środa, 30 kwietnia 2014

Co u nas słychać?

Tak jak planowaliśmy, wraz z początkiem wiosny ruszyliśmy z pracami związanymi z dostosowaniem nowego mieszkania do naszych potrzeb. Podczas gdy ściany powoli zmieniają kolory, stara wierzba rosnąca pod naszym balkonem robi się coraz bardziej zielona. Już prawie nie widać tafli wody znajdującego się tu oczka. 


Na balkonie rozwija się pięknie nasza eksperymentalna hodowla pomidorów. Mamy nadzieję, że doczekamy się kilku owoców :) Chcecie, bym Wam je pokazała?
Balkon balkonem, ale wewnątrz też robi się coraz przyjemniej. W tym tygodniu dostaliśmy tulipany z działki mojej mamy. Prawda, że piękne?


Jednak nie tylko roślin u nas przybywa! Poniżej nasz dzisiejszy zakup - fotel. Jak widzicie, jeszcze nawet nie odczepiliśmy wszystkich kartonów zabezpieczających. Świeży nabytek! 


W tle natomiast widać już nowy kolor na ścianie. Pomalowaliśmy dopiero dwie warstwy, jeszcze potrzebna będzie przynajmniej jedna. Ale już jest fajnie! Nie mogę się doczekać aż skończymy. Potem tylko przedpokój, pokój Marcina, sypialnia... do jesieni może się uda opanować trochę tę przestrzeń :)

Udanej majówki!



niedziela, 27 kwietnia 2014

Szare ściany - jaki kolor wybrać?

Testujemy przeróżne szare kolory. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak niezdecydowana. Z jednej strony dobrze wiem, czego szukam. Ale zupełnie nie mogę tego znaleźć. Każda barwa ma swoje wady. Nie wiem, co dalej...


Na żywo te kolory nie wyglądają aż tak przygnębiająco. Ale niech to zestawienie uzmysłowi Wam, jak bardzo szary szaremu jest nierówny.

Najbliższy naszemu sercu jest chyba Grecka agora. Jednak jest to farba satynowa, a nie matowa, i się błyszczy. Patrząc na wprost tego nie widać, ale pod kątem jest to już bardzo zauważalne. W dodatku jest delikatnie śliska w dotyku. To dyskwalifikuje. Co ciekawe, przy sztucznym świetle Grecka agora staje się ciemniejsza niż Nordyckie mgły. Jak? Nie mam pojęcia! Gdyby była matowa i ciut jaśniejsza, już byśmy malowali.

Light Grey ewentualnie mógłby być. Liczyliśmy jednak, że uda się znaleźć coś jaśniejszego i cieplejszego.

Nordyckie mgły są zbyt ciemne.

Krem mascarpone to w ogóle nie jest szary, ale ponieważ dysponowaliśmy takim testerem, również się tu pojawił. Ładny kolor, ale... satynowy!

Dryfujące kry okazały się dziesięć razy ciemniejsze niż na obrazku, a w dodatku są niebieskie. Z ciepłym kolorem zdecydowanie nie mają nic wspólnego.

Caramel puddling jest ładny, ale już za bardzo odbiega dla nas od szarości. Jest jakby z domieszką różowego... sama nie wiem. Ale przy tym wszystkim jest dość ciemny, więc też odpada.

Zrobiliśmy własną mieszankę Tikurilla. Super jaśniutki kolor Duluxa. Ten najjaśniejszy:


Po wymieszaniu farba wyglądała prawie na białą. Na ścianie ściemniała. Choć jest najjaśniejsza ze wszystkich testowanych przez nas szarych, to jednak dopatrujemy się w niej odrobiny niebieskiego i wciąż nie jesteśmy w pełni przekonani. Do pokoju Marcina będzie w sam raz, ale salon ciągle pozostaje dla nas otwartą kwestią. Nie wiem już, co dalej. Chyba trochę boję się dalszych eksperymentów.

