poniedziałek, 6 lipca 2015

Noclegi nad morzem, czyli co mnie denerwuje najbardziej

Sezon wakacyjny właśnie się zaczął, ale my mamy urlop już za sobą. Trzydniowy pobyt nad morzem przypomniał mi, jak wielka jest przepaść pomiędzy jakością usług noclegowych na wybrzeżu, a w innych regionach kraju. 

Przedstawię w skrócie cztery miejsca, w których nocowaliśmy w przeciągu ostatniego miesiąca: apartament w Gdańsku, kawalerka w Szczecinie,  pokój w pensjonacie w Rewalu  i pokój w pensjonacie w Drawsku Pomorskim.

Dwa mieszkania i dwa pensjonaty.



Po lewej: Apartament Aura (od 180 zł za noc)
Po prawej: Apartament w centrum Szczecina (od 130 zł za noc, polecam!)

Pierwszy jest droższy, większy (ma sypialnię w osobnym pokoju) i bardziej luksusowy (znajduje się w nowym eleganckim budynku, o którym pisałam TUTAJ). Niby w pełni wyposażony (milion szafek, piekarnik, czajnik, pralka...), ale co z tego, skoro nie ma ani herbaty, ani cukru, ani proszku do prania. Co z tego, że wszędzie są dekoracyjne świeczniki i lampioniki, skoro nie ma w nich świeczek? Jak niby gość ma z tego skorzystać? No chyba że każdy wozi ze sobą na wakacje proszek do prania, cukier i tea lighty? Spoko, też mogę wozić - o ile zostanę o tym uprzedzona. Kupowanie wszystkiego na miejscu podczas dwudniowego pobytu jest bardzo słabe. Zwłaszcza, że za sam nocleg płaci się kilkaset złotych. 

Drugie mieszkanie, chociaż urządzone niższym kosztem (meble z Ikea, stolik z palety, dekoracje to w głównej mierze obrazy namalowane przez właścicielkę) i po prostu tańsze, to pod względem komfortu użytkowania, oceniłabym dużo wyżej. W kuchennych szafkach czekają nie tylko herbaty, cukier czy przyprawy, ale też np. płatki do mleka. Przy pralce od razu proszki do prania i płyny do płukania. W łazience zapas papieru toaletowego. Niby takie drobiazgi, ale to właśnie one wpływają na komfort naszego pobytu.

Przykładów świetnie przygotowanych apartamentów w różnych miastach Polski mogłabym podać więcej: Laiko Apartaments w Krakowie, ActivPark w Katowicach czy Apartamenty Wroc we Wrocławiu. Wszędzie jak jest jakieś udogodnienie, to razem z całym potrzebnym wyposażeniem. Jak ekspres do kawy, to razem z kapsułkami. Jak czajnik, to razem z herbatą i cukrem. To takie proste! Ale po co się starać? Nad morze i tak ludzie przyjadą!



Na ten pierwszy zdecydowaliśmy się głównie dlatego, że był w dość dużej przedsezonowej promocji na booking.com. Zmyliła nas trochę hotelowa stylistyka i dobra jakość zdjęć - spodziewaliśmy się równie hotelowych standardów i, jak to nad morzem, bardzo się rozczarowaliśmy. Zwłaszcza, że przypadkiem po drodze zatrzymaliśmy się w Drawsku...

A w Drawsku to wyglądało tak:
Zarezerwowaliśmy nocleg przez internet tylko godzinę przed przyjazdem, ale gdy przyjechaliśmy apartament już na nas czekał. Dwa pokoje z czterema łóżkami. Wszystkie pościelone. Ręczniki dla każdego. Z jednego okna widok na jezioro, z drugiego na plac zabaw. Jest bardzo czysto, więc od razu puszczamy Lenę na podłogę. Odpoczywamy po podróży.
Następnego dnia schodzimy na śniadanie o godzinie, którą sami wskazaliśmy. Z gości jesteśmy tylko my i czeka na nas naprawdę suto zastawiony stół - pasztety, szynki, sery, jogurty, dżemy, miody, jajka... Pani przynosi jeszcze podgrzane parówki i kiełbaski. Herbata i kawa czekają w czajniczkach podgrzewanych świeczkami. Jest wszystko, czego dusza zapragnie.
I czego nie potrzebujemy, zawsze jest ktoś do pomocy. Aż nie chciało się wyjeżdżać! 

Ale mieliśmy rezerwację nad morzem, więc pojechaliśmy dalej.

A nad morzem, jak to nad morzem. Internet niby jest, ale tylko na jedno urządzenie (a mamy pięć). Trzecie łóżko niby jest, ale tak naprawdę to niewygodny fotel. Łóżeczko dziecięce niby jest, ale turystyczne i z wybrakowanym materacem. Recepcja niby jest, ale i tak nikogo nie ma. Śniadanie jest, to prawda, ale w porównaniu z tym z Drawska, to wypada baaardzo blado i szybko może się znudzić. Poza tym nie zawsze są wolne stoliki - czasem trzeba poczekać aż inni skończą jeść. Czajnik w pokoju stoi, natomiast szklanki brudne, a herbaty ani cukru oczywiście nie ma. Ach! I pościel! Gdy padnięci po podróży zrzuciliśmy z siebie bagaże, zamiast po prostu odpocząć, zakładaliśmy pościel na kołdry i przestawialiśmy meble, by dało się wejść do pokoju po rozłożeniu trzeciego łóżka (podkreślę, że rezerwowaliśmy pokój trzyosobowy). Wiecie, to wszystko niby detale. Ale kurczę blade - czemu takie detale trafiają się zawsze nad morzem?!

Oczywiście od reguły najgorszych noclegów na wybrzeżu zdarzają się wyjątki (jak apartamenty Solo na Molo w Sopocie). Jednak zazwyczaj cena jest wtedy nieporównywanie większa niż w innych regionach Polski za ten sam standard, i bardzo ciężko na nie trafić. 
Mam nadzieję, że z czasem sytuacja trochę się poprawi i znalezienie kulturalnych miejsc nad morzem nie będzie aż tak trudne, jak obecnie.

Jeśli wyjeżdżacie na wakacje, pewnie noclegi macie już zarezerwowane. Ale jeśli nie, życzę szczęścia przy poszukiwaniach!
Udanych wakacji :)

17 komentarzy:

  1. Dlatego wolę z Krakowa jechać nad morze na południe niż na północ...ceny z czapki ;-) wiadomo, że są i miejsca cudne, dobrze wyposażone ale ja jakoś nigdy na takie nie trafiłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często wyjazd z biurem podróży z pełnym wyżywieniem i przelotem wychodzi taniej niż pobyt nad polskim morzem :P Plaże może nie tak piękne, ale za to morze ciepłe i pogoda lepsza. Niestety! Polacy Polakom taki los zgotowali! :P

      Usuń
    2. Wiesz co Magda do tych plaż to też bym się doczepiła ;-)...ja kocham jedną chorwacką plażę...prawie dziką i uwierz mi niech się wszystkie polskie schowają ;-)

      Usuń
  2. A ja jadę nad polskie morze w niedzielę, pełna nadziei :) pokój w pięknym pensjonacie zarezerwowany. Wierzę, że tym razem internet nie kłamie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, by było dobrze :)
      Daj znać po powrocie! :)

      Usuń
  3. Bo nad morzem , w górach króluje zasada "że i tak przyjadą". Turysta polski jest mało wymagający . Jeżeli jedzie za granicę do hotelu dwu-trzy gwiazdkowego i śpi z robalami to czego od niego wymagać???
    U nas w Polsce właściciele baz noclegowych,pensjonatów każą sobie płacić krocie za coś co powinno być standardem. Czystość, ręczniki, ubrana pościel itp.
    Trzeba się dobrze naszukać żeby znaleźć coś sensownego...

