piątek, 7 czerwca 2013

Warsztaty z Małgorzatą Andryszczyk

Życie zaskakuje. Tego doświadczył już chyba każdy z nas. 
Gdy opublikowałam posta o warsztatach blogerek z Małgorzatą Andryszczyk, odezwała się do mnie Ola Domio: "...w przyszłym tygodniu odbywać się będą warsztaty dla laureatów konkursu i ja niestety nie mogę na nich być:( Jeśli chcesz chętnie odstąpię Ci moje uczestnictwo:)". Co mogłam zrobić? Zakasałam rękawy i ponownie poleciałam do Soho Factory na warszawskiej Pradze! 








Co byście powiedzieli na takie biuro? Biała cegła, kolor wprowadzony w detalach, regały z płyty MDF, typowo industrialne lamy-żarówki i wielkie okna. W tym wszystkim znalazło się miejsce na wygodne fotele i porządny sprzęt. Świetne warunki do pracy :)







Warsztaty odbyły się w przyjemnej, radosnej atmosferze. Omawialiśmy style we wnętrzach, Małgosia pokazywała swoje projekty. Następnie przeszliśmy do bardziej twórczych działań. Rozplanowywaliśmy ustawienie mebli w pomieszczeniu, które musiało spełniać kilka różnych funkcji, a także tworzyliśmy kolaże, na których prezentowaliśmy, jakie wnętrza lubimy. Każdy z naszych projektów był zupełnie inny. Szczególnie ciekawe było porównywanie sposobów urządzenia pokoju. Zobaczyliśmy, że nie ma czegoś takiego, jak 'optymalne ustawienie'. W zależności od tego, jak żyjemy, tak urządzamy. Niektórym wystarczy nieduża kuchnia, inni potrzebują przy gotowaniu dużej przestrzeni. Jedni chcą mieć telewizor w centrum części wypoczynkowej, inni wolą powiesić go na bocznej ścianie. Zauważyłam, że częste było ustawianie kanapy tyłem do stołu, a akurat dla mnie ważne jest, by móc utrzymywać kontakt wzrokowy z osobą, z którą rozmawiam, bez względu na to, gdzie ona będzie chciała usiąść. 

Mojego projektu wnętrza nie zaprezentuję, gdyż synek ukradkiem 'zjadł' pół stołu i całość nie prezentuje się już zbyt atrakcyjnie. Na szczęście kolaż przetrwał bez żadnych uszczerbków:



Olu, ogromnie Ci dziękuję, że zdecydowałaś się odstąpić mi swoje miejsce w warsztatach! 
To były dwa naprawdę kreatywne dni. Bardzo, bardzo dziękuję! :)

A Was zapraszam na bloga Oli: thingsbydomio.blogspot.com.

Trzymajcie się ciepło :)

12 komentarzy:

  1. Bardzo lubię industrialny styl, zaprowadziłam go u mojego nastoletniego Syna
    a historia Twojego Syna rozbawiła mnie, ja ten etap rozwoju mam już za sobą
    Pozdrawiam !
    ps. gratuluję możliwości wzięcia udziału w warsztacie

    OdpowiedzUsuń
  2. O wow! pięknie tam u nich, ale teraz widzę, że dobrze ze mnie tam nie było bo jakbym się przykleiła do tych neonów przed budynkiem to pewnie dalej bym tam stała hehehe
    Dzięki za post, cieszę się, że skorzystałaś:))
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neonów jest tam pod dostatkiem!
      To był bardzo dobry pomysł, aby przerobić fabrykę na takie artystyczne miejsce. Idealna lokalizacja na warsztaty :)

      Naprawdę bardzo dziękuję, że do mnie napisałaś i mogłam tam być!!!

      Usuń
  3. Super! cóż za łakomczuch z synka ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najchętniej, to by jadł tylko jogurty. Papier go już nie interesuje. Nie wiem, czemu nagle zmienił strategię wobec mojego 'stołu' :P

      Usuń
  4. chce tam być :)
    no przepiękne to wszytsko :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne miejsce i na pewno twórcze warsztaty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że mogłaś uczestniczyć w tych warsztatach, pewnie naładowałaś baterie nowymi pomysłami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Takie wydarzenia zawsze dodają siły do działania!

      Usuń
  7. dla mnie takie biuro to marzenie :) kocham czerwoną cegłę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cegła - marzenie :)))
    Tylko pozazdrościć takiej przygody :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń