środa, 9 września 2015

Mieszkanie dla rodziców z dzieckiem

Nasi znajomi spodziewają się dziecka i w związku z tym postanowili poszukać dla siebie lepszego mieszkania do wynajęcia. Jak to ja, gdy chodzi o kwestię mieszkań, zaangażowałam się w sprawę! I pomyślałam, że podzielę się swoimi obserwacjami również z Wami.



Jakie mieszkanie powinniście wynająć spodziewając się dziecka?

Przede wszystkim takie, w którym będziecie się dobrze czuli. Bo tak to niestety jest, że nie ma mieszkań pozbawionych wad - tu coś będzie szumieć, tu coś przecieknie, tu zabraknie trzech centymetrów, by ustawić meble po Waszej myśli. Nie ma opcji by przez kilka lat w mieszkaniu wszystko było idealnie! I tylko kochając dane wnętrze, możecie mu te wady łatwo wybaczyć. To jak z butami - jak często kobiety wybaczają szpilkom brak wygody tylko dlatego, że po prostu są nimi zachwycone? Miłość ślepa jest! :) Dlatego jeśli poczujecie do któregoś mieszkania "to coś", dajcie się ponieść. Będzie Wam się lepiej mieszkało.




Gdy szukaliśmy pierwszego wspólnego mieszkania, głównym kryterium, jakim się kierowaliśmy (poza ceną i względami estetycznymi) była lokalizacja - chcieliśmy mieć blisko na studia. Jednak ja jeszcze przechodziłam wtedy rekrutację i nie miałam pewności, gdzie właściwie będę się uczyć. Wahałam się nad dwoma kierunkami w dwóch różnych częściach miasta i w związku z tym oglądaliśmy mieszkania i tu, i tu. W pewnym momencie decyzja zapadła - będzie Śródmieście. Ale mieliśmy jeszcze jedno oglądanie umówione na Ursynowie, więc postanowiliśmy się przejechać pooglądać dla rozrywki. Mieliśmy świadomość, że nic z tego nie będzie, ale nie chciało nam się w ostatniej chwili odwoływać spotkania. Uznaliśmy, że tak tylko sobie popatrzymy - w końcu oglądanie mieszkań jest fajne! 

Obejrzeliśmy, wróciliśmy, minęło kilka dni i... nie mogliśmy o tym mieszkaniu zapomnieć. Doszliśmy do wniosku, że nie ma szans, by trafić na coś równie dobrego. Nowe, czyste, jasne, na dwie strony świata. Parter, bez mebli - dla nas to akurat były zalety. Do tego garderoba, schowek i czerwona kuchnia. Idealnie! Czy może być lepiej? Jeśli przeglądaliście kiedyś oferty wynajmu mieszkań to na pewno wiecie, jak ciężko trafić na coś fajnego. 

Zadzwoniliśmy do agenta, żeby powiedzieć, że się decydujemy. I co?

Za późno, jutro właściciel podpisuje umowę z kimś innym.

Jak wyrok! Gdy przypominam sobie tamtą chwilę, nawet teraz łzy napływają mi do oczu. Niby głupie mieszkanie, ale już tak się zżyłam z myślą, że przez jakiś czas będzie nasze...
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił
 - to takie prawdziwe, nie tylko w kontekście Ojczyzny!
Ale nie martwcie się - u nas jak w amerykańskim filmie, będzie szczęśliwe zakończenie :) Drudzy zainteresowani chcieli podpisać krótszą umowę, więc właściciel zdecydował, że woli dogadać się z nami. Jak pewnie sobie wyobrażacie, przy podpisywaniu umowy nie miałam ŻADNYCH wątpliwości, czy to był dobry wybór. Gdyby nie okoliczności, dalej byśmy tam mieszkali, bo tak nam się podobało.


Ale podczas szukania jakieś kryteria jednak warto mieć. Na co zwrócić uwagę?

