niedziela, 14 czerwca 2015

A ja zdążyłam!

Mam 22 lata, męża i dwójkę dzieci. Często słyszę, że jestem bardzo młodą mamą. Nic dziwnego - by pasować do otoczenia, powinnam być dziesięć lat starsza. Moja babcia raczej nie miała tego problemu. Co zrobić - ludzie zaczynają się starać o dzieci coraz później. Do tego stopnia, że wczesne macierzyństwo zaczęło być postrzegane jako wpadka, patologia i utrata najlepszych lat życia.  




Ostatnio znowu mówi się o wieku rodziców w kontekście kampanii społecznej ("Zdążyłam zrobić karierę. Zdążyłam być w Tokio i Paryżu [...] Nie zdążyłam zostać mamą, żałuję"), i znowu różne grupy próbują na kobietach wymóc dostosowanie swojego życia do ich wizji. Chcą by kobiety zostawały matkami młodo.

Dziewczyny, nie słuchajcie ich!

Ja zdążyłam zostać mamą i bardzo to sobie chwalę. Ale i tak trafiłam na wielu takich, którym to przeszkadzało. Zawsze się znajdą niezadowoleni! To nie jest nasza wina!



Może mi też byłoby łatwiej, jakbym aż tak nie czuła, że się wyróżniam.

Może gdybym była starsza, znajomy sprzed sprzed lat nie wysłałby mi wyrazów współczucia, że sobie "spierdoliłam życie", tylko gratulacje z powodu założenia rodziny.

Może lekarka pytając o moją datę urodzenia w szpitalu nie wzdychałaby, jakie to szczęście, że jej dorosły syn jeszcze długo nie zamierza zostać tatą.

Może moja mama nie ukrywałaby przed koleżankami z pracy faktu, że już została babcią.

Tak jakby kończenie dziesięciu kierunku studiów, awansowanie na kolejne odpowiedzialne stanowiska, randkowanie z kolejnymi facetami i podróżowanie po świecie było wystarczającym spełnieniem wszystkich dziewczęcych marzeń.
I tak jakby dziecko zupełnie wszystko przekreślało. Nie wiem, czemu innym tak bardzo przeszkadza, jakie życiowe decyzje podejmujemy?!

Jest tylu przeciwników młodego macierzyństwa! To z nimi w pierwszej kolejności powinni walczyć "prorodzinni" politycy. Bo to przez takich komentatorów wiele młodych dziewczyn nie jest w stanie udźwignąć roli bycia mamą.


Hej, Czepialscy! Mówicie "na dzieci przyjdzie jeszcze czas".
A co, jeśli okaże się, że przez wasze głupie komentarze dziewczyny naprawdę zmieniają swoje plany?
I co zrobicie, jeśli dla części z nich, jak w tej kampanii, potem faktycznie będzie już za późno?
Co wtedy powiecie tym dziewczynom?
Moim rówieśniczkom, które teraz już by chciały, ale się boją.
Co im powiecie?
"Sorry"?

Nawet nie wiecie, jak dużo wiadomości i słów poparcia otrzymałam od bliższych i dalszych koleżanek oraz zupełnie obcych dziewczyn. Dziewczyn, które piszą wprost: zazdrościmy. Dziewczyn, które też by już chciały zostać mamami, ale coś je powstrzymuje. 

Tym "czymś" jest przede wszystkim brak wsparcia ze strony środowiska, w którym żyją.



Straszy się przed wczesnym macierzyństwem, straszy się przed późnym macierzyństwem. Straszy się przed samym macierzyństwem i straszy się przed brakiem macierzyństwa. Czego się nie zrobi, zawsze będzie źle. Dlatego, drogie Koleżanki, nie przejmujcie się ani głupimi spotami, ani tym, co mówią inni. Po prostu róbcie swoje! :)

zdjęcia: fot. Emilia Sałajczyk [1, 2], fot. Jadwiga Turcza Fotoplastykon [3]

122 komentarze:

  1. Ja jako 18-latka urodziłam pierwsze dziecko. Drugie prawie jako 30- latka. Dziś mam 43 lata i gdyby można było cofnąć czas, niczego bym nie zmieniła. Nigdy nie uważałam, że urodzenie dziecka w tak młodym wieku pozbawiło mnie czegokolwiek i spier...... mi życie. Byłam i jestem szczęśliwa i Tobie również tego życzę. Pozdrawiam serdecznie Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem szczęśliwa, co - mam nadzieję - widać również na moim blogu :)

      Usuń
  2. "Tak jakby kończenie dziesięciu kierunku studiów, awansowanie na kolejne odpowiedzialne stanowiska, randkowanie z kolejnymi facetami i podróżowanie po świecie było wystarczającym spełnieniem wszystkich dziewczęcych marzeń. I tak jakby dziecko to wszystko przekreślało." - randkowanie z kolejnymi facetami raczej powinno przekreślać, prawda?

    Nie rozumiem tego wpisu: najpierw wymieniasz rzeczy, które zostały spowodowane przez twoje macierzyństwo (wczesne, jak sama stwierdzasz) i i komentujesz je słowami "może byłoby mi łatwiej". A potem podkreślasz słowa: "A co, jeśli wtedy będzie już za późno?" Więc jakie właściwie jest twoje stanowisko w sprawie tego durnego spotu? "Róbcie swoje"? Bo jednak gdzieś spod twoich słów przebija przekonanie, że kiedyś może być za późno i że będzie to rzecz straszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że może być za późno, ale to wiadomo od zawsze, a nie od czasu emisji spotu. Mnóstwo ludzi ma problemy z zajściem w ciążę, a leczenie trwa latami. Niestety, na razie nie mamy na to wpływu. Szkoda!

      Natomiast decyzja o macierzyństwie - wczesnym lub późnym - powinna być tylko nasza, bo to my będziemy się liczyć z jej konsekwencjami. Naciski wywierane przez społeczeństwo tylko sprawiają, że kolejne grupy osób czują się niekomfortowo. Jedni wywierają naciski na tych, co chcą późno. Inni na tych, co chcą wcześnie. Efekt jest taki, że wszyscy czują się w jakiś sposób szykanowani. Po co?

      Usuń
    2. No właśnie ... są ludzie, którzy nie zrozumieją ;)

      Usuń
  3. Ja uważam, że każdemu wedle potrzeb :) A fakt jest taki, że nigdy nie ma dobrego momentu na macierzyństwo.
    Pozdrawiam z wietrznego dziś Trójmiasta,
    Karola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, zawsze źle :)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. A co złego w studiowaniu kilku kierunków podróżach czy randkowaniu. Nie rozumiem po co napisałaś ten post. Skoro twoim wyborem bylo wczesne macierzynstwo to sie tym ciesz a nie usprawiedliwiaj się przed światem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Magda się nie usprawiedliwia przed światem. Magda jest szczęśliwą mama, zrobiła licencjat na studiach dziennych na UW bez poślizgu, podróżuje bliżej i dalej i robi wiele ciekawych rzeczy.... Radziłabym czytać teksty ze zrozumieniem.

      Usuń
    2. A ja myślę że się usprawiedliwia. Pozdrawiam i życzę więcej dystansu do siebie

      Usuń
    3. Zazwyczaj kasuję komentarze, które są zarówno niemiłe, jak i niekonstruktywne, ale tym razem zostawię. To świetny przykład tego, o czym piszę! Bo od kiedy opowiadanie o swoich doświadczeniach związanych z macierzyństwem jest usprawiedliwianiem się? Teoretycznie nie jest tak postrzegane wcale, a jak widać powyżej, jednak przez wiele osób jest. Absurd! :)

      Ale przy okazji opowiem Wam coś jeszcze. Kiedyś myślałam, że problem takiego negatywnego postrzegania dotyczy tylko młodych matek. Bo wpadki, bo imprezy, bo "puszczalskie" i tak się przyjęło. Tak sądziłam. Aż poroniłam i trafiłam do sali z innymi paniami - wszystkimi koło czterdziestki. Nawet nie wyobrażacie sobie, jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że dwie z nich swoją ciążę ukrywały przed swoimi rodzicami, którzy upierali się, że w tym wieku one powinny już czekać na wnuki, a nie myśleć o kolejnym dziecku.

