wtorek, 17 czerwca 2014

Dwa projekty i mieszane uczucia. Czy jestem niesprawiedliwa?

Od kilku dni śledzę dwa, z pozoru podobne do siebie, projekty. Oba opierają się na tej samej zasadzie - są to zbiórki pieniędzy na jakiś cel. Obu przyświeca ta sama zasada - każdy grosz ma znaczenie. Razem można więcej. Z tą ideą zgadzam się w 100%. W końcu gdyby każdy mieszkaniec Warszawy przekazałby tylko złotówkę, do rozdysponowania byłaby kwota dwóch milionów! A tu chodzi o dużo mniejsze pieniądze, więc czemu miałoby się nie udać?

Jednak zbiórka zbiórce nierówna. Różni je cel. 

Pierwszy projekt to budowa domu ze słomy. Brzmi jak jakiś absurd, biorąc pod uwagę polskie warunki meteorologiczne, jednak podobno jest to tradycyjna metoda, dużo przyjaźniejsza dla środowiska. Osoby odpowiedzialne za całe zamieszanie wydają się bardzo zaangażowane w swój pomysł. Dom, który powstanie, ma wyglądać nowocześnie i ma być ogólnodostępny. Ma służyć jako wzór, pewnego rodzaju prototyp. 




Budujemy dom

Pomysł jest ciekawy, zwłaszcza że lubię wszelkie innowacje związane z budownictwem. Może faktycznie akurat ta metoda ma szansę zrewolucjonizować rynek? Nie wiem! Choć zastanawiam się, na ile taki budynek ma szanse być energooszczędny... Pewnie warto się przekonać!

Więcej szczegółów dotyczących przedsięwzięcia TUTAJ.

Natomiast druga zbiórka funduszy nie dotyczy żadnego innowacyjnego projektu, ani żadnej ciekawej akcji angażujących radosnych i pełnych energii ludzi. Druga zbiórka dotyczy małego chłopca, który dla prawidłowego rozwoju potrzebuje kolejnej operacji. Rodziców goni czas, a potrzebna kwota jest dużo wyższa od tej potrzebnej na wybudowanie domu.

>> zbiórka na siepomaga.pl dla małego Filipka <<

Gdy zaczynałam obserwacje, w obu miejscach licznik wskazywał połowę drogi do celu. W tej chwili proporcje trochę się zmieniły (62% do 81% na korzyść domu).

Mam mieszane uczucia. Niby są to zupełnie dwie różne sprawy. Niby nie powinniśmy ograniczać swoich aktywności ze względu na to, że na świecie wciąż ktoś potrzebuje pomocy. Ale jednak w głębi serca wiem, który cel jest mi bliższy. I wiem, jakie konsekwencje niesie za sobą niezebranie każdej z tych kwot. 

Mam też poczucie, że tak jak w budowanie domu da się zaangażować firmy i pozyskać sponsorów, gdyż jest to projekt medialny, tak chore maluszki są zdane tylko na dobrą wolę innych ludzi. Czy jestem niesprawiedliwa?

Gdybyście mogli wykonać tylko jeden przelew, który cel byście wsparli?


3 komentarze:

  1. To nie jest wybór i uważam, że nie jesteś niesprawiedliwa, tylko niepotrzebnie się tym przejmujesz. Każdy ma prawo zbierać pieniądze na co chce. Jeśli chcę kupić sobie nowe łóżko, to odkładam na nie pieniądze, i uważam, że nie będzie nietaktem jeśli tej kwoty nie przekażę na chore, potrzebujące dziecko. Fajne projekty są i będą, tak samo jak chore dzieci. Pomagamy komu chcemy i tak jak potrafimy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wybrałabym maluszka. Tak to już na świecie jest, że każdy może zbierać na co chce ...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inicjatorów zbiórki jak najbardziej rozumiem! Bardziej mam żal do siebie, że nie potrafię sama się zaangażować przez to ciągłe porównywanie do pieniędzy zbieranych dla chorych dzieci. No ale nie potrafię i już!

      Usuń