wtorek, 21 listopada 2017

Najnowsze trendy w Jysk

Często mówi się, że trendy tworzą wybitni projektanci czy wpływowi internauci, ale tak po prawdzie, ja to widzę trochę inaczej.

Pomysły na nietypowe rozwiązania na pewno pojawiają się u powyższych. Mam jednak poczucie, że gdyby w tym miejscu postawić kropkę, historia powstawania trendów zdecydowanie byłaby niepełna. Bo teraz na scenę wchodzą specjaliści, którzy pracują w wielkich wnętrzarskich korporacjach i decydują, jak będzie wyglądał asortyment sklepów w najbliższych sezonach. I moim zdaniem, to oni mają największą moc sprawczą! Bo ekstrawagancki projektant może sobie wymyślić różowe sztućce, którymi zachwyci się pół internetu i wszystkie gazety branżowe, ale póki żaden sklep nie pokusi się o dodanie takiego modelu do swojej oferty, na zwykłych stołach wciąż tego różu nie będzie, a wtedy ciężko mówić, że pojawiła się jakaś moda. Oczywiście istnieje duże prawdopodobieństwo, że specjaliści od trendów w porę wyłapią zachwyt nad różowymi sztućcami i duże marki szybko rozszerzą swój asortyment. Ale różnie może być!

Dlatego projektanci dwoją się i troją, by pokazać coś nowego, a specjaliści od trendów, jak jurorzy w X Factor, oceniają i wybierają, co będzie miało szansę realnie zaistnieć na rynku. Projektanci, producenci i media to system naczyń połączonych i olbrzymią frajdę mi sprawia podglądanie, jak to wszystko sprawnie razem działa.

Byłam ostatnio na wydarzeniu promującym nowości w Jysk i przy tej okazji miałam przyjemność posłuchać pani z działu projektowego marki, która zajmuje się właśnie wyłapywaniem trendów i kreowaniem strategii tworzenia nowych kolekcji. Czego się dowiedziałam?


poniedziałek, 30 października 2017

Gorsze dni?

Zastanawiałam się, jak zacząć ten post. Chciałam powiedzieć "przydarzyło mi się coś śmiesznego", ale to raczej będzie nie na miejscu. Nie znacie mnie aż tak dobrze, by wiedzieć, że nadużywam tego określenia. Dla mnie wszystko, co zaskakujące, jest też śmieszne. Nie żebym się śmiała! Po prostu tak mówię. Wiem, że to bez sensu i staram się powstrzymywać, ale to czasem silniejsze ode mnie. 
Śmieszne. Jedno niewinne słówko, które może wszystko popsuć!

Śmiech też może dużo popsuć, a to moja reakcja na stres. Nie taki głośny, jak podczas spotkań z przyjaciółką, tylko zwykły szerszy uśmiech. Nawet lubię tę przypadłość, bo od razu wprowadza lepszą atmosferę na egzaminach ustnych, ale zdarza się, że mój pozorny dobry humor zostaje odebrany jako niepoważne podejście do sprawy i to już nie jest mi na rękę. Ja raczej wszystko traktuję serio, ale praca w zakładzie pogrzebowym ewidentnie nie jest mi pisana.

To teraz, jak już trochę więcej o mnie wiecie, wyobraźcie sobie, że stoję tu taka roześmiana przed Wami i mówię:
- Mam depresję. Ale śmiesznie!

Sęk w tym, że to nie jest przykład wyssany z palca. To prawda.



sobota, 30 września 2017

Kolory w mieszkaniu na wynajem

Kto chociaż raz czytał porady dotyczące przygotowania mieszkania na wynajem, ten na pewno wie, że w urządzaniu najlepiej ograniczyć się do neutralnych kolorów, takich jak biele, delikatne szarości czy beże. Im bardziej neutralna kolorystyka, tym więcej osób będzie gotowych tu zamieszkać. Im więcej osób polubi nasze wnętrze, tym szybciej znajdziemy najemcę. To jak najbardziej słuszna rada!

Tylko czy faktycznie jest to aż tak ważne, jak się o tym mówi? 
Czy aż tak wiele osób ma alergię na kolory?

