niedziela, 10 sierpnia 2014

Które posty warto znać?

Z okazji dwóch lat istnienia bloga postanowiłam zrobić dla Was zestawienie moich ulubionych postów. Nie jest to wcale takie proste, ale udało się. Gotowi na przegląd?



Gdy zaczęłam grzebać w archiwum, okazało się, że pół roku temu zrobiłam już coś podobnego. TUTAJ w ostatnim akapicie wspominam i linkuję do tych wpisów, które najbardziej mi zapadły w pamięci w 2013 roku. Większość z nich chciałam przypomnieć Wam i tym razem (np. ten o stoliku w kształcie kota, który sami zrobiliśmy czy ten o malowaniu farbą tablicową w naszym poprzednim mieszkaniu), ale nie będę się powtarzać. Powiem tylko, że ze starszych postów na pewno warto znać też ten o meblach Made.com, gdyż to właśnie rzeczy w tej stylistyce poszukujemy do naszego mieszkania i nie raz nawiązuję do tego sklepu. Niestety miesiące mijają i nadal nic nie zapowiada, aby ich produkty były dostępne w Polsce.

Jak zrobić takiego kota?

Niektórzy z Was pewnie pamiętają post o Kulach - roślinach wiszących bez doniczek. Posiadamy jeden egzemplarz, o którym pisałam TUTAJ. Fiołek jest już z nami ponad rok, przeżył przeprowadzkę i znowu kwitnie. Przeszedł próbę czasu. Teraz wisi u nas na oknie w kuchni. Gorąco polecam!

Jak wiecie, bardzo lubię kolory. W związku z tym na blogu nie brakowało kolorowych wpisów. Kolorowe krzesła, kolorowe drzwi czy cała seria Kolory na celowniku.

Grzebiąc w archiwum trafiłam też na swoje relacje z wydarzeń. Pamiętam, jak na wiosnę zeszłego roku szykowałam się do pierwszego spotkania z blogerkami, przy okazji warsztatów organizowanych przez Velvet. To wtedy poznałam m.in. Olę z Apetycznego Wnętrza. Kto by pomyślał, że potem będzie nam dane trochę razem pomieszkać i wspólnie organizować wydarzenia! A w momencie publikacji tego wpisu jedziemy razem na śniadanie blogerów w ogrodzie organizowane przez Ilonę Patro. Kogo poznam tym razem? :) 

Na blogu pojawiło się też kilka postów budzących kontrowersje. Nie wszyscy się ze mną zgadzają w kwestii balkonów. Moim zdaniem jest to dobro wspólne, element elewacji i przestrzeni publicznej. Niektórzy zaś twierdzą, że balkon jest częścią ich prywatnego domu i mogą tam robić co chcą. Czemu więc nikt nie wychodzi na balkon na golasa?
Również moje spostrzeżenia odnośnie krzyży spotkały się z różnymi reakcjami. Choć większość z Was razem ze mną ubolewa, że ciężko jest kupić dewocjonalia pasujące do naszego domu i odpowiadające naszym potrzebom estetycznym, pojawiło się też trochę głosów oburzenia - jak możemy postrzegać krzyż przez pryzmat piękna, skoro to symbol Męki Pańskiej?! Na szczęście skromne wnętrza Watykanu pozwalają mi zachować dystans do tych komentarzy. 

Post "Gdzie jest krzyż?"

Teraz jednak najbardziej przeżywam zmiany w nowym mieszkaniu. Przeprowadziliśmy się w Sylwestra i od tego czasu próbujemy opanować przestrzeń, która swoją stylistyką zupełnie odbiega od naszych minimalistycznych upodobań. Nie jest to nasze mieszkanie i za jakiś czas pewnie znowu się przeprowadzimy, w związku z czym nie planujemy gruntownego remontu. Musimy po prostu oswoić wielką przestrzeń z kolumnami, gipsowymi płaskorzeźbami, sztukaterią (przepiękną... tylko mało praktyczną), włoskimi marmurami i złoceniami. Jak to zrobić? Jeszcze nie wiem, ale wszystkie zmiany, które przybliżają nas do czucia się jak u siebie, bardzo mnie cieszą. Malujemy ściany (tu i tu), a ostatnio kupiliśmy żółtą witrynę do salonu i nowe półki do pokoju Marcina. Przed nami jeszcze baaaardzo dużo pracy, zwłaszcza w sypialni, ale już widać dużą poprawę. Może niedługo będę mogła zrobić pierwsze zestawienia PRZED i PO. W końcu musimy trochę przyspieszyć, by dom był gotowy na przyjęcie nowego lokatora... :)

Więcej zdjęć z sesji TUTAJ

Na koniec mam do Was prośbę. 

Postanowiłam zrobić mały plebiscyt na najlepszy post na blogu. Czy moglibyście poświęcić trzy sekundy na oddanie swojego głosu? Bardzo Wam dziękuję! :* 
Formularz poniżej.


Byście się nie sugerowali głosami innych, pod tym wpisem wyłączyłam komentarze.