      Problem oceniania rodzicielskich decyzji innych jest olbrzymi i dotyczy przeróżnych grup.
      Czemu o tym napisałam? Bo mam w sobie spore pokłady nonkonformizmu i średnio się tym przejmuję. Więc jeśli ktoś w końcu ma zacząć mówić o tym, jakie to przykre i idiotyczne, to szybciej zrobię to ja, niż te młode mamy, które przez różnego rodzaju komentarze płaczą po nocach.

      Usuń
    4. Współczuję poronienia i podziwiam, że umiesz o tym pisać z otwartością :) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Dzień dobry,
    Ja nie mam dzieci i mieć nie będę.
    Zawsze marzyłam o gromadce - a dokładnie piątce. I chciałam mieć je "jak najwcześniej", żeby poczuć wszystkie fazy macierzyństwa i późniejszego babciowania.
    Wyszło jak wyszło. Nie każdemu pisane.
    Ale nie sądziłam, do momentu przeczytania Twojego wpisu, że posiadanie dzieci "zbyt wcześnie" to dla kogoś problem. A co to kogo obchodzi, przepraszam, że mam, czy też nie mam dzieci w w tym czy owym wieku.
    A co mam powiedzieć, ja która mieć nie może? Nawet nie wiesz jak Wam zazdroszczę. Z tego co piszesz i jak piszesz, to widzę że jesteście świadomymi, szczęśliwymi rodzicami. I guzik powinno to innych obchodzić że masz tyle a nie więcej lat. To moim zdaniem ogromna chluba, że w tak młodym wieku dojrzeliście do dzielenia się życiem z innymi. To w obliczu dzisiejszego konsumpcjonizmu i egoizmu bardzo duży atut a nie patologia. Ten świat kompletnie zwariował ! Aż brak mi słów żeby wyrazić moje zdegustowanie postawami społecznymi o których piszesz. Jest mi po prostu wstyd.
    pozdrawiam
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa!
      Sami początkowo też chcieliśmy mieć piątkę.
      Przykro mi, że nie wszystko mogło pójść po Twojej myśli
      Mam nadzieję, że sama nie trafisz na ludzi, którzy lubią głośno oceniać sytuację rodzinną innych!
      Ściskam Cię mocno!

      Usuń
  6. Doskonale rozumiem o czym mówisz. Mam syna dwulatka a sama mam 21 lat. Niedawno byłam w szpitalu na operacji ręki i musiałam wspomnieć o cesarskim cięciu, które miałam. Te szepty "ona miała cesarkę? to ona ma dziecko!? tak wcześnie?" Po prostu bezcenne... wolałabym tego nie słyszeć i nie widzieć min innych pacjentów... To straszne jak bardzo rodzina zeszła na dalszy plan w dzisiejszym świecie...
    Was zaś pozdrawiam serdecznie. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak fajnie! Jesteśmy w podobnym wieku i w podobnym wieku mamy synów :)

      Natomiast myślę, że decyzja o rodzicielstwie w późniejszym wieku nie jest spychaniem rodziny na dalszy plan, tylko po prostu innym pomysłem na życie. Ani gorszym, ani lepszym - po prostu zupełnie innym.
      Tylko w Polsce niby tolerancja, wolność i swoboda, a i tak młode matki słuchają, że są za młode, bezdzietne po studiach są męczone, że już powinny, a zarazem, że to zły moment dla ich kariery, bezdzietne po trzydziestce są straszone, że zostaną same, a te bliżej czterdziestki słuchają, że są za stare. Paranoja :)

      Myślę, że kampanie społeczne powinny walczyć z takim ostracyzmem społecznym, a nie wbijać jeszcze jedną szpilę kobietom. Żeby raz na zawsze skończyć z takimi szeptami za plecami :)

      Usuń
    2. Przypomniało mi się, jak w trzeciej ciąży przyjechałam na USG, lekarz wpisuje dane do komputera, pyta o wiek (27 wtedy) i dopisuje "ciąża pierwsza" automatycznie:) Kiedy byłam w tej pierwszej ciąży, na drugim roku, na całym naszym kierunku była jeszcze tylko jedna dziewczyna z dzieckiem. Komentarze wszystkich wokół odnośnie mojej "wpadki" - bezcenne. Dziś córek mam trzy, studia skończyłam z trzyletnim poślizgiem, nie tyle przez dzieci ile przez równoległe prowadzenie firmy. Teraz kończę doktorat i myślę, że dawno w domu nie było małego dzieciątka:) To moje życie, moje decyzje, daję sobie radę ze społecznym pokpiwaniem z tych nieco większych rodzin, karierę robię na swoich zasadach i pewnie dlatego to się wszystko jakoś kręci.

      Usuń
    3. Świetna historia! Motywująca :)
      Cieszę się, że nie przejmujesz się społecznym pokpiwaniem :)

      Usuń
  7. Zgadzam się Tobą...najważniejsze jest jednak to, by zgadzać się że swoim wyborem, czy losem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :)

      Wiem jednak, że niestety niektórzy potrafią zwątpić we własne plany pod wpływem komentarzy innych :( Gdy dla kogoś ważna jest opinia otoczenia, a zarazem chciałby postąpić inaczej, niż otoczenie by sobie życzyło, pojawia się problem. Co robić? Dylemat Antygony!

      Usuń
  8. Dzieci są najwspanialszym darem na świecie :). Urodziłam córcię na drugim roku licencjatu i wcale nie przeszkodziło mi to w napisaniu pracy licencjackiej, a i magisterki nie odpuściłam:). Dzisiaj córa jest w przedszkolu, a ja mogę pracować,ale dokładnie wiem jak to jest być na języku wszystkich...
    Pozdrawiam
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje! Uwielbiam takie pozytywne przykłady :)
      Moja koleżanka też urodziła w trakcie licencjackich, a obecnie robi doktorat!

      Dzięki za komentarz :)

      Usuń
    2. O, o mnie mowa :) jestem szczęśliwą mamą i nie żałuję ani jednej minuty mojego macierzyństwa.

      Świetny wpis. I jak możesz zobaczyć na mojej tablicy - moje myśli szły podobnym torem. Trzeba wspierać pozytywne przykłady macierzyństwa - w każdym wieku i pokazywać, że mamy czują się spełnione. I te, które dla dzieci zrezygnowały z pracy, i te, które pracują. Te, które są po studiach, te które studiowały z dzieckiem w ramionach i te, które studiów nie skończyły. Każda jest najlepszą mamą dla swojego dziecka.

      Usuń
    3. Dokładnie! :)
      Dzięki, że się odezwałaś :)

      Usuń
  9. Gratuluję i podziwiam Cię! Ja mam dwójkę dzieci i jestem 10 lat starsza od Ciebie:) Najważniejsze to być świadomym czego się chce i nie ulegać naciskom. Być gotowym na danie życia i nie ważne ile ma się lat..Dużo ludzi czeka aż zbuduje dom, będzie lepsza praca, kasa.. Zdecydowaliśmy się na dzieci mimo braku dobrej pracy ( z której zaraz po macierzyńskim mnie zwolniono) i jesteśmy szczęśliwi.. A nasze maluchy i tak są najstarsze ze wszystkich dzieci naszych znajomych w naszym wieku :) Pozdrawiam Madziu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co nas podziwiać - funkcjonujemy tak samo jak wszystkie inne normalne rodziny :)
      Ale dzięki za miłe słowa :)

      Usuń
  10. Nie wiem czy przegapiłam,ale nikt nie napisał,że mając dzieci wcześnie(wcześnie??normalnie,jak kiedyś),fundujemy sobie po 40tce drugą młodość:))Zobaczysz Magdo,jak fajnie będziecie się czuli za 20 lat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My już teraz czujemy się rewelacyjnie :)
      Ale faktycznie, gdy czasem znajomi pytają, czy nie żałujemy (zdecydowanie nie) i czy nie brakuje nam swobody, to nawiązujemy do tego, co będzie, jak dzieci urosną. Dlatego też jeśli trzecie dziecko, to teraz, a nie za dziesięć lat, bo nasz cały misterny plan legnie w gruzach! :D

      Usuń
  11. Moje dzieci są dla mnie najważniejsze. Mam 15 latka w domu i gdyby koło 20 został ojcem to byłaby to dla mnie porażka. No chyba, że będzie już samodzielny i pracując zapewni byt swojej rodzinie. Starsze koleżanki utrzymują studentów i ich dzieci co powoduje obustronnie dużą frustrację bo czują się odpowiedzialne za tą zabawę w dom. A spotu nie rozumiem. Nie byłam w Paryżu i jakoś z tym muszę żyć. Życie to kwestia wyboru i nie zawsze wiadomo jak to się wszytko pokłada. Cieszmy się tym co mamy tu i teraz. I doceniajmy to co mamy, zawsze ktoś ma lepiej niż my i co z tego! Nic☆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam studentów, którzy finansują się sami, i takich, którzy mieszkają z rodzicami i są na ich pełnym utrzymaniu. Znam też studiujących rodziców, którzy nie potrzebują wsparcia rodziny. I znam też pracujące rodziny, które wciąż dostają wsparcie od swoich rodziców. Jeśli chodzi o pieniądze, różnie się w życiu układa w każdym wieku.

      Mi obojętne w jakim wieku moje dzieci zostaną rodzicami. Ważne, by związały się z odpowiednią osobą i zrobiły to faktycznie z miłości. Jeśli będą szczęśliwe, reszta to kwestie drugorzędne. Jako rodzic mam obowiązek utrzymywać swoje dzieci do końca ich edukacji (26 r.ż.), bez względu na to, czy w międzyczasie założą rodzinę czy nie. Więc nie martwię się na zapas i zobaczymy, jak będzie :)

      Usuń
  12. Magda, popierwsz myslałam ze jestes starsza ale poporstu tak mlodziutko wyglądasz ;) i tak sobie uswiadomiłam ze ja przy tobie to stara dupa jestem ;p
    a co do całej kampanii.. dla mnie to co zawsze było najważniejsze w podjęciu decyzji czy zajsc wciązę.. to kandydat na ojca.. bez fajnego faceta , na którego mozna polegac, którego sie kocha i z którym chce się byc ( i on z tobą tez) i oboje chcecie miec dzieci.. dzieci wg nie wchodza w grę.. to jest podstawa.. ja nigdy nie miałam parcia na zostanie matką.. ale jak juz spotkałam tego mojego pana Y wiedziałam ze z nim chce zrobic jakiegos fajnego człowieka.. a moze i dwóch fajnych ludzi ;) i dokładnie jak napisałas...róbmy swoje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Zazwyczaj ludzie nam dają siedemnaście, dlatego mówię, że tylko wyglądamy tak młodo :) Ale faktycznie - nie powiedziałabym też, że jesteśmy starzy :)) ja mam teraz 22, Piotrek 24 :)
      A z facetami - dokładnie jest tak, jak piszesz! :)

      Usuń
  13. Wrzucę swój kamyczek do tego ogródka. Powiem szczerze, że mam już odrobinę dość różnych komentarzy tego spotu. Zewsząd odywają się a to młode mamy, a to kobiety bezdzietne albo te spełnione późnym macierzyństwem. Rozumiem Magda, że wpis na bligu musi być odrobinę kontrowersyny...Wiecie dziewczyny, jakie kobiety są w naszej ojczyźnie dyskrymnowane? Własnie te bezdzietne i niezamężne. Jestem mamą 3-latka. Mam 44 lata. Wyszłam za mąż w wieku 40. Nikt nigdy mnie nie dyskryminował i nie krytykował mojej decyzji o macierzyństwie. Natomiast wiele moich koleżanek nazywa się obraźliwie starymi pannami. I robią to inne kobiety, te dzietne i mężate oraz wykształcone. Raczej nigdy faceci. Nazywanie macierzyństwa 22-latki wczesnym to problem wydumany. I nikt mnie nie przekona, że studiowanie i macierzyństwo można bez pomocy innych spokojnie pogodzić. Dzieci studentek zazwyczaj wychowują babcie. A na trudnyh kierunkach kobiety rzadko decydują się na dzieci w trakcie nauki. Uważam, że słusznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam, że czepianie się mojego macierzyństwa jako zbyt wczesne to problem wydumany :) Ale co poradzę, że niektórzy i tak się czepiają? To jak nazywanie Twoich koleżanek obraźliwie starymi pannami - jaki jest tego sens? Żaden. Ale ludzie lubią szukać dziury w całym.

      Co do studiów, to tu wyżej masz komentarz mojej koleżanki, która robi doktorat z fizyki :) To chyba taki dość trudny kierunek. Nie powiedziałabym, że ktoś wychowuje jej dziecko za nią. Pomoc rodziny na pewno jest, ale pomoc to nie wyręczanie.
      Mówisz, że nie można połączyć studiowania z dzieckiem bez pomocy innych. To ja zapytam, czy w ogóle można cokolwiek z dzieckiem zupełnie samemu? Po to są nianie, żłobki i przedszkola. Ze studiowaniem jest podobnie jak z pracą, tylko zajmuje zazwyczaj kilka razy mniej czasu niż etat. My łączyliśmy studia i pracę Piotrka, i dało się tak ułożyć plan, by prawie nic się nie pokrywało. Kilka godzin w tygodniu (np. cztery) to akurat w sam raz, by z maluchem mógł zostać ktoś z rodziny lub ze znajomych. Gdyby jeszcze uczelnia była bliżej i odpadałyby godzinne dojazdy w jedną stronę, pewnie wcale by nie było problemu. Da się? Oczywiście! Ale czekam jeszcze na prorodzinny krok uczelni, by było to faktycznie prostsze.
      A z rolą babć bym też nie przesadzała - przecież mamy studentek zazwyczaj same pracują, więc niby jak miałyby się w tym czasie zajmować wnukami. Nie ma tak lekko! Dziadkowie mają swoje życie :))

      Usuń
    2. Pewnie wiesz (w końcu obie jeszcze wówczas tam studiowałyśmy), że w zeszłym roku na UW pojawiła się inicjatywa założenia uniwersyteckiego żłobka. Widząc nagłówek pomyślałam "Ekstra, w końcu ktoś myśli o studentach-rodzicach" choć ani dzieci, ani nawet męża nie miałam. Entuzjazm opadł gdy okazało się, że żłobek nie przyjmuje dzieci studentów, a tylko pracowników, a warunki są tak wyśrubowane (wg jednego z pracowników, który był na spotkaniu organizacyjnym), że w miarę zdrowi i radzący sobie finansowo pracownicy mają nikłe szanse na umieszczenie tam swojego dziecka.

      Usuń
    3. Tak, też o tym czytałam :) Wiem też, że na wydziale fizyki prace nad zrobieniem jakiegoś mini-żłobka czy chociaż salki, w której studentki mogłyby spokojnie nakarmić swoje dzieci, były bardziej zaawansowane niż na kampusie głównym. Ale nie wiem, w jaką stronę to w końcu poszło.

      Fajne są też żłobki i przedszkola przy zakładach pracy - gdy można w ciągu dnia kilka razy zajrzeć do swojego malucha, na pewno powrót do pracy po macierzyńskim staje się prostszy.

