środa, 15 stycznia 2014

Gdzie jest krzyż?

Wczoraj w naszym domu była kolęda. W związku z tym wydarzeniem postanowiliśmy trochę przyspieszyć oczyszczenie salonu z pudeł. Prawie się udało, ale nie o tym chciałam Wam dzisiaj napisać. Już rano przed wizytą księdza proboszcza wpadłam na świetny pomysł na post - krzyże we wnętrzach. To w końcu taki powszechny obiekt, w naszej kulturze bardzo ważny symbol, a przy okazji pełni również funkcję dekoracyjną. I co? Przykro mi. Nie znalazłam żadnych zdjęć wnętrz, w których widoczny byłby pojedynczy krzyż. Są fotografie z kościołów, są całe galerie krzyży, są brzydkie zdjęcia jakiś ręcznie robionych z koralików... ale żeby zwykłe stylizowane zdjęcie wnętrza z krzyżem w tle - pustka. Może jestem ślepa, może złe hasła wpisuję, ale nie znalazłam zupełnie nic!

Dlatego późno w nocy poddałam się i zmieniłam strategię. Pokażę Wam nasz krzyż.


 

Ten prosty drewniany krzyż Piotr dostał od taty z okazji swojej pierwszej Komunii. Przyjechał do niego aż z Jerozolimy. W poprzednim mieszkaniu powiesiliśmy go nad drzwiami (widoczny TUTAJ na dziewiątym zdjęciu). Teraz też szukamy dla niego podobnego miejsca. Mam już kilka pomysłów, ale jeszcze się chwilę wstrzymam z przybijaniem gwoździ.

Natomiast na okazję kolędy przydaje się krzyż stojący. Nie wiem, jak to wygląda w innych domach, ale u mnie dwie świece i krzyż to zawsze był obowiązkowy punkt programu. I biały obrus, ale tego akurat u nas zabrakło (bo nie lubimy obrusów i mamy tylko jeden, czerwony). Żeby jednak tradycji chociaż w części stało się za dość, dostaliśmy od mamy taki oto zestaw:




Na co dzień jest schowany w eleganckim pudełku. Nie jestem zwolenniczką rozstawiania dewocjonaliów po wszystkich możliwych kątach w domu. W końcu religia to nie żadne czary, by dla odpowiednich efektów trzeba było otaczać się talizmanami. Wiara jest w nas. Ale to nie powód, by zupełnie zrywać z religijnymi elementami. Mało osób ma w domu symbole kultu jakiś innych kultur? Każdy taki przedmiot może mieć też swoje walory estetyczne. Rozumiem, jeśli ateiści unikają krzyży ze względu na chęć odcięcia się od grupy, z którą się nie identyfikują. Ale bez przesady! Brakuje mi krzyży na zdjęciach wnętrz. Ich prostota jest przecież taka piękna i taka skandynawska :)

Nie bierzmy przykładu z zachodu. Nie rezygnujmy z tego tradycyjnego elementu polskich wnętrz. Religia religią, tradycja tradycją, a piękno pięknem. Fajnie, gdy te trzy rzeczy idą w parze, ale gdy pierwsze dwie zupełnie do Was nie przemawiają, spójrzcie z innej perspektywy.

To jak już wiecie, jakie krzyże mam w domu, zdradźcie mi, jak wygląda sytuacja u Was? Macie krzyż, myśleliście o nim, czy może nawet nie rozważaliście? Jestem ciekawa Waszych opinii!



