poniedziałek, 26 lutego 2018

Sprytne sposoby na małe mieszkanie

Chciałabym zacząć ten post od określenia definicji małego mieszkania, ale nie jest to proste. Na pewno nie możemy opierać się na samym metrażu - ta sama powierzchnia może być duża lub mała w zależności od tego, kto ją zajmuje. Czterdzieści metrów dla singla i czterdzieści metrów dla czteroosobowej rodziny to zupełnie inne przestrzenie, których nie sposób traktować jedną miarą. 

Ale część osób może dojść do wniosku, że skoro powierzchnia ich domów liczona jest w setkach, to temat małych wnętrz ich nie dotyczy. Nic bardziej mylnego! Przecież nawet w największych willach zdarzają się niewielkie pokoje - sypialnie, toalety czy chociaż schowki - w których rozwiązania dla małych wnętrz sprawdzą się idealnie!



Tydzień temu na 4 Design Days w Katowicach odbył się, organizowany przez magazyn Dobrze mieszkaj, panel dotyczący małych wnętrz, w którym miałam przyjemność wziąć udział. Razem ze mną wypowiadały się cztery projektantki: Izabela Szewc, Katarzyna Widawska, Katarzyna Uszok, Dominika Trzcińska. Opierając się na dyskusji i naszych prezentacjach ją poprzedzających, przybliżę Wam kilka fajnych idei.

Co ciekawe, dziewczyny zaprezentowały między innymi swoje projekty dużych domów jednorodzinnych! Ale były to domy, które miały bardzo ciężkie do rozplanowania pomieszczenia i każdy z pokoi można było analizować właśnie pod kątem rozwiązań do małych wnętrz.


Gdy wpiszecie w Google zapytanie dotyczące urządzania małego wnętrza, wyskoczy sporo artykułów z poradami. Wszystkie opierają się z grubsza na tym samym: powiększ optycznie przestrzeń, stosuj biel i jasne barwy (kolory tylko z dodatkach), lustra, błyszczące fronty, nie za duże meble, zabudowane wnęki tworzące przestrzeń do przechowywania, szafki po sufit... i te wszystkie tematy poruszyłyśmy również w Katowicach. 

Dziewczyny zwróciły uwagę, że szczególnie w małych wnętrzach świetnie się sprawdzą meble na wymiar, gdyż często wcale nie są droższe od standardowych, a pozwalają nam wycisnąć z danej przestrzeni maksimum. Mówiłyśmy dużo również o oświetleniu. Małe pokoje dają nam pokusę ograniczenia się jedynie do jednej lampy sufitowej, która w zupełności wystarczy, by było jasno. Sęk w tym, że w oświetleniu nie chodzi tylko o jasność, ale również o budowanie odpowiedniego klimatu. Spójrzcie na kawiarnie - nie bez powodu zawsze panuje w nich półmrok. Delikatne boczne źródła światła tworzą atmosferę sprzyjającą wypoczywaniu, więc tym bardziej warto zadbać o nie w domu. Poza tym - w takim oświetleniu wyglądamy ładniej! ;)


Ogólne zasady są dobre i wygodne, ale chciałabym pójść o krok dalej i pokazać Wam, że mimo wszystko zawsze warto patrzeć na daną przestrzeń bardzo indywidualnie.

Weźmy na tapetę czołową zasadę dotyczącą małych wnętrz, czyli utrzymanie wnętrza w białej  (albo chociaż jasnej) kolorystyce. Oczywiście to prawda, że biały powiększa przestrzeń. Ale czy to oznacza, że małe mieszkanie musi być białe?


Jako kontr przykład mogę zaprezentować tę kawalerkę, która została zrobiona na czarno. Można było sobie na to pozwolić dzięki niecodziennej wysokości i wielkim oknom, które wpuszczają do środka sporo światła. Ograniczono mroczny efekt stosując w mieszkaniu białą podłogę i robiąc bardzo szerokie białe listwy pod sufitem, niemniej wciąż jest to poważne złamanie podstawowej zasady dotyczącej małych mieszkań. Efekt oczywiście jest zachwycający!

