czwartek, 19 czerwca 2014

Kadry z naszego salonu

Aż wstyd przyznać, jak powoli zachodzą zmiany w naszym domu. Choć mieszkamy tu już pół roku, nie kupiliśmy jeszcze żadnych mebli! Ani jednego! Zatrzymaliśmy się na etapie malowania ścian, a i to udało nam się dopiero w salonie i pokoju Marcina. Mam nadzieję, że wkrótce nabierzemy rozpędu. Ostatnio bardzo dużo mieliśmy na głowie, więc tak naprawdę postęp nie jest taki mały, jak się z pozoru wydaje. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że przez pierwsze dwa miesiące systematycznie wynosiliśmy rzeczy zastane. Nie zmienia to jednak faktu, że jeszcze nie za bardzo mamy się czym pochwalić na blogu :)

W tym tygodniu zrobiłam na szybko kilka zdjęć w salonie. Uwielbiam to intensywne światło zachodzącego słońca! Na zdjęciach nie prezentuje się zbyt dobrze, ale w rzeczywistości pięknie rozświetla całe pomieszczenie i zdecydowanie poprawia nastrój.

Doniczki wymagają dopracowania. Teraz jednak cały ogrodniczy asortyment pochłonęła nasza hodowla pomidorów. Niedługo Wam o niej opowiem :)


Murek pomiędzy kuchnią a salonem jest idealnym miejscem do gromadzenia przeróżnych rzeczy. "Nie wiesz co z tym zrobić? Połóż na murku!" Postanowiłam zrobić z tym porządek i zauważyłam, że dzięki rozłożeniu malutkich świeczek na wolnej przestrzeni, nic więcej już tam nie dokładamy. Zobaczymy, jak długo będzie się sprawdzać to rozwiązanie. Jeśli okaże się skuteczne, pomyślę o jakiś ładnych świecznikach.

Tu również niedopasowana doniczka (tym razem do podstawki), ale przymknijcie na to oko, gdyż w tle widać dużo ciekawsze rzeczy - po prawej stronie w głębi jeden z większych okazów naszych pomidorów, a na ścianie jeden z naszych dwóch obrazów Krzysztofa Ludwina. Ten zawisł dopiero w tym tygodniu. Najwyższa pora, bo przecież szkoda taką sztukę przechowywać w schowku!

W tej chwili w salonie stoi również komoda. Tymczasowo, dopóki nie uporządkujemy sypialni. Na komodzie króluje Marcin - w czerwonej ramce to on sam w pierwszym miesiącu życia, a aniołek to prezent, jaki otrzymał od swojej matki chrzestnej. Nie mogło też zabraknąć pomidora! Krzaki są teraz w całym domu! Ale więcej opowiem innym razem :)

Z tymi migawkami na razie Was zostawiam, gdyż... jedziemy na wakacje! Tak jak ostatnio pisałam, bardzo potrzebuję odpoczynku. Dotychczas jednak ciągle było coś do załatwienia i nie za bardzo mogliśmy się wyrwać. Ponieważ jednak sytuacja jest coraz bardziej opanowana, pora zacząć się pakować! Wszystkim niezdecydowanym urlopowiczom radzę przejrzeć oferty last minute, bo za miesiąc TAKICH ofert już nie będzie :)

Myśleliśmy o Egipcie, Tunezji, Grecji, Turcji, Cyprze, Gruzji... i już mieliśmy jechać na polskie morze, gdy w ostatnim momencie zdecydowaliśmy się na Bułgarię. Żadne z nas jeszcze nigdy w tym kraju nie było, więc jeszcze nie do końca wiemy, czego się spodziewać. Ma być Internet i piaszczysta plaża; więcej chyba nam do szczęścia nie potrzeba. Postaram się dzielić się z Wami widokami na moim Instagramie (TU), a może i tu na blogu uda mi się coś napisać. Zobaczymy! Póki co jeszcze nawet nie wyszliśmy z domu, a już czuję, jak odzyskuję siły. Pora zacząć pakowanie!

5 komentarzy:

  1. Udanego wypoczynku! Czekam na fotki na Instagramie :). Bułgaria podobno idealna dla rodzin z dziećmi.
    A światło moim zdaniem również na zdjęciach prezentuje się pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Patent ze świeczkami - pierwsza klasa! Obawiam się jednak, że nawet rozstawienie 30 świeczek nie pomoże odgracić mojej wyspy kuchennej :)
    Odpoczywajcie i bawcie się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Światło faktycznie wnosi coś ciekawego co już widać na zdjęciach. Co do powolnego dochodzenia do ideału mam swoją teorię... Taka praca jest bardziej przemyślana i zdecydowanie bardziej cieszy.
    Pozdrawiam.
    http://mysweetdreaminghome.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. mam takiego samego kwiatka :)
    w Bułagarii tez nigdy nie byłam, znajoma zaś wrociła zachwyona, wiec zycze miłego pobytu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż 2 drzewka szczęścia! U mnie na balkonie stoi jedno gigantyczne - wdzięczna roślina!

    OdpowiedzUsuń