Ile pokoi?
Szczerze radzę zaopatrzyć się w przynajmniej dwa pomieszczenia. Jednym z nich może być osobna kuchnia - nie ma problemu! Ale żeby było jakieś miejsce (inne niż łazienka), gdzie można spokojnie pójść i odpocząć od dziecka. I chyba nie chcecie siedzieć codziennie wieczorem po ciemku, czekając aż maluch pójdzie spać? Bardziej wymagający pewnie będą woleli mieć osobny pokój dla dziecka, salon i sypialnię, ale jeśli szukacie tańszych rozwiązań i przeglądacie tylko kawalerki - zwróćcie uwagę chociaż na osobną kuchnię. Żebyście się po prostu nie pozabijali na zbyt małej przestrzeni :)

My mieliśmy dwa pokoje i aneks kuchenny, który był do połowy pokoju oddzielony ścianą (z osobnym oknem i osobnymi drzwiami z przedpokoju) - TUTAJ kilka zdjęć. Początkowo mniejszy pokój robił za naszą sypialnię, potem za sypialnię + pokój dziecięcy, a ostatecznie skończył wyłącznie jako pokój Marcina. Spanie w salonie okazało się wygodniejsze niż początkowo sądziliśmy i te dwa pokoje do końca nam zupełnie wystarczały. Teraz też z sypialni korzystamy tylko do spania i równie dobrze moglibyśmy się przenieść na sofę w salonie.

Jakie umeblowanie?
Wyposażenie mieszkania musi być przede wszystkim czyste. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, brzydzicie się wejść pod prysznic czy położyć twarz na wersalce - lepiej sobie odpuśćcie. Maluch będzie pełzał, raczkował, zaglądał wszędzie, otwierał szafki i wszystko zjadał (a przynajmniej lizał). Jeśli sami się brzydzicie, nie róbcie tego swojemu dziecku.

Mebli nie powinno być zbyt dużo. Po co Wam trzy wersalki? To już nie jest mieszkanie studenckie, żebyście potrzebowali dużo miejsca do przenocowania znajomych po imprezie. Potrzebujecie tylko coś do spania dla siebie i miejsca do siedzenia w ciągu dnia (rozkładana sofa lub wersalka to takie dwa w jednym) oraz przestrzeni, by wstawić rzeczy dziecka - łóżeczko, krzesełko, może kojec... To wszystko zajmuje trochę miejsca, a raczej będziecie musieli to dokupić sami. Wanienka, przewijak (polecam takie pompowane maty - praktyczne, tanie i zajmują mniej miejsca), komoda na ubranka, kosze z zabawkami, suszarka z praniem... Gdzie to wszystko stanie? Weźcie to pod uwagę.
Jeśli mieszkanie jest fajne, ale jakieś meble Wam nie odpowiadają, możecie zapytać właściciela, czy jest gotowy je zabrać. 

Sama preferuję mieszkania bez mebli. Zazwyczaj są sporo tańsze (w Warszawie to różnica np. 500 zł miesięcznie), więc przez rok koszt mebli może się spokojnie zwrócić. Każdy następny miesiąc w tym mieszkaniu to zysk dla budżetu domowego, a przy wyprowadzce meble można wziąć ze sobą lub sprzedać.




Które piętro? (czy winda jest konieczna?)
Wcześniej mieszkaliśmy na parterze, teraz wchodzimy na trzecie piętro. Parter był super, chociaż drażnił mnie brak podjazdu dla wózków przy wejściu do budynku (niby pięć schodków, ale zawsze trzeba ten wózek jakoś wciągnąć). Teraz jest gorzej - gdy Marcin nie chce wchodzić i krzyczy, żeby go wnieść, a tu jeszcze Lena na rękach... Nie ma żadnych wątpliwości, że łatwiej jest z windą! Ale nie ma też tragedii. Póki jest miejsce, by gdzieś na dole zostawić wózek (choćby w aucie na parkingu), to będzie spoko. Warto szukać niższych pięter lub budynków z windą, ale jeśli znaleźlibyście coś fajnego, a jedynym minusem miałby być brak windy, to jeszcze tej opcji nie skreślajcie. Na spokojnie oceńcie swoje możliwości - wszystko jest dla ludzi, ale najważniejsze, byście byli zadowoleni. Ja wolałabym się denerwować na wysokie schody niż wysoki czynsz.