Dzisiaj pokażę Wam kolorowe mieszkanie na wynajem, które wcale nie jest takie uniwersalne, jak zalecają, ale i tak cieszy się zainteresowaniem. Z czego to wynika?

poniedziałek, 18 września 2017

Kwietnik na ratunek, gdy parapet nie wystarcza

Moda na rośliny we wnętrzach sprawiła, że coraz więcej osób boryka się z problemem zastawionych parapetów. Kolejne doniczki już się nie mieszczą i trzeba poszukać dla nich innej przestrzeni. Komody, półki, murki, podłoga... i co dalej? Odpowiedź tak naprawdę jest dość oczywista - potrzebny jest kwietnik!

Kwietniki były kiedyś popularne i nie brakowało ich w domach naszych dziadków czy rodziców. A potem jakby słuch o nich zaginął. Nic dziwnego - po co ludziom kwietniki, gdy nie mają roślin? Trend się jednak w końcu odwrócił, rośliny wracają na salony, i spokojnie możemy powitać te sprytne stojaki na nowo. Ale jak właściwie wyglądają współczesne kwietniki i gdzie ich szukać?

czwartek, 14 września 2017

Czy katalog 2018 faktycznie jest aż taki słaby?

Ho, ho, ho, w blogosferze zawrzało! Po paru latach samych zachwytów, chyba pierwszy raz pojawiły się głosy przeciwko nowemu katalogowi Ikei. Na pierwszy tekst w tym temacie trafiłam u Magdy z bloga U Mamusi Muminka. Jeśli było coś wcześniej, napiszcie w komentarzach.

Streszczę Wam, jak wygląda sytuacja. Magda w swoim poście zwraca uwagę na niedobór interesujących nowości, brzydkie połączenia kolorystyczne i inspirowanie nas wnętrzami, którymi nie powinniśmy się inspirować (główny zarzut dotyczy ciemnych barw - większość z nas jednak nie mieszka w wysokich i jasnych wnętrzach; ale pojawił się też przykład nieciekawej łazienki w wynajmowanym mieszkaniu, którą Ikea chciała trochę udoskonalić swoimi akcesoriami). 

Czy faktycznie jest aż tak źle? Nie wydaje mi się.


niedziela, 3 września 2017

Praskie mieszkanie z lamperią, na niebiesko

Coraz częściej szukacie pomysłów na wprowadzenie kolorów do swoich domów, więc to mieszkanie z pewnością Was zainteresuje. Trafiłam na nie dzięki swojej pracy w agencji nieruchomości i od razu zwróciłam na nie uwagę. Mało kto potrafi tak się bawić kolorami, a w przypadku mieszkań inwestycyjnych takie połączenia zdarzają się jeszcze rzadziej. Tym razem gratulacje za odwagę i świetny projekt należą się Ewelinie Ziajkowskiej z Mam Plan Studio

Zobaczcie zdjęcia i dajcie znać w komentarzach, co Was urzekło najbardziej!

niedziela, 27 sierpnia 2017

Sypialnia: pościel, lustra i stara szafa

Sypialnia długo czekała na swoją kolej. Szerokie dwuskrzydłowe drzwi z przeszkleniem wymusiły na nas szybkie ogarnięcie okolic łóżka, ale wnęka z niebieską ścianą była mocno nieprzemyślana i zaniedbana. Zbiór przypadkowych rzeczy. Brakowało nam wspólnej wizji i jakiegoś impulsu, który pozwoliłby przyspieszyć działania.

Tym impulsem okazała się niedawno Lu z Enjoy Your Home, która wyprowadziła się z kawalerki do nowego mieszkania i w trybie pilnym szukała domu dla swojej starej szafy. Szafy, która idealnie pasowała do mojej koncepcji sypialnianego kącika. Więc co mogliśmy zrobić? Trzeba było ogarnąć sypialnię do końca! 