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się, że często to właśnie drobnostki składają się na efekt całościowy, przykładowe świeczki dla wynajmującego koszt kilku złotych, dla wypoczywającego mile spędzony wieczór przy świeczkach od razu lepszy humor :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja zawsze patrze na łozka i posciel :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My jak wyjeżdżamy na wakacje to zawsze last minute i to sie tyczy zarówno krajow Europejskich jak i Polski. Jednak znalezienie noclegu nad polskim morzem jest tysiąc razy gorsze niż znalezienie taniej oferty z wylotem z odpowiedniego miasta. My nigdy nie rezerwujemy noclegów nad polskim morzem wcześniej bo nigdy nie można byc pewnym pogody:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem Wam, że poszłabym dalej. Bo to nie tylko z wynajmem domów/pokoi wakacyjnych tak jest. We Wrocławiu np, gdzie miałam "szczęście" wynajmować 3 mieszkania, tylko jedno było warte swojej ceny, czyste i z bezproblemowymi właścicielami. Reszta to rudery, ale przecież i tak trzeba przejść casting! Dodam, że nie byliśmy wtedy z mężem studentami, tylko ludźmi pracującymi, rodziną szukającą normalnego domu.
    Na szczęście nad morze mam na tyle blisko, że mogę pojechać rano i wrócić wieczorem do domu. Z górami już gorzej, bo to prawie 12-godzinna podróż. Ale myślę, że kilku cwaniaków, którym się wydaje, że przecież i tak przyjadą i zapłacą, psuje opinię tym uczciwym... tak to już jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. nienawidzę szukać miejsca do spania, nic mi się nie podoba:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe spostrzeżenia, trzeba promować miejsca tanie z dobrą obsługą i czystością na 5+. Niestety też mam swoje niezbyt pozytywne doświadczenia, za duuuże pieniądze. Nie będę już wskazywać gdzie i kiedy, ale można się załamać, jeśli w centrum jednego z dużych polskich miast (bardzo dużych), coś, co zwie się apartamentem okazuje się zwykłym mieszkaniem w bloku, brudnym, nie odkurzonym po poprzednich gościach (tony kurzu na meblach, o podlodze nie wspomnę- trzeba było osobiście po wielu godzinach podróży ją myć) z tak drastycznie ograniczoną ofertą w zakresie kanałów telewizyjnych (akurat bardzo wtedy potrzebnych, bo to nie był wakacyjny wyjazd), że pisanie o telewizji w każdym pokoju to duże nadużycie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja praktycznie co roku staram się wyjechać w inne miejsce. Lubię tę adrenalinkę kiedy poznaję nowe miejsca i wnętrza. Często jestem zaskoczony na plus choć zdarzają się i miejsca które rozczarowały. Pamiętajmy też o zasadzie CCC - Cena Czyni Cuda . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się. Nad morzem zazwyczaj jest bardzo slabo. Mało przyjaźni gospodarze a o STANDART w dobrej cenie ciężko...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja swój najgorszy nocleg przeżyłam we Wrocławiu. Na zdjęciach pięknie i kolorowo, a na żywo zupełnie co innego, już nie mówiąc o łazience, która była tak straszna, że bałam się w niej kąpać, żeby się niczym nie zarazić. Koszmar. Za to nad polskim morzem mamy rodzinę, więc odpada nam szukanie noclegu. Ale gdyby nie to, to rzadko byśmy nad nie jeździli, bo oferty zagraniczne często są tańsze i przynajmniej pogoda gwarantowana.

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że nie ma co generalizować.. takie noclegi mogą się zdarzyć i nad morzem, i w górach, i za granicą... Ja mam sentyment do nadmorskich mieścin. Mimo, że bywałam w kwaterach wołających o pomste do nieba, to czy to tak naprawdę jest najważniejsze? I tak spędzamy większość czasu poza ;)

    OdpowiedzUsuń