69 komentarzy:

  1. Ja mam w domu dwa- jeden starusieńki wisi w kuchni nad wejściem i prawie nikt go nie zauważa a drugi cieniutki i taki własnie 'nowoczeny' w formie zajmuje półkę w salonie nad książkami. Z akcentów 'religijnych' we wnętrzach bardzo podobają mi się ikony (te pisane, prawdziwe :) ) a co do krzyży to lubię też stylistykę typu krzyż św. Franciszka, ale nie do każdego miejsca 'pasuje' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wczoraj przeszukując internet rzucił mi się w oczy srebrny krzyż św. Franciszka :) Bardzo ładny! Tylko akurat ten był na szyję, więc trochę malutki :( Ale pięknie się prezentował :)

      Usuń
    2. smutne to co tu... Czy ktoś tu jeszcze rozumie i kojarzy krzyż jako symbol męki Chrystusa? Czy ktoś z Was przypomina sobie, że przed krzyżem dobrze klęknąć, pomodlić... za dom, za jego mieszkańców, o opiekę, ochronę, błogosławieństwo..? Ludzie, dizajnerzy, rozmieszczacze akcentów religijnych... Boże Chroń Polskę

      Usuń
    3. Najwięcej 'dizajnerów' rozmieszczających akcenty religijne było w średniowieczu. Cała sztuka opierała się na religii. Czy pięknie zdobione ołtarze przeszkadzały się modlić? Czy dzisiaj przeszkadzają?

      Usuń
  2. Nie każdy jest wierzący, a jesli jest - krzyż uznawany jest jedynie jako symbol religijny , raczej mniej jako ozdoba. Starałam się coś poszukać na necie. Masz mieszkania zaprojektowane w tzw. kondynacji krzyżowej, ale samych krzyzy jako dekoracji nie znalazłam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trafiłam na te mieszkania krzyżowe :D
      A jeszcze co do estetycznego aspektu symboli religijnych, to w końcu w średniowieczu cała sztuka opierała się na tym motywie. Tym bardziej dziwne jest, że dzisiaj unikamy patrzenia na dewocjonalia przez pryzmat piękna. Muszę poszukać jakiś współczesnych dzieł sztuki z tej 'branży' :)

      Usuń
    2. No właśnie- dewocjonalia to tównież piękna sztuka, wytwór ludzkich rąk, antyki itp. Nie zawsze musi wiązać się tylko z wiarą i religią, ale po prostu- z kulturą, z historią, z pięknem przedmiotu.

      Usuń
    3. No właśnie- dewocjonalia to tównież piękna sztuka, wytwór ludzkich rąk, antyki itp. Nie zawsze musi wiązać się tylko z wiarą i religią, ale po prostu- z kulturą, z historią, z pięknem przedmiotu.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy post. Mam krzyż prawie w każdym pokoju, ale nie brałam pod uwagę tego, żeby się nimi chwalić na blogu. Tak się porobiło, że dewocjonalia we wnętrzach i na blogach wnętrzarskich są tematem tabu...ciesze się, że o tym napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      A dzisiaj przypomniałam sobie, że widziałam kiedyś krzyż na blogu m13 - http://mieszkanie13.blogspot.com/2013/02/goscinny-post.html :)

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o dewocjonalia - to wybieram te naprawdę stare, z historią...
    Zaciekawiła mnie ta sytuacja z brakiem ciekawych "stylizacji" z krzyżem i równiez postanowiłam przeszukać sieć i również się rozczarowałam. A dlaczego? Ano wychodzi na to, że np poroża są znacznie atrakcyjniejszą (i modniejszą obecnie) formą dekorowania wnętrz, a skoro tak bardzo wzorujemy się na wnetrzach skandynawskich, trudno oczekwiać, że w nich właśnie znajdziemy krzyże....jesli stana się "trendy" to i wnet pojawia sie na blogach :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poroża! :D
      Masz rację z tym wzorowaniem się na wnętrzach skandynawskich. Tym bardziej z niecierpliwością czekam na dzień, kiedy wszędzie z dumą będziemy pisać "dobre, bo polskie" :)

      Usuń
  5. Magdo , bardzo Ci dziękuję za ten wpis. To duże świadectwo i dla mnie absolutnie jesteś Wielka!
    Wnętrza obecnie mają być piękne i modne a krzyż nie jest modny.
    Jeszcze raz ogromne dziękuję!
    A tu możesz zobaczyć nasz krzyż- wisi w pokoju u dzieci http://asiamipomyslowamama.blogspot.com/2014/01/zapracowana-mania-z-baaganem-w-tle.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za miły komentarz!
      Dzięki za link :)