      Usuń
  14. To co piszesz to jest prawda!!! Teraz to my się już wszystkiego powinnyśmy bać... ach! W nosie z innymi! Trzeba żyć po swojemu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja urodziłam czwarte dziecko w wieku 45 lat przy czym najstarsza córka miała 20. Położna przy spisywaniu wywiadu przy czwartym porodzie przyciszonym głosem,żeby nie słyszał obecny na sali mąż zapytała -a to dziecko to z tym samym facetem co poprzednie? Gadanie i komentarze są zawsze! Trzeba żyć własnym życiem i robić to się kocha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Rewelacyjna historia! Nie da się ukryć - pani położna wyjątkowo subtelna :))

      Usuń
  16. A co jeśli matka nie jest gotowa na dziecko w młodym wieku? Była kobieta mojego męża urodziła dziecko w wieku 17 lat, póki była z moim mężem to miał kto się dzieckiem zajmować, potem z dnia na dzień odeszła zabrała dziecko i podrzucała je swojej matce. Czasami dziecko siedziało całymi tygodniami u babci bo "mama" jeździła sobie po całej Polsce na randki, czasami zabierała na swoje wojaże dziecko. Później walczyła o to żeby ojcu odebrać całkowicie prawa i kontakt z synem,co jej się nie udało, po czym na sam koniec, kiedy dziecko było u nas na święta, przysłała nam list,że teraz my się mamy nim zająć, bo ona wyjeżdża. Ja byłam wtedy w 9 miesiącu ciąży. I tak zostałam matką nie jednego dziecka a dwóch. Dziecko jest rozchwiane emocjonalnie. Opowiada straszne rzeczy jak było bite, głodzone u "mamy". Uważam więc, że jeśli matka dojrzeje do tego by mieć dzieci wtedy powinna planować macierzyństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, wiadomo - zdarzają się różne przypadki. Natomiast nieodpowiedzialne rodzicielstwo zdarza się również wśród starszych osób. Jest reguła, jest prawdopodobieństwo, ale każdy przypadek jest inny. Nie zmienia to faktu, że zawsze przykro słuchać o takich smutnych historiach :( Całe szczęście, że odpowiedzialną postawę zachował tutaj tata. Niestety często zdarza się na odwrót. A jeszcze często bywa, że kobieta nie radzi sobie nie dlatego, że się nie nadaje, tylko dlatego, że zostaje ze wszystkim zupełnie sama.
      Ale taka historia, która mnie najbardziej poruszyła w ostatnich latach, to poza niemowlakiem opieczonym żywcem w piekarniku przez naćpanych rodziców (potem go zjedli, bo wydawało im się, że to kurczak), to bodajże czterolatek jakiś rodziców mieszkających w Anglii. Podobno w przedszkolu podbierał resztki z kosza i się opiekunki denerwowały. A robił to, bo w domu go głodzili. Nie mogę uwierzyć, że w przedszkolu nikt nie zareagował! Chłopiec zmarł z głodu...

      Usuń
    2. Mieszkam w UK I pamietam ta historie. Rodzice tego chlopaka sa polakami.

      Usuń
  17. Mądrze piszesz i tak naprawdę to Ciebie podziwiam. W trakcie naszego spotkania w życiu nie powiedziałabym, że jesteś taką młodą osobą, bo masz w sobie bardzo wiele świeżości i wdzięku, ale zarazem świadomości i odpowiedzialności. Niesamowicie podobało mi się Wasze podejście do dzieci i uważam, że możecie naprawdę być przykładem. Ja mam 25 lat, malutki staż małżeński i tak jak piszesz: wiecznie coś jest ważniejsze (firma, studia, większe mieszkanie), ale z drugiej strony jestem po prostu szczęśliwa tu i teraz. Dlatego każdy powinien tak układać swoje życie, aby być z niego dumnym i niczego nie żałować. Nie rozumiem sensu tych wszystkich spotów, bo co one na dobrą sprawę dają? Tylko są kontrowersyjne, nic poza tym. Zawsze wywołują burzę i niestety też wysyp memów. Niech każdy żyje tak, jak uważa i niech nikt inny nie krytykuje, a skupia się na własnym życiu. Bo nie ma określonego wieku na bycie mężatką, na bycie matką, na bycie studentką, ani nikim innym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie to napisałaś :) że jesteś szczęśliwa tu i teraz. To najważniejsze! :)
      I to prawda - nie ma określonego wieku na przyjmowanie różnych ról. Co prawda studentką można zostać i na emeryturze, a z zajściem w ciążę może być już wtedy trudniej, ale ten biologiczny czas około dwudziestu lat to też jest na tyle długi przedział czasowy, że można pozwolić sobie na pisanie różnych scenariuszy :)

      Usuń
    2. Zgadza się, że bardziej możliwe jest bycie studentką na emeryturze, niż młodą matką i zarazem emerytką (jak to w ogóle brzmi ;)), jednak nie można popadać w skrajności, bo tak jak piszesz - nasze bycie dwudziestolatkami to tak naprawdę aż dekada. I z perspektywy czasu wiem, że nie podołałabym byciu mamą w wieku lat dwudziestu jeden, bo nawet teraz czuję, że to jeszcze nie ta chwila… Ale za rok, czy dwa? Czas pokaże :)

      Usuń
  18. Super przeczytać tekst, który mnie poruszył jako jeden z niewielu opublikowanych po wypuszczeniu tego spotu. Magdo - czytam sobie już WZ jakiś czas i obserwuję i za każdym razem jestem pod wrażeniem tego, jak świetnie radzicie sobie jako młoda rodzina. Widać, że bardzo się kochacie i jesteście szczęśliwi. To jest właśnie super przykład zachęcający do założenia rodziny, a nie jakieśtam spoty! :)

    Moja mama urodziła mnie, kiedy miała 22 lata. Za parę dni stukną mi 22 urodziny i nie ukrywam, że w głębi serca marzę o założeniu domu i w niedalekiej przyszłości o dzieciach. Ludzie zawsze będą gadać. W podstawówce, szkole, kiedy z dzieciakami rozmawialiśmy o rodzicach, to wszyscy zawsze się dziwili, że moja mama jest taka młoda - a dla mnie to było coś normalnego :)

    Smutne, w jakim kierunku świat zmierza, że zamiast cieszyć się, że młodzi ludzie są odpowiedzialni i chcą cieszyć się tym cudownym darem, jakim jest dziecko, gada się o marnowaniu młodości i patologii. Swoją drogą muszę Cię ostrzec - jeśli zaczniecie myśleć o kolejnych dzieciach, też mogą zacząć gadać, że jesteście patologią ;) Mam trójkę rodzeństwa i często słyszę takie komentarze. Takie to już mamy pokaleczone społeczeństwo.

    Ściskam!
    PS Piękny nowy wygląd. Jest elegancko i przejrzyście. Super! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa! :)
      Szablon jeszcze będziemy udoskonalać, ale cieszę się, że idziemy w dobrym kierunku :)

      Pamiętam sprzed dwóch czy trzech lat wywiad z Terlikowską, w którym opowiadała, jak ludzie postrzegają kolejne dzieci. Pierwsze - super! Drugie - rewelacja, bo w parce się lepiej chowają. Trzecie - ee... no zdarza się, pewnie wpadka. Czwarte - zwariowali?! Piąte - patologia.
      Mam znajomych, których było w domu dziewięcioro i nigdy do głowy by mi nie przyszło, że jest to coś negatywnego. Z koleżankami zawsze im zazdrościłyśmy, że mają tyle rodzeństwa, na które zawsze mogą liczyć. One za to skarżyły się, że muszą razem dzielić pokój :)
      Chodziliśmy razem do szkoły, jeździliśmy razem na wakacje, mieszkaliśmy niedaleko siebie...
      Teraz zastanawiam się, z jakimi reakcjami musieli spotykać się ich rodzice.
      Coś okropnego! :(

      Usuń
    2. ps. Coś okropnego odnośnie negatywnych reakcji i postrzegania wielodzietnych rodzin jako patologicznych oczywiście :) A swoją drogą - jeśli mnie pamięć nie myli, mój dziadek miał pięciu braci! A drugi... chyba trzech braci i dwie siostry... muszę sprawdzić dokładnie w drzewie genealogicznym :)

      Usuń
    3. Jakby to było rolą ludzi osądzać czyjeś wybory :) Spoko - najgorsze, co usłyszałam jak powiedziałam koleżankom że SUPER, będę mieć brata, to "yyy a Twoi rodzice nie wiedzą czym jest antykoncepcja...?" Zamurowało mnie. Jeśli ktoś ma warunki i chce, to czemu nie? :) Miłość się pomnaża, gdy się ją dzieli.

