poniedziałek, 20 lipca 2015

Jestem na TAK!

Parę ładnych lat temu, gdy z Piotrkiem nie tylko nie byliśmy parą, ale nawet jeszcze zupełnie o byciu razem nie myśleliśmy, wybraliśmy się z przyjaciółmi do kina. Nie na film, tylko do kina. W związku z tym z repertuarem zapoznaliśmy się już na miejscu. Nie było dużego wyboru na daną godzinę, więc wylądowaliśmy na bardzo przeciętnej amerykańskiej komedii ("Jestem na tak").

Fabuła bardzo prosta (jak to w amerykańskich komediach) - główny bohater chce odmienić swoje życie i zaczyna zgadzać się na wszystkie propozycje. Ma nigdy nie mówić "nie" i zawsze być na tak. Straszliwie absurdalne, prawda? Dalszy rozwój wypadków nie był zbyt zaskakujący i pamiętam, że wyszłam z kina bardzo zawiedziona. Oczywiście bohater dzięki swojej otwartości na propozycje, szybko poznał nowych ciekawych ludzi i zrealizował swoje marzenia. Jak na fabułę filmu, to nie było nic ciekawego. Ale pomimo upływu lat, wciąż ten film dobrze pamiętam. A wiecie dlaczego?

Bo ta reguła "bycia na tak" naprawdę działa!





Żyjemy wiecznymi wymówkami, wykrętami i problemami. Nie zrobię tego, bo to... Zrobiłabym tamto, ale... Fajnie by było, jednak... Doszukujemy się dziury w całym. Boimy się zaryzykować. A efekt jest taki, że mnóstwo okazji ucieka nam między palcami!

Często chodzi o drobiazgi, które nie wymagają od nas żadnego wysiłku. Rzeczy, które same w sobie niby wcale nie zmienią naszego życia. 

Znajomy zakłada firmę. Fajnie?
TAK!

Koleżanka proponuje wspólne bieganie. Idziesz?
TAK!

Chłopak z pociągu pyta o twój numer. Dajesz?
TAK!

Bo czemu nie?




To taki pozytywny stosunek do życia, który nakręca spiralę szczęśliwych wydarzeń. Doświadczasz więcej, poznajesz więcej, korzystasz więcej. Uśmiech na twarzy i ogniki w oczach!

Ciekawa oferta pracy. Wysyłasz CV?
TAK!

Mail z propozycją współpracy. Odpowiadasz od razu?
TAK!

By coś dobrego mogło się wydarzyć, trzeba dać życiu szansę. By móc szczęśliwie wyjść za mąż, najpierw trzeba umówić się na spotkanie. By dostać fajną pracę, najpierw trzeba się zaprezentować. By przebiec maraton, najpierw trzeba wyjść na truchcik. Nie sposób przewidzieć, jakie oferty przygotowało dla nas życie, póki nie otworzymy się na świat.

Gdy zgłaszałam się do dodatkowych projektów na studiach, nie wiedziałam, że dzięki temu będę miała szansę przeprowadzić również badania na zlecenie, które będą dla nas dodatkowym źródłem utrzymania. Nie wiem, czemu wtedy się zgłaszałam. Po prostu. Czy zrobię? TAK!




Gdy zakładałam bloga, nie zastanawiałam się nad tym, co mi to da.
Gdy szłam na pierwsze spotkanie blogerów, też nad tym nie myślałam.
I gdy sama organizowałam takie spotkanie, również nie pytałam, czy to ma sens.

I bardzo dobrze, bo przecie wtedy nie mogłam tego wiedzieć. Tylko dzięki temu, że nie zastanawiałam się zbyt wiele, mogłam bez obaw zrobić pierwszy krok i dzisiaj być tu, gdzie jestem. Dzięki temu mam pracę, która jest spełnieniem moich marzeń, a o której kiedyś mi się nawet nie śniło! Jakby mnie ktoś dziesięć lat temu zapytał, czy chciałabym pracować przy komputerze samodzielnie w domu, odpowiedziałabym: "chciałabym, ale nie chcę być programistą!". I wiecie co? Tak się składa, że nie programuję! Zajmuję się blogosferą i social media. A przecież dziesięć lat temu ta branża właściwie nie istniała.