      Usuń
  6. :) popieram :))
    U mnie w jednym z katalogów wykorzystałam ten motyw:) Ale rzeczywiście muszę do niego wrócić, bo to bardzo oryginalny i nieopatrzony motyw....zatem od dziś szukam ciekawych krzyżyków ;)

    Nie chcę czynić relkamy - namiar na zdjęcie z krzyżykiem: w części office ;)
    http://issuu.com/agnetha.home/docs/katolog_simple_decoration_2013/27?e=0/1297931

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej chwili nie zauważyłam i poleciałam dalej! :D Ale już widzę :) Fajnie, podoba mi się! W ogóle wszystkie zdjęcia śliczne :)
      Dzięki za link!

      Usuń
  7. U mnie skromny, mały krzyż wisi nad drzwiami w holu, tradycyjnie chyba. Inne dewocjonalia trzymam w pudełku. Nigdy nie wyrzucam takich pamiątek (nawet z Komunii Św.) choć nie jestem zbyt religijna. Nie lubię obnoszenia się ze swoją wiarą, jakąkolwiek. Wydaje mi się, że powinniśmy przeżywać ją przede wszystkim w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po części się z Tobą zgadzam - religia jest od tego, żebyśmy ją przeżywali, a nie obnosili się z nią. Natomiast nie chodzi też o to, by ukrywać fakt religijności. Gdy ktoś tańczy, to nie mamy mu za złe, że ubiera się nietypowo, że wrzuca zdjęcia z turniejów tanecznych itp. Więc czemu mielibyśmy mieć komuś za złe, że ma krzyż w domu i wrzuca jego zdjęcia? Jako blogerzy wnętrzarscy, pokazujemy przeróżne rzeczy w naszych domach, które po prostu są - łazienki, garderoby ;), wieszaki, czajniki, tostery, sztućce, listwy przypodłogowe... różne bzdury, z którymi nikt normalny się nie obnosi. Pokazujemy wszystko, co widać w naszych domach. Jeśli więc chwalimy się nową typografią, czemu nie pochwalić się nowym krzyżem? Inna sprawa, że stylistyka krzyży w sklepach jest bardzo ograniczona. Wszystkie krzyże są prawie identyczne. Tradycyjny model. Chciałabym, by każdy kto chce mieć krzyż, miał szansę znaleźć taki, jaki mu się podoba. Ja lubię prostotę. Chociaż nasz drewniany też bardzo lubię, chciałabym cienki, w srebrnym kolorze, smukły, bez figurki Jezusa. Tylko prosty krzyż. Jak taki namierzyłam w internecie, okazało się, że to krzyż nagrobny.

      Kiedyś Msze były tylko po łacinie, w końcu wprowadzili po polsku. Teraz jest mały wybór krzyży i za dużo się o nich nie mówi (pomijając afery o krzyże w miejscach publicznych), może wkrótce to się zmieni. Chciałabym móc kupić piękny zdobiony (lub nie) krzyż do domu w sklepie z rzeczami do domu. Albo niech sklepy z dewocjonaliami zmienią strategię, bo na razie nie przyciągają. Różańce można kupić w każdym kolorze, świecące, z kamieni szlachetnych, drewniane, plastikowe, pachnące, wielkie, małe... a krzyże? Uf! Ale się rozpisałam ;) Trochę pobocznych wątków weszło. Wygląda na to, że poruszyłam szerszy temat niż z początku sądziłam...

      A jak coś, to ja też trzymam różne dewocjonalia w pudełku :) Jakieś święte obrazki, figurki świętych, różańce.... głupio wyrzucić, a bez sensu wszystko rozkładać po domu.

