wtorek, 28 lipca 2015

Porządki w domu


Weekend bez dzieci za nami. Wydawałoby się, że sobie odpoczniemy, ale nic z tego. Po pierwsze, bez dzieci się nie odpoczywa, bo się tęskni. Po drugie, na ciekawych konferencjach nie ma czasu na odpoczywanie. Wykłady, warsztaty, rozmowy, nowi ludzie i sporo przemyśleń. 

Bardzo dużo przemyśleń. Powiedziałabym wręcz, że zdecydowanie za dużo się myśli. 

Dlatego, by uporządkować chaos w swojej głowie, zabieram się za porządki mieszkania! 



Jeszcze tak się śmiesznie składa, że akurat w zeszłym tygodniu zaczęłam czytać książkę "Magia sprzątania". Nie zgadzam się z autorką w wielu kwestiach, ale to zawsze dodatkowa motywacja, by przegrzebać nagromadzone rzeczy. 

Na czym polega ta magia opisana w książce?
Zobaczcie film Marii z bloga Make My Place - to fajne streszczenie idei:




A do czego jeszcze zachęca autorka Magii Sprzątania?


Porządki w jeden dzień.
Tak mogłam zrobić, gdy mieszkałam z rodzicami i miałam do dyspozycji tylko jeden pokój. Teraz mamy od groma rzeczy i decyzje na temat większości z nich podejmujemy wspólnie. By to zrobić, trzeba rozmawiać, a rozmowy też swoje trwają... Zgodzę się jednak, że nie warto porządków za bardzo rozwlekać w czasie. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie w czasie porządków jest największy bałagan.

Układanie rzeczy pionowo.
Na filmie widać, jak to dokładnie ma wyglądać, ale poniżej zamieściłam jeszcze zdjęcie szuflady ze spodniami Marcina. Założenie jest słuszne - chodzi o to, by od razu widzieć wszystkie swoje rzeczy. Żeby nie było, że coś się zakopie na samym dole szuflady i nigdy z tego nie korzystamy. Natomiast (znowu mam swoje ALE) taki sposób przechowywania ma również swoje wady. Jeśli nie macie płytkich szuflad (a ja nie mam) i ułożycie obok siebie równo złożone rajstopy, to nad nimi zostanie masa wolnej przestrzeni - a gdyby były wrzucone luzem, spokojnie zmieściłyby się na dwa razy mniejszej powierzchni. 



Pozbywanie się rzeczy
Żyjemy w cudownych czasach, kiedy wszystko jest w sklepach. W dodatku jest mnóstwo sklepów dwudziestoczterogodzinnych. Czy w związku z tym naprawdę warto gromadzić rzeczy na zapas? Z doświadczenia i z obserwacji wiem, że jak przychodzi co do czego, odłożonych "na przyszłość" rzeczy i tak nie da się znaleźć. Pod tym względem zgadzam się z Marie Kondo - nie warto magazynować. Natomiast nie zgadzam się, że wszystko najlepiej wyrzucić! Jest tyle różnych form przekazywania rzeczy dalej (od sprzedaży czy wymianę po zostawienie w kościele), że naprawdę nie ma sensu odbierać im szansy na drugie życie. Takie skarby ludzie zostawiają na śmietnikach, że głowa mała! A zazwyczaj wystarczy wrzucić ogłoszenie na olx "oddam za darmo" i nawet nie będziecie musieli się fatygować z worami do kontenera.

Składanie zamiast wieszania
Wyobraźcie sobie szafę z samym prętem do wieszania ubrań. Jakie ubrania tam widzicie? Sukienki, koszule, bluzki... Gdyby je wszystkie złożyć, ile miejsca zajęłyby w szafie na półkach? Jedną półkę? Maksymalnie dwie! I zostałoby jeszcze dużo miejsca na inne drobiazgi. Oczywiście wieszanie jest wygodne, ale naprawdę bardzo nieefektywne. Mówię to również na podstawie naszego doświadczenia - przeprowadziliśmy się z mniejszego mieszkania, w którym była garderoba i schowek-spiżarnia z samymi półkami, do obecnego, które jest dwa razy większe (!), ale w którym są dwie garderoby i półek prawie nie ma. I wiecie co? Od początku ciągle brakuje nam miejsca. Wiem, że to brzmi absurdalnie, zwłaszcza że dwie garderoby to marzenie każdej kobiety. Ale wierzcie mi, że rzeczywistość wygląda trochę inaczej - lepiej mieć jeden dobrze rozplanowany schowek niż nawet trzy niepraktyczne garderoby. Kluczem do sukcesu jest jakość, a nie ilość!

