wtorek, 28 listopada 2017

Okrągły stół

W naszym salonie znowu zmiany. Mam wrażenie, że to aż niezdrowo tak uparcie co rusz wszystko przestawiać. Z czego to wynika? Może to rozkład pokoju z nieszczęśliwym murkiem na środku aż tak nam nie leży. Ale może to syndrom ciągłego gonienia za czymś więcej? Może przemeblowania to niedoskonały substytut zmian, które podświadomie chcielibyśmy dokonać? Ciekawe, czy można temu nietypowemu hobby przypisać jakieś głębsze znaczenie.

Nie znam się na psychologii podświadomości, ale za to mogę Wam powiedzieć, jak się sprawdza okrągły stół. 



Od razu uprzedzę miłośników poprzedniego stołu z pracowni Moromou - wcale się go nie pozbyliśmy i również nadal go bardzo lubimy. Nie ruszalibyśmy go, gdyby nie fakt, że ostatnio dostaliśmy okrągły stół od kolegi i postanowiliśmy doświadczyć czegoś nowego.

Okrągły stół powędrował na środek, sofa wskoczyła pod okno i na razie jest ok. Musimy się tylko dobrze zastanowić, skąd wziąć lampę nad blat. I jeszcze kilka innych kwestii wypłynęło przy okazji. Wiecie jak to jest - zmiany idą lawinowo. Ale nie spieszy nam się. Może w międzyczasie wrócimy do starego układu?


Okrągły stół trochę nas zaskoczył. Po pierwsze, spodziewałam się, że będzie mniej wygodny. Po drugie, mieści się przy nim więcej osób niż szacowaliśmy. Wydaje się znacznie mniejszy niż nasz prostokątny, ale tu również osiem osób spokojnie może razem usiąść. Co więcej, w razie potrzeby łatwiej dosadzić dziewiątą, bo nie ma problemu siedzenia na rogu :) Ale to już raczej na pogaduszki i herbatę niż do wspólnej pracy czy jedzenia obiadu.



Teraz taka ciekawostka - ostatnio dowiedziałam się, że mosiądz ma właściwości bakteriobójcze. Podobnie jak srebro, a o srebrze teoretycznie wiedziałam już wcześniej, bo farby reklamują się, że mają je w składzie, a znajome z wrażliwymi uszami mogą nosić tylko srebrne kolczyki, ale jakoś nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałam. Aż do teraz. Koleżanka opowiedziała, jak kiedyś naukowcy chcieli sprawdzić, jakie bakterie ludzie przenoszą na rękach i za obiekt badań wzięli klamki, które każdy z nas regularnie chwyta. Jednak gdy zaczęli się przyglądać tym różnym klamkom, okazało się, że na mosiężnych nie ma żadnych bakterii! I na pewno nie dlatego, że ludzie mają takie czyste ręce. Obecnie właściwość ta jest już szeroko wykorzystywana; trwają nawet prace nad wykorzystywaniem mosiądzu w antybiotykach. Ale dla mnie to nowość! Trochę się zdziwiłam i spojrzałam na nasze mosiężne planktonowe uchwyty w niebieskiej szafie z zupełnie nowej perspektywy. 




Pod koniec października (TUTAJ) pisałam Wam o planach ograniczenia różnych aktywności. Oczywiście z planów nic nie wyszło; wciąż nie mogę się zdecydować, co jest dla mnie najważniejsze, a co mogę odpuścić. Ale podobno przy gorszym samopoczuciu nie powinno się podejmować żadnych istotnych decyzji, więc może to i lepiej, że stanęło na niczym.




Muszę Wam jednak przyznać, że tamten post oraz cała strategia nieukrywania tego, że zmagam się z depresją, przyniosły bardzo pozytywne zaskoczenie. Ludzie naprawdę okazują mnóstwo zrozumienia i jest dużo mniej sugestii w stylu "weź się w garść, inni mają gorzej" niż się spodziewałam. Zastanawiam się, z czego to wynika - czy ludzie wokół mnie są aż tak empatyczni i delikatni, czy może jednak aż tyle osób doświadczyło podobnych stanów i po prostu wiedzą już, jak to jest. Nieleczona depresja też przemija, więc to by nawet pasowało. Można nie zdążyć pomyśleć o specjaliście, gdy już się ma pierwszy raz za sobą.




W końcu nie każda depresja zabija; jest też cała gama delikatniejszych przypadków.
Chociaż ostatnio spotkałam się z dawno niewidzianą koleżanką z liceum i wśród zwykłych opowieści, co tam u nas, pojawił się wątek, kto znajomy jeszcze żyje, a kto już nie. Nie wiem, może tak było zawsze, ale z opowieści kojarzę, że motyw śmierci pojawia się raczej na spotkaniach roczników będących nie kilka, ale kilkadziesiąt lat po maturze.




Pamiętam jak po filmie Gonciarza "Las Samobójców" analizowaliśmy z kolegą statystyki samobójstw w Polsce i wyszło na to, że jest ich zdecydowanie więcej niż nam się wydawało. Ale gdzie są ci ludzie, za którymi potem kryją się te suche liczby? Sami nie mieliśmy wtedy z żadnym samobójcą nigdy do czynienia. Kim są ci ludzie, pytaliśmy. No to już wiemy. Od tamtej pory doliczyłam się w swoim otoczeniu pięciu skutecznych samobójstw, o nieskutecznych nie wspominając, a nie minęły jeszcze nawet dwa lata od tamtych rozmów. Czy to specyfika mojego środowiska, czy u Was też tak jest? 