      Usuń
    2. Tradycyjny model pewnie Ci się znudził, Magdo. Mały wybór... Aż serce się kraje gdy Was czytam. Biedny Jezus widzi to wszystko i co on sobie myśli i co czuje. Krzyż powinien być taki na jakim go powieszono- prosty, drewniany. Nie z koraliczków ani pachnący bo to nie różaniec, który można nosić w kieszeni, a który służy do modlitwy, lecz symbol śmierci i zmartwychwstania. Proszę przestańcie już tak pisać, bo to nigdy nie powinno być rozpatrywane w kategorii ozdóbek.

      Usuń
    3. Tradycyjny model to ja mam w domu i bardzo go lubię. Mówisz, że krzyż powinien być taki, jak w 'oryginale' (jak to brzmi...) - prosty i drewniany. Ok, zgadzam się. Ale wyobraź sobie, że bardzo ciężko taki kupić. Bo na wszystkich są różnego rodzaju miniaturki Jezusa. Czy Jezus był metalowy? Nie był. To tyle, jeśli chodzi o jak najbardziej realistyczne oddanie chwil męki Chrystusa na krzyżu.

      Na różańcach też jest krzyż. Krzyż to symbol. Twierdzisz, że nie ma znaczenia, jak wygląda? To czemu kościoły są tak starannie zdobione? Czemu nie wystarczy biała komnata i drewniany prosty krzyż? Z jakiegoś powodu nie wystarcza. Symbole religijne pełnią również funkcje estetyczne. To nie jest ich główna rola - oczywiście, że nie! Ale to nie znaczy, że ich nie widzimy. Niektóre kościoły podobają nam się bardziej niż inne, i niektóre krzyże podobają nam się bardziej niż inne.

      Ale najbardziej nie rozumiem, co jest smutnego w tym, że chcemy mieć krzyż pasujący do nas i naszego domu. Krzyż, który tworzyłby spójną część z resztą naszego świata. Czemu to miałoby zmartwić Jezusa? Chyba powinien się cieszyć, że krzyż jest dla nas ważny. Bo kto to widział, żeby głowić się nad tym, jaki stół kupić, który model krzeseł wybrać, jaki kolor patelni, a krzyż powiesić pierwszy lepszy? Naprawdę nie rozumiem...

      Usuń
  8. U mnie nie ma żadnego symbolu religijnego, bo mi się one wizualnie nie podobają, takie starsze do niczego mi nie pasują. Chyba, że spotkałabym gdzieś taki biały bardzo prosty krzyż, to pewnie bym kupiła.
    "Zestaw kolędowy" czyli krzyż stojący, świeczniki i kropidło mam odziedziczone po babci. Obrus zawsze pożyczam od mamy ;) chociaż rok temu chyba nawet mi go zostawiła, żeby był na następny rok. U mnie kolęda w sobotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie przed chwilą w odpowiedzi na komentarz Magdy z Simple About Home pisałam o małym wyborze krzyży w sklepach ;) Mam nadzieję, że to się wkrótce poprawi!

      Co do zestawu kolędowego - u nas ksiądz ma takie kropidło XXI wieku - wygląda prawie jak mikrofon i w środku już znajduje się woda święcona :D Dlatego nasze słomiane kropidełko zagarnął zaraz po rozpakowaniu Marcin :)

      Usuń
  9. zaciekawiona tytułem - weszłam na bloga...
    i zostanę tu na pewno na dłużej...

    tak, krzyży nie widać... nie znalazłam na żadnym blogu...
    podobnie jak w okresie BN trudno było znaleźć jakąkolwiek szopkę (owszem zdarzyły się, ale było ich jak na lekarstwo)... i też o tym na blogu u siebie napisałam, bo mimo wszystko dziwi mnie, że aż tak symbole religijne są "omijane" przez obiektyw aparatu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda z tymi szopkami. Sama chciałam w tym roku jakąś w końcu mieć, ale chyba za późno się zabrałam za szukanie i w końcu nie znalazłam. Ale za rok będzie na pewno :)

      Usuń
    2. dlatego ja szopkę zrobiłam sama ;)

      Usuń
    3. Szopka na święta BN... nie pomyślałam o tym wcześniej! Faktycznie też nie kojarzę tego motywu. No proszę :) Taka nisza! Właściciele sklepów z rzeczami do domów powinni to sobie dobrze odnotować :)

      Usuń
  10. Ma podobne zdanie, u nas krzyż wisi w przedpokojo-kuchni i nie wyobrażam sobie żeby go zabrakło w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie! :)
      Jakoś byłam przekonana, że młodzi ludzie nie wieszają już krzyży, bo to nie ta stylistyka, nie ta moda, nie ten wystrój - wiesz, jak jest. A jednak! Cieszę się, że nie jesteśmy wyjątkiem :)

      Usuń
  11. Brawo za post! Bo napisałaś o tym, o czym się nie mówi, a jeśli już się mówi, to raczej o zdejmowaniu niż o wieszaniu krzyży.

    Tak jak już Asiami tu napisała, krzyż teraz nie jest "modny" tzn. mam wrażenie, że uważa się, że "bezpieczniej" jest go unikać, obiektywem także. Ale osobiście uważam, że wcale nie powinien być "trendy". Jednak jest to symbol religijny z całym swoim znaczeniem. I tak jak np. nie kupuję zupełnie mody na noszenie różańców jako naszyjniki, tak samo nie rozumiem wieszania krzyża "bo ładnie wygląda" przez kogoś, kto nie podziela tej wiary.

    A sama mam krzyż na ścianie, tylko w takim miejscu pomiędzy pokojami, że nigdy tam zdjęć nie robię. Dlatego go nigdy na blogu nie było. Za to ostatnio w jednym z pierwszych zdjęć widać ikonę w salonie (http://gu-tworzy.blogspot.com/2014/01/ciagle-swietujemy.html). Wprawdzie zasłonięta trochę przez choinkę, ale jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... może faktycznie trochę przesadziłam z tym wieszaniem symboli religijnych tylko dla dekoracji ;) Chodziło mi głównie o zestawienie naszych symboli z symbolami innych religii, które sami traktujemy wyłącznie jak dekoracje. Jeśli więc inne symbole są "ładne", to czemu nasz symbol miałby być pozbawiony tej cechy?
      Tak naprawdę robi się z tego temat nie tyle o to "czy krzyż?", co "jaki krzyż?". Szukałam jakiegoś ładnego krzyża w sklepach internetowych, by pokazać w poście. Ale nie znalazłam nic, co by mnie usatysfakcjonowało. Chciałam prosty krzyż bez figurki. Nie miałam wcale aż tak dużych wymagań. I nie ma. Jeden nagrobny był ładny, ale nagrobny... no... mimo wszystko trochę dziwnie bym się czuła mając taki w domu. Nie wiem już, gdzie szukać.

      Widziałam Twoje zdjęcia :) Śliczne je robisz! Bardzo lubię Twój dom, że jest w nim tyle kolorów... A dobrze mi się wydaje, że widzimy się za tydzień? :)

      Usuń
    2. No widzisz, jak widać jest nisza. Może znajomym podpowiem. Prowadzą fundację i sklep internetowy i od niedawna wprowadzają różne "swoje" rzeczy, które sami robią np. świetne graficzne zakładki ze słowami z Pisma Świętego albo kalendarz z pięknymi zdjęciami z analoga, które robi koleżanka. Wszystko bardzo do mnie trafia, bo jest takie świeże i dla młodych. Zupełnie inna stylistyka niż ta ze sklepów z dewocjonaliami.

