupić.


Dzieci już powiesiły swoje obrazki, zdjęcia i pocztówkę z Gdańska, którą im wysłałam z Blog Forum Gdańsk. Uczę ich przypinania kartek bez dziurawienia (wystarczy przypiąć dwie pineski na krańcach, zaraz za granicą kartki), ale jeszcze chwila nim to docenią i zaczną korzystać.

Nie chcę, by dziurawili zdjęcia z Instaxa, bo to tylko pojedyncze odbitki, dlatego przyczepiłam im sznurek, na którym je wieszamy. Brakuje nam jeszcze kilku spinaczy, by powstała fajna galeria.


Pokój dzieci jest utrzymany w żółto-niebieskiej kolorystyce, dlatego pineski na tablicy też są właśnie w tych dwóch kolorach. Czerwone krzesła, które postawiliśmy przy biurku, trochę burzą tę koncepcję, ale to rozwiązanie tymczasowe.


KRZESŁA

Nie wiemy jeszcze, jakie krzesła chcielibyśmy kupić dzieciom na stałe. Nic nas tak w stu procentach nie przekonuje i najchętniej zostalibyśmy przy jakiś zwykłych, ale podobno stopy podczas siedzenia powinny być oparte pod kątem 90 stopni, a nie wisieć w powietrzu. Póki Marcin z Leną korzystali ze stolika LACK i małego krzesełka, to było ok. Ale teraz musimy pokombinować. 


Na razie postawiliśmy pod biurkiem skrzynkę, o którą Marcin opiera nogi, ale wiadomo - to taka prowizorka. Naprawdę nie wiem, co wybrać. Z krzesłami na kółkach jest ten problem, że chociaż można regulować ich wysokość, dziecko albo będzie dosięgało do podłogi, albo do biurka. To powinno być coś w stylu krzesła Tripp Trapp, ale przed tym modelem też mam jakieś opory. Może irracjonalne, ale jednak. A może faktycznie kupimy jakieś zwykłe krzesło i osobno zrobimy jakąś sensowną podpórkę na nogi...? W końcu nawet dorośli korzystają czasem z takich rzeczy. Zobaczymy.


PÓŁKI DIY

Na ścianie po prawej stronie od wejścia znajduje się szafa wnękowa. Jest dość płytka, ale była przewidziana na ubrania. Nie chcieliśmy z niej korzystać w ten sposób z dwóch względów. Po pierwsze, niewygodnie się sięga po ubrania, gdy te z przodu zasłaniają te z tyłu. Po drugie, mamy wygodniejszy wieszak w żółtej szafie LemonKid. Dlatego postanowiliśmy wykorzystać tę przestrzeń w inny sposób.


Akurat mieliśmy w domu trochę sklejki, więc wycięliśmy półki. Nie wyszły najpiękniejsze, gdyż ani sklejka, ani wyrzynarka, ani moje obliczenia nie spisały się na medal, ale na szczęście po pomalowaniu na biało nie widać żadnych ubytków.


Książek na nich raczej ustawiać nie będziemy - tak na wszelki wypadek, bo są trochę cienkie - ale na LEGO spisują się fantastycznie. Od razu w pokoju zapanował większy porządek!


Mam jeszcze do powieszenia lustro, ale to też jeszcze muszę przemyśleć. W pokoju w miejscu stolika LACK mógłby stanąć regał drabinka, a zamiast kuchni w przyszłości druga komoda (albo na odwrót). W tym momencie niby dzieci się mieszczą ze swoimi rzeczami, ale jest trochę na styk. Wychodzę z założenia, że lepiej mieć trochę więcej miejsca do przechowywania i wygodnie sobie wszystko ułożyć niż mieć tego miejsca za mało i musieć układać sterty na półkach. Oczywiście zawsze pewnym rozwiązaniem jest również ograniczenie posiadanych rzeczy, ale nie łudzę się, że w przypadku dzieci, które dzieli różnica wieku i płci, uda się nad tym łatwo zapanować. Raczej rozwój ich zainteresowań wpłynie na rozrośnięcie się całej kolekcji.


szafy kamieniczki - LemonKid 
łóżko KURA - IKEA
biurko MICKE - IKEA
kosz materiałowy z gwiazdą - KIK
lustro - KIK
drewniane owoce i warzywa - KIK
samoprzylepna tablica korkowa - Korkowy.pl


Jak widzicie, urządzamy ten pokój stopniowo. To, co robimy samodzielnie, często jest mocno nieidealne. Ale taki chyba musi być urok naszego domu! Polskie "jakoś to będzie" jest mi zdecydowanie bliższe niż "hygge".



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz