poniedziałek, 21 grudnia 2015

5 pomysłów na prezent dla czterolatka

Na początku listopada nasz syn skończył 4 lata, więc na świeżo mogę podzielić się z Wami moimi obserwacjami dotyczącymi prezentów. Do postu z zeszłego roku (z prezentami dla trzylatka KLIK) sama czasem zaglądam, gdy brakuje mi pomysłów lub zapominam, czym różnią się od siebie dzieci w różnym wieku. Dlatego mam nadzieję, że i Wam przyda się taka ściągawka. Może uda mi się pomóc Wam rozstrzygnąć niektóre przedświąteczne prezentowe dylematy :) 





1. Klocki LEGO Juniors Easy to Build 
Klocki to fantastyczny pomysł na prezent! Nie tylko poprawiają sprawność manualną małych paluszków, ale też dają duże pole do rozwijania kreatywności. Niby każdy zestaw wymusza jakiś jeden układ, ale wszystko można po swojemu modyfikować w miarę potrzeby. Lego to też gwarancja świetnej jakości, więc nie ma problemu, że klocki z różnych zestawów nie będą do siebie pasować.
Taki prezent starczy na wiele lat zabawy!
Ja polecam Wam dla czterolatków serię LEGO Juniors przeznaczoną właśnie dla dzieci od 4 lat. Chociaż niektóre zestawy są spore, konstrukcje są pomyślane w taki sposób, by dziecko bez problemu było w stanie samo wszystko złożyć. A zapewniam Was, że to ważne, by rodzic nie musiał co pięć minut przychodzić i pomagać maluchowi z połączeniem klocków! 

Przegląd zestawów na Ceneo: KLIK, ceny: 35-200

Zestawy są trochę kolorystycznie podzielone na chłopięce i dziewczęce, ale myślę, że nie warto się tym kierować. My mamy straż pożarną, komisariat policji i sklep, i chociaż ten ostatni był w różowej walizce (!) i ma bardzo różową kolorystykę, Marcin bardzo chętnie się nim bawi. Gdzie złodzieje mają kraść, jak nie w sklepie?! Ale żeby nie było - normalne zakupy też robimy. 

To nasze zestawy: 1 / 2 / 3

2. Puzzle z ulubionym motywem (60-150 kawałków)
Układanek nigdy nie za wiele, jak z książkami - każda kolejna z pewnością się przyda, a wzorów jest na szczęście na tyle dużo, że nie tak łatwo się zdublować. Dlatego też warto wykorzystać puzzle, by sprezentować dziecku coś, czym aktualnie się interesuje. Każde dziecko ma fazy jarania się jednym tematem. Na przykład nasz Marcin rok temu był największym miłośnikiem straży pożarnej, a teraz interesuje go głównie policja. Wystarczy zapytać rodziców, co obecnie fascynuje malucha - na pewno będą wiedzieć! I jeśli okaże się, że są to kucyki Pony, to może lepiej poszukać puzzli z kucykami na okładce, niż wkładać pod choinkę kolejną figurkę? 

1 / 2 / 3 / 4 / 5

3. Metalowe samochodziki
Plastikowe samochody często kuszą bardziej rozbudowanymi zestawami i większą ilością opcji. Ale zapewniam Was - lepiej zdecydować się na jeden nieduży metalowy niż milion wielkich plastikowych. Samochody przechodzą tyle testów zderzeniowych, że muszą być solidne! Co więcej - metal nie starzeje się tak, jak plastik. W naszym pudle z autkami mamy trochę egzemplarzy sprzed kilkunastu lat i wciąż działają jak nowe. Warto inwestować w prezenty, które ucieszą więcej niż jedno dziecko. Oczywiście są też tworzywa, które są solidne, ale trzeba być na to przeczulonym. Niestety zwykłe plastikowe zabawki w rękach dzieci często nie żyją zbyt długo.

Może to, co teraz powiem, spotka się z oburzeniem niektórych, ale uważam też, że auto jest rewelacyjnym prezentem również dla dziewczynki. Nie mieszkamy w Arabii Saudyjskiej, tylko w Polsce, gdzie kobiety prowadzą auta na takich samych zasadach, jak mężczyźni. Czemu więc miałyby się nimi nie bawić? Szczęśliwe te córki, które mają braci. Pozostałym trzeba troszkę pomóc przełamując stereotypy. Nasza roczna Lena uwielbia autka!

zdjęcia: 1 / 2 / 3

4. Ciastolina Play-Doh
Jeden pojemniczek ciastoliny Play-Doh kosztuje koło 5 zł. Jeśli chce się mieć kilka kolorów, koszty rosną, a że wielu rodzicom wydaje się, że jest to zabawa na raz, to nie chcą w to inwestować. Rozumiem i dlatego właśnie uważam, że dobrym pomysłem jest sprezentowanie dziecku takiej zabawki. Bo to wbrew pozorom nie jest wcale zabawa na raz - dziecko najpewniej szybko wymiesza wszystkie kolory, ale to nie kolory mają tu największe znaczenie, tylko możliwość łatwego formowania różnych kształtów. Ciastolina nie robi się twarda i można ją przepuszczać przez różne urządzenia przypominające maszynkę do mięsa czy makaronu. To zabawa na wiele godzin. Jeśli na koniec schowa się ciastolinę z powrotem do pudełka, starczy też na wiele dni. Czym jeszcze ciastolina różni się od plasteliny? Bez trudu można ją sprać wodą, więc nie trzeba się martwić o dywany. Natomiast wszystkie okruszki po paru godzinach robią się twarde jak kamyczki i bez trudu można je odkurzyć. 
My kupujemy ciastolinę w zestawach, ale dajemy Marcinowi po jednym kolorze, żeby całość starczyła na dłużej.

Jeśli raz sprezentujecie dziecku zestaw z zabawkami do kształtowania ciastoliny, będziecie mieli od razu rozwiązany problem prezentów-drobiazgów przy każdej kolejnej okazji - kolejna ciastolina zawsze się przyda! :)

Play-Doh na Ceneo [KLIK]. Zestaw z pizzą Marcin dostał ostatnio na urodziny i możemy śmiało polecić! :)

5. Dobrej jakości przybory papiernicze
Zauważyłam, że w związku z tym, że dzieci rysują czy malują dość chaotycznie, niestarannie i szybko zużywając lub niszcząc to, czego używają, kupuje im się najtańsze przybory z hipermarketu. A zapewniam Was, że rysowanie kiepskimi kredkami to żadna przyjemność! A malowanie tandetnymi farbkami nie jest wcale aż taką frajdą - brzydkie kolory czy przykry zapach dają się we znaki! My eksperymentowaliśmy z różnymi materiałami i przyznam Wam, że najpiękniejsze obrazki Marcina to te malowane naszymi akwarelami w tubkach ze sklepu plastycznego. Ja wiem, że są kilkukrotnie droższe od zwykłych plakatówek z Tesco i mogłoby się wydawać, że szkoda dawać dziecku do zabawy. Ale naprawdę to nimi Marcin namalował najwięcej, najstaranniej i najładniej (mają najładniejsze kolory). Do tego starczyły na dużo dłużej niż jakikolwiek inny zestaw.
Tak samo sama miałam, gdy byłam mała i gdy złamałam rękę, trochę na pocieszenie dostałam taki wielki zestaw 50 czy 100 kolorów kredek. Nie ze sklepu z zabawkami, tylko właśnie ze sklepu plastycznego dedykowanego dorosłym. Część z tych kredek mam do dzisiaj i wciąż to po nie sięgam najchętniej.
Myślę, że rodzice mają przy dzieciach tyle wydatków, że niezbyt uśmiecha im się inwestowanie w wysokiej klasy materiały plastyczne. Warto więc wykorzystać to, że tak czy siak będziemy kupować jakiś prezent, i kupić coś praktycznego. 

Tyle dzieci nie lubi prac manualnych - zastanawiam się, ile z nich zmieniłoby zdanie, gdyby korzystało z lepszych narzędzi.

UWAGA! Jeśli farbki, to lepiej, żeby były zmywalne wodą :)

Na zdjęciach: 1 / 2 / 3
To przypadkowe rzeczy, jakie znalazłam, ale akurat farbki są takie, jakie mieliśmy :)


To tyle z moich propozycji. Nie wymieniłam książek, które oczywiście też są super pomysłem prezentowym, więc jeśli szukacie jakiś ciekawych pozycji, to zajrzyjcie do postu z prezentami dla trzylatka - w kwestii książek za dużo się nie zmieniło. Mogę natomiast polecić jeszcze jedną serię, w której ostatnio najwięcej się zaczytujemy - są to bajki o Kici Koci. To taka mała kotka, która ma różne przygody. Książeczki są niedługie i mają fajne obrazki, więc nawet niespokojne dzieci powinny bez problemu usiedzieć :)



Napiszcie w komentarzach, co byście dodali do listy dobrych prezentów dla czterolatków i co sądzicie o powyższych propozycjach :) 

6 komentarzy:

  1. Dodałbym jeszcze gry planszowe ;) Z powyższychęcią nic dodać nic ująć. Lego to u nas jedyna zabawka, którą dzieciaki bawią się non stop. A co do samochodów to moje córki je uwielbiają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gry planszowe! Zupełnie o nich zapomniałam! Marcin dostał na święta Potwory do szafy i to faktycznie bardzo trafiony prezent :)

      Usuń
  2. Do ciastoliny dodałabym jeszcze piasek kinetyczny. Super zabawa i fajnie się sprząta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jeszcze nie mieliśmy okazji testować, ale czuję, że to dobry pomysł! :)

      Usuń
  3. Właściwie w powyższym zestawieniu nie ma nic, co by się nie sprawdziło :) Żadne dziecko nie pogardzi klockami (bez względu na płeć) czy ciastoliną. Maluchy uwielbiają konstruować i robić coś z niczego, a takie zabawki zajmują je na długi czas. Ostatnio widziałam też piasek kinetyczny, o którym wspomniała moja poprzedniczka, ale miałam obawy, czy mój siostrzeniec dostrzeże w nim potencjał ;) Z kolei puzzle sama uwielbiałam jako dziecko, a im większe i bardziej skomplikowane, tym lepiej! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze z piaskiem kinetycznym nie miałam do czynienia, ale widziałam w internecie sporo pozytywnych opinii, więc może niedługo się za nim rozejrzymy :)

      Usuń