Prysznic czy wanna?
Przy dziecku wygodniejsza jest wanna - łatwiej wykąpać bobasa czy dać się pobawić starszakowi. W poprzednim mieszkaniu mieliśmy prysznic i aby umyć już trochę starszego Marcina, jedno z nas musiało kąpać się razem z nim.

Jaka okolica?
Przyjazna wózkom (czyli lepiej nie przy ruchliwej trasie, nad którą da się przejść wyłącznie po kładce z niedziałającą windą), przyjemna do spacerów, ze sklepami w pobliżu. Wygodnie, jeśli w okolicy mieszka dużo innych młodych rodzin - dzięki temu możemy liczyć na więcej miejsc przyjaznym rodzicom, takich jak kawiarnie dla rodziców z dziećmi, klubiki, sale zabaw, sklepy z zabawkami, sklepy z ubrankami, żłobki, przedszkola. Tam, gdzie jest więcej osób starszych niż dzieci, przedsiębiorcom nie opłaca się rozwijać tego typu usług. 

Zwróciłabym też uwagę na bliskość rodziny i znajomych. Ktoś zaufany, kogo można poprosić, by wpadł do dziecka na pół godziny czy kupił nam Nurofen w aptece - to olbrzymi komfort. My cały czas mamy takie pomocne osoby niedaleko - i w starym mieszkaniu, i w obecnym. Świadomość, że w razie problemu można na kogoś szybko liczyć - to jest fajne.

Jeśli macie jeszcze jakieś inne rady dla młodych rodziców, piszcie w komentarzach. Na co warto zwrócić uwagę szukając mieszkania?


* wszystkie zdjęcia zostały zrobione w naszym poprzednim, a zarazem pierwszym wspólnym mieszkaniu :)

20 komentarzy:

  1. Warto zwrócić uwagę czy winda dojeżdża do ostatniej kondygancji. Ja mieszkam na 8 piętrze, a winda dojeżdża tylko do 7 :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czasem też zaczyna na pierwszym - to prawda! :) Słuszna uwaga!

      Usuń
  2. Ten cytat to o zdrowiu, nie o ojczyźnie -)

    OdpowiedzUsuń
  3. A nie,pardon-) zwracam honor! Ale wstyd!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dotąd nie miałam problemu z naszą sypialnią, w której mieści się tylko łóżko i szafa, z wąskim przejściem między nimi i dostępem do okna. Ale teraz widzę, że albo kupię kosz Mojżesza z nadzieją, że posłuży nieco dluzej niż przewiduje producent bo tylko kosz/kołyska zmieści się między łóżkiem a balkonem, albo spędzę najbliższe lata śpiąc w fotelu w drugim pokoju, obok łóżeczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba że węższe łóżko? Albo szafę wystaw do drugiego pokoju :)

      Usuń
  5. Świetnie podsumowane - ludzie bardzo często wybierają mieszkania oceniając jedynie ich stan wizualny. Swoje pierwsze mieszkanie również wynajęliśmy bez mebli. Udało nam się dorwać mieszkanie świeżo po remoncie (byliśmy pierwszymi osobami, które zamieszkały w nim po remoncie). Łazienka była zrobiona na tip top, całe mieszkanie jeżeli chodzi o stolarkę drzwiową i okienną oraz podłogi / ściany / oświetlenie również były zrobione. Zaproponowaliśmy zakup kuchni, która pozostanie dla właścicieli a w zamian nie płaciliśmy odstępnego przez pierwsze pół roku. Ogólnie wynajmując mieszkanie bez mebli płaciliśmy o 400 zł mniej niż w przypadku wynajmu mieszkania o tej samej powierzchni w tej samej okolicy. W ciągu dwóch lat to różnica w wysokości 9 600 zł! W tej cenie zmieściliśmy się z zakupem mebli do pokoju oraz pralki i lodówki. Wszystkie te rzeczy sprzedaliśmy opuszczając mieszkanie. Dziś po raz kolejny wybrałabym taką opcję - jest tańsza a przy okazji nie trzeba użytkować przedmiotów "po kimś".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ciężko ocenić, ile oszczędzaliśmy, bo ceny mieszkań są u nas baaardzo zróżnicowane. Ale płaciliśmy 1700 w momencie, gdy inne mieszkanie w okolicy, którym byliśmy zainteresowani, kosztowałoby nas 2000. W centrum natomiast za 2000 mogliśmy wynająć kawalerkę ;)