Ile jest pięknych rzeczy, które mogą nam się przydarzyć w przyszłości, a które teraz nawet nam się nie śnią?

Czasem czuję się, jakbym stała na środku miasta z wielką tabliczką z napisem "HEJ! TU JESTEM!". Co rusz łapią mnie za ręce różni ludzie i pokazują ciekawe rzeczy, a ja po prostu nie oponuję. Wciąż trochę się boję, ale jeszcze nigdy nie żałowałam, że nie powiedziałam stop.

Taki pozytywny stosunek do życia to fantastyczne doświadczenie, którego Wam wszystkim dzisiaj życzę! Z okazji trzecich urodzin mojego bloga :)




PS. I kto by pomyślał, że nawet z takiej głupiej amerykańskiej komedii można wyciągnąć tyle dobrego dla siebie? ;)

fot. Emilia Sałajczyk

30 komentarzy:

  1. Nieznajomemu proszącemu o numer telefonu powiem kategoryczne NIE - nie mam ochoty potem zmieniać numeru, bo mnie ktoś nęka telefonami... To się nazywa rozwaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię powyższy komentarz! "Mail z propozycją współpracy. Odpowiadasz od razu?
      TAK!" <-- z współprac moim zdaniem też nie warto zawsze korzystać, a tylko wtedy kiedy jest ona korzystna dla dwóch stron :)

      Usuń
    2. Anonimie, znajomi tak samo mogą nękać telefonami! :) Niechciany numer zawsze można zablokować. A rezygnując z nowych znajomości - na wszelki wypadek - tracimy szansę na poznanie naprawdę ciekawych ludzi!

      No ale cóż - nie każdy musi być otwarty na świat! :)

      Usuń
    3. Anna, staram się odpowiadać na każdą propozycję, nawet gdy nie jestem nią zainteresowana. Jeśli coś mi nie odpowiada, zawsze też mogę zaproponować swoje warunki ;)

      Wiem, ile pieniędzy przechodzi ludziom koło nosa, bo nie odpisują na czas. Po tygodniu dana propozycja może być już nieaktualna.
      Znam osobę, która aplikowała na staż do dużej firmy i przez prawie dwa tygodnie nie odpowiedziała na maila z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną. Oczywiście w międzyczasie został zatrudniony ktoś inny. Naprawdę warto być czujnym i pilnować, czy przypadkiem dobry los nie uśmiecha się do nas właśnie w tej chwili :)

      Usuń
    4. Zgadzam się z wypowiedzią anonima,naprawdę trzeba w obecnym świecie bardzo uważac z zawieraniem nowych znajomości i naprawdę, jeżeli nie damy swojego numeru telefonu nowo napotkanej osobie, to nie świadczy to o braku otwartości na świat ale o naszej rozwadze, bo czasami nie wystarczy zwykłe zablokowanie telefonu, aby póżniej uwolnić się od przykrej znajomości.
      Kasia

      Usuń
    5. Dobrze, że dałam Bartkowi w pociągu swój numer telefonu :) Dzięki temu mam teraz męża i dwójkę dzieci :)

      Usuń
    6. Zgadzam się z tym, że na e-mail z chęcią współpracy należy odpowiadać, ale nie zawsze "Tak". Pewnie, że warto przedstawiać swoje warunki :) Zgadzam się też z tym, że należy robić to możliwe szybko, choć taka decyzja powinna być dobrze przemyślana.

