niedziela, 30 marca 2014

Estonia cz. 1

Obiecałam, że pokażę Wam trochę więcej zdjęć z samej Estonii. To spokojny kraj, piękny i bardzo podobny do Polski. Naprawdę można od razu poczuć się jak u siebie :) Czym się różni? Poza temperaturą wody w morzu, o czym już wspominałam, Estonia wyróżnia się niewielką gęstością zaludnienia. Tallin, stolica i jednocześnie największe miasto, ma zaledwie 400 tysięcy mieszkańców. To mniej niż Kraków, mniej niż Łódź, mniej niż Wrocław, Poznań czy Gdańsk. Sam kraj też jest stosunkowo nieduży. Ponieważ jednak podczas naszej wycieczki w tamte rejony nie jechaliśmy swoim samochodem, ograniczyliśmy trasę do trzech punktów, i to właśnie te punkty chciałabym Wam pokazać. 
Pierwszy to Tallin, cudowne miasto ze starówką na wzgórzu i widokiem na port. Drugi to park narodowy Matsalu. Choć podobno słynie z ciekawych okazów ptaków, nam najbardziej zapadły w pamięci śmieszne krowy. Przy okazji zwiedziliśmy też pałac i ruiny zamku w Lihuli, malutkiej mieścinie położonej w tej samej okolicy. Trzecim punktem była największa wyspa Estonii - Saarema. Tę ostatnią część odłóżmy na jutro, a teraz zostawiam Was ze zdjęciami :)

I jak? Czyż nie jest pięknie?

Lekki wiatr od morza rozwiewa włosy :)

Niektórzy mają przed domem drzewo, inni wieżę.

Dużo pięknych, starych drzwi!

Słońce chyli się ku zachodowi...

...i wieczorna panorama na drugą stronę miasta niż na początku.

A to już pałac w Lihuli.

I zbliżenie na piękne drzwi.

Stary budynek koło zamku o nieznanym nam przeznaczeniu. Teraz to już ruina. 

Teraz dopiero widzę, jak zielona była tam trawa. Nie podbijałam kolorów na tym zdjęciu!

Zmierzamy przez pola do Matsalu.

Wszystkie krowy na moment przestają jeść i patrzą w naszą stronę, gdy je mijamy. 

Niezrażeni krowim towarzystwem idziemy dalej.

Hen, hen, gdzieś na horyzoncie zaczyna się morze. 

Futrzani towarzysze :)

Kolejna porcja zdjęć już jutro! Trzymajcie się ciepło!


środa, 26 marca 2014

Piękny dom w Estonii

W ostatnim poście obiecałam, że pokażę Wam piękny wakacyjny dom. Słowa dotrzymuję. Nim jednak zaprezentuję wystrój wnętrz, chciałabym krótko rozwinąć wątek z poprzedniego postu - dlaczego warto pojechać na wakacje do krajów bałtyckich? Kto nie widział poprzedniego wpisu, odsyłam TU, a pozostałych zachęcam już teraz do wspólnego przeanalizowania sytuacji.

Przy spalaniu 8 litrów na 100 km, z Warszawy za benzynę w obie strony zapłacimy około 800 zł. 
Za wynajęcie domu dla czterech osób w sumie za cały tydzień zapłacimy niecałe trzy tysiące złotych.
Do tego dochodzi wyżywienie i ewentualnie jakieś wycieczki na miejscu. Liczmy na to nawet tysiąc złotych, ze zwiedzaniem Tallina i okolicy. Jest to odrobinę zawyżona kwota, gdyż w Estonii ceny są bardzo zbliżone do tych w Polsce, a odległości na miejscu nie są duże, ale w końcu wakacje nie zdarzają się codziennie - dobrze móc zaplanować sobie dodatkowe wydatki.
W sumie wychodzi 4 800 zł. Dużo? Z pozoru może tak. Ale na osobę to 1 200 zł. Ile widzieliście ofert w biurach podróży na wycieczkę w sezonie z pełnym wyżywieniem w tej właśnie cenie? Bo ja nie widziałam żadnej.

Pośród lasu...


Dwa nowoczesne i proste domki połączone wspólnym tarasem.

Wspólne biesiadowanie pośród natury.
Zacznę nietypowo, gdyż od łazienek. To one zazwyczaj pozostawiają najwięcej do życzenia w przeciętnej polskiej ofercie noclegowej. Tu mamy nowoczesne wykończenie, bez żadnych zacieków i brudu.


Nie każdemu musi przypaść do gustu ta łazienka, w której podczas brania prysznica zalewa się wodą umywalkę i ubikację, ale nie można odmówić temu wnętrzu świetnego wystroju!


