poniedziałek, 30 lipca 2012

Dom na australijskim wybrzeżu

Dzisiaj pokażę Wam dom letniskowy zaprojektowany przez architektów Jackson Clements Burrows i wybudowany na stromym zboczu nad morzem w Australii.
Fajne miejsce na wakacje?










zdjęcia z decoluxe.net

czwartek, 26 lipca 2012

Dom na wodzie

Dzisiaj planowałam pokazać Wam piękny dom, ale przypadkiem trafiłam na ciekawostkę. Niby każdy wie, że domy na wodzie istnieją. Ale mam poczucie, że one dla nas istnieją gdzieś tam hen w Holandii i jeszcze dalej. Sęk w tym, że dom na wodzie jest bliżej niż myślimy - jest w zasięgu każdego z nas. Pierwszą osobą w Polsce, która to sobie uświadomiła, jest Kamil Zaremba. "Po cichu liczę, że kiedyś będę miał sąsiadów" mówi. Szczerze mówiąc, również mam taką nadzieję. Przed wojną mieszkanie na polskich rzekach było dość popularne. Poniżej przedwojenna pocztówka ze strony www.domynawodzie.pl, którą serdecznie polecam. Dzisiaj wszystkie nieopisane dodatkowo zdjęcia będą pochodziły właśnie stąd. Kamil Zaremba opisał tam kolejne etapy budowy, swoje przeżycia z nią związane oraz zamieścił mnóstwo informacji na temat domów na wodzie.
10 prawd o domach na wodzie wg Kamila Zaremby:

"1.

W DNW można mieszkać przez cały rok.

2.

DNW nie jest na stałe związany z dnem/gruntem (nie jest to dom na palach).

3.

Dla DNW nie musisz kupować działki budowlanej.

4.

DNW może być prawdziwym domem ze wszelkimi wygodami.

5.

Prąd z brzegu, na wodę i ścieki potrzebne są zbiorniki, gaz z butli, ogrzewanie podłogowe.

6.

Podczas powodzi jedynie DNW ocaleje.

7.

Klasyczny DNW nie ma własnego napędu.

8.

W Polsce nie ma czytelnych przepisów pod które podlega DNW.

9.

W DNW nie ma meldunku i nie przyjdzie listonosz.

10.

W DNW widok z okna możesz zmieniać tak często jak masz ochotę!"

To teraz pora na masę zdjęć!












Jak widzicie, w niektórych miejscach są całe osiedla takich domów.


Tak wygląda projekt wrocławskiego domu...

...a tak jego realizacja:
zdjęcie pochodzi z http://www.mmwroclaw.pl/384113/2011/8/27/kamil-zaremba-mieszka-z-rodzina-w-plywajacym-domu-wideo?category=video; na tej stronie znajduje się również wywiad z Kamilem Zarembą
Warto zaznaczyć, że dom nie jest jeszcze w 100% ukończony, a pogoda nie sprzyjała zrobieniu korzystnego zdjęcia. Niestety, nie mogę znaleźć ładniejszych. Dlatego warto obejrzeć dwa poniższe filmy :)



Pamiętacie powódź w maju 2010? Wtedy dom był w budowie. Oczywiście nie zatonął, tylko uniósł się wraz z taflą wody.

Ostatnie dwa zdjęcia pochodzą z wroclaw.gazeta.pl
Łazienka zapowiada się dość luksusowo
A to pan Kamil Zaremba przy oknie w swoim salonie :)
A jak Wam się podoba idea domu na wodzie? Bylibyście gotowi tak mieszkać?

środa, 25 lipca 2012

Ratunek przed komarami

Wielkimi krokami zbliża się połowa lata, a komary stają się coraz bardziej uciążliwe. Najwyższa pora, by wspomnieć o metodach, jak sobie z nimi radzić. Jednak pozwólcie, że pominę kwestię różnych spryskiwaczy czy gumowych bransoletek o charakterystycznym zapachu, i od razu przejdę do metod związanych z wystrojem naszego domu.

Zaczniemy od największej moskitiery - takiej na łóżko.

 
 Śpiąc pod taką moskitierą trzeba zwrócić uwagę na to, czy nie dotyka ona naszego ciała, gdyż wtedy komar siedząc na materiale i tak będzie mógł się do nas dobrać. Łatwiej uniknąć takiej przykrej sytuacji, gdy materiał jest prostopadle do materaca, jak na zdjęciach poniżej:


Jest też moskitiera dla dzidziusia :)

A tu mamy moskitierę nie wymagającą podwieszania 
(podobno łatwo się składa, więc można ją wziąć ze sobą na wyjazd, waży 0,4kg)
Powyższe zdjęcia pochodzą z czterykaty.pl

Moskitiera może być wykonana z bawełny, polietylenu, poliesteru lub nylonu. Na rynku dostępne są różne kolory - jeśli ktoś chce mieć pokój w stylu księżniczki, różowa moskitiera z pewnością się nada. ;)

Taka nocna ochrona przed komarami to wydatek między 20 a 200 złotych, jednak największy wybór mamy  już w granicach 30 - 70zł. Cena nie przeraża, a zalet niemało - możemy spać przy otwartym oknie nie budząc się z setką bąbli na ciele, moskitiera nada naszej sypialni charakteru, a odpowiedni materiał ochroni nas również przed kurzem, co może być wybawieniem dla niektórych alergików. Jednak nie każdemu ten rodzaj ochrony musi odpowiadać. Zerknijmy więc na inne moskitiery.