      Ściskam! :)

      Usuń
  19. To czego najbardziej warto się nauczyć to nie generalizować bo każdy przypadek macierzyństwa jest inny. Ja też się czuję młodą mamą bo w wieku 30 lat mam już dwójkę dzieci prawie szkolnych. Ale to wszystko przez to co piszesz. To coraz późniejsze myślenie o dzieciach sprawia, że nagle ci co świadomie decydują się na macierzyństwo mając lekko ponad 20 lat są wyobcowani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to nie tylko na macierzyństwo - mam znajomą, która będąc tuż po studiach wahała się, czy nie jest za wcześnie na ślub. Nie na dzieci, tylko na ślub. Bo z jej koleżanek, to jeszcze żadna o tym nie myśli (ja jestem wyjątkiem). Niby praca jest, narzeczony jest... ale poczucie życia pod prąd też jest. To w sumie niesamowicie fascynujące zjawisko! Właśnie za takie tematy lubiłam moje studia :)
      Dzięki Asiu za komentarz! :)

      Usuń
  20. Mam 23 lata i jedno dziecko - gdybym wcześniej poznała mojego męża, to pewnie miałabym już dwójkę :-D czy coś straciłam? Nie. Czy doradzam komuś posiadanie dziecka w młodym wieku? Nie. Bo to musi po prostu musi być indywidualna, przemyślana sprawa, a dziecko to po prostu wyzwanie. Szkoda tylko, że tak mało mam wspólnych tematów z rówieśnikami - bo oni na piwo, a ja na spacer z maluchem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, znam to. Chociaż ja akurat zawsze byłam pod tym względem wyobcowana, bo ani na piwo, ani na papierosa. I jak tu się integrować, jak taka grzeczna dziewczynka ze mnie! :)) Ale całe szczęście, że pracujemy w PR/internet/social media - to na tyle ciekawa branża, że zawsze można trochę poopowiadać :)

      Usuń
  21. Znam dziewczyny, który chciały dziecko od razu po liceum :) są teraz szczęśliwymi mamami :) jeśli, ktoś słucha siebie to zawsze będzie dobrze. Ja np. mam 23 lata i zwyczajnie nie czuję się na tyle, by zostać mamą :) wszystko to kwestia indywidualna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Każdy żyje po swojemu i szkoda tracić czas, by to oceniać :) Grunt, by rodzice byli zadowoleni ze swojego życia, to i dzieci będą szczęśliwsze :)

      Usuń
  22. cudowny wózek!

    OdpowiedzUsuń
  23. Madziu Podziwiam Cie i bardzo dobrze to napisałaś :) Pozdrów Piotrka !

    OdpowiedzUsuń
  24. Cześć droga koleżanko, rówieśniczko! Również mam 22 lata, nie mam dziecka, ale jestem w wieloletnim związku. Związku, w którym jestem szczęśliwa. Ale przez otoczenie jestem postrzegana jako.. ta inna. Więc wiem jak to jest. Pozdrawiam Waszą przeuroczą rodzinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przecież wieloletni związek to taka cudowna sprawa! Może otoczenie zazdrości po prostu? Trzymaj się ciepło i oby tak dalej :) :*

      Usuń
    2. Chyba zazdrość to drugie imię większości naszych rodaków.

      Usuń
  25. Jak ja nie znoszę tego całego oceniania i wchodzenia ludziom w życie. Każdy sam powinien żyć tak jak mu się podoba, mieć dzieci kiedy chce albo w ogóle nie mieć i nikomu nic do tego . I masz rację zawsze źle, z dziećmi, ze ślubem, partnerem, kredytem i wszystkim innym. Trzeba żyć po swojemu i się po prostu nie przejmować:) Cudna z Was rodzina!:) Uściski Madzia:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - trzeba żyć swoim życiem :)
      Dzięki :*
      Uściski!

      Usuń
  26. Madziu!
    Wyszłam za mąż jak miałam 19 lat i nie dlatego że musiałam a CHCIAŁAM! Urodziłam.Olę jak miałam 20 lat i byłam i jestem !najszczęśliwszą mamą i żoną na świecie ! Teraz czekam na wnuki! Moja córka wie , że dziecko i rodzina to naważniejsza rzecz na świecie! Ma 20 lat i rozpoczęte studia a ja cierpliwie czekam na jej decyzję. Mam nadzieję że nie za długo!

    Pozdrawiam Cię serdecznie !

    Patrząc na Was to tak jakbym nas widziała 20 lat temu. Bądźcie szczęśliwi!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)
      Dziękuję i nawzajem! :)

      Usuń
  27. Dzieci, rodzina - to odpowiedzialność i nie ma nic złego w tym, żeby założyć rodzinę bardzo wcześnie ALE młodzi, nastoletni rodzice nie są niezależni finansowo - Ok dziecko - nie wpadka - decyzja - jeżeli nie wpadka a decyzja to czy odpowiedzialna ? PYTANIA - jak się utrzymujemy, gdzie mieszkamy? Czy bierzemy pod uwagę, że nasi rodzice zasługują na to by brać ich pod uwagę? Dlaczego musza się z tym mierzyć organizacyjnie i finansowo? STUDIA - niekoniecznie 10 kierunków i niekoniecznie studia ale praca umożliwiająca samodzielność finansową. Czy Wy poradziliście sobie sami? Macie mieszkanie - jeżeli wynajmujecie to musi bardzo dużo kosztować a jeżeli kupiliście to też z pewnością był kolosalny wydatek. Być może, że młody 18 letni chłopak i i jego młoda 18 letnia żona dostaną, nie mając jakichkolwiek kwalifikacji , super płatną prace, która to umożliwia jednak to jest rzadkością... Szanujmy naszych bliskich i bądźmy odpowiedzialni i nie ma to nic wspólnego z potępianiem macierzyństwa i rodziny - oczywiście, że możemy i powinniśmy liczyć na naszych rodziców czy dziadków a nawet wujków ale my również powinniśmy się liczyć z nimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super płatną pracę to akurat mało kto ma, i dotyczy to nie tylko nastolatków, o których z resztą wcale w tekście nie mówię. Moje rówieśniczki, jeśli nie zmieniały kierunków i nie zawalały egzaminów, mogą już mieć wykształcenie wyższe lub zawodowe. Nawet jak dalej się uczą, większość jednocześnie pracuje i nie mieszka z rodzicami. Przypominam, że średnia wieku urodzenia pierwszego dziecka to obecnie prawie 30 lat. 30, nie 20. Więc nie mówimy tu o nastolatkach.

      Usuń
    2. Tak ale ja napisałam o nastolatkach - 18/19 ...i praca nie musi być super - ale tak by starczyło...a stawki dla ludzi baz kwalifikacji są niskie i jeżeli tak młodzi rodzice, zaraz po szkole decydują się na dziecko to jednak powinni brać wiele spraw pod uwagę- a Ty o tym nie wspominasz - jak Wam się to udało? bo jednak samodzielne mieszkanie, studia i dziecko to jest wydatek. Jeżeli nie super praca to super wspierający rodzice...a to też ok pod warunkiem że chcieli i nie zostali postawieni przed faktem dokonanym...

      Usuń
    3. Aha, czyli jak się podzieliłam czterema drobnymi anegdotkami z życia, to już powinnam wyspowiadać się z całego naszego domowego budżetu? :) Ciekawa teoria! :))

      Usuń
    4. Bardzo dobrze napisał anonimowy. Znam utrzymujących to młode małżeństwo z dziećmi i wcale im nie do śmiechu.

