piątek, 14 lipca 2017

Świat jest mały, czyli kilka słów o meblach Saska Fabrik

Jako agent nieruchomości przeglądam bardzo dużo ofert sprzedaży mieszkań. Większość z nich niczym specjalnym się nie wyróżnia. Dotychczasowy właściciel często zostawia odświeżenie wnętrza kupującym, by mogli zrobić wszystko już według własnych upodobań. Czasem zdarzają się jednak mieszkania już wyremontowane. Są bardzo ładne, ale mało wyjątkowe. W końcu muszą jak najszerzej trafiać w gusta potencjalnych zainteresowanych. Białe kuchnie, szare ściany - taki standardowy przegląd aktualnych trendów. Ale raz na jakiś czas trafia się wnętrze, przy którym zatrzymuję się na dłużej.

Takie było to mieszkanie. Trafiłam na nie raz, potem drugi. Za trzecim wyszukałam je specjalnie, by udowodnić koledze, że zdarzają się naprawdę niebanalne i estetyczne projekty. I dopiero wtedy zauważyłam to, co powinno zwrócić moją uwagę już na samym początku!


To 60-metrowe trzypokojowe mieszkanie na warszawskim Ursynowie jest położone bardzo blisko metra i otoczone zielenią. Lokalizacja świetna! Ale są też minusy. Mieszkanie jest w bloku, co nie każdemu odpowiada (chociaż to niski bloczek, tylko cztery piętra). Niestety też nie jest możliwy zakup na kredyt, co bardzo ogranicza liczbę zainteresowanych. Nie zmienia to jednak faktu, że wnętrze jest inne niż wszystkie i zdecydowanie przyciąga uwagę. Przyjrzyjmy mu się uważniej.


Przede wszystkim komplet wypoczynkowy jest bardzo retro. To najważniejsze meble w całym mieszkaniu i narzucają bardzo konkretny klimat. Są wyjątkowe. Inne niż wszystkie. Normalnie niespotykane. To nie jest ani szara kanapa, ani sofa na smukłych nóżkach, tylko cały komplet mebli wyjętych z poprzedniej epoki. Jednak daleko tu do wrażenia, że to zestaw niechciany, wstawiony "byle coś było". Całość wygląda bardzo stylowo i przyjaźnie. W połączeniu z dekoracjami (ramki, rośliny, zasłony) powstała przestrzeń, w której chciałabym spędzać czas.


Kuchnia w drewnianej kolorystyce wydaje się ponadczasowa. Skromne czarne uchwyty dodają jej elegancji. W głębi widać lustrzaną szafę w przedpokoju, która optycznie powiększa przestrzeń, a sama w sobie wygląda bardzo gustownie i lekko.


W drugiej części mieszkania znajdują się dwie sypialnie. Nie ma w nich żadnych mebli, tylko zasłony i rośliny. Wyglądają bardzo schludnie. Drewniana podłoga przyciąga wzrok. Ale zwróćcie uwagę na coś innego - drzwi. Dużo już widziałam, ale takich pięknych błękitnych drzwi jeszcze nie! Zobaczcie, jak ich barwa współgra z kolorem kompletu wypoczynkowego. Niezwykle przemyślana koncepcja.


Błękitne drzwi z jednej strony są wyjątkowe i oryginalne, z drugiej zaś na tyle neutralne, że będą dobrze wyglądały z przeróżnymi meblami, jakie przyszli lokatorzy będą mogli chcieć wstawić do obu pokoi. 

Na koniec spójrzcie jeszcze na podłogę w części łazienkowej (łazienka i toaleta są osobno, ale mają taki sam wystrój). Biało-czarny geometryczny wzór z trójkątów jest naprawdę świetny.


Jak już pokazałam całe mieszkanie koledze, spojrzałam jeszcze raz na salon, i jeszcze raz, i jeszcze raz... A potem weszłam na stronę sklepu, by się upewnić, czy dobrze kojarzę. Niestety na stronie nic nie znalazłam i już myślałam, że się pomyliłam, gdy ostatecznie zdjęcie z targów na fanpagu marki rozwiało moje wątpliwości - ława w tym cudnym mieszkaniu to mebel z Saska Fabrik!