Zamówione przed świętami (prawie dwa tygodnie temu) próbki Fluggera jeszcze do nas nie przyszły.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Bitwa o Dom: Balkony

Bitwa o Dom zadziwia mnie z odcinka na odcinek coraz bardziej. A naiwnie myślałam, że trzeci sezon będzie jak odgrzewany kotlet. Nic bardziej mylnego! Tym razem uczestnicy przedstawili nam swoje balkony. Hehe. To w sumie wszystko, co nasuwa mi się jako komentarz tego, co zaprezentowali. I nie chodzi o to, że zrobili coś źle czy brzydko. Nie chodzi o to, że jest ciasno czy dzieci mogą powypadać, jeśli staną na zbyt wysokich meblach. Po prostu każdy balkon był zupełnie inny, a jurorzy byli tym zachwyceni. No bez jaj...

wp.pl

wtorek, 22 kwietnia 2014

Początki malowania naszego mieszkania

Mam nadzieję, że Święta minęły Wam w wyjątkowej atmosferze, a pomiędzy rodzinnymi spotkaniami udało Wam się wygospodarować chwilę na wypoczynek i przemyślenia. Wielkanoc to czas, który z założenia miał nam dać coś więcej niż dodatkowe kilogramy na wadze. Warto o tym pamiętać, bez względu na stosunek do religii. Chwila refleksji jeszcze nikomu nie zaszkodziła!

My w związku z przedświątecznymi porządkami i coraz piękniejszą pogodą nareszcie ruszyliśmy z malowaniem. Niestety nasze prace nie posuwają się do przodu tak szybko, jak bym sobie tego życzyła. W salonie pojawiły się tylko plamy w różnych odcieniach szarości, gdyż testujemy różne rodzaje farb. Póki co żaden kolor nie przekonał nas do siebie w 100%. Za to bez problemu wybraliśmy barwę do pokoju Marcina. Kolor jest intensywny i dość ciemny, ale przemalowaliśmy nim samą wnękę, więc nie przytłacza. Efekt pokazywałam Wam już na Instagramie

mój Instagram

To matowa farba marki Leroy Merlin - Luxens, Szmaragdowe Oczko. Wykorzystaliśmy mniej niż połowę opakowania. Kryje bardzo dobrze, więc malowanie było samą przyjemnością. Uwielbiam, jak od razu widać efekt każdego przeciągnięcia wałkiem. Najgorsze jest malowanie białym na białym lub jasnym na ciemnym, gdy po czwartej warstwie nadal przebija barwa spod spodu. Tu nie miałam tego problemu, więc już nie mogę się doczekać malowania reszty mieszkania! Do salonu prawdopodobnie weźmiemy mieszankę farb Tikkurila, ale najpierw musimy sprawdzić kolory Flugger. Już zamówiliśmy próbki na ich stronie (TUTAJ) i spodziewamy się przesyłki jeszcze w tym tygodniu. Bez względu na to, które farby wybierzemy, mam nadzieję, że będzie się malowało równie cudownie, jak teraz :)


Tak wnęka wyglądała przed pomalowaniem. Jak możecie zauważyć, w pokoju Marcina znajduje się jeszcze łóżko i skrzynia na pościel marki VOX, które zastaliśmy tu w momencie przeprowadzki. Docelowo chcemy wstawić Marcinowi meble z jasnego drewna. Może ze sklejki? Zobaczymy!


Pewnym wyzwaniem przy dobieraniu koloru były zielone lampy (nad obrazem) i zielony parapet. Nie chcieliśmy jednak iść w zieleń. Szmaragdowe Oczko (kto wymyśla te nazwy?!) jest bliżej niebieskiego, ale dzięki swojemu morskiemu odcieniu nie gryzie się z zielonym. Bałam się, że całość wypadnie nieciekawie i trzeba będzie malować jeszcze raz, ale na szczęście efekt w pełni nas satysfakcjonuje. 

Po pierwszej warstwie. Jeszcze trochę widać ślady wałka.