Pewnie powiecie, że to mieszkanie w bieli byłoby równie piękne. Możliwe! Ale również możliwe, że zrobiłoby się trochę puste i zimne. Ciemne barwy ocieplają wnętrza, a w przypadku tak wysokiego sufitu, złapanie przytulności może być jak najbardziej wskazane. Bardzo się cieszę, że projektantka  Tatiana Shishkina z Inroom Interior Design Studio - machnęła ręką na ogólne zasady i zrobiła po swojemu. Zasady są po to, aby je łamać. Tylko warto wiedzieć, po co się to robi.

Więcej zdjęć tego czarnego wnętrza znajdziecie w poście "Kawalerka z antresolą".


A jak to jest z innymi kolorami? Na pewno słyszeliście: w małych mieszkaniach intensywne barwy tylko w dodatkach. Ogólnie spoko - neutralna baza jest świetnym i bezpiecznym rozwiązaniem do wszystkich wnętrz, nie tylko małych. Ale w małych musimy być szczególnie czujni. Dlaczego?

Mieszkania na co dzień nie wyglądają tak samo, jak na wizualizacjach i zdjęciach stylizacyjnych! Na co dzień mamy dużo więcej rzeczy. I nie chodzi mi o to, że jest dużo więcej dekoracji, bo to niekoniecznie. Po prostu mieszkanie w momencie używania wygląda inaczej niż po posprzątaniu. Na przykład łóżko - pościelone i przykryte elegancką narzutą prezentuje się zupełnie inaczej niż wtedy, gdy akurat w nim leżymy przykryci ulubioną kołdrą w różowe słoniki. W małych mieszkaniach często jeden pokój pełni wiele ról, więc jeśli marzy nam się sterylna biel i podziwiamy właśnie taką wizualizację u projektanta stworzoną na podstawie zdjęcia znalezionego w gazecie, to weźmy głęboki oddech i przemyślmy to jeszcze raz. Pomyślcie o kolorach ulubionych kubków; książek, które akurat czytacie; okładek magazynów, które leżą przy kanapie; wazonów, w których trzymamy kwiaty; obrazów, które dostaliście na ślub; ulubionych cotton ballsów w kolorach wiosny; barwnej naklejce na laptopie; wszystkich magnesach z wyjazdów... i upewnijcie się, czy na pewno wzięliście wszystkie kolory pod uwagę, żeby uniknąć ewentualnego rozczarowania.

Wszyscy korzystamy z podobnej liczby rzeczy na co dzień, tylko w dużych domach ich zagęszczenie jest mniejsze niż w malutkich mieszkaniach, dlatego nie jest to aż tak istotne, by brać je pod uwagę przy urządzaniu.


Gdy urządzamy mieszkania, często zaczynamy od wybrania podłogi i koloru ścian, po czym wchodzimy z meblami. Przy większych mieszkaniach czasem myślimy jeszcze nad zmianą rozkładu pomieszczeń (czy połączyć kuchnię z salonem, a może przesunąć ścianę od łazienki, by zmieścić garderobę...). W przypadku kawalerek, których rozkład nam odpowiada, temat ścian często zupełnie nie istnieje. Czy słusznie?

Oto zdjęcie z malutkiego 19-metrowego mieszkania w starej kamienicy. Przed remontem w miejscu szafy znajdowała się kuchnia; po remoncie została zrobiona w formie aneksu w pokoju, dzięki czemu jest lepiej doświetlona, a szafa optycznie aż tak nie zabiera przestrzeni. Zwróćcie jednak uwagę na łazienkę, która skrywa się za tymi białymi drzwiami po prawej stronie.


Łazienka przeszła olbrzymią metamorfozę, ale zapomnijmy na chwilę o względach wizualnych i przyjrzyjmy się ścianie po prawej stronie. Jest to ściana między łazienką a pokojem, która przed remontem znajdowała się właściwie w tym samym miejscu. A mimo to podczas remontu zburzono ją i postawiono od nowa. Domyślacie się dlaczego?

Przed remontem ściana była bardzo gruba - jak to w kamienicach bywa. Nie miała jednak znaczenia konstrukcyjnego. Była zwykłą ścianą działową. Dlatego, żeby odzyskać odrobinę przestrzeni, wymieniono ją na ścianę z karton-gipsu! Oczywiście ta ściana nie była ani tak długa, ani aż tak gruba, by nagle zyskać kilka dodatkowych metrów, ale ta z pozoru drobna zmiana okazała się kluczowa dla funkcjonalnego rozplanowania łazienki. Dzięki powiększeniu wnęki (widocznej na zdjęciach poniżej po prawej stronie), można było umieścić w łazience pralkę w taki sposób, by nie blokowała przejścia pod prysznic.