10 wieszaków welurowych i 10 wieszaków drewnianych. Ile zajmują miejsca, sami widzicie!
Niby drobiazg, ale ciasnota w szafie z pewnością nikomu życia nie ułatwia.

Oddawanie rodzinie
Autorka książki zachęca, by nie mówić rodzinie, jakich rzeczy się pozbywamy, bo z litości (by nie wywalać dobrych rzeczy) sporo wezmą do siebie, a naprawdę i tak nie będą z tego korzystać. W efekcie to ich mieszkania się bardziej zagracą. Moim zdaniem to nie jest właściwy kierunek myślenia. Jeśli będzie jasne, że wszystkie rzeczy jeszcze się przydadzą (bo zostaną sprzedane lub oddane biednym) i nie będziemy wywierać presji, to jednak jest duża szansa, że bliscy wezmą faktycznie tylko to, co im się przyda. Nie raz spotkałam się z sytuacją, gdy jedna osoba chciała się czegoś pozbyć, a druga była gotowa to przygarnąć. Ale pierwszej głupio było zaproponować oddanie zużytego (w jej opinii) przedmiotu, a drugiej głupio było pytać. Dlatego pamiętajcie - zapytać zawsze warto! Kto pyta, nie błądzi! A jeśli pytany akurat ma problemy z asertywnością, to już nie jest nasze zmartwienie. 

Prezenty
Ciężko pozbyć się prezentu. Często to nowe rzeczy, które ktoś kupił z myślą o nas. Ale trzeba pamiętać, że obdarowujący życzy nam jak najlepiej i nie chciałby, byśmy męczyli się z nietrafionym prezentem. Jeśli czujecie, że coś Wam się raczej nie przyda, nie trzymajcie tego tylko ze względu na obdarowującego, bo on wcale tego nie chce! A jeśli chce, byście korzystali z czegoś, czego wcale nie chcecie, to jest egoistą i tym bardziej lepiej pozbyć się prezentu od tej osoby ;)




Te same rzeczy w różnych miejscach
Często rzeczy z tej samej kategorii trzymamy w różnych miejscach. Efekt jest taki, że nie do końca wiadomo, co właściwie posiadamy i przy porządkach ciężko wszystko dobrze posegregować. Dlatego warto przynieść w jedno miejsce w domu wszystkie ubrania/papiery/biżuterię/kable, które akurat przeglądamy. Przejść się po całym mieszkaniu i posprawdzać, czy nic z danej kategorii przypadkiem się gdzieś nie zapodziało. Wtedy porządki będą dużo bardziej skuteczne.

Dziękowanie przedmiotom
To coś, czego zupełnie nie mogę pojąć. Mówienie do rzeczy samo w sobie jest dość absurdalne, a tu jeszcze mamy jej podziękować, że nam dobrze służyła, w momencie pozbywania się jej. Jeśli to ma komuś pomóc zrobić porządki, to ok. Ale dla mnie to dość zabawne!



Książka motywująca, lekka, w amerykańskim stylu. Jest kilka wskazówek, które warto wziąć sobie do serca, ale spodziewajcie się też trochę lania wody. Wszystko sprowadza się do tego, że łatwiej utrzymać porządek, mając mniej rzeczy. I akurat to jest święta prawda!

