poniedziałek, 10 marca 2014

Zakupy w IKEA

Myślałam, że w ten weekend kupiliśmy najtańszą lampę z możliwych. Myliłam się. TA jest tańsza ;)

Ale do rzeczy!


W sobotę z okazji Dnia Kobiet Marcin zrobił nam niespodziankę i poszedł spać wyjątkowo wcześnie (jak na niego), więc wykorzystaliśmy sytuację, by zostawić go pod opieką Oli i wybrać się na do Ikei. Jak dobrze, że jest czynna do 22! Zakupy co prawda zrobiliśmy nieduże, ale za to doszliśmy do dużych wniosków. 

Ale po kolei!

Po pierwsze, kupiliśmy mega tanią lampę Melodi do pokoju Marcina, który obecnie pełni rolę pokoju gościnnego. Poprzednia lampa miała zepsuty kabel (podejrzanie wił się pod sufitem).

Zdjęcia są mega słabej jakości, bo były robione w środku nocy telefonem. Wybaczcie mi, ale nie miałam serca, by czekać ze zmianą do rana, a zarazem bardzo chciałam pokazać Wam tę 'metamorfozę'.
I muszę przyznać, że jestem ogromnie duma z Piotra, że wszystko tak pięknie podłączył. Mnie te elektryczne wtyczki trochę jeszcze przerażają...

A tak lampa prezentuje się w ciągu dnia. Muszę Wam przyznać, że jest naprawdę nieźle. Dziesięciokrotnie droższe lampy często wyglądają tandetnie, a ta jest naprawdę subtelna. Jestem pod ogromnym wrażeniem...

Jak już zakupy po taniości, to i zasłony kupiliśmy. Białe, proste, długie. Za cztery (na dwa duże okna) zapłaciliśmy niecałe sto złotych. Może nie są idealne i trzeba będzie je lekko skrócić, ale na pewno na trochę nam starczą. I teraz mogę z czystym sumieniem, już bez żadnej presji, na spokojnie rozglądać się za czymś porządniejszym na przyszłość. Złote zasłony, które wisiały tu dotychczas, były zupełnie nie w naszym stylu. Teraz powoli zaczynam się czuć, jak u siebie.

Natomiast tak jak wspominałam, zasłony są za długie. Trzeba je skrócić o 40 centymetrów. Póki co zawiesiłam je na próbę, by zobaczyć, jak się czujemy z bielą na oknie. I wiecie co? Jest naprawdę dobrze! A jak je skrócimy i nie będę musiała zawijać materiału na tych specjalnych prętach do zasłon, będzie jeszcze o niebo lepiej. Już nie mogę się doczekać! :)




Co jeszcze kupiliśmy w Ikei? Same drobiazgi. Formę do lodu, świeczki zapachowe, sowę dla Marcinaelastyczne deski do krojenia (już mieliśmy wcześniej jedną czerwoną, a ponieważ jest świetna i często z niej korzystamy, z pewnością te też się przydadzą; dokupilibyśmy co prawda tylko jedną, ale są sprzedawane w dwupakach). 

To teraz pora na wnioski. Otóż... obejrzeliśmy dokładnie cały asortyment i poza banałami w stylu "IKEA naprawdę nie ma takiej sofy, jakiej szukamy" i "IKEA ma naprawdę fajne tanie łóżka", odkryliśmy na nowo ikeowskie lampy. Niektóre są straszne, ale jest też wiele fajnych! A ich ceny... Ich ceny są 10x, 20x, a czasem nawet 100x niższe niż w tych wszystkich designerskich salonach, w których patrzyłam do tej pory. Może żadna z tych lamp nie robi aż takiego wrażenia, jak ta miedziana, którą widziałam z Formazone podczas warsztatów fotograficznych w styczniu, ale za to są naprawdę tanie. Pomijając te egzemplarze za kilka (!) lub kilkanaście złotych, to IKEA ma spory wybór lamp do 150 zł. W 'normalnych' sklepach ceny zaczynały się koło czterystu. Jest różnica! Dlatego przeanalizowaliśmy na nowo nasze potrzeby i nasze możliwości... i zastanawiamy się nad zakupem tego modelu:



Jak Wam się podoba?


PS. W piątek na facebooku zapowiadałam, że po weekendzie pojawi się konkurs. To cały czas aktualne! Jeszcze nie dziś, ale już wkrótce! Wszystko w swoim czasie :)

12 komentarzy:

  1. Ja kocham ten sklep!
    Jestem tam często, chyba nawet mogłabym tam zamieszkać...hihi!
    Mam te same formy do lodu i... zasłony! Naprawdę są za długie i trzeba je obcinać, ale z efektu jestem zadowolona i w pokojach i w kuchni... Jest tak jakby romantyczniej! ;)
    Serdeczności........

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę lampę (tę tanią, którą kupiliście do pokoju Marcina) w kuchni :) a tę NAJtańszą podlinkowaną też mam w domu :) Ikea rządzi ;) na lampach zaoszczędziłam ale nie żałuję, bo z obu jestem bardzo zadowolona.

    Wybieram się do tego zakupowego raju w tym miesiącu :) ze ściśle określonym budżetem, którego nie mogę przekroczyć - ciekawe czy tym razem się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też w ten weekend kupiłam dokładanie tą samą lampę :) Wnioski na temat asortymentu Ikei mam podobne i jeśli chodzi o lampy to mam kilka faworytek. Ta biała która pokazałaś na końcu właśnie do nich należy. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo lubię Ikea. Nie wszystko oczywiście ale dużo rzeczy wybieram właśnie ze względu na dość dobrą jakość w stosunku do ceny. A TA lampa już od jakiegoś czasu za mną chodzi ale nawet nie chcę o tym wspominać mojemu mężowi bo musiałabym kupić trzy (dwie nad stół i jedna do wykuszu gdzie ma być siedzisko pod oknem) ... uważam, że to byłaby kropka nad i w naszej jadalni. Gdyby udało mi się sprzedać te obecne to byłoby pół biedy ;-) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Oj,ja też :)
      A te lampy coraz bardziej mi się podobają :)

      Usuń
  6. Faktycznie ta biała lampa nad stół fajna. Ale ceną mojej miętowej z nowego posta nie przebije ;) Dałam za nią całe 59 zł. Ale to outlet i nigdy nie wiadomo co się tam trafi: zabawki obok elektronarzędzi i talerzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, biała lampa wybrana przez Magdę jest również na mojej liście TOP TEN :) Tylko my potrzebujemy trzy razy dłuższy kabel...hmmmm, a co do miętówki GU to faktycznie wymiata! Pozdrawiamy dziewczyny !

      Usuń
  7. Ta lampa jest swietna! A cena jak najbardziej rozsądna:)) sama bym ją kupiła gdybym była na etapie lampowych poszukiwań;) i ma cudny kabel:D

    OdpowiedzUsuń
  8. mogę potwierdzić, efekt naprawdę znakomity :) a Marcin był bardzo grzeczny, bo jak się obudził i wołał "mama" przekupiłam go rurkami z kremem ;) hihihi ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatna lampa wpadla mi w oko ostatnim razem w ikea. Chetnie przeygarnelabym ja do kuchni...Choc mam ta z Twojego pierwszego zdjecia i poki co tak zostanie, bo nie moje M wiec ... ale gdybym nie miala chetnie bym przygarnela:)

    OdpowiedzUsuń