Musimy jeszcze uzupełnić braki w listwach przypodłogowych, wyrównać w dwóch miejscach przy sztukaterii i pomalować pozostałe ściany. Wkrótce pokażę Wam zdjęcia robione w dziennym świetle, to będziecie mogli zobaczyć prawdziwy odcień tego koloru. Lampy trochę zniekształcają.

Trzymajcie się ciepło :)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Bitwa o Dom: Przedpokój

Już w najbliższą środę nowy odcinek Bitwy o Dom, a ja jeszcze nie podzieliłam się z Wami wrażeniami z zeszłego tygodnia! Niestety ten odcinek bardzo mnie rozczarował. Jednak zawiedli mnie nie uczestnicy, a jurorzy... Ale o tym później!

Na początek przedpokój, który moim zdaniem wygrał ten odcinek. Dziewczyny (Kornelia i Aleksandra) spisały się na medal. Jest właśnie tak jak lubię - prosta baza, mocny kolor, oryginalna dekoracja. Jest przestronnie, przyjemnie, nic nie przytłacza, a zarazem nie jest nudno. Czerwień na ścianie dobrana rewelacyjnie. Ale ludowy motyw namalowany przez uczestniczki też robi wrażenie. Zobaczcie:

bitwaodom.tvn.pl

bitwaodom.tvn.pl

bitwaodom.tvn.pl

bitwaodom.tvn.pl

Jurorzy za to wyróżnili poniższy przedpokój, utrzymany w stonowanych kolorach. Jego wielkim plusem jest zwiększona liczba lamp. Dodatkowe oświetlenie w przedpokoju często jest na wagę złota.

bitwaodom.tvn.pl

bitwaodom.tvn.pl

A wiecie kto odpadł w tym odcinku? Krysia z Moje wnętrzarskie JA! Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Wszystkie poprzednie pomieszczenia urządzone przez nią były na najwyższym poziomie. Teraz przedpokój nie przypadł jury do gustu i od razu podziękowali za współpracę? Przecież to bez sensu...

bitwaodom.tvn.pl

Przedpokój Krysi możecie zobaczyć TUTAJ u niej na blogu. Warto zerknąć na fajnie pomyślane drzwi do szafy - mały dekoracyjny drobiazg jest naprawdę godny uwagi.

W tym tygodniu było kilka dużo gorzej pomyślanych wnętrz. Trzeba też wziąć pod uwagę jakość wykonania. U niektórych odpadały listwy, a i tak jurorzy nawet nie zastanawiali się nad podziękowaniem za współpracę tej ekipie. Spójrzcie też na wnętrze poniżej. Czy ta niby lampa uliczna i sztuczne drzewko cytrynowe naprawdę prezentują się lepiej niż obraz w przedpokoju Krysi? Zdecydowanie nie! I jeszcze ta szafa z krzywymi drzwiami...

bitwaodom.tvn.pl

bitwaodom.tvn.pl

Czemu jurorzy zdecydowali się zostawić w programie Dimę, którego przedpokój jest naprawdę bardzo chaotyczny? Z jednej strony zdjęcie, z drugiej rysunki w ramce z cegieł. Symbole symbolami, ale nie przesadzajmy!

bitwaodom.tvn.pl

bitwaodom.tvn.pl

Niestety chyba wszyscy dobrze wiemy, czym był spowodowany werdykt jurorów. Krysia i Arek są szczęśliwym małżeństwem, które z uśmiechem idzie w przyszłość. W programie bardzo krótko ich pokazywano, a oni sami nie mieli przygotowanej żadnej dramatycznej opowieści. Już od dawna wiadomo, że w Bitwie o Dom nie chodzi o dobry design. Nie jest to żadne novum. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem naprawdę oburzona, że nie zobaczę ich w następnym odcinku! 


piątek, 18 kwietnia 2014

Kwiaty we wnętrzach

Przyszła wiosna, dookoła mnóstwo kwiatów. Wszystko kwitnie, a świat robi się coraz piękniejszy! W jaki sposób wprowadzić ten magiczny klimat roślin do naszego wnętrza? Dzisiaj mały przegląd pomysłów :)

Jak można wykorzystać kwiaty do dekoracji wnętrz?

1. Kwiaty można ustawić w pięknym wazonie. Byle tylko nie odwracał za bardzo uwagi od głównej dekoracji, jaką są nasze roślinki :)


2. By nie było tak zupełnie zwyczajnie, w roli wazonu może się znaleźć ozdobiony słoik lub butelka. Sama uwielbiam róże w kolorowym szkle!



3. By było ciekawiej, można nasz wazonik powiesić. Zobaczcie, jak pięknie zrobiła to Lu z Enjoy Your Home:

enjoyourhome.blogspot.com

4. Warto wykorzystać specjalną gąbkę do kwiatów, by z jej pomocą stworzyć dokładnie taką kompozycję, jaka nam się marzy. Wystarczy powbijać łodygi pod takim kątem, w jakim chcemy utrzymać kwiaty lub wypełnić gąbką przestrzeń pomiędzy łodygami a wazonem, by kwiaty stały prosto. 
Nie każdy gatunek sobie poradzi, ale z np. takie kwiaty jak róże nie powinny stanowić problemu :)
Warto zaszaleć, zwłaszcza przed świętami. Zróbmy piękne kwiatowe stroiki!

urzadzamy.pl

5. Kwiaty w domu nie muszą być cięte. Możemy zaopatrzyć się w kwitnącą roślinę doniczkową. Jest duża szansa, że będziemy mogli cieszyć się jej urokiem o wiele dłużej :)

Doniczkowy kwiat całoroczny wcale nie musi znajdować się w doniczce.

6. Na koniec projekt dla odważnych - kwiaty w lampie!

Więcej o tym nietypowym projekcie możecie przeczytać w moim poście o lampach "Trochę światła".

Mam nadzieję, że udało mi się Was choć trochę zainspirować! Wiosna to idealny moment na kwiatowe eksperymenty. A zimą wystarczy, że powtórzymy nasze najlepsze kompozycje i będziemy mogli na moment zapomnieć o czyhających na nas mrozach :) Kwiaty to najlepszy sposób na poprawę nastroju!

środa, 16 kwietnia 2014

Żłobek Szkrabiki

Muszę podzielić się z Wami moimi wrażeniami związanymi ze żłobkiem, do którego wysłaliśmy Marcina. Gdy jesienią przyszliśmy tam po raz pierwszy, do głowy by mi nie przyszło, że wszystko potoczy się w taki sposób. 

Ci z Was, którzy nie mają dzieci, pewnie nie do końca potrafią sobie wyobrazić, jakie emocje wiążą się z taki wydarzeniem, jak wysłanie dziecka do żłobka. Takie małe dwuletnie Robaczki nie lubią się rozstawać z rodzicami, a i rodzice są pełni obaw, czy nie robią w ten sposób dziecku krzywdy. Gdy widzisz zalaną łzami buzię swojego małego Słoneczka, sama masz ochotę się rozpłakać. Ale musisz się uśmiechnąć i spróbować przekonać dziecko, że będzie super. Nawet, jeśli sama w to nie wierzysz.


Przypominają się wszystkie najgorsze wiadomości o opiekunkach bijących dzieci i przywiązujących dzidziusie do łóżek. Przychodzą do głowy pomysły, czy nie zainwestować w sprzęt szpiegowski, byle tylko upewnić się, że dziecko jest bezpieczne. Czemu płacze? Może nie umie inaczej powiedzieć, że coś jest nie tak? Wybierasz żłobek, który wydaje Ci się najlepszy. Przychodzisz, rozmawiasz z opiekunkami... ale może mylisz się w ich ocenie? To naprawdę bardzo trudny czas.

Mijają dni, tygodnie. Marcin w końcu przyzwyczaił się do opiekunek. Przestał płakać, gdy go odprowadzaliśmy. Wszystko zaczęło się układać. Do czasu.