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Kawalerka z antresolą

Dziwna sprawa. Jestem olbrzymią miłośniczką mieszkań na niedużych metrażach. Fascynuje mnie rozplanowywanie przestrzeni w taki sposób, by wykorzystać każdą lukę, każdy kącik. By było funkcjonalnie, ale też estetycznie. Małe mieszkanie zawsze są przytulne. Taki już ich urok! Sęk w tym, że sama już nie pamiętam, jak to było w przedszkolu mieszkać z rodzicami w kawalerce. Potem moje najmniejsze mieszkanie miało 46 m2, więc mogę być trochę mało wiarygodna w swoich sądach nad metrażami.

Z czego wynika moja fascynacja takimi wnętrzami? Może kojarzą mi się z moim pokojem z nastoletnich czasów. Małe królestwo, w którym samemu ustala się swoje zasady. A może podświadomie czuję się z nimi związana, bo to właśnie jedno z takich mieszkań, a nie z dwustumetrowych apartamentów, mogłabym sobie kupić? Faktycznie mam tak, że nawet w trzydziestometrowych mieszkaniach zaczynam się zastanawiać, jak byśmy je urządzili, by pomieścić się z dzieciakami. Znajomi na takie pomysły pukają się w czoło, a ja mam z tyłu głowy, że przecież kiedyś tak się mieszkało. I nie było w tym nic patologicznego! Gdzie kończy się myślenie o własnej wygodzie, a zaczyna się bycie pod presją norm społecznych? Czy duża przestrzeń nie stała się obowiązkiem, do którego należy się dostosować odpowiednimi zarobkami? Ile metrów powinno przypadać na jednego członka rodziny?

Do tych rozważań skłoniła mnie bardzo elegancka kawalerka, którą znalazłam szukając materiałów do postu o czarnych meblach (Macie jakieś czarne meble? Faktycznie są takie niepraktyczne?).

To czarne wnętrze przełamane jedynie białą podłogą, jedną białą ścianą i białym sufitem. Można by pomyśleć, że zostało przygotowane dla jakiegoś mężczyzny - tyle się mówi, że czarny to męski kolor. Tu jednak wyraźnie widać, że jest to mieszkanie dla kobiety. I nie chodzi nawet o sztukaterię na ścianie i złoty kolor w dodatkach, bo upodobania mężczyzn też bywają różne, tylko o jeden element stylizacji - damskie buty. Obraz mówi wszystko, a projektantka, Tatiana Shishkina z Inroom Interior Design Studio, potwierdza - to mieszkanie młodej niezależnej kobiety.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Rośliny doniczkowe - czy kupowanie przez internet ma sens?

Szał na hodowanie roślin w domach trwa. Jeszcze parę lat temu z dumą mówiło się o braku kwiatków, a mój zastawiony parapet robił wrażenie wielkiej kolekcji. Dzisiaj to się zmieniło o 180 stopni i kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt okazów to wciąż mało! Miłością do roślin zarażają się kolejne osoby i słychać już chyba tylko tych, którzy z pasją i zaangażowaniem postanowili poszerzyć swoją botaniczną wiedzę i nauczyć się właściwej opieki nad posiadanymi gatunkami. Suszenie roślin stało się passé. 

Podziwiamy zdjęcia domów wystylizowanych na dżungle i zachwycamy się nieznanymi dotąd gatunkami roślin, którymi znajomi chwalą się na instagramie. Ale jak przychodzi co do czego i chcemy sami nabyć ciekawy okaz, nagle okazuje się, że w sklepach wybór jest tak samo marny jak zawsze. Co wtedy?

Najlepszą radą na słaby asortyment w okolicznych sklepach są zakupy przez internet. Wiem jednak, że wiele osób obawia się, jak rośliny zniosą podróż. Jeszcze malutkie sadzonki jakoś dają radę, ale wyrośnięte rośliny z dużymi liśćmi? W ciemnościach, bez wody, rzucane, obracane... Wszyscy wiemy, jak to z paczkami bywa. Gdyby jednak było aż tak źle, raczej nikt by tak roślin nie wysyłał. Jaka jest prawda? Postanowiłam sama to sprawdzić i zamówiłam rośliny u trzech różnych sprzedawców na Allegro.