By nie kończyć takim przykrym akcentem, wrócę jeszcze do stołu. Nasz to dębowy Nagano z sfmeble.pl. Jest bardzo fajny i godny polecenia, natomiast gdybyście szukali czegoś w tym stylu, weźcie też pod uwagę OX polskiej firmy MiloniSAYRE zfabryki.pltaki naturalny z inukhome.comREDS z kosicka.pl, okrągły Normann Copenhagen z fabrykaform.pl i mój największy zachwyt, stół PUZZLE z wrocławskiej pracowni Wood&Paper
Jest w czym wybierać!


8 komentarzy:

  1. Stół jest piękny, ale krzesła są przepiękne, ich kształt i kolor! Tak w ogóle lubię tę całą gamę barw w twoim salonie oraz to, że zawsze masz cięte kwiaty w wazonie. Takie drobiazgi ocieplają wnętrze i budują klimat. A co do mosiądzu pojęcia nie miałam o jego właściwościach. O srebrze tak - zauważ dzieciom po urodzeniu zakrapla się oczy srebrem w celach profilaktycznych.
    Odnośnie tego jak dużo masz wsparcia, to myślę, że będąc tak fajną osobą, zbudowałaś wokół siebie fajną, empatyczną społeczność. A dodatkowo myślę, że dużo ludzi ma różne problemu natury ducha/psychiki, ale nie ośmiela się o tym mówić, bojąc się oceny, czy to dla nich tabu. Ty się przełamałaś i może dodałaś innym otuchy, że nie są sami. Może ktoś dzięki twojemu "coming-out-owi" sam podejmie leczenie i zadba o siebie. I dzięki Ci za to! Zobacz blog wnętrzarski, a z jaką misją ! Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze mamy cięte kwiaty, często na stole stoi po prostu zielona roślinka w doniczce. Znajomi kiedyś się śmiali, co to za kwiaty z samymi liśćmi :P ale chyba powoli zaczęli się przyzwyczajać, że ja już tak mam :)
      Dzięki za ciepłe słowa!

      Usuń
  2. Moi rodzice mają okrągły stół (i to rozkładany!) od kilkunastu lat. Nie ma lepszego mebla :) Wszyscy się widzą, nikt nie siedzi na rogu i tak jak piszesz, łatwo dostawić kolejne krzesła.
    Gdybyśmy mieli większy pokój i u nas pewnie stanąłby okrągły.

    O bakteriobójczych właściwościach mosiądzu nie słyszałam, ale zaciekawiłaś mnie. Kiedyś w zasadzie większość klamek w drzwiach wejściowych była mosiężna. Ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Magda okrągły stół to jest coś co mi się marzy, ale niestety nie da rady u mnie w domu..chyba.. tak samo przebmeblowania.. gdybym miała wiecej przestrzeni.. pewnie wiecej by sie działo ;) Co do depresji.. czasy w których zyjemy.. tempo zycia, wymagania innych wobec nas i nas samych wobec siebie.. technologia.. to wszystko prowadzi do depresji predzej czy pozniej.. ja miałam takie stany.. mniej wiecej majac tyle lat co ty.. i mysle ze wiele osob miało..stad to zrozumienie.. Zyczę Ci, żebyś szybko znalazła balans dla swojej duszy i umysłu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że okrągły stół wcale nie zajmuje więcej miejsca, ale faktycznie nie do każdej przestrzeni dobrze się wpasuje!

      Dzięki za słowa wsparcia. Cieszę się, że masz gorsze dni już za sobą! <3

      Usuń
  4. Mój kuzyn popelnil samobójstwo. Sprawa owoana jest tajemnicą, co osoba to inne teorie na temat jego smierci. Prawdą jednak jest ze mial on duze problemy z narkotykami z tego powodi cierpiała jego żona i mala córeczka. Teraz rodzina naskakuje na wdowę po nim, ze byla zla żona itd. Ale prawdą jest ze oni zawsze byli patologiczną rodziną. On wybrał nalóg, ona nie miala wzorców. Poza tym nie mam zadnego przypadkj samobójstwa. I mam nadzieje ze tak zostanie. Za to osob zmagających sie z depresją jest sporo. Wiekszosc wie z czym to sie je, ich leczenie przynosi efekty. Życze Ci wiele spokoju i małych radosci kazdego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podzielenie się historią ze swojej rodziny. Niestety problemy w połączeniu z nałogiem często dają jeszcze większe problemy! Mam nadzieję, że żona kuzyna mimo wszystko się pozbierała i zapewni córeczce ciepły dom. Jejku, jak wytłumaczyć małemu dziecku samobójstwo rodzica? To musi być straszne!

      Usuń
  5. Witam. A ja mam okrągły stół rozkładany i właśnie się zastanawiam od jakiegoś czasu nad zamianą na prostokątny/kwadratowy... :-) Ale może jednak warto go zostawić? :-D
    Uśmiałam się czytając komentarz o "niedomalowanych" krzesłach ;-) :-D
    Pozdrawiam, Joanna :-)

    OdpowiedzUsuń