Gdy Marcin wrócił do żłobka po tygodniowej nieobecności, przywitały go nowe opiekunki. Minęły dwa miesiące, dopiero co polubił te poprzednie, a tu zmiana. Reakcja - oczywiście płacz. Cała procedura przyzwyczajania od nowa. Marcin płacze, serce płacze, a opiekunki zmieniały się czasem z dnia na dzień. "Dzień próbny" wystawiał na próbę przede wszystkim nerwy małych dzieci.

Na szczęście jeszcze wtedy Marcin chodził do żłobka na pół etatu. Kolejny problem pojawił się, gdy od stycznia musiał zostawać tam jak inne dzieci, na cały dzień. Gdy wracaliśmy do domu, Marcin był taki rozbrykany, że nie mógł zasnąć do drugiej w nocy. Za to rano nie mogliśmy go dobudzić. W efekcie szedł zmęczony do żłobka, tam koło południa szedł spać i spał do oporu. A w domu wieczorem znowu nie mógł zasnąć. Małe dzidziusie potrzebują więcej snu niż Marcin, który często wtedy w ciągu dnia już nie spał wcale. Zgłaszaliśmy ten problem. Kilkukrotnie. Szefowa żłobka nie zgodziła się, by Marcin nie spał wcale, ale miał spać krócej, tylko godzinę. I nigdy miał nie spać po godzinie 14. Im później się obudzi, tym później w nocy pójdzie spać. Tak się umówiliśmy i czekaliśmy na efekty.

W międzyczasie zaczęliśmy też podejrzewać, że dzieci przestały wychodzić na spacery. Zima zimą, ale w tym roku było wyjątkowo ładnie i ciepło. A dzieci muszą się wybiegać. Ile można siedzieć w jednej sali? Szefowa zapewniała, że wychodzą, jak tylko jest ładna pogoda.

Mijały tygodnie. Jedna opiekunka była na stałe, pozostałe się zmieniały. Marcin dalej płakał. Wciąż chodził późno spać, choć już nie o drugiej, tylko koło północy. W weekendy nie mieliśmy tego problemu. Buty i czapka zawsze były dokładnie tak, jak je zostawialiśmy. Wątpliwości rosły.

Aż pewnego razu...

Aż pewnego razu skończyliśmy pracę w środku dnia. Oczywiście pojechaliśmy po Marcina. Wchodzimy, dochodzi 14. W żłobku pusto. Po chwili przyszła zdziwiona opiekunka. Tłumaczy, że Marcin śpi. "W porządku, i tak dochodzi 14. Proszę go obudzić.". Zdziwiona mina opiekunki nie pozostawiła nam żadnych złudzeń - mimo ustaleń z szefową, Marcin dalej spał do oporu. Zabraliśmy go na spacer. Wieczorem zasnął bez problemu.


To był piękny słoneczny tydzień, w którym czuło się nadchodzącą wiosnę. Czapki poszły w zapomnienie. Chciało się rzucić wszystko i wyjść z domu. Najpiękniejsza pogoda, jaką można sobie zamarzyć. 

Następnego dnia znowu skończyliśmy wcześniej. Słońce świeciło, 14 minęła pół godziny temu, wchodzimy do żłobka. Znowu pusto. Dzieci śpią. 
- Czemu Marcin jeszcze śpi? Przecież już po 14. 
- No... myślałam, że państwo przyjdą później... 
Brak słów. Zdenerwowani, czekając na Marcina, postanowiliśmy jeszcze zapytać o spacer. Pytanie zamiast rozładować atmosferę, tylko ją zaogniło. Opiekunka wbiła oczy w ziemię. 
- No... nie było spaceru. 
Najpiękniejsza pogoda, jaką można sobie wymarzyć. Dzieci w żłobku tylko trójka. Czemu nie było spaceru? Przecież szefowa mówiła, że wychodzą zawsze, jak jest ładna pogoda. Czyżby kłamała?
- To kiedy ostatni raz byliście na spacerze? Na jesieni?! 
- No... ja tu tylko pracuję!

Gdy wypisywaliśmy Marcina ze Szkrabików, szef również nie zaprotestował, gdy skarżyliśmy się na brak spacerów. Zamiast "nieprawda, dzieci wychodzą!", usłyszeliśmy "gdy jakieś dziecko przechodzi okres adaptacyjny, to nie ma jak wyjść z grupą na podwórko". Fajnie. Szkoda, że te okresy adaptacyjne trwają cały czas!

W tym miesiącu zwolnili znowu opiekunkę, która pracowała tu najdłużej, bo od grudnia. Co rusz pojawiają się nowe na "dni próby". Ale to już nie nasze zmartwienie. Od maja Marcin będzie bawił się gdzie indziej. Gdzieś, gdzie dzieci właścicieli żłobka nie będą się narzucały. Gdzieś, gdzie będzie wychodził regularnie na dwór. W domu. Z opiekunką, która zadba o wszystkie jego potrzeby. Szkoda mi tylko pozostałych dzieci, które nie mówią, nie śmieją się, nie tryskają życiem. Ciekawe, w jaki sposób ich rodzice są oszukiwani.


W wielu żłobkach są obecnie zamontowane kamery online. Wiele żłobków kładzie duży nacisk na dobre relacje z rodzicami. Opiekunki informują o postępach dzieci, dzielą się swoimi uwagami. Szukajcie takich miejsc. Bo Szkrabiki na warszawskim Ursynowie zdecydowanie odradzam.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Wyniki konkursu

Moi Drodzy! Wasze zainteresowanie ostatnim konkursem bardzo mnie cieszy! Nim jednak wraz z przedstawicielami marki przejrzeliśmy Wasze zgłoszenia i wybraliśmy zwycięzcę, musiało minąć trochę czasu. Ale teraz już wszystko jest jasne! Gotowi na werdykt? :)

Ten piękny ekspres Tassimo Vivy wędruje do...


...Kasi! 
Autorki tego komentarza:

A do mnie przemawia przede wszystkim jego uniwersalność ;)
Jestem ciężarówką - nie w sensie, że autem, tylko kobietą w stanie błogosławionym (nie wiem, kto wymyślił ten zwrot, bo mój maż zapewne ma mnie już dosć;)
Jestem też mamą kilkuletniego mężczyzny i żoną 30-letniego dzieciaka, córką, przyjaciołka i sąsiadką i wierzcie mi: powiedzenie "ile osób, tyle potrzeb" powinno w naszym przypadku zostać wzbogacone o pory dnia i roku, humory i aktualne mody w przedszkolu;)
Ja sama, w zależności od nastroju moich hormonów, dzień zaczynam albo od zielonej herbatki, albo od kawy zbożowej, mój maż od espresso a synek ukochał sobie kakao...
W ciągu dnia dopieszczamy się bawarkami, gorącą czekoladą i innymi cudami, w zależności od humoru i zmęczenia...
Właśnie dzięki swojej uniwersalności mały Vivo stałby się naszym wielkim przyjacielem - przyjacielem każdego z nas z osobna i wszystkich razem jako rodziny. Mnie umiliłby oczekiwanie na rozwiązanie, mojemu mężowi ułatwiłby wytrzymywanie ze mną przy zdrowych zmysłach a Tymkowi po prostu umiliłby dzień;)
Tassimo - zapraszamy do Krakowa, już robimy dla Ciebie miejsce!

Kasiu, czekam na Twój adres do wysyłki. Wyślij mailem na wnetrzazewnetrza@gmail.com.
Mam nadzieję, że Tassimo Vivy będzie dobrze służył Twojej rodzinie! :)

Pozostałym bardzo dziękuję za udział i zaangażowanie! Było naprawdę dużo świetnych zgłoszeń i podjęcie ostatecznej decyzji nie należało do łatwych zadań. Całe szczęście, że to ciężkie brzemię nie spoczywało wyłącznie na mnie! Najchętniej wysłałabym Wam jeszcze przynajmniej kilka nagród, ale co zrobić - zwycięzca może być tylko jeden :)

Trzymajcie się ciepło! 

czwartek, 10 kwietnia 2014

Bitwa o Dom: Łazienka

W tym sezonie wyjątkowo dużo zgadzam się z jurorami. Może wynika to z tego, że nie jest ciężko wskazać najlepsze i najgorsze pomieszczenia. Jest wyraźna przepaść pomiędzy poszczególnymi projektami. 