      Usuń
    7. Anna, mam nadzieję, że czytelnikom mojego bloga nie muszę tłumaczyć, by nie kopiowali amerykańskiej komedii kropka w kropkę ;) Nie chodzi o zrezygnowanie z asertywności, tylko po prostu o zwykłą otwartość na świat. Nawiązując do komentarza Kasi powyżej - jak ludzie chcą chociażby nawiązywać znajomości, skoro nie są gotowi zostawić nowo poznanej osobie kontaktu do siebie? Oczywiście część ludzi nadal będzie tłumaczyć, że nie zwiedza świata, by przypadkiem nie zginąć w wypadku samochodowym, i że to ROZSĄDNE. Ale na takie przypadki już nic nie pomoże ;)

      Ale nie namawiam Was na zmienienie stosunku do życia!
      Po prostu dzielę się swoim doświadczeniem, a wnioski niech każdy wyciąga sam :)

      Usuń
  2. Tak to jest bardzo mądre podejście: bycie na TAK, naprawdę pomaga w życiu radzenie sobie z wewnętrznym leniem :). Tylko oczywiście nie można zapominać o asertywności, zwłaszcza w przytoczonym przez Ciebie fragmencie (numer telefonu dla chłopaka) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samym numerem telefonu jeszcze nikt nikogo nie skrzywdził ;) zwłaszcza, że numer dzwoniącego zawsze można zablokować, a akurat jedyne przypadki nękania niechcianymi telefonami, jakie kojarzę, nie dotyczą osób prywatnych, tylko instytucji (np. banków). Znajomy pozywa wtedy do sądu i jest już kilka tysięcy do przodu.
      Znam za to sporo osób, które nawiązały fantastyczne znajomości dzięki takim przypadkowym początkom (jak spotkanie w komunikacji miejskiej czy podczas podróży autostopem) i sama również się do nich zaliczam ;)

      Usuń
  3. Od razu sobie pomyślałam po przeczytaniu posta " TA MAŁA DAJE MI KOPA " :)))
    Magda nie żebym była staruszką choć 40-tka na karku ale tak fajnie jest wskoczyć na właściwy tor.

    Wiem o co Ci chodziło z tym chłopakiem w pociągu - bo juz tu widzę oburzenie :) TAK daj - jeśli Ci się podoba. Wiadomo,że menelowi nie damy....więc halo :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Nie ma sensu wszędzie doszukiwać się podstępu - w ten sposób częściej tracimy szansę na przeżycie czegoś miłego niż unikamy realnego zagrożenia :)

      Cieszę się, że się rozumiemy :)

      Usuń
  4. Magda, bardzo podoba mi się Twoje podejście i wiem ze swojego doświadczenia że czasami małe rzeczy na które odpowiadamy "tak" rodzą wielkie piękne tematy o których nam się wcześniej nie śniło.
    p.s. nie wiem dlaczego wszyscy się uczepili tego nr telefonu... a nie meritum wpisu :) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie czuje klimatu, to się szuka dziury w całym ;) Ale cieszę się, że mimo wszystko (przynajmniej wśród komentujących) więcej tu osób pozytywnie nastawionych na nowe doświadczenia :)

      Usuń
  5. Tyle się posypało komentarzy, że nie warto zawsze, ale ja myślę, że Ty to doskonale wiesz, tylko nie to chciałaś przekazać w treści i po prostu niektórzy mogą to źle zinterpretować :) Ja np też jestem z natury bardziej na TAK i bardziej otwarta na świat, więc tak jak pisałam wyżej. Zakochałam się w pociągu w nieznajomym, dałam mu swój numer, zaryzykowałam, umówiłam się z nim (oczywiście przyjaciółki byłby w pogotowiu, jak nie odezwę się do 22.00 to ten nieznajomy jest świrem), na szczęście nie musiały tego robić tylko kilka lat później mogły bawić się na naszym weselu, a teraz mogą bawić- dwójkę naszych dzieci hihi ;) Warto było być na tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jaka historia! Nie wiedziałam, że tak się poznaliście! :) Ale cudownie :)

      Usuń
  6. Warto otworzyć się na świat, na rożne możliwości jakie niesie. Dawać sobie szanse na szczęście, tak po prostu:) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dać sobie szansę na szczęście :) pięknie powiedziane!