Kto intensywnie uczestniczy w targach designu, na pewno kojarzy meble Saska Fabrik i ich autora, Wojtka Łazarowicza. Wojtek zawsze chętnie wdaje się w rozmowy i bardzo barwnie opowiada o wszystkich założeniach swoich projektów. To bardzo ciekawe i nie sposób się w tym nie zakochać!

Saska Fabrik wystawiało się po raz pierwszy na pierwszych Wzorach, które były też moimi pierwszymi targami designu. Białe biurko z różowymi szufladkami zrobiło na nas olbrzymie wrażenie i pojawiło się jako pierwsze zdjęcie w relacji z wydarzenia. Jak widzicie, mam prawo mieć do tej marki wyjątkowy sentyment. To było cztery lata temu i od tamtej pory widujemy się z Wojtkiem regularnie przy okazji różnych wydarzeń.

Dlatego gdy tylko upewniłam się, że to stolik Wojtka, od razu do niego napisałam, by pochwalić się swoim odkryciem. Wyobraźcie sobie moje zdumienie, kiedy okazało się, że Wojtek dobrze o tym stoliku wie, gdyż... to jego mieszkanie i sam je tak urządził!

Świat jest taki mały!


Pomyślałam, że to dobra okazja, by przybliżyć Wam inne meble projektu Wojtka Łazarowicza. Wszystkim jego nowym realizacjom przyglądam się z dużą uwagą, ale dotychczas nie mogłam się zebrać, by o nich napisać. 

Powyższy regał, tylko w jasnym wybarwieniu, tak nas zachwycił, że pewnie już byśmy go kupili, gdyby nie sztukateria i obawy dotyczące mocowania do ściany z karton-gipsu. Jest smukły, prosty i solidny, czyli dokładnie taki, jak lubimy. Chociaż nie ma w sobie takich charakterystycznych elementów, jak kolorowe szufladki w biurku, to i tak przyciąga wzrok. Jest na swój sposób perfekcyjny. Bardzo go lubię!


Konsola powstała troszkę wcześniej. Tym projektem też się długo zachwycaliśmy, mierząc uważnie ściany w domu, czy przypadkiem nie mogłaby stanąć u nas w przedpokoju. Niestety doszliśmy wtedy do wniosku, że niezbyt, a potem naszą uwagę bardziej przykuł regał.

Pewnie nie brzmię wiarygodnie zachwycając się meblami, których sama nie posiadam, ale przybliżam Wam nasze rozterki, by uzmysłowić, że to nie jest sympatia z kategorii "ładne, ale nie dla mnie". Te meble naprawdę nam się podobają, tylko proces doboru rzeczy do mieszkania, w którym teraz mieszkamy, a które zdecydowanie nie było projektowane dla nas, jest dość zawiły i momentami ma więcej wspólnego z loterią niż przemyślanymi decyzjami.

Ale jak już przy przemyśleniach jesteśmy...


Propozycja tzw. „szafki rtv” zawiera sugestię, żeby nie mieć telewizora, a przynajmniej go nie oglądać. Zamiast telewizora możemy na niej trzymać sprzęt grający, płyty, gazety, jakąś ceramikę, paterę z owocami – wszystko będzie lepsze, niż telewizor. 

Rzetelność zawodowa, a także sceptycyzm co do siły własnej perswazji kazał nam założyć, że ktoś zechce jednak kupić telewizor, by go postawić na naszej szafce. Wykonaliśmy ją zatem starannie, a skonstruowaliśmy z poszanowaniem dla praw fizyki – telewizory potrafią być diabelnie ciężkie.