Przyszła pora na łazienki. Podejrzewam, że największą trudnością, z jaką musieli się zmierzyć uczestnicy, był bardzo krótki czas na remont. W tydzień trzeba było zrobić wszystko. Wiem, że w Stanach w siedem dni potrafią wybudować całe domy :) ale u nas są trochę inne realia. Tydzień to naprawdę mało.

Zacznę od omówienia dwóch najlepszych projektów. Tu w pełni się zgadzam z jurorami.
bitwaodom.tvn.pl

Na pierwszy ogień idzie łazienka Karoliny i Mieszka. Bardzo podoba mi się to połączenie kolorystyczne - szarości i drewno. Co prawda płytki pod prysznicem są tylko imitacją drewna, ale ich odcień został bardzo dobrze dobrany. Duże lustro i szyba powiększają optycznie przestrzeń. Chciałabym jeszcze wierzyć, że wstawione rośliny są prawdziwe :)
Jedyna uwaga dotyczy części prysznicowej. Obawiam się, że woda i tak będzie spływać z podwyższenia. Mamy podobny problem w nowym mieszkaniu. Opowiem Wam kiedyś przy okazji :)

bitwaodom.tvn.pl

Łazienka Krysi i Arka została utrzymana w szarej kolorystyce przełamanej delikatnym odcieniem niebieskiego. Powtarzający się motyw pionowych pasków dodaje wnętrzu oryginalnego charakteru. Podoba mi się bardzo niebieska wnęka przy wannie - niestety często na etapie projektowania zapomina się o odpowiednim miejscu na mydła i szampony. Tu przestrzeń jest i za to wielkie brawa :) 


Chciałabym też wyróżnić łazienkę Łukasza. Telewizor niezbyt przypadł mi do gustu, rośliny docenię tylko prawdziwe, ale taka funkcjonalna szafa pozwalająca ukryć wszystkie niezbędne specyfiki, proszki, domestosy, płyny do mycia szyb... to rewelacyjna sprawa! Super!

bitwaodom.tvn.pl

Minus tylko za prysznic. W przypadku tak małej powierzchni i braku listwy na krawędzi, woda z pewnością będzie spływała zalewając całe pomieszczenie. Powieszenie zasłonki nie pomoże.

bitwaodom.tvn.pl

Pora na projekty, których nie warto naśladować. Jury wybrało dwa, ja pokażę Wam trzy. 

bitwaodom.tvn.pl

Pierwsza łazienka, zdaniem jury najgorsza, to kamienne spa. Przynajmniej taka była idea. Spa czy jaskinia, jedno nie ulega wątpliwości - nie da się swobodnie podejść do umywalki. To chyba nie jest najlepszy pomysł na wykończenie niespełna pięciometrowego pokoju.

bitwaodom.tvn.pl

Tej łazienki jurorzy nie włączyli do swoich typów najgorszych wnętrz odcinka. Moim zdaniem niesłusznie. Są tu moje 'ulubione' kamienie, o których pisałam już rok temu. Połączenie brązowego, piaskowego, niebieskiego i białego jest dziwnie przełamane dywanikiem w odcieniach szarości. Gdzie spójność? Lampa z butelek, może i jest dość oryginalna, ale zupełnie nie widzę jej w tym pomieszczeniu. No i oczywiście rama, która miała pełnić rolę akwarium, a skończyła jako... bezużyteczna i wątpliwej jakości dekoracja. Sam zamysł chyba był ciekawy, ale jednak trochę nie wyszło.

bitwaodom.tvn.pl

Na sam koniec wnętrze moim zdaniem najgorsze. Pusto, brzydko i niepraktycznie. Rozumiem, że pomysł był inny i nagła zmiana planów, wynikająca z braku odpowiedniego modelu wanny, mogła trochę namieszać. Zdarza się! Ale jednak efekt jest zdecydowanie niepociągający. Mdło i niepraktycznie. Najbardziej mnie zastanawia, dlaczego szafka pod umywalką, pomimo pary drzwi, ma zamocowaną tylko jedną gałkę?

To tyle na dziś :) Już nie mogę się doczekać kolejnego odcinka!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Targi Rzeczy Ładnych

W ten weekend w Warszawie odbyły się Targi Rzeczy Ładnych, jedno z najlepszych wydarzeń, w których miałam przyjemność uczestniczyć. Cudowni ludzie, przepiękne rzeczy i... blogerzy :)


Rola blogerów była naprawdę nie bez znaczenia! Zostaliśmy wpuszczeni do budynku jeszcze przed otwarciem, a naszym zadaniem było wskazanie polecanych przez nas wystawców. Wszystkie wybory następnie nałożyliśmy na mapkę Targów i puściliśmy do druku, by po paru godzinach wszyscy wiedzieli, których punktów nie wolno pominąć.

fot. Roomor
Na zdjęciu widać tylko jedną stronę naszych mapek. Wszystkie wybory blogerów możecie zobaczyć TUTAJ. 

Muszę Wam przyznać, że wybór był niezwykle trudny! Piękna nowa konsolka Saska Fabrik, solidne stoły Spółki Meblowej, zachwycające lampy Barbórka Dizajn, łóżka ŚnimisieŁadne Tkaniny czy może Kinkallo z pięknymi kubkami i koszami, które sama mam i jestem z nich zadowolona? Co najlepiej polecić, gdy wszystko jest takie wspaniałe? Ostateczną decyzję podjęłam, gdy spacerując z synkiem pomiędzy stoiskami i próbując na czymś skupić jego uwagę, trafiłam na dywany Blobbi! Jak już pewnie wiecie, te kolorowe kuleczki zawsze wprawiają mnie w zachwyt. Teraz miałam okazję nie tylko ich dotknąć (są mięciuteńkie!), ale też dzięki nim chwilę odetchnąć, gdy zmęczony dwulatek przysiadł zainteresowany konstrukcją dywanu. To jedyna rzecz, która była w stanie odciągnąć go od windy i farb przygotowanych na warsztaty DIY! Czy może być lepsza rekomendacja produktu dla dzieci?

Piękne i kolorowe Blobbi :)

Wróćmy jednak jeszcze na moment do blogerów. Poza mapkami, przygotowaliśmy warsztaty DIY dla zwiedzających. Chcieliśmy pokazać, że samemu również można wykonać fajne rzeczy i to wcale nie musi być trudne. Biorąc pod uwagę olbrzymie zainteresowanie naszym punktem, chyba się udało :) Warsztaty miały skończyć się o 14, a trwały do końca dnia! Niestety ich przebieg znam tylko z opowieści, gdyż musiałam wcześniej wrócić do domu z naszym hasającym maluszkiem. Wielkim wsparciem okazała się dla nas Paulina z bloga Squad Design, która spontanicznie zaoferowała swoją pomoc w związku z koniecznością mojego wyjścia. Dzięki Kochana! :* 


Piotr i Paulina pokazują, jak w prosty sposób ozdobić tkaniny.

Piękne zdjęcie z warsztatów od dziewczyn z bloga Roomor.

To teraz pora na kilka zdjęć samych wystawców. Nie chcę Was zanudzić, więc zrobiłam naprawdę dużą selekcję zdjęć :)

Mofflo

Pracownia Alchemicus

Kinkallo

Piękne lampiony Momo Jacobsen

 Barbórka Dizajn

Saska Fabrik

Wars Sawa Design

Ładne Tkaniny

Było tyle pięknych rzeczy... Ale co się dziwić - nazwa zobowiązuje :)
Kolejna edycja Targów Rzeczy Ładnych nie za rok, a już w listopadzie (22-23.11.2014)!
Mam nadzieję, że się się zobaczymy!