      A z kolorami to wiesz, mam tak jak Ty. Nie wyobrażam sobie mieszkać bez nich. A że często lubię je zmieniać to sprawdza się naturalna baza i można szaleć z dodatkami. A za tydzień, owszem, widzimy się :) Już nie mogę się doczekać :)

      Usuń
  12. Są i w moim domu:) i jeszcze ikony niewielkie, ale piękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My ikon nie mamy, ale u moich rodziców jest kilka :)

      Usuń
  13. Szczególnie młodzi ludzie unikają tego typu przedmiotów w swoim domu. U starszych ludzi bywa różnie ale zdecydowanie częściej. Kiedyś słyszałam przesąd, aby nie wieszać krzyża nad drzwiami , bo to przynosi pecha i życie będzie ciężkie pod ciężarem tego krzyża.
    Ja mam w salonie krzyżyk, mały, mój z bierzmowania, wisi wśród starych zdjęć na ścianie z cegły obok starego zegara.
    No i mam taki zestaw kolędowy, który wyciągam jednego dnia w roku, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że zestawy kolędowe cieszą się większą popularnością niż sądziłam! :D
      A ten przesąd z wieszaniem krzyża nad drzwiami to faktycznie tylko przesąd, bo u mnie wisi tak od zawsze i nie mogę narzekać, bym miała przesadnie ciężkie życie ;) Całe szczęście!

      Usuń
  14. W naszym domu wisi w kuchni :-) Duży i kolorowy krzyż Św. Franciszka (pamiątka z podróży), był kiedyś na zdjęciach kuchennych na blogu :-) Wygląda pięknie taki kolorowy na białej boazerii. Ciekawy post. Myślę, że wiele osób zdejmuje krzyż do zdjęć wnętrza.Tak standardowo, żeby nie urazić uczuć religijnych... Mnie osobiście nie dotykają posążki buddy, czy egipskie figury, nie wierzę w nie i to wszystko. Dlatego nie rozumiem takiego toku rozumowania, ale jest powszechny.... Pozdrawiam i gratuluję odwagi :-) A swoją drogą to takie odwiedziny czy to księdza, czy innych gości są zbawienne dla przeprowadzki. Nam zawsze dawały "kopa" i mimo zmęczenia nagle znikało kilka kartonów ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D To prawda! Goście zawsze motywują do ogarnięcia domu, bez względu na przeprowadzki ;)
      Dzięki za komentarz! Lecę poszukać zdjęcia na Twoim blogu :)

      Usuń
  15. Bardzo się cieszę, że na blogu wnętrzarskim wreszcie ktoś poruszył temat dewocjonaliów, jest wielu ludzi, którzy żyją w zgodzie z wiarą kościoła katolickiego, ale chyba nie czują się pewnie pod presją otoczenia. W moim domu wiszą krzyże nad drzwiami, ale często słyszę, że to gryzie się z resztą dodatków. Żyjemy w czasach, w których Bóg nie jest modny, smutne to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz!
      Z presją w mediach spotykam się na co dzień, ale presja ze strony otoczenia jest mi zupełnie obca. Cieszę się, że o tym napisałaś!

      Usuń
  16. super artykuł:)
    mam nadzieję że zagościsz również na moim blogu: http://blogi-o-dekorowaniu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. I u nas wczoraj była wizyta duszpasterska :). Krzyże mamy dwa - drewniany w pokoju dziennym i metalowy, pamiątkowy w mniejszym pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie, w domu rodzinnym, krzyż wisi nad drzwiami, taki ceramiczny, niebieski - właściwie niebieski krzyż moze dziwnie zabrzmieć ale w rzeczywistości jest śliczny. Posklejany bo spadł w czasie remontu ale tata posklejał:)
    Masz rację, nigdy krzyży się nie widuje na wnetrzarskich zdjęciach. Myślę sobie że to dlatego że krzyż to niestety "niemodny" i trudny temat. A w skandynawskich wnetrzach ich nie ma bo chyba mało religijni są a to jednak ma znaczenie.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceramiczny niebieski! Super! Już mi się podoba! Masz jakieś zdjęcia? :) :) :)

      Usuń
    2. Nie mam, muszę zrobić i Ci prześlę ;)