Niby szczegół, ale jak ważny!



Ale tak naprawdę ściana z karton-gipsu to jeszcze nie jest wszystko, co możemy zdziałać. Przecież w środku ma stelaż i w sumie nie jest wcale aż tak cienka! Postawmy więc sobie pytanie, czy ściana musi być ścianą?


Oto przykład ściany zrobionej ze sklejki. Sklejka jest bardziej wytrzymała od drewna, więc świetnie się sprawdza przy wszelkich konstrukcjach i może być naprawdę cienka. Oczywiście super cienka ściana mogłaby nie być zbyt stabilna, ale świetnie sobie z tym poradzono, tworząc ścianę składającą się z szafek. 

Możecie wzruszyć ramionami i powiedzieć, że w efekcie powstała ściana jeszcze grubsza od ściany z karton gipsu. Sęk w tym, że do ściany z karton-gipsu trzeba jeszcze dostawić wszystkie meble, takie jak szafę, komodę, regał... A tutaj te wszystkie rzeczy są już zawarte w ścianie! Jest to wyjątkowo korzystne wykorzystanie przestrzeni, gdyż przestrzeń magazynowa jest na całej powierzchni ściany, we wszystkich kątach i aż po sufit. W efekcie może pomieścić więcej niż kilka mebli, a dzięki ujednoliceniu wszystkiego do jednej spójnej płaskiej powierzchni, całość prezentuje się naprawdę niewinnie.

Dzięki takiemu rozwiązaniu do mieszkania wystarczyło wstawić tylko stół, krzesła i materac do spania, i oszczędzono sporo przestrzeni na podłodze, dzięki czemu można się swobodnie poruszać, a mieszkanie nie wydaje się wcale aż tak małe, jak jest w rzeczywistości. Zachęcam do obejrzenia go w całości w innym poście.


Piszę Wam o niekonwencjonalnych sposobach myślenia przy urządzaniu małych wnętrz i mam poczucie, że analizując te wszystkie możliwości i aspekty, które trzeba wziąć pod uwagę, możecie dojść do wniosku, że to tak trudne, że nie ma nic gorszego od małych przestrzeni. Dlatego na koniec chciałabym Was jeszcze zachęcić do obejrzenia fragmentu filmu Green Canoe pokazującego sypialnię Oli Stabrawy.


Jest to zachwycający pokój o powierzchni większej niż niejedno mieszkanie z cudownym przeszkleniem na całą ścianę. Wydawałoby się - urządzenie takiego wnętrza to banał! Ale nic bardziej mylnego! Nie ulegajcie temu złudzeniu i posłuchajcie Oli. Jest doświadczoną projektantką i otwarcie przyznaje, złapanie przytulności na dużej powierzchni wcale nie jest takie łatwe! Nie wiem, jak Wy, ale ja jej wierzę. Myślę, że nie jest sztuką wstawić do swojego mieszkania potrzebne rzeczy. Sztuką jest zrobić to w taki sposób, by było nam w środku naprawdę przyjemnie, a to jest prawdziwe wyzwanie dla każdego domu.

Mam nadzieję, że udało mi się Was trochę zainspirować i pokazać nową perspektywę. 


Pamiętajcie: małe wnętrza też mogą być fajne!



7 komentarzy:

  1. Fantaystyczne porady...myślę, że kilka przyda mi się przy urządzaniu wcale nie tak małego domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czerń w niewielkich pomieszczeniach? Ciekawy wybór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, jakim wnętrzem dysponujemy i jaki efekt chcemy osiągnąć 😉

      Usuń
  3. jessssu, zobaczyłam zdjęcie łazienki przed metamorfozą z kamykami zamiast brodzika i zapomniałam o całym temacie małych mieszkań. Co za koszmar! jeśli mi się to dzisiaj przyśni to wrócę tu z pretensjami hahaha tego się nie da odzobaczyć ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokladnie tak samo! Czegos takiefo to jeszcze nie widziałam

      Usuń
    2. Ahahaha 😃 Wybaczcie! Ale spokojnie - kamyczki istnieją już tylko na tym zdjęciu 😄

      Usuń