Poniższe dwa zdjęcia pochodzą ze stron wszystkodookien.pl
Widzimy tutaj moskitierę ramkową (siatka rozciągnięta na ramie, którą montuje się w oknie) oraz zwijaną (na stałe zamocowana w oknie, można ją zwijać i rozwijać wedle potrzeby). Pierwsza to koszt kilkudziesięciu złotych, druga sto kilkudziesięciu.

Istnieją również moskitiery plisowane. Można je montować zarówno przy oknach, jak i przy drzwiach. Nie mają dolnej listwy, więc są prostsze w czyszczeniu. Jednak ich cena jest trochę wyższa.

Moskitiera drzwiowa (150-300zł) to po prostu drugie drzwi. Mogą być zamontowane na prowadnicach (przesuwane) lub wyposażone w nawiasy.

Najtańszą moskitierą okienną jest siatka montowana na rzep. Montuje się ją samemu i choć nie jest tak wygodna w obsłudze jak powyższe, rekompensuje nam to swoją ceną (od 3zł+przesyłka na allegro)
Sama taką posiadam i jestem bardzo zadowolona. Zamontowaliśmy ją na oknie, którego i tak byśmy nigdy nie otwierali na oścież, gdyż stoi przy nim mnóstwo roślin. Dzięki temu w nocy możemy bez obaw wietrzyć mieszkanie. Nasza siatka jest koloru białego - dzięki temu w ciągu dnia prawie jej nie widać, a w nocy i tak okna zasłaniamy. Czarna siatka mniej rzuca się w oczy z zewnątrz, ale tak naprawdę naszej białej też wiele osób nie zauważa.

Co zrobić, gdy chcemy posiedzieć na balkonie, a nie palimy papierosów, które podobno odstraszają owady? Tu nam na ratunek przychodzą świece. Jest to nieduży wydatek i drobna rzecz, przy czym bardzo nastrojowa. :) O ile zapach nie będzie nam przeszkadzał, warto wypróbować.

I na koniec nowość. Pewnie nasze babcie o tym od dawna wiedzą, ale ja nabyłam tę wiedzę ostatnio. Pomijając rośliny owadożerne, istnieje dużo kwiatków, które swoim zapachem odganiają komary, np. bazylia i lawenda. Poniżej artykuł z Czterech Kątów (nr 6 czerwiec 2010):

  
 Zamierzam powiększyć swój florystyczny zbiór i przekonać się, czy natura rzeczywiście ma aż taką moc.
Z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami, a jeśli sami macie jakieś doświadczenia w tym temacie, chętnie o tym poczytam, więc śmiało piszcie komentarze.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Łazienki z katalogów

Dzisiaj chciałabym przekazać Wam ważną prawdę związaną z zasadą nieufności. Gdy oglądamy wizualizacje i zdjęcia różnych pomieszczeń w katalogach, nigdy im w pełni nie ufajmy. Te pokoje są jak modelki z okładek, czyli po mocnym 'tuningu'.
Zobaczcie zdjęcie ze strony machnikremonty.pl:
I teraz pytanie - czym powyższa wanna różni się od dwóch poniższych, poza oświetleniem?
Ja Wam powiem - dodatkami. Dom to nie hostel, żeby chodzić do łazienki z kosmetyczką. Wszystkie szampony, odżywki, płyny czyszcząco-masująco-relaksująco-pielęgnujące chcemy mieć pod ręką. Przecież nie będziemy w czasie kąpieli wychodzić z wanny, żeby wyjąć szampon z szafki, a po kąpieli nie będziemy wszystkiego odkładać z powrotem gdzieś hen. Dwa powyższe zdjęcia pochodzą z ogłoszeń sprzedaży mieszkania na portalu szybko.pl; pokazują, jak wyglądają łazienki, z których ktoś korzysta. 
A teraz wizualizacja z pomyslnalazienke.pl... 
...i zdjęcie ze strony miesięcznika Weranda
A teraz prysznic z przeciętnego mieszkania z ogłoszenia:
Przeglądając ogłoszenia zauważyłam, że ludzie starają się prysznic ukryć - ujęcie łazienki nie obejmuje go lub drzwi są zamknięte. Powyżej też uwaga skierowana jest raczej na umywalkę i pralkę, jednak rząd kosmetyków w kabinie też się załapał.

Jeszcze jedno zdjęcie z Werandy:
Zwróćcie uwagę - koło wanny jest szafeczka. Czemu pusta? Czyżby tylko do zdjęcia?

Warto zauważyć, że zdjęcia wstawiane w ogłoszeniach sprzedaży mieszkania są robione po pewnych porządkach - w końcu każdy chce nieruchomość dobrze zaprezentować i jak najszybciej sprzedać lub wynająć.

Warto szukać inspiracji, ale przed zdecydowaniem się na dany projekt we własnym domu, lepiej wrzucić wyobraźni wyższy bieg i dwa razy się zastanowić, czy aby na pewno dana łazienka sprosta naszym osobistym wymaganiom - czy taka wentylacja nam wystarczy, czy takie ogrzewanie nie będzie zbyt drogie, czy mamy odpowiednią ilość szafek, czy półki mają odpowiednią wysokość (np. ja chciałabym schować do szafki płyny do prania, ale niestety się nie mieszczą), czy półki są dostatecznie stabilne? Ograniczmy niedoskonałości do minimum, żebyśmy po remoncie mogli czuć satysfakcję, a nie rozgoryczenie.

Na koniec pytanie - kto pilnuje, żeby mieć zawsze świeże kwiaty w łazience (a przy tym żadnego mydła)?
Bardzo pomysłowa wizualizacja...