To tylko fragment opisu powyższej szafki na stronie sklepu. Każdy z mebli jest opisany równie barwnym językiem, więc samo czytanie dostarcza sporo przyjemności. Zajrzyjcie i sprawdźcie, którą aktorką Wojtek szybciej mógłby się zainspirować - Audrey Hepburn ze śniadania u Tiffaniego czy Marylin Monroe "ze swym zmysłowym, ale jednak wyzywającym sex appealem" - i jakiego celebrytę wybrał do promowania swojego sekretarzyka.


Saska Fabrik to rzemieślnicze meble inspirowane modernizmem. Perła polskiego designu. Oczywiście nie jedyna, ale zdecydowanie godna zapamiętania. Muszę częściej pokazywać Wam takie ponadczasowe projekty. Szkoda, że tak rzadko można na nie trafić przeglądając mieszkania na sprzedaż!


17 komentarzy:

  1. Piękne meble :) bardzo mi się podobają

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie moja bajka te meble - drzemie we mnie romantyczka, której spodobałby się sekretarzyk, gdyby miał np. delikatne, zakrzywione nogi. Jednak zachwyca mnie, że Polacy potrafią stworzyć tak fantastyczne rzeczy. Meble wyglądają solidnie i oryginalnie, a we wnętrzu robią naprawdę przyjemne wrażenie. Co do mieszkania - drzwi są cudne, nigdy nie wiedziałam tak perfekcyjnie dobranego koloru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak - Polacy często robią fantastyczne rzeczy! Czasem tylko ciężko się zorientować, że to polskie projekty, bo strony www mają międzynarodowe :D

      Usuń
  3. Mnie się bardzo podoba, nie tylko pod względem wystroju, ale i rozkładu pomieszczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Agafia , sekretarzyk jest bardzo ciekawy, ale jednak nogi są jakby za "ciężkie" co całokształtu. Za to stolik na tle tapety w kropki prezentuje się idealnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Te drzwi! cóż za idealny odcień błękitu! A meble, ciekawe i ładne, jednak nie wprawiły mnie zachwyt, jednak te opisy! Te opisy można czytać dla samej przyjemności czytania, są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolor drzwi mnie rozłożył na łopatki - piękne!
    A same meble w salonie średnio mi się podobają. Natomiast super sprawa z zawieszeniem zasłon - nie jest to droga sprawa, a nawet puste wnętrze zupełnie inaczej się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Dobry patent dla osób, które chcą w ładny sposób zaprezentować swoją nieruchomość bez wstawiania mebli :)

      Usuń
  7. Piękne meble. Kolor drzwi zrobił mi ding! ding! bo u mnie drzwi do wymiany ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! Uwielbiam, gdy to, co pokazuję na blogu, jest inspirujące w taki konkretny namacalny sposób! Bardzo się cieszę i trzymam kciuki za malowanie :)

      Usuń
  8. Mieszkanie bardzo stylowe. Podobają mi się kolory, które zostały użyte. Drzwi nadają charakter wnetrzu. Super efekt.

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście nie przepadam za meblami w kolorze drewna ale tutaj prezentują się bardzo elegancko. Wszystko pasuje do siebie i nie ma się do czego przyczepić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiscie drzwi swietne I uklad mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat to, że mieszkanie jest w bloku nie jest żadnym problemem jeśli porównać to do pozostałych cech, które jak najbardziej na plus. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mój styl ale mieszkanie bardzo przytulne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnie się prezentuje moim zdaniem. Styl retro z takimi meblami idealnie się wpasowuje w obecne trendy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Super mieszkanie - zanim doczytałam kto jest właścicielem, patrząc na sztukę w tym mieszkaniu czułam, że to ktoś wyjątkowy :)

    Ursynów - cudowna dzielnica - zagospodarowana, z dobrą komunikacją - mieszkanie na pewno znajdzie swojego człowieka ;) Ale pod jednym warunkiem - trzeba zmienić fotki na stronie biura nieruchomości - niestety nie zachęcają :( Za to Twoje - doskonałe :)

    No i te drzewa za oknami - w dzisiejszych czasach to skarb :)

    OdpowiedzUsuń