      Usuń
  19. Dzięki za ten post. Jestem chrześcijanką (z nurtu protestanckiego) i zaciekawiona tytułem w którym znalazło się tak ważne dla mnie słowo: KRZYŻ (dzięki któremu jestem zbawiona) weszłam i przeczytałam. Skonfrontowałaś mnie z modą na ozdoby rodem z północnej Europy. Pomyślę nad znalezieniem/zrobieniem prostego, białego pustego (!) krzyża - symbolu zwycięstwa Jezusa nad śmiercią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję Ci za komentarz! Cieszę się, że temat, który poruszyłam, jest ważny nie tylko dla mnie. A biały pusty krzyż - nie mogłam takiego znaleźć! Jak uda Ci się coś namierzyć, daj znać :)

      Usuń
  20. Szacunek kochana dla ciebie! Gratuluję odwagi i szczerze podziwiam, choć właściwie twoja postawa nie powinna zaskakiwać, a jednak. Przyznam się,ze kiedy zobaczyłam tytuł i zanim otworzyłam post, myślałam, że to raczej tekst z kategorii - pośmiejmy się, skrytykujmy. Oczy mi się powiększały ze zdumienia, kiedy czytałam co piszesz i zwyczajnie zrobiło mi się wstyd. Mam krzyże, mam ikony, ale pokazywanie ich- co to, to nie.Myślę, ze wiele dziewczyn ma podobne odczucia i przemyślenia, ale zwyczajnie się ich wstydzi. I nie mówmy tu o obnoszeniu się, gustach "krzyżowych", dopasowaniu do wnętrza. Krzyż dziś nie jest modny, a przyznawanie się do niego jeszcze mniej. Piękne świadectwo. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam znajomych ateistów. Mają w domu i to niejeden krzyż! Na OZDOBĘ.
    Ja mam krzyż, ale nie dla ozdoby, jak wiele osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zupełnie nie przeszkadza traktowanie symboli religijnych tak po świecku. Póki nie wiąże się to z jakimiś przejawami braku szacunku, co mogłoby kogoś urazić, to wszystko gra. I podoba mi się, że ateiści mieli odwagę potraktować krzyż zgodnie z własnym sumieniem, a nie tak, jak jak wielu głośnych niewierzących by sugerowało - "krzyż? to uciekajmy jak najdalej". Gdyby wszyscy mieli taki neutralny stosunek, wszystkie problemy z krzyżem w miejscach publicznych nie miałyby nigdy miejsca :)

      Usuń
  22. Rozpisałam się i bęc....wszystko znikło:( Ale gratuluję raz jeszcze tematu, zaskakującego i pełnego emocji. No niestety Krzyż to wstyd, nagość, krew, cierpienie....i nie pasuje ani do skandynawskiej bieli, ani prowansalskiej sielanki. Nikt go nie aranżuje i nie rozmyśla gdzie by w domu pasował, bo raczej nie pasuje nigdzie, jeśli mają zdjęcia trafić do gazety czy internetu.
    U nas są dwa, obydwa z Bierzmowania i zostały wniesione jako pierwsze. Jeden do salonu, drugi do sypialni. I czasem zarwie się na zdjęciu fragment Krzyża czy Matki Boskiej z przedpokoju. Ale mój blog jest mało popularny, więc nikomu to nie przeszkadza. Gdybym miała trafić do gazety, pewnie trzeba by go było potraktować jako ozdobę lub zdjąć.
    Tymczasem - donoszę - dziś znalazłam krzyż w Czterech Kątach lutowych, na betonowej ścianie. Łał. Ciekawe jaki jest stosunek właścicieli do tego krzyża, bo pisze, że to pamiątka z Florencji. Pozdrawiam i gratuluję odwagi, iszart

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzyż to krew i cierpienie w pierwotnej wersji. Jako symbol może już przybierać wiele uproszczonych kształtów, które będą pasować do każdego wnętrza. Prosty biały krzyż równie jak każdy inny może przypominać mieszkańcom o tym, w co wierzą.