      Usuń
  28. Zgadzam się z Tobą, że decyzja na założenie rodziny i dziecka nie powinna być odkładana o wiele lat a pieniądze, kariera nie powinny być na pierwszym miejscu :-) ja wypowiedziałam się z perspektywy rodzica nastoletniego rodzica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę :) Dziękuję za ten głos w dyskusji! :)

      Usuń
  29. I bardzo dobrze. Niech sobie kazdy dzidci robi wtedy kiedy chce. A jak nie chce to niech sobie nie robi i nic nikomu do tego, o! Ja ma wprawdzie juz lat 28, ale nawet rodzilam pierwsze dziecko jak mialam 24 to wg niektorych bylo za szybko... Wszystkim sie nie dogodzi,wiec lepiej robic swoje i sie nie przejmowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - zawsze się znajdą tacy, dla których zbyt wcześnie lub zbyt późno. Trzeba robić swoje :)

      Usuń
  30. I bardzo dobrze. Niech sobie kazdy dzidci robi wtedy kiedy chce. A jak nie chce to niech sobie nie robi i nic nikomu do tego, o! Ja ma wprawdzie juz lat 28, ale nawet rodzilam pierwsze dziecko jak mialam 24 to wg niektorych bylo za szybko... Wszystkim sie nie dogodzi,wiec lepiej robic swoje i sie nie przejmowac.

    OdpowiedzUsuń
  31. I bardzo dobrze. Niech sobie kazdy dzidci robi wtedy kiedy chce. A jak nie chce to niech sobie nie robi i nic nikomu do tego, o! Ja ma wprawdzie juz lat 28, ale nawet rodzilam pierwsze dziecko jak mialam 24 to wg niektorych bylo za szybko... Wszystkim sie nie dogodzi,wiec lepiej robic swoje i sie nie przejmowac.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie raz zastanawiałam się ile masz lat..i tak myślałam..że młodo wyglądasz , a już jesteś mamą . Wg. mnie to jest super... Kiedyś myślałam , że w wieku 25 lat(niedługo skończę) będę miała już rodzinę.. Wyszło inaczej.. Pomijając fakt , że mamy pracę nie jakąś super ale jest to i tak nie wiadomo , czy się zdecydować na rodzicielstwo mimo iż mój partner jest starszy ode mnie i odpowiedzialny to też się zastanawia czy damy sobie radę finansowo.. więc się zastanawiam jak Wy sobie daliście radę mimo tak młodego wieku ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku nie mieliśmy dużych przychodów. Taki luz, by nie martwić się o to, co będzie w przyszłym miesiącu, gwarantowały nam oszczędności, jakie zgromadziliśmy wcześniej. Natomiast przede wszystkim postawiliśmy na ograniczanie wydatków. Spisywałam każdy paragon - w ten sposób zobaczyliśmy, że do przeżycia faktycznie nie potrzeba aż tak wiele i udawało się odłożyć na potem. Jak wakacje, to last minute w super cenie; jak nad morze to Polskim Busem za kilka złotych. Tak naprawdę chyba trzeba sobie zadać pytanie nie tyle o wysokość zarobków, co o standard życia, który chce się utrzymać. Może kiedyś napiszę na ten temat więcej. Zwłaszcza, że ciekawe też jest, jak wygląda sytuacja prawna studiujących małżeństw. No ale to temat na dłuższą rozmowę :)

      Usuń
    2. I oczywiście trzymam kciuki, by Wasza sytuacja była na tyle stabilna, byście byli spokojni o swoją przyszłość :) Powodzenia!

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź :) Masz rację..do przeżycia nie potrzeba wiele , trzeba się ograniczyć do tego , co jest najważniejsze , a nie jeśli chodzi o zakupy to jak jest promocja kupować "jak inni".. To jestem ciekawa tego tematu na dłuższą rozmowę . Uwielbiam Twojego bloga i czekam na taki post :) Dziękuję za trzymanie kciuków , mam nadzieję , że w jakimś stopniu "pomogą" nam :)
      Pozdrawiam !

      Usuń
  33. Zgadzam sie, niech kazdy zyje wlasnym zyciem i nie zatruwa go innym ;) moja mam urodzila mnie majac 18 lat, wtedy (32lata temu) to dopiero bylo zlo ;) dzis wygladamy jak siostry, nikt nie chce uwierzyc, ze to to moja mama, a ja, ze corka, mina innych ludzi bezcenna! ;) Relacje mamy swietne, nawet ciuszki sobie pozyczamy i to jest w tym piekne! Zatem robmy swoje i zgodnie z wlasnym sercem ;) buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że masz takie relacje z mamą :) Mam nadzieję, że sama będę miała podobne z naszymi dziećmi :)

      Usuń
  34. mamą zostałam mając 19 lat,teraz mam 30 i w zasadzie w miarę odchowanego syna,wciąż udane małżeństwo (mimo,że zawarte w wieku lat 18)..za sobą studia (skończone dzięki pomocy męża i rodziców) prace..w sumie nic nie straciłam zostając tak wcześnie mamą ale jednak patrząc z perspektywy czasu wiem,że gdybym została nią choć troszkę później (na pewno przed 30) to moje macierzyństwo byłoby bardziej świadome i dojrzałe bo widzę,jak się zmieniłam na przestrzeni tych kilku lat,wyciszyłam się,przestałam przejmować tym co nieistotne..i choć nie żałuje,że syna urodziłam tak wcześnie to gdybym miała ponowny wybór to jednak wolałabym z tą decyzją troszkę poczekać by jeszcze lepiej,pełniej odnaleźć się w tej najważniejszej roli..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy wiek ma swoje wady i zalety. Ale co do tej większej świadomości w macierzyństwie - ostatnio czytałam, że najbardziej zestresowane swoją rolą matki są kobiety między 35. a 44. rokiem życia.

      "Socjologowie twierdzą, że najmocniej napięcie między macierzyństwem a pracą odczuwają kobiety między 35. a 44. rokiem życia." artykuł Polskie matki: idealne i wściekłe na Newsweeku :)

      Usuń
  35. Ja mam 23 lata, 14 miesięczną Zośkę i kolejnego dzidziusia w drodze <3 Kocham być mamą, nie znałam tak wspaniałego uczucia nigdy wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, gratuluję kolejnego maleństwa! :)

      Usuń
  36. Uważam, że dziecko i rodzina to wybór każdego z osobna i nikt nie powinien tego w żaden sposób komentować ani podważać. Sama brałam ślub w wieku 20 lat i do dziś pamiętam słowa kobietki z którą załatwialiśmy salę na wesele. Była wręcz zachwycona, że wreszcie tacy młodzi ludzie biorą ślub. Dziś mam lat 25, 2,5 letniego synka i drugiego w drodze (na sierpień). Studia wprawdzie przerwałam właśnie z powodu ciąży, ale to był tylko dodatkowy impuls, żeby to zrobić, bo kierunek totalnie mi nie odpowiadał. A na studia jeszcze przyjdzie czas. I nie uważam, żeby macierzyństwo przeszkadzało w czymkolwiek. Dobra organizacja i wszystko się da.
    Poza tym uważam (patrząc po znajomych czy rodzinie) że czasem lepsza wpadka nastolatka, niż odkładanie na później. Bo choroby, bo operacje, bo za późno... Różne są przyczyny dla których niestety niektórzy chcą, a już nie mogą... Jest mi przykro, gdy ktoś chce, a nie może. Bo sama wiem ile szczęścia i radości dają dzieciaczki :)
    Po Tobie widać, a właściwie bardziej po tym co piszesz, że jesteś szczęśliwą mamą i tak trzymaj!
    Pozdrawiam serdecznie
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też zawsze strasznie przykro jak ktoś chce, a nie może. Sama jeszcze mam kontakt z wieloma kobietami po poronieniach... i to też jest taki trudny temat! Z jednej strony co rusz się słyszy o wpadkach, walkach o antykoncepcję, o patologiach, a z drugiej jest tak wielu ludzi, którzy chcieliby mieć dzieci, a z różnych przyczyn nie mogą. To takie przykre! Zawsze po takich rozmyślaniach dochodzę do wniosku, że mimo wszystko mam w życiu olbrzymie szczęście :)

      Ściskam Cię mocno!