      Usuń
  7. Ją też jestem na tak chociaż często bardzo się boje co z tego tak wyniknie. Kto nie ryzykuje nie pije szampana... Fajnie napisane Magda! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Lęk przed nieznanym, dokładnie jak w piosence:
      "...i czuję twój lęk, taki sam jak mój, przed nieznanym" - nie ma lekko! Ale warto się przełamywać :)
      Dzięki!

      Usuń
  8. ja staram się zawsze mówić TAK :)) teraz trochę ta noga komplikuje mi życie, ale myślę...że nawet z połamaną daję radę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Magda, życzę Ci wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin bloga. Niech się rozwija tak wspaniale, jak do tej pory, a Ty wraz z nim. Ciągle podziwiam Cię za energię i entuzjazm. Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie ciekawe emocje budzi post:> Ja ostatnio dałam numer nieznajomemu z pociągu (zaznaczając uprzednio, że mam już partnera, ale mogę się z nim spotkać koleżeńsko) i okazało się być miło kiedy za miesiąc dobiliśmy w końcu do kawiarni. Korzyści? Wygląda na to, że wreszcie mam kumpla do ASG:)
    Ludzie, spójrzcie trzeźwo. Jeśli ktoś chce nam coś zrobić, to i tak to zrobi, dlatego zabezpieczanie się przed zagrożeniami życia w postaci niedawania numeru, to raczej kwestia psychicznego komfortu. Kwestia na pograniczu myślenia życzeniowego i zabobonu. Tak jakby od tego gestu miało zależeć wszystko, tak jakby nie wykonując tego gestu mielibyśmy pozostać bezpieczni, tak jakby wszystko miało być dobrze z chwilą kiedy nie damy numeru. Jeśli trafimy na przeuroczego psychopatę, to i tak przepadliśmy;) Oczywiście jeśli pojawi się ktoś wyjątkowo natrętny, przedziwny etc, nie ma chyba przymusu, ale to raczej nie było clue tego przekazu. Ale to już bardzo skomplikowane drugie dno, jak mniemam;D :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałam film i też jestem na tak :-) Życie jest zbyt krótkie, żeby odmawiać wszystkiego.Czasami można trafić na dobrą okazję, czy też szansę, wystarczy tylko powiedzieć TAK, zwykłe tak, a jak wiele drzwi otwiera.Gdyby każdy był życzliwy, świat byłby lepszy i żyło się jak w bajce.Mówmy tak, jak najczęściej :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również wychodzę z tego założenia, że ludzie często tracą najlepsze chwile swojego życia przez to, że rezygnują z szansy która jest im podsuwana przez los. STO LAT i kolejnych owocnych lat blogowania! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie potrafię oddać słowami jak bardzo podoba mi się ten wpis! Zgadzam się z Twoim apelem w stu procentach!

    W dzisiejszych czasach ludzie mają szczególną tendencję do zastanawiania się, czy coś im się opłaci. Jakiś czas temu zaczęłam się intensywnie uczyć coraz popularniejszego, ale bardzo trudnego języka obcego. To dla mnie duże wyzwanie, ale i ogromna przyjemność. Natomiast nie zliczę od ilu osób słyszałam już pytania "po co?", "a przyda ci się to na coś?" Odpowiedź brzmi: nie wiem. Na to liczę, ale najpierw muszę spróbować, żeby wiedzieć, jakie możliwości kryją się w tej nowej umiejętności.

    Sama mam problem z byciem na "tak", jestem przesadnie ostrożna i mam tendencję do rozważania każdej sytuacji na sto sposobów, a życie i tak zaskakuje mnie czymś, czego nie miałam szansy wcześniej przewidzieć. Dlatego warto otworzyć się na nowe wyzwania - pracę, projekty, znajomości, podróże. I nie szukać dziury w całym.

    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  14. Też staram się być na TAK, ale nie zawsze o tym pamiętam - dziękuję za przypomnienie i życzę wszystkiego dobrego z okazji 3 urodzin bloga! :)

    OdpowiedzUsuń