      Muszę zerknąć do tych Czterech Kątów! Dzięki za cynk :)
      I w wolnej chwili poszukam tych Twoich krzyży na blogu :)

      Usuń
  23. A ja mam kilka krzyży które czekają na powieszenie w towarzystwie starych okiennic.I wcale nie musi się to nikomu podobać ja mam taką potrzebę wewnętrzną -krzyż ma dla mnie ważne znaczenie.Gdyby nie fakt że gwoździe nie chciały mi wchodzić w ścianę(będę musiał wiercić) już cieszyłabym się móc na nie spoglądać.Zawsze marzyłam by mieć ścianę krzyży-i to nie bynajmniej by obnosić się ze swoją wiarą.To siedzi gdzieś we mnie ...
    pozdrawiam-aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, taka cała galeria krzyży? Fajnie! Właśnie widziałam w internecie kilka zdjęć takich ścian i niektóre naprawdę robiły wrażenie! Wrzuć zdjęcia, jak uda Ci się wwiercić :)

      Usuń
  24. Znalazłam jeden http://anjaoninteriors.blogspot.com/2013/08/gothic.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym poście już namierzyłam dwa - jeden na manekinie, drugi na drzwiach :)
      Wrzuciłam link na koniec następnego postu, gdzie odsyłam do różnych miejsc w sieci z widocznymi krzyżami :)

      Usuń
  25. Bardzo ciekawy tekst! U nas jest sporo różnych dewocjonaliów - w każdym pomieszczeniu oprócz łazienki ;) Są one przede wszystkim widocznym znakiem naszej wiary, ale też - moim zdaniem - są po prostu piękne :) chętnie wrzuciłabym jakieś zdjęcia, żebyś mogła zobaczyć, jak to u nas wygląda, ale chyba w komentarzach nie można załączać obrazków. No chyba że zrobisz następny wpis ze zdjęciami nadesłanymi przez swoich czytelników? To chyba niezły pomysł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Coraz więcej myślę o rozmaitości dewocjonaliów. Najpierw muszę wyrzuć z pamięci tandetne plastiki z bazarów pod miejscami typu Medjugorie ;) ale powoli mi się to udaje. Obrazy, rzeźby, ikony... Chciałabym jednak zobaczyć więcej sztuki religijnej utrzymanej w innym stylu niż ten średniowieczny. Tamten jest taki mroczny... zabija całą radość, którą niesie religia!
      W następnym poście (tym o polskim domu) w ostatnim akapicie podlinkowałam trochę zdjęć. Jak jesteś gotowa się podzielić też swoim wnętrzem, prześlij zdjęcia mailem, to je tam jakoś sprytnie dodam :) I sama chętnie zobaczę! :)

      Usuń
    2. Kurczaki, nie zauważyłam tego wpisu ;) podeślę Ci jutro zdjęcia, o ile znajdę kabelek :P na jaki adres?

      Usuń
    3. WnetrzaZewnetrza@gmail.com :)

      Usuń
  26. kradnę ten pomysł na post! - jeśli pozwolisz. Nasz "kolędowy krzyż stoi od tygodnia na stole - bardzo go lubię. Mam kilka dewocjonaliów - każdy ze swoją historią. Jutro sfotografuję. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że pozwalam! :) Bardzo się cieszę, że ten temat spotkał się z takim pozytywnym przyjęciem :) Im więcej podobnych publikacji, tym lepiej :)

      Usuń
  27. Brawo! Z dużą przyjemnością przeczytałam Twój post, gdzie mówisz o krzyżu zupełnie zwyczajnie, jak o elemencie codziennego życia, istotnym elemencie kultury, w której żyjesz. A ponieważ jest to symbol, który niesie ważne wartości, to dobrze, żeby był piękny. Bardzo mi się podoba Twoje podejście. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Cieszę się, że tyle osób dobrze zrozumiało moje intencje :)

      Usuń
  28. Ja mam u siebie w dwóch miejscach. Co do blogów czasami widzę je na zdjęciach, nie często ale co ciekawe na zagranicznych blogach. Na polskich ani widu, ani słychu

    OdpowiedzUsuń
  29. Jedynie co zauwazylam na skandynawskich blogach, to obrazy Marii i Aniola Stroza.
    www.sevenwishes.eu

    OdpowiedzUsuń