      Usuń
  37. Dobrze powiedziane. Ja się nie oglądałam i swoje już zrobiłam Szczęsliwą mama jestem a wyborów innych nie komentuję. Każdy ma swoje życie :-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Was od samego początku podziwiam. Sama zawsze chciałam zostać młodo mamą, ale nie wiem właściwie czy zdążę na bycie wciąż młodą. Bo to przecież kwestia względna... Ściskam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twój wpis o kolejności w życiu i tak sobie wtedy pomyślałam, że u nas wszystko na odwrót :)) Ale to jest właśnie piękne, że każdy może wybrać sam, jak mu się podoba. Bo konsekwencje swoich wyborów są fajne, w przeciwieństwie do tych narzuconych przez innych :)

      I już nie mogę się doczekać, kiedy zostaniesz mamą :) To będzie piękny widok! :)

      Usuń
  39. Każdy ma swój czas na różne role, jedni są gotowi wcześniej, inni później. Nic nikomu do tego, każdy żyje po swojemu.

    Jedyne co chciałam podkreślić, to fakt, że rozmawianie o decyzji o macierzyństwie wyłącznie w kontekście chcę/nie chcę to trochę spłycanie sprawy. Od zawsze wiedziałam, że chciałabym być mamą, a póki co dopiero jestem u progu podjęcia decyzji, że to już - mimo, że mam 28 lat. Życie to nie bajka, czasem trzeba zaczekać aż marzenia się spełnią, Na studiach utrzymywałam się ze stypendium naukowego i kredytu studenckiego, mieszkałam 250 km od rodziny, mój mąż studiował 300 km ode mnie, pochodzimy z niezbyt zamożnych rodzin, nie mieliśmy gdzie mieszkać (oboje wyprowadziliśmy się z domów rodzinnych idąc na studia i już do rodzinnych domów nie wróciliśmy), nie mieliśmy oszczędności (bo niby skąd) - podjęcie wtedy decyzji o dziecku byłoby z naszej strony szalenie nieodpowiedzialnej, choć oczywiście fantastycznie byłoby być młodą mamą. Fajnie, że Wy mogliście sobie na to pozwolić - zazdroszczę!

    Najważniejsze, to żyć po swojemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie zawsze warunki sprzyjają. Praca, odległość, choroby czy, kluczowe - brak partnera! To też jest trudne - chcieć założyć rodzinę i nie mieć z kim! :(
      A my mamy naprawdę dużo szczęścia w życiu, tak od urodzenia. Trochę szczęścia, a trochę zapobiegliwości, bo już kilka lat przed ślubem zaczęliśmy robić oszczędności. Ale też nie każdy ma taką możliwość. Nie da się ukryć - los nam sprzyja :) Jestem tego świadoma!

      Usuń
  40. Czytam Twoj wpis i dobrze ze poruszyłaś ten temat. Drażni mnie ze twórcy spotu nie biorą pod uwagę świadomej decyzji kobiet, które powinny same określić kiedy chcą założyć rodzinę. Dobrze ze sa kobiety - matki w rożnym wieku bo wszytsko pozostaje w równowadze :)
    P.s szczeka mi opadła jak przeczytałam reakcje Twojego "znajomego"- rób swoje i ciesz sie życiem :) usciski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też robię :) Specjalnie się nie przejęłam - jakby nie patrzeć, bardziej to świadczy o nim, niż o mnie, więc bez sensu byłoby sobie głowę zawracać. Większość reakcji na fakt bycia młodą mamą jest trudna do opisania - to taka atmosfera unosząca się w powietrzu, niewinne spojrzenia itp. Musiałam się nagłowić, by wybrać takie sytuacje, które nadawałyby się do wymienienia tutaj :)

      Usuń
  41. Kochana ja jako 19 latka urodziłam córke , dziś ona ma 19 lat i pstro w głowie .Nie wyobrażam sobie jej jako matki, może my byłysmy jakies inne , bardziej dojrzałe. A moze tylko tak się mi wydaje. W każdym razie mam dorosła, mądra córke która wybiera sie na studia na geologie stosowaną i nie żałuję że tak wcześnie zostałam mamą, bo teraz jesteśmy jak koleżanki, nawet ciuchy sobie pożyczamy i mamy wspaniały kontakt ze sobą , czego życzę wszystkim przyszłym mamą .Pozdrawiam serdecznie http://thirdfloorno7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy jest inny - jedni stają się wspaniałymi rodzicami młodo, inni muszą jeszcze trochę poczekać, by cieszyć się rodzicielstwem z pełną satysfakcją :) I to jest na swój sposób cudowne! :)
      Cieszę się, że nie żałujesz, że tak wcześnie zostałaś mamą :)
      Jestem ciekawa, co ja będę uważać na temat naszych dzieci, gdy już będą w naszym wieku!

      Usuń
  42. Poznałam Cię i postanowiłam ze koniecznie muszę znaleźć Twojego bloga - znalazłam nie tylko bloga ale i ten cudowny wpis :-) ja urodziłam dziecko przed 21 urodzinami - jutro moja mała kończy 2 lata :-) naprawdę Cię podziwiam, że dajesz rade z dwójką małych dzieci bo tak jak ja mówiłam wczoraj, nie dałabym rady, oczywiście wiem to patrząc na moja mała hajnidke :-) dzisiaj odsypialam wczorajszy dzień w którym Julia parę razy dostała szału i praktycznie nie dało jej się uspokoić. Tak więc abym mogła urodzić drugie, Julka musi podrosnac :-D ale sama ideę wczesnego macierzyństwa - jak najbardziej popieram - my mamy dużo siły i cierpliwości a na biznesy jeszcze przyjdzie czas :-)
    PS. Mi kiedyś kolega z dzieciństwa tez powiedział ze zniszczyłam sobie życie - ja mu na to ze gdy ja swoje odchowam on będzie babral się w pieluchach :-) i ze mnie czeka ogrom miłości, u niego posucha na tym gruncie:-) i jak nie ma potomstwa to niech się nie bierze za umoralnianie mnie... Bo g. wie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero dzisiaj zobaczyłam Twój komentarz! Strasznie mi miło, że tu zajrzałaś :)
      Z dziećmi jest tak, że każde jest inne, więc wierzę Ci na słowo, że Twoja córka musi jeszcze podrosnąć :) Nasze maluchy to małe anioły, więc nie ma problemu! :)
      A co do okropnych historii - moja przyjaciółka właśnie zaszła w ciążę. Jak pochwaliła się jakieś znajomej, zamiast gratulacji usłyszała:

      "Współczuję"

      Ręce opadają!

      Usuń
  43. Dzięki Madzia za ten post. W moim przypadku było tak, że w wieku 20 lat straszyło się macierzynstwem, a teraz straszy się tym, że prawie 30-tka na karku a ja jeszcze nie mam dzieci. Każdy się wtrąca i daje złote rady, każdy ma prawo przeżyć życie tak jak mu się podoba, nawet urodzić dziecko w wieku 20 lat, 30 czy 40. Czasami mam ochotę wykrzyczeć dlaczego nie mam dzieci, ale z drugiej strony to moja prywatna i bardzo intymna sfera życia osobistego i nie uważam, żebym musiała komukolwiek się ze swoich decyzji tłumaczyć. Jesteś świetną mamą i Twoje dzieci są z pewnością szczęśliwe :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie to napisałaś! Ciągle się czymś straszy, a do niczego to tak naprawdę nie służy!
      Dzięki za miłe słowa :)

      Usuń
  44. Madzia ja uważam, że nie ma nic lepszego niż wczesne rodzicielstwo :) Zobacz na mnie, mam 32 lata i 9 letniego syna. Mam już dużo czasu na realizację swoich planów :) Żałuję jedynie, że nie mam dwójki juz odchowanych dzieci, no, ale tak los chciał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak najbardziej doceniam zalety wczesnego rodzicielstwa! Żałuję tylko, że ciągle jest duża grupa osób, która ich nie widzi i, co kluczowe, stara się innym wczesne rodzicielstwo obrzydzić. Nie chcę słuchać, że ktoś komuś współczuje zostania mamą (z taką sytuacją spotkała się moja przyjaciółka), bo to właśnie takie akcje są prawdziwą patologią, a nie to, że dorośli ludzie zakładają rodziny.