Dlatego ściskam Was mocno i wracam do porządkowania naszego domowego magazynu :)

26 komentarzy:

  1. podoba mi się pomysł z układaniem spodni w takie właśnie sposób w szufladzie, nie dość, że widać dokładniej rzeczy, to można je wyjąc bez robienia niepotrzebnego bałaganu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam :) Sama nie znoszę dokopywać się do jakiś ubrań i po wielu, wielu miesiącach odkrywać, że mam coś, o czym zupełnie nie pamiętałam. Taki układ eliminuje tego typu sytuacje :) A przy dzieciach jest to jeszcze o tyle ważne, że przez te kilka miesięcy zapomnienia, dzieci mogą z tych ubrań powyrastać :D

      Usuń
  2. Ja zazwyczaj porządki robię dwa razy w roku - przed Bożym Narodzeniem i na wiosnę :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od przeprowadzki sprzątam non stop. Muszę bardziej rygorystycznie podejść do pozbywania się nadmiaru rzeczy!

      Usuń
  3. i ja mam za sobą generalne porządki w każdym pomieszczeniu (korzystając że Młody na wakacjach z dziadkami) a,że trochę ich w domu mamy to mi tydzień na tym sprzątaniu zszedł ale satysfakcja ogromna..trochę rzeczy powędrowało na allegro,trochę wyniosłam do Caritasu i od razu jakoś tak lepiej się w domu oddycha po tych porządkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać, kiedy ja tak lepiej pooddycham :)

      Usuń
  4. zastanawiałam się jak mają wyglądać rzeczy ułożone pionowo, filmik fajnie to obrazuje i sumie łatwiej widzieć, co jest w szufladzie, łatwiej też to wyjąć, nie robiąc sobie bałaganu
    lubię powieszone rzeczy, ale nie mam aż tak dużo drążków w szafie, a nowej szafy póki co nie planuję
    co do prezentów, to takie nietrafione zostawiam i daje komuś innemu w prezencie ;-)
    a pomysł by zostawiać rzeczy, które dają nam przyjemność uważam za bardzo mądry, jak nosimy coś w czym czujemy się źle, to po co ma nam to zajmować bez sensu miejsce w szafie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w pierwszej chwili sobie tego nie wyobrażałam, ale jak układałam rzeczy w szufladzie, to szybko mi się ta zasada przypomniała i od razu wiedziałam, co mam robić. Jeszcze swoje rzeczy w szufladach muszę poprzestawiać i będzie idealnie :)

      Usuń
  5. Bardzo fajny post. Ogólnie cenie sobie uporządkowany tryb życia i w mojej szafie nikt nigdy nie zobaczy balaganu:) ale moim zdaniem wieszanie rzeczy na wieszakach jest o wiele bardziej wygodne. Po pierwsze ściągamy z wieszaka i zakładamy. Poukladane ubrania trzeba z reguły prasować. Po drugie szybko można stworzyć zestawy ubraniowe. Pozostaje też kwestia miejsca i pewnie w mniejszej szafie rozłożenie na wieszakach będzie kłopotliwe, ale gdy mamy większą powierzchnię warto ułatwić sobie życie :) Nauczyłam się też nie gromadzić "na kiedyś" nigdy mi się to nie sprawdzało, a tworzył się tylko niepotrzebny bałagan bo przekładalismy rzeczy z jednego kąta w drugi. Uf się napisalam na tym.moim telefonie :) ale jak jest temat porządku to nie umiem przejść obojętnie :) pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że na wieszakach wygodniej z większością rzeczy. U nas po prostu jest aż osiem drążków i tylko cztery półki ;) A myślę, że dla nas wszystkich trzy drążki już by spokojnie wystarczyły. Zrobiłoby się wtedy miejsce na dwa regały ;) Półki są o tyle korzystniejsze, że można na nich trzymać dużo różnych rzeczy, nie tylko ubrania, a to też jest bardzo ważny aspekt - bo zbyt duża szafa kusi, by mieć zbyt dużo ubrań ;)
      A z tym gromadzeniem na później ja jeszcze muszę trochę powalczyć :)

      Usuń
  6. Ciekawe to układanie rzeczy pionowo, chyba spróbuję!, ja wciąż ogłaszam poszukiwania rzeczy zaginionych, zaginionych na dnie szuflady ;) choć i tak najgorsze są skarpetki ( wierzę w skarpetowe kosmiczne potwory :D) No nic i na mnie już czas, lecę sprzątać :P :)
    Miłego dnia!
    Pastelowa Kropka

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczęłam porządki jakieś trzy miesiące temu od torebki, potem biurko, pokój, kuchnia, łazienka, tak doszłam do strychu, tutaj już dłużej siedzę, jako że to jakieś ponad 40 lat chomikowania mojej rodziny. Całkiem fajną mam frajdę, nie wyrzucam wszystkiego, jak leci. Niektóre rzeczy zostawiłam, bo pasują mi do wystroju. Postanowiłam sprzedać na allegro książki, zostawiam tylko te, do których rzeczywiście wracam. Zauważyłam, że sprzątając wokół siebie, jakoś mi tak lżej na duszy jest, to takie wewnętrzne też oczyszczenie. Fajna sprawa. Powodzenia w porządkach! Baw się fajnie. Pozdrawiam. Joanna

    OdpowiedzUsuń
  8. Te wieszaki mnie dosłownie rozwaliły. Sam mam drewniane i chyba czas na zmianę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy post , ciekawa książka :) Też się nie zgadzam , żeby wyrzucać rzeczy.. nigdy nie wyrzucam , zazwyczaj pytam siostry ciotecznej czy może coś chce , następnie różne organizacje i jak mam czas to wystawiam do sprzedania.. Mam plastikowe wieszaki... szuflad nie mam.. używam też toreb próżniowych..bo inaczej to bym utonęła w ciuchach..czas zrobić wielkie sprzątanie.. :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja teraz po remoncie mam doskonałą okazję aby pozbyć się 3/4 bibelotów z chaty...
    szkoda tylko, że 1/2 dokupię nowych bo zmiana koncepcji wystroju mnie już dopadła :PP

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja we wrześniu postanowiłam zrobić w domu ostateczny rozrachunek z ubraniami, w których nie chodzę. Nie wiem, czy mi się to uda, ale mam zamiar podjąć walkę:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja namawiam intensywnie żonę na generalne porządki i wyrzucenie lub oddanie wszystkiego co zajmuje przestrzeń, którą moglibyśmy zagospodarować inaczej. Niestety... moja żona to typ chomika, któremu zawsze coś jeszcze może się przydać;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiosenne porządki przydają sie nawet późnym latem :). Ja też mam zawsze taki problem, co zrobić ze starymi rzeczami i przedmiotami, bo zawsze sie zastanawiam, czy ktoś jeszcze chciałby je mieć. A druga kwestia to to, że szkoda często pozbywać sie niektórych przedmiotów, w związku z ich historią, naszymi wspomnieniami...

    OdpowiedzUsuń
  14. Z wyrzucaniem rzeczy to u mnie różnie ;) Aaaale – ostatnio kupiłam takie worki próżniowe York, dzięki którym odsysam powietrze z kurtek i płaszczy :D Świetna zabawa :P a do tego więcej miejsca na nowe ciuszki :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki porządek w szufladzie! Doskonała organizacja :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny wpis, dobrze że podzielony na akapity.

    OdpowiedzUsuń
  17. To układanie pionowo bardzo mi się podoba, chyba sprawdzę u swoich dzieciaków, czy się to sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy ja taki porządek zrobię w domu? Chyba przed narodzinami dziecka dopiero

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie przyszło mi do głowy, by poukładać w szufladzie rzeczy pionowo. Myślę, że w przypadku na przykład cienkich bluzek za bardzo by się to nie sprawdziło, ale może rzeczywiście przy spodniach warto spróbować :) Zdecydowanie ciekawy i praktyczny post! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękowanie przedmiotom też mi się wydało takie... specyficzne :D Ale uważam tak samo jak Ty, jeśli komuś pomaga to sprzątać, to jak najbardziej jestem za. Ciekawy i inspirujący wpis, dzięki!

    OdpowiedzUsuń