      Usuń
  6. Świetny wpis, pozwala zwrócić uwagę na wiele faktów, o których normalnie by się nie pomyslało. Po tym jak mieszkaliśmy we dwoje w mieszkaniu 27 m2, na mysl o mieszkaniu w trojke nasuwa mi sie tylko jeden epitet: mieszkanie musi byc DUZE. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mieliśmy 47 metrów wcześniej, teraz mamy... ho, ho! :) chyba z 95. Ale teraz już czujemy, że to zbyt dużo dla nas, mimo że jest nas czwórka. Dużo przestrzeni się marnuje, powierzchnia jest źle wykorzystana. 70 by było chyba idealne teraz, ale i na 50 byśmy dali radę bez większego żalu :)

      Usuń
    2. Z tymi 50 to byłabym ostrożna, teraz mieszkamy na takiej powierzchni i jest dość ciasno we 3 ;) na pewno "dalibyście radę", ale zaprosić gości to już kłopot.

      Usuń
    3. Wcześniej mieszkaliśmy we trójkę na 47 i wcale nie było nam ciasno :) Kwestia organizacji przestrzeni może :)

      Usuń
  7. We dwójkę wynajmowaliśmy kawalerkę z osobną kuchnią. Urządzoną, dokupiliśmy tylko stół z krzesłami. Jednak po wynajęciu okazało się, że piekarnik jest niesprawny, w szafce brakuje półek, a firanki nie były prane ze 2 lata. Przy wynajmie warto zwrócić też uwagę na media - czy jest możliwość podłączenia telewizji, Internetu, czy może zapewnia to właściciel w czynszu, czy trzeba zadbać o to samemu. My po poprzedniej lokatorce dostaliśmy telewizję na kartę z 16 podstawowymi kanałami i musieliśmy sami podpisać umowę na Internet na 2 lata, a mieszkaliśmy 1,5 roku (6 miesięcy mieliśmy w plecy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umowę internetu można przenieść pod inny adres, a w przypadku braku takiej możliwości (jeśli tam, gdzie się przenosisz nie ma tej firmy) prawo zezwala zakończyć umowę przed czasem (tak miałam). A jeśli chodzi o pranie firanek to nie wyobrażam sobie wprowadzić się gdzieś i nie wyprać i wyszorować wszystkiego, co się tam znajduje, przeprowadzałam się kilka razy i robiłam to za każdym razem ;)

      Usuń
    2. My mieliśmy w poprzednim mieszkaniu właściwie tylko kuchnię do przetarcia (chociaż z pozoru była czysta) i przy tej okazji znaleźliśmy trochę kocich kłaczków w zakamarkach :P
      I ze względy też na te porządki, wolę wynajmować bez mebli - mniej sprzątania :)

      Usuń
  8. ja polecam zwrocic uwage na podloge zeby byla rowna przede wszystkim. Raz mieszkalismy w lokum z wykladzina miejscami pofaldowana i tyle razy ile sie synek wyrżnął to masakra. Mieszkanie nie musi byc duze wbrew pozorom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa uwaga!

      Ja ogólnie do wykładzin w wynajmowanych mieszkaniach nie jestem przekonana. Oglądaliśmy jedno wnętrze z wykładziną - na zdjęciach super, a na żywo okazało się, że są jakieś ślady po rozlanych napojach, gdzieś z boku trochę przypalona, jakby od papierosa... Podłogę się przetrze i jest ok, a jednak wykładzinę ciężko doszorować. Więc tu bym była ostrożna.

      I zgadzam się, że wbrew pozorom mieszkanie nie musi być duże - najważniejsze jest dobre rozplanowanie przestrzeni :)

      Usuń
  9. Bardzo dobry wpis. Myślę, że przydatny dla wielu osób, które szukają mieszkania, w którym dziecko będzie bezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny wpis i super, że ten temat na blogu został poruszony, bo rodzice bardzo często borykają się ze sporymi dylematami, jeśli na świat ma przyjść dziecko.

    OdpowiedzUsuń