      Szkoda, że los nie zawsze wszystko kształtuje po naszej myśli, ale najważniejsze, że jesteś zadowolona ze swoich decyzji :) To tak jak ja! :)

      Usuń
  45. Brawo! Dokładnie tak, jak piszesz: najważniejsze, żeby to była świadoma i dojrzała decyzja pary - nie ważne, czego dotycząca. To ma być ICH wybór i otoczenie powinno ich w każdym przypadku wspierać.

    Wiesz, co mnie dziwiło w podobnych przypadkach? Reakcje ludzi właśnie... W przypadku akurat mojego zadziwienia trochę inna sytuacja była, bo chodziło nie tyle o "samo" wczesne rodzicielstwo, co jeszcze dziecko przed ślubem. Dwie pary, dwie ciąże "przedmałżeńskie" i dwie reakcje. Rodzina mojej koleżanki, daleka od kościoła i tym podobnych, była przeszczęśliwa, że pojawi się maluszek. Rodzina mojego męża - "święta" do przesady momentami (w każdym razie b. wierząca) - ukrywała fakt ciąży 19-letniego kuzyna mojego męża, bo to "wstyd", bo jak to tak, bo teraz "do końca życia będzie miał przerąbane". Nie mogłam uwierzyć w ten dualizm, to zróżnicowanie podejścia, bo przecież nowy człowiek powinien być zawsze powodem do radości, prawda? Nie niechciany czy efekt gwałtu np., ale co najwyżej nieplanowany akurat w tym czasie... Ale efekt miłości, trwałego związku, nie "bzykania się po tygodniu czy trzech"...

    Ech. Jak pisałaś - nigdy się nikogo nie zadowoli. Pamiętam hasła rodziny: kiedy zaręczyny, kiedy ślub, kiedy dziecko, kiedy drugie... Zawsze jest jakieś "ale", dopiero co urodzisz pierwsze, już o drugie pytają i tak dalej... Najważniejsze to robić to, co samemu uważa się za właściwe, nie oglądać się na innych, bo dopieszczanie ich, ganianie za ich oczekiwaniami nic dobrego dla nas nie przyniesie...

    Najważniejsze, że jesteście szczęśliwi :) I niech to będzie trwało jak najdłużej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Heh, "ciąża 19-letniego kuzyna" - chodzi oczywiście o ciążę jego dziewczyny (dzisiaj żony ;)) - podoba mi się jednak twierdzenie, że to para jest w ciąży, a nie tylko kobieta :) Ciąża to stan umysłu czasem ;D Mój małżonek przy naszym synku miał podobne objawy do moich - tak się wczuwał ;D

      Usuń
    2. Ja też często mówię "my" :) Wtedy nie w kontekście "ciąża jako brzuch", tylko "ciąża jako okres 9 miesięcy, kiedy rodzina czeka na dziecko i dostosowuje swoje życie pod nadchodzące zmiany" :) Przygotowujemy się wszyscy, nie tylko ja :)

      Historie, które przytoczyłaś, dokładnie pokrywają się z moimi obserwacjami! To w sumie smutne, że ludzie tak rzadko doceniają to, co mają. Jedna rodzina rozpacza, że pojawi się dziecko dwa lata "za wcześnie" (jakby to była serio jakaś różnica...), a inni po cichu modłą się o wpadkę dla swojej dwudziestokilkuletniej wnuczki, bo uważają, że nie powinna czekać do trzydziestki :P To jest niesamowite! Grunt, by samemu wiedzieć, co się robi, i naprawdę lepiej się "dobrymi radami" zupełnie nie przejmować :)

      Usuń
  46. Wspaniały wpis mądrej i szczęśliwej kobiety. Życzę wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetny post! Uwielbiam patrzeć na ludzi takich jak Ty (Wy) - szczęśliwych i pewnych swojego życia. Za to szlag mnie trafia, kiedy słyszę komentarze w stylu "wpadli, współczuję, kiedy w końcu dziecko? Czemu jeszcze nie macie dzieci? Naprawdę chcieliście trzecie?" itd. itp. Mam dwie kuzynki, które świadomie zdecydowały się na wczesne macierzyństwo i każdego dnia je za to podziwiam i im zazdroszczę. Jestem pod wrażeniem jak świetnie łączą pracę z obowiązkami mamy i pani domu. W sumie radzą sobie lepiej niż niejedna z moich koleżanek, które zdecydowały się na dziecko dużo później. Kolejna rzecz, która mnie drażni to głupi stereotyp, że trójka, czwórka dzieci to już jakaś anomalia, wpadka czy patologia. No krew mnie zalewa! No i ostatnia rzecz, która drażni mnie najbardziej, bo dotyczy mnie bezpośrednio to wścibskie pytania "czemu jeszcze nie mamy dzieci" lub jeszcze gorsze "nam wyszło od razu, możemy Wam wytłumaczyć jak to się robi". Kiedyś odpowiadałam wymijająco teraz mówię bezpośrednio, że chcemy, ale już dwa razy poroniłam. Ludziom robi się głupio, ale mam nadzieję, że dzięki mojej szczerości zastanowią się przy kolejnej bezdzietnej parze. Niech każdy żyje swoim życiem.... :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra strategia z byciem szczerym! Myślę, że tylko w ten sposób dialog w temacie dzieci może kiedyś wskoczyć na normalne tory. I gratuluję odwagi, bo mało kto ma w sobie tyle siły, by faktycznie mówić o swoich trudnych doświadczeniach w takich mało sprzyjających okolicznościach.

      Z tym stereotypem, że trójka, czwórka to wpadki i patologia, to śmieszna sprawa. Nigdy tak tego nie postrzegałam! Aż przeczytałam wywiad z Terlikowską. I ona tam opowiadała właśnie o reakcjach znajomych na kolejne ciąże. 'Pierwsza - super, druga - parka, będą się lepiej chować, trzecie - ee... planowane?, czwarte - na bank wpadka!, piąte - patologia!" I tak mnie to wtedy uderzyło, bo z przyjaciółką, z którą obie mamy tak dużo młodsze rodzeństwo, że przez wiele lat czułyśmy się jak jedynaczki, zawsze marzyłyśmy o dużej liczbie rodzeństwa i zazdrościłyśmy znajomym, których było w domu dziewięcioro. Teraz wyobrażam sobie, z jakim ostracyzmem społecznym ci nasi znajomi musieli się spotykać. Niewyobrażalne!

      Dzięki za komentarz! Ściskam Cię mocno i trzymam kciuki, by teraz było wszystko dobrze!

      Usuń
    2. Najwyraźniej dobrze trzymasz kciuki bo właśnie kończę 24 tydzień ☺
      Pozdrawiam!

      Usuń
  48. Najważniejsze to wsłuchwiać się w siebie. Mam podobne doświadczenia z młodym macierzyństwem. Urodziłam pierwsze dziecko mając 23 lata teoretycznie nie tak wcześnie, ale wg innych wcześnie. Widząc mnie z dwójką dzieci niektóre komentarze były: To kiedy Pani te dzieci zaczęła rodzić? W podstawówce? Teraz spodziewamy się piątego i spotykam się z pobłażliwym spojrzeniem, litością i niedowierzaniem, że to nasz świadomy wybór. Jest gro ludzi, którzy i tak będą wiedzieć swoje na czyjś temat. Na szczęście mam też doświadczenie z pozytywnym odbiorem ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  50. Wow podziwiam Ciebie za tak dojrzałą decyzję i w ogole podejscie do zycia :) Bardzo mało młodych ludzi decyduje się na taki krok, a szkoda bo macierzysntwo i rodzina to piekna rzecz. Ja urodzilam pierwsze dziecko w wieku 22 lat. Teraz mam 25, kontynuuje bez problemu studia, bo chce sie do konca wyksztalci. Pracuję na pół etatu, zbieram dosiwadczenie i chodzę na różne szkolenia dla firm. Warszawa daje duże mozliwosci rozwoju. Ja mam to szczescie, ze blisko mnie mieszka moja mama wiec zawsze pomaga nam kiedy trzeba zajac się Jasiem. Mój mąz bardzo mnie wspiera i wszystko sie uklada. Macierzynstwo nie zamyka drogi do rozwoju i nawet kariery :)

    OdpowiedzUsuń