Pora na kuchnię. Nad blatem długie okno doświetlające nasze miejsce pracy. Po zmroku naturalne oświetlenie zastąpi listwa zamocowana wzdłuż okna. Zlew mógłby być większy, ale poza tym jest naprawdę kulturalnie. Aż chce się gotować! Dla leniwych zawsze zostaje mikrofala :)




Wyjście na taras i schody na piętro.




Ta przestrzeń i ten widok za oknem!


To tyle z wnętrza. Teraz poznajmy lepiej okolicę.





To zdjęcie bardzo kojarzy mi się z Estonią :) 


Piękna, szeroka, piaszczysta plaża.





Zimą też się można wybrać na wakacje. Miłośnicy biegówek z pewnością docenią wtedy to miejsce.




żródło zdjęć i zarazem strona z ofertą wynajęcia domu

To bardzo fajne miejsce na wspólny wyjazd z przyjaciółmi czy rodziną. Kto powiedział, że wspólnie spędzać można tylko święta? :)

Niedługo napiszę Wam więcej o samej Estonii. To naprawdę ciekawy kraj, w dodatku położony niedaleko. Czemu więc tak słabo go znamy? 

Żeby jednak nie było, że nie doceniam naszych rodaków, pokażę Wam też niedługo bardzo dobrze urządzone miejsce nad polskim morzem. Da się? Oczywiście, że tak! Ale o tym dopiero za kilka dni :)

poniedziałek, 24 marca 2014

Apartament nad samym morzem

Gdzie pojechać na wakacje? Ten potworny dylemat właściwie nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć. Nawet, gdy już postanowimy, że chcemy wolny czas spędzić nad morzem, sprawa wcale nie staje się prostsza. Zazwyczaj są wtedy rozważane trzy opcje: piękne polskie plaże, południowe wybrzeże Europy samochodem lub morze Śródziemne samolotem z biurem podróży. Pierwsza opcja: urlop bardzo zależy od pogody, zimna woda, dzikie tłumy ludzi na plaży lub mega, mega daleko do morza (co w przypadku plażowania z maluchem jest dość uciążliwe). Druga opcja: długa podróż i wysokie ceny. Trzecia opcja to ciężka podróż i trudne planowanie wakacji (aby mieć naprawdę korzystną ofertę, trzeba kupić wyjazd w dobrym momencie i zdecydować się na niepopularny termin). Każdy wariant ma też swoje zalety. Polskie plaże mają najpiękniejszy piasek na świecie, idealny dla małego dziecka. Na południu zawsze świeci słońce i jest ciepła woda w morzu. Do tego wakacje all inclusive często wiążą się nie tylko z pełnym wyżywieniem, ale z bliskością basenu i plaży. Co zrobić, jeśli chce się mieć to wszystko jednocześnie?

Wystarczy pojechać nad morze na północ.



Oczywiście nie do Norwegii, bo choć nie można jej odmówić uroku, nie jest to kraj dla plażowiczów. Mam na myśli kraje trochę nam bliższe - Litwę, Łotwę i Estonię. Są dużo bliżej niż Chorwacja. Trochę dalej niż wybrzeże polskie. Czemu więc jechać tam, zamiast na kwatery do rodaków? Po pierwsze, tam jest spokojniej. Mniej ludzi, mniej straganów z chińskimi zabawkami. Po drugie, zalety naturalne. Niesamowite wydmy na Mierzei Kurońskiej (Litwa) i ciepła woda w Zatoce Ryskiej (wybrzeże Łotwy i Estonii). Choć ciężko w to uwierzyć, że na północ od naszego wybrzeża może być cieplejsza woda, to faktycznie tak jest! Jest dość płytko, więc woda łatwiej się nagrzewa, a dzięki temu, że zatoka jest w jakimś stopniu osłonięta od reszty Bałtyku, woda trudniej miesza się z zimną wodą z otwartego morza.

O Estonii i jej urokach opowiem Wam już niebawem. Tymczasem zaprezentuję gustownie urządzony apartament położony nad samą plażą na Litwie. Nie ma tu żadnych starych meblościanek i wersalki pamiętającej stan wojenny. Jest prosto, czysto i estetycznie. Tego schludnego wystroju bardzo mi brakuje w polskich ofertach noclegów nad morzem. 

Do tego perspektywa śniadania na balkonie tuż przy plaży... 
To miejsce, gdzie faktycznie można wypocząć.











Jak Wam się podoba? :)

To jednak naprawdę przeciętne mieszkanie w porównaniu z tym